Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Czyli mały poradnik o Nas samych, dla Nas i nie tylko.

Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: rafal » niedziela 05 lut 2012, 21:59

http://czasopisma.viamedica.pl/gp/article/download/18889/14861
Opieka nad osobą z chorobą Alzheimera (AD) jest nie tylko wyczerpująca fizycznie i psychicznie, ale
także kosztowna. Problem ten nabiera szczególnego znaczenia wobec procesu starzenia się jednostek i społeczeństw
i systematycznie zwiększającej się liczby osób chorych. W pracy podjęto próbę ukazania problemów,
z jakimi spotykają się rodzinni i zawodowi opiekunowie osób z AD.
rafal
 
Posty: 184
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 01:14
Lokalizacja: Poznań

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: abora » wtorek 12 cze 2012, 18:12

Jakość mojego życia jest nader marna, wręcz żadna. Wszystkie aspekty podporządkowane są mojej mamie, tudzież niestuprocentowemu bratu. Krótko mówiąc; lipa!
Awatar użytkownika
abora
 
Posty: 22
Rejestracja: wtorek 10 sty 2012, 19:58

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: Anhedonia » sobota 16 cze 2012, 10:31

Jasne, że lipa ale...może jednak uda się nawet w Twojej sytuacji znaleźć jakieś chociaż troszkę lepsze momenty? Może w książkach? Jeśli nie możesz zmienić sytuacji (bo rozumiem, że nie możesz) to może spróbujesz zmienić swój stosunek do tej sytuacji? Moja koleżanka dała mi kiedyś taką radę "powiedz sobie, że masz to wszystko w... nosie" (wyraziła to dosadniej, ale sama miała ojca z zaawansowanym alzheimerem i najbardziej dokuczliwymi zachowaniami więc znała problem). Czasami jak byłam na skraju wyczerpania, to pod jej wpływem właśnie to mówiłam do siebie. Na chwilę pomagało :)
Anhedonia :)
Anhedonia
 
Posty: 30
Rejestracja: poniedziałek 14 maja 2012, 09:38

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: abora » środa 20 cze 2012, 15:42

Oj tam, oj tam, chyba jednak nie jest tak źle. Piszę, gdy mam doła. Jak się coś udaje, gadam o tym w realu. Tam nie rozmawiam o zamarotach. Przepraszam, ale ludzie, którzy są wokół mnie nie znają tematu i niech tak zostanie. Dlatego pozwalam sobie puszczać parę właśnie tu. Wybaczcie. Pozdrawiam :D
Awatar użytkownika
abora
 
Posty: 22
Rejestracja: wtorek 10 sty 2012, 19:58

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: Jolanda » poniedziałek 30 lip 2012, 12:01

Dzień dobry. Dziś potrzebuję się wyżalić. Przyszedł chyba na mnie moment przesilenia, wyczerpania - zdawałoby się dotąd - niewyczerpalnych zasobów mojego entuzjazmu, energii i także chęci pomocy mojej kochanej matce. I choć wydaje się, że jej stan na jakiś czas jest ustabilizowany (w miarę dostępnych mi możliwości) poczułam się bardzo wyczerpana. Ze strachem myślę o kolejnych tygodniach i miesiącach jej choroby, zdając sobie sprawę z tego, że za chwilę będzie gorzej i - co wóczas, jeśli teraz, po kilku miesiącach wspólnego z matką mieszkania, już nie mam siły? Przede wszystkim daje mi się we znaki beznadziejność tej sytuacji, jej nieuchronna uciążliwość, taki kołowrót bez możliwości działania ku poprawie. To znaczy jest możliwość działania ku poprawie (w pierwszej kolejności mojej sytuacji rodzinnej) i najprawdopodobniej jest to działanie nieuniknione. Mam na myśli oddanie matki pod opiekę specjalistów z ośrodka dla chorych na AD. Mimo to odwlekam ostateczną decyzję w nieskończoność. Nie znam powodów tego wahania. Przeanalizowałam moje dzieciństwo i relacje z matką. Od strony "psychologicznej" jestem z tym pogodzona, jednak wciąż nie mogę zrobić kolejnego kroku. Szukam ludzi, którzy mają za sobą takie doświadczenia, chciałabym porozmawiać z kimś, kto "był tym złym" w rodzinie i nie poddał się presji albo przymsu rezygnacji z własnego życia, z własnej rodziny. Bo dla mnie głównym powodem decyzji o ośrodku jest potrzeba ochrony mojej rodziny. Widzę w jak szybkim tempie legnie w gruzach budowana między nami więź, jaka destrukcja pojawiła się w relacji między moim mężem i mną, jak odsunęła się ode mnie moja córka. To wszystko tracę z powodu braku dla nich czasu. Jestem cały czas myślami przy mojej matce, rozmawiam tylko o niej, planuję moje dalsze życie w tle z nią. A przecież nie chcę tego. I nie jestem potworem, nie mam serca z kamienia. Muszę tylko wybrać, a nawet nie (to już zrobiłam) muszę zrealizować mój zamiar. I to jest dla mnie najtrudniejsze.
Chcę nadal pracować zawodowo, chciałabym sama pojechać na wakacje, skupić się na czymś innym niż objawy zaawanowanego otępienia, pójść bez wyrzutów sumienia do kina, nie myśleć o wartościach jej ciśnienia wieczorami. Czy to się wogóle da?
Mam obawy, że marudzę bez sensu i nie znajdę zrozumienia wśród Was. Większość Opiekunów to ludzie oddani całym sercem swoim podopiecznym, ludzie nie mający prawdopodobnie dylematów takiej, jak moja, natury, prawdziwi Opiekunowie. Mimo to piszę o moich odczucia do Was, bo z kim mam o tym rozmawiać.
Pozdrawiam, Jolanta
Awatar użytkownika
Jolanda
 
