Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: Halinka » sobota 28 paź 2017, 20:11

Jasmin83 pisze:Gdyby mama choć trochę wykazała chęć współpracy moje nastawienie byłoby zgoła inne. Ale jej agresja i ignorowanie wszystkich łącznie z lekarzem doprowadza mnie do szału i zniechęca do jakiegokolwiek dalszego zajmowania się nią.


Po dwóch latach walki samej z sobą pogodziłam się z tym, że mąż jest chory i nigdy nie okaże cienia podzięki za to, że zajmuję się nim 24 godz na dobę. Cieszę się każdym uśmiechem na jego twarzy, lepszym humorem, ogólnie dość dobrym zdrowiem . Skupiam się na dniu dzisiejszym i staram nie myśleć do będzie jutro, bo i tak nie mam na to wpływu.
Rozumiem, że jest Ci ciężko, buntujesz się i to jest normalne, szukaj więc takiego wyjścia, żeby zachować jeszcze swoje życie.
Halinka
 
Posty: 45
Rejestracja: piątek 10 lut 2017, 19:39

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: Kama » niedziela 29 paź 2017, 19:14

A ja dzisiaj pomyślałam że nie jestem na bieżąco z męża chorobą i stale czuję się zaskoczona i zdziwiona jego zachowaniem czy słowami. Każdy dzień i noc to niespodzianki na które mimo wszystko nie jestem przygotowana , ale na szczęście szybko panuję nad sytuacjami i staram się opanować problem .
Kama
 
Posty: 70
Rejestracja: sobota 18 cze 2016, 22:03

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: Halinka » niedziela 29 paź 2017, 19:38

Ja mam wrażenie, że u nas choroba się uśpiła, nie ma wielkich zmian i bardzo się z tego powodu cieszę,oby jak najdłużej bez pogorszenia.
Halinka
 
Posty: 45
Rejestracja: piątek 10 lut 2017, 19:39

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: Jasmin83 » wtorek 31 paź 2017, 16:40

Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i zrozumienia.

Wigi, wiem, że chcesz dobrze doradzić i że dzielisz się swoim doświadczeniem. Jednak nie możesz nikogo oceniać pod względem moralnym ani narzucać kto ma jakie obowiązki. Twoje wskazówki są cenne, ale nie znasz autorów postów na forum ani ich historii i nie powinnaś moim zdaniem tak mocno atakować innych co muszą i mają w obowiązku.

Moi dziadkowie mieszkają na osiedlu gdzie większość mieszkańców to starsi ludzie. W samej ich klatce jest dwoje sąsiadów - samotnych, dość schorowanych staruszków. Oboje mają dzieci za granicą. Czy się nimi zajmują? Wątpię. Do pani przychodzi opłacona przez córkę mieszkającą w USA Ukrainka posprzątać i zrobić zakupy. Do Pana nie przychodzi i nie przyjeżdża nikt. Nie oceniam ich rodzin, nie wiem jaką mają za sobą przeszłość, dlaczego dzieci zostawiły starych rodziców, samotnych wdowców i nie zajmują się nimi. Ja przy nich to naprawdę wzorowa wnuczka, jestem u dziadków co drugi dzień, robię zakupy, ogarniam, załatwiam sprawy, dzwonię.

Od soboty leżę powalona ciężką grypą w łóżku. I powiem Wam, że nigdy w życiu tak nie zachorowałam żeby nie móc się przez 2 doby podnieść nawet do pozycji siedzącej. Po prostu mój organizm powiedział stanowcze STOP i dosłownie sam się położył. Cały weekend leżałam totalnie plackiem, tak mnie bolało całe ciało, że ani ręką ani nogą ruszyć nie mogłam. Wczoraj dopiero usiadłam, dziś pierwszy raz poszłam pod prysznic i odrobinę się ogarnęłam. Jestem tak osłabiona, że przytrzymuję się ściany.

Te dwa dni w łóżku dały mi czas na myślenie. Tak dłużej być nie może, moim priorytetem są dzieci. Czy to egoizm? Niemoralna postawa? Może dla kogoś tak. Gdybym miała odchowanych nastolatków lub studentów, pewnie moje podejście byłoby nieco inne, ale ja mam dwa maluchy i nie mogę dać się wykonczyć. Nie można żyć w takim kołowrocie.

Na razie nie wiem jakie jest wyjście z tej sytuacji. Muszę dojść do siebie i się zastanowić co dalej.
Jasmin83
 
Posty: 18
Rejestracja: wtorek 25 kwie 2017, 18:52

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: wigi » wtorek 31 paź 2017, 19:28

Jasmin83, żeby było jasne, napisałam dość ostro, bo wkurzyło mnie to, co napisała Magda0.
Nie będziemy na forum promować postawy, że dorosłe dziecko może mieć totalnie w nosie to, co się dzieje z jego rodzicami.
To, że niektóre dzieci tak postępują nie oznacza, że mamy to pochwalać i naśladować.

