Moja Mama, leży po udarze, prawą rękę ma bezwładną, nie mówi.
Poprawiałem jej stopy, nie była zadowolona, podniosła zaciśniętą w pięść lewą rękę i pogroziła mi...
Śmiech przez łzy.
Często zadaję mojej Mamie pytanie kiedy się urodziła, gdzie, w jakim miesiącu, którego dnia.
Wiele razy na moje pytanie np. ile masz lat ?
moja Mama szybko i sprytnie wymijająco odpowiada - tyle co na stodole łat każda łata ma trzy lata więc policz sobie ile to jest lat
witam ja wstawię dwa fragmenty :
"..Sytuacja z kosmetykami a konkretnie szminka i cienie - Mama malowała "oko" i usta
lecz niestety któregoś ranka gdy wyszła z łazienki dosłownie jej twarz , lusterko no i ściana w łazience wyglądały tak jak : zostaw damskie kosmetyki na wierzchu mając dzieciaczki 5 letnie w domu ... - śmiechu było co nie miara bo obie chichrałyśmy się bo na początku moja mina : a później aż płakałam ze śmiechu Mamcia też ale pewnie z innego powodu ....
co do szafek - ja wywierciłam w szafkach ..znaczy założyłam zamki i bardzo mocne magnesy ( jak przyszło co do czego sama miałam nie lada kłopot żeby dostać się do środka szafki ... ale bardziej zależało mi na tym żeby Mama nie dostała się do szafek :
gdy po Alzh, trzeba było wymienić szafki kuchenne - to ha za pierwszym razem otwierając drzwiczki już w nowym sprzęcie mało ich nie wyrwałam z zawiasów bo z przyzwyczajenia użyłam siłki jak widać było naprawdę nie raz rwanie boków tak naprawdę ..
Odzwyczajenie się od nawyków po Alzh to naprawdę prawdziwa komedia" - ten fragment jest w temacie "zmiana zamka ..."
A ten jest w pamiętniku :
"...Były też zabawne sytuacje.
Do takich należała np.: wizyta u protetyka: byłyśmy zrobić „zęby” (Mamcia, często bawiła się „szczęką”, więc zwyczajnie łamała ją). Oczywiście, na „dzień dobry” uprzedziłam lekarza o tym, że Mamcia jest chora i na co, że lepiej będzie, jeśli zostanę w gabinecie (lepiej Mamcia zniesie wizytę).
Lekarz, niestety nie chciał słuchać, powiedział tak: „ Pani Mama całkiem zdrowo wygląda, nic jej nie będzie, więc proszę nas zostawić samych. Poradzimy sobie”.
Nauczyłam się, nie polonizować z mądrymi ludźmi i zostawiałam rozwiązania Matce Naturze, … więc zwyczajnie wyszłam na poczekanie.
Oczywiście z powodu tego, że mam cięty język, skomentowałam sytuację w poczekalni. Skwitowałam, że lekarz chce być mądrzejszy od Matki Natury i jest niedouczony, no i oczywiście powiedziałam, że za chwilkę będzie cyrk.
Nie pomyliłam się!
Siedzę sobie pod gabinetem i słyszę: „ proszę zamknąć … zamknąć …”a po chwili Jego krzyk! Co się okazało Mamcia ugryzła lekarza w rękę z całej siły?. Ech, cała poczekalnia pokładała się ze śmiechu!! Oczywiście, poproszono mnie do środka i już do końca wizyty przesiedziałam w gabinecie.
Następną taką sytuację miałam w parku: Mamcia zobaczyła młodego człowieka ubranego w podkoszulek ze szwami na wierzchu (wyglądało to tak jakby podkoszulek był założony na lewą stronę) - Mamcia powiedziała: „Biedaczek, pewnie nie wie, że założył na lewą stronę koszulkę” nim zorientowałam się Mamcia zerwała się na równe nogi z ławeczki i prawie biegnąc za chłopakiem, zaczęła go uświadamiać o tym nieszczęsnym podkoszulku.
Takich historii było sporo! ....."
Rzeczy rzadko są takimi, jakimi się wydają, śmietanka udaje krem.
W. S. Gilbert
Za większe dobrodziejstwa większej wymaga się wdzięczności. Kogo Bóg wielkimi darami obsypał, ten Bogu wiele oddać musi
św. Ignacy Loyola
Wychodzimy z Mamą na spacer. Po przekroczeniu progu DPSu Mama na cały głos zaczyna śpiewać: Marsz, marsz Dąbrowski, z ziemiiii... (chwila zastanowienia) jakiejś taaam do domuuu. Urwała, więc mówię: z ziemi włoskiej do Polski. Mama z niedowierzaniem: tak???
Po czym: a właściwie to prawdopodne...
Mamie mylą się słowa. Stoimy razem przed lustrem, mówię: zobacz, Mamuś, jak ładnie wyglądamy.
A która to ja jestem?
Ta niższa.
To ja jestem taka ściera?
Stara - poprawiam.
No właśnie - podsumowuje już zupełnie zdegustowana.
Sylwester 2010;
- Dzieci, a wy dokąd?- moja mama do dorosłych wnucząt.
- Na imprezę, babciu! Sylwester!
- A dziś piątek, nie możecie iść na tego sylwestra jutro? Dziś to nawet mięsa nie wolno, a wy na bal?!
Moja Mama jest po udarze, prawą rękę ma bezwładną, w zasadzie nie mówi, leży, ale mam z nią kontakt.
Gdy ściągam ze stolika serwetkę (i kładę inną, pod jedzenie) chowam ją w szafie na górną półkę, wysoko, muszę się wspiąć na palcach (a jestem wysoki), ledwo tam sięgam (nie wiem dlaczego tak robię, tak kiedyś wymyśliłem).
No więc Mama patrzy co robię, podniosła lewą rękę i otwartą dłonią popukała się po czole ....
w sumie ma rację
Moja mama ,jest już osobą leżącą.Często przeglada jakieś gazety,obrazki,reklamy...Nic nie mówi ale często śmieje sie w głos podczaz tego ogladania.Nie ma z nią kontaktu wiec nie wiemy co ją tak rozśmiesza.Ale chyba to dowód ,że w tym swoim świecie jest szczęśliwa?
Jak myślicie?