Nie oceniam Ciebie, widzę, że się miotasz.
Napisałam wyżej co trzeba zrobić, żeby zabezpieczyć byt Twojej Mamy i Twoich Dziadków. Niestety, skoro jesteś jedynaczką, a Twoja Mama nie ma rodzeństwa to wszystko spada na Twoją głowę.
Jak załatwisz dom opieki Mamie i pomoc Dziadkom to będziesz mogła spokojnie zająć się swoimi dziećmi i swoją pracą.
Każdy w takiej systuacji musi dokonać wyboru, czy podejmuje się sam opieki, zatrudnia opiekunki czy oddaje Rodzica/osobę bliską do domu opieki.
Pozostawienie chorej osoby samej sobie jest czymś najgorszym co można zrobić.
wigi
 
Posty: 985
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: magda0 » środa 01 lis 2017, 15:31

Wigi ze względu na moją sytuację skonsultowalam problem obowiązku opieki i prawnika z centrum Alzheimera (ja bym chciała żeby byl taki obowiązek i konsekwencje prawne ) jedyne do czego dziecko w Polsce w stosunku do rodzica jest zobowiązane to obowiązek alimentacyjny. I proszę nie oceniaj że to są głupoty jak również ze jest to promowanie takiej czy innej postawy. Zaniedbywanie swojej "nowej" rodziny byloby ok. ? To co opisuje Jasmin to tzw. Syndrom sandwicha.
Jestes oblozona obowiazkami zarowno w stosunku do swpich dzieci, jak i rodziców. I kobiety bez wsparcia nie dają rady. Każdy dokonuje określonych wyborów.
magda0
 
Posty: 66
Rejestracja: poniedziałek 15 maja 2017, 09:49

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: wigi » środa 01 lis 2017, 23:36

Magda0, oczywiście, że piszesz głupoty. Powołujesz się na prawnika, ale albo tego prawnika nie zrozumiałaś, ale też ten prawnik nie wyjaśnił Ci wszystkich aspektów sprawy.
Po pierwsze:
Kodeks rodzinny i opiekuńczy zawiera przepisy, których zadaniem jest ochrona stosunków osobistych pomiędzy rodzicami i dziećmi przed niegodziwymi zachowaniami, które osłabiają więzi rodzinne.
To przede wszystkim Art. 87 KRiO "Rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspierania się."

Przez wzajemne wsparcie, o którym mowa w powyższym artykule należy rozumieć: pomoc materialną, psychiczne wsparcie w chorobie, cierpieniu i kalectwie, pomoc intelektualną przy podejmowaniu ważnych decyzji lub załatwianiu spraw życiowych oraz pomoc fizyczną przy wykonywaniu różnych czynności.
Wzajemne wsparcie pomiędzy rodzicami i dziećmi powinno być całkowicie bezinteresowne, co wynika przede wszystkim z norm moralnych.

Po drugie:
Ustawodawca, mimo iż nałożył na dzieci i rodziców obowiązek wzajemnego wsparcia, nie przewidział jednak żadnych sankcji za niewypełnienie obowiązku wzajemnego wsparcia. Obowiązek wsparcia rodzica przez dziecko nie może być wymuszony w drodze egzekucji. Nie można również na drodze sądowej żądać, by dziecko opiekowało się swoim rodzicem na starość i w chorobie. Przepis art. 87 KRiO. nie stanowi bowiem podstawy żadnego roszczenia.
Tym niemniej w Kodeksie Karnym istnieje przestępstwo porzucenia, określone w art. 210 §1 K.K. Według tego artykułu, kto – wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny – osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Stosownie do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2001 r. (sygn. akt. V KKN 94/99): „porzucenie oznacza działanie polegające na opuszczeniu dziecka lub osoby nieporadnej, połączone z zaprzestaniem troszczenia się o nią, bez zapewnienia jej opieki ze strony innych osób”.
Jeżeli wskutek tego porzucenia osoba nieporadna doznała uszczerbku na zdrowiu lub straciła życie kara pozbawienia wolności jest znacznie większa.

Obowiązek zapewnienia opieki oznacza albo opiekę osobistą, albo wynajęcie opiekunki (opiekunek) albo oddanie do domu opieki.

Jeśli zobowiązanych do opieki jest kilka osób, a opiekuje się osobą nieporadną (chorą) jedna i pozostałe osoby w tej opiece nie chcą uczestniczyć to nie ma prawnej możliwości, by je do tego zmusić. Nie ma też w takiej sytuacji mowy o porzuceniu.
Alimentacja takiej osoby nieporadnej może wchodzić w grę tylko wtedy, gdy ta osoba żyje w niedostatku.
wigi
 
Posty: 985
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: magda0 » czwartek 02 lis 2017, 09:53

Wigi uzywanie sformułowań głupoty coś ktoś musi powinien nie są żadnymi argumentami w dyskusji ... poza tym obrażają.
Sama w poście sobie odpowiedziałaś jakie są sankcje i konsekwencje prawne. Patrz tez: właśnie szeroszeroko w mediach opisywana sprawa Pana z Sosnowca.
magda0
 
Posty: 66
Rejestracja: poniedziałek 15 maja 2017, 09:49

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: Jasmin83 » wtorek 01 sty 2019, 15:11

Dzień dobry Wszystkim...

Dawno mnie tu nie było... Ponad rok ... Ten ostatni rok szybko zleciał, dużo się działo w życiu mojej rodziny. Ostatecznie nie zmieniamy miasta zamieszkania, kupiliśmy nowe mieszkanie tu gdzie jesteśmy i w tym roku będziemy się tam przenosić. Mieliśmy bardzo dużo spraw firmowych do załatwienia, bardzo rozwinęliśmy biznes. Dzieci chodzą do szkoły i przedszkola.

Z mamą przeszłam proces diagnozowania, było to bardzo trudne i ciężkie. W wakacje byłyśmy na testach u neuropsycholog. Diagnoza jest jednoznaczna i druzgocąca, jest to otępienie czołowo-skroniowe. Mama na testach wypadła bardzo kiepsko, wyniki typu 4/36, 0/15 itd. Rozmowa z neuropsycholog po badaniach była dla mnie bardzo bardzo trudna.

Obecnie sytuacja jest coraz gorsza. Mama zupełnie już o siebie nie dba, od miesięcy nosi te same ubrania. Nowe kupione przeze mnie leżą nietknięte. W lodówce stoi 10 kartonów otwartych mleka, z szafki wyciągnęłam niedawno przeterminowane o miesiąc parówki. Próbowałam zapanować nad kwestią zakupów ale mama między moimi wizytami chodzi sama do sklepu i kupuje cały czas te same produkty, które potem zalegają. Mama ma od jakiegoś czasu urojenia, ciągle ktoś ją "wzywa", a to ZUS, a to operator komórkowy.. Oczywiście jest to nieprawda. Twierdzi, że pożycza pieniądze od sąsiadów, też nie było to prawdą. Zaczęła natomiast wyprzedawać biżuterię bo twierdzi, że nie ma za co żyć co też jest nieprawdą.
Mama schudła, fryzjerka przekazała mi że włosy jej wychodzą bardzo, wygląda kiepsko. Teraz jakoś neurolog ma ją wziąć do szpitala na kilka dni i przebadać porządnie tzn. ponownie tomografia plus neuropsycholog a przy okazji wiele innych badań. Czekam na to bardzo, to jedyna okazja do zmiany ubioru u mamy i wysprzątania porządnie mocno zaniedbanego mieszkania.

Nie wiem co dalej, sytuacja jest patowa. Mama oczywiście nadal pełne wyparcie, zupełnie nie widzi problemu i nie wie o co mi chodzi gdy obwąchuję i wywalam rzeczy z lodówki.
Ja jestem w trzeciej ciąży - jak każdą w moim przypadku znoszę ją bardzo źle, mam dni że nie mogę wstać z łóżka z powodu złego samopoczucia. Zupełnie nie nadaję się obecnie do opiekowania kimkolwiek bo sama potrzebuję wsparcia.

Wybieram się gdy lepiej się poczuję do stowarzyszenia, które zajmuje się opiekunami - liczę na jakieś wsparcie od nich i wskazówki co dalej.

Jestem bardzo tym wszystkim zmęczona, mama tkwi między dwoma światami w jakimś zawieszeniu i sytuacja ta jest mocno przygnębiająca....
Jasmin83
 
Posty: 18
Rejestracja: wtorek 25 kwie 2017, 18:52

Re: Jeszcze nie ma diagnozy ale ....

Postautor: wigi » wtorek 01 sty 2019, 17:29

Jasmin83 pisze:Nie wiem co dalej, sytuacja jest patowa. Mama oczywiście nadal pełne wyparcie, zupełnie nie widzi problemu ...

Nie licz na to, że Mama zobaczy już kiedykolwiek, że jest problem. Nie jest w stanie go zobaczyć. Nie ma na to najmniejszych szans.
Mama musi mieć opiekę 24 godziny na dobę. Absolutnie nie ma innego wyjścia. Mamie trzeba zabrać dostęp do pieniędzy, nie może sama chodzić do sklepów, biżuterię trzeba schować, wszelkie ważne dokumenty również. No i zakręcać zawór gazu, by nie wysadziła domu próbując coś "gotować"... Poza tym o chorobie Mamy trzeba uprzedzić jej sąsiadów, bo Mama może wyjść z domu i nie będzie umiała do niego z powrotem trafić.
Ktoś musi pilnować, by brała regularnie leki, by jadła odpowiednio itp. itd. Urojenia mogą powstrzymać odpowiednie leki.
Skoro nie jesteś w stanie się nią sama zająć to musisz tę opiekę dla Mamy zorganizować.
Albo zatrudniasz opiekunki, by zajmowały się Mamą 24 h/dobę, albo załatwiasz Dom Dziennej Opieki dla osób chorych na choroby otępienne a na resztę czasu opiekunki, albo oddajesz Mamę do jakiegoś Domu Opieki stacjonarnego oczywiście przyjmującego chorych z otępieniem. Możesz się też zwrócić do MOPR/GOPS o pomoc.
Najważniejsze, że masz już diagnozę. Teraz pozostaje jeszcze wniosek na odpowiednią komisję, by ustalić stopień niepełnosprawności dla Mamy.
wigi
 
Posty: 985
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasze historie.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości

cron