Posty: 25
Rejestracja: środa 28 gru 2011, 09:06

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: rafal » poniedziałek 30 lip 2012, 21:22

Jolanda, wyslałem Ci PW.
rafal
 
Posty: 184
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 01:14
Lokalizacja: Poznań

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: Jolanda » wtorek 31 lip 2012, 08:00

Dziękuję. :)
Awatar użytkownika
Jolanda
 
Posty: 25
Rejestracja: środa 28 gru 2011, 09:06

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: abora » poniedziałek 06 sie 2012, 17:33

O jakże doskonale Cię rozumiem, Jolanto. Często miewam totalne doły, odsunęłam się od ludzi, nie chce mi się z nikim spotykać. Alz. w moim życiu wszystko poprzestawiał. Moja mantra to demencja, zawładnęła mną bez reszty. Relacje w rodzinie też się psują, przecież nie mogę wyjechać na wspólny wypad, na wycieczkę- ot, chociażby rowerową. Przecież trzeba zapewnić opiekę... Nie mogę też rozważać domu opieki, miejsce, gdzie mieszkam, to mała wieś, dużo rodziny, zlinczowano by mnie. To straszna presja, a na co dzień człowiek sam. Straszne są wybory, ich brak i ogólna beznadzieja. Pozdrawiam, trzymaj się!
Awatar użytkownika
abora
 
Posty: 22
Rejestracja: wtorek 10 sty 2012, 19:58

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: aisuni » niedziela 12 sie 2012, 14:40

czytam co pisze Abora i ...........łzy same płyną do oczu.
ja jestem osobą samotnąi od zawsze mieszkam ze swoją mamą, kiedyś.............18 lat temu moje zycie przwrocilo sie do gory nogami z powodu naglej smierci mojego ojca..........a ja postanowilam zając sie wszystkim.
prze 3 lata ja i mama doświadczylysmy duzo zlego, od ludzi ale tez i ciezkiej pracy. nie poddalysmy sie ale bylysmy dla siebie wielkim wsparciem nawzajem a ja.............. jak to ktoś ladnie powiedzial, w swoim życiu......ot zwyczajnie zagapilam sie i zostalam sama. po dlugim czasie pozbieralam sie i zaczelam probować ułozyc sobei życie, ..............ale z żadnym skutkiem.
a teraz od kilku lat. stan zdrowia mojej mamy zmienll sie i teraz to ona potrzebuje moej coraz większej opieki.
co prawda, nie jest jeszcze krytycznie ale............dotarlo do mnie, ze ....muszę Jej poświęćic swoj czas i opieke. bo kiedyś ona poswiecila wiele dla mnie..................ale wiem też, ze w mojej sytuacji to ...nie ma zludzeń, ze uda mi sie ulozyc moje zycie. a kto zdecyduje sie na bycie z kobietą, ktora ma pod opieką mamę chorą na zaburzenia pamięci......
nie mam wyjścia, ale zdecydowalam - trudno. moja mama poswiecila dla mnie swoje zycie i okazywala mi duzo ciepla i serca, to kim jestem zawdzieczam tylko Jej .........więc teraz kolej na mnie. ona mnie potrzebuje i zrobie wszystko co mozliwe, aby byla radosna i spokojna ze mną. To moja mama i jest dla mnie wszytskim...................
aisuni
 
Posty: 38
Rejestracja: sobota 28 sty 2012, 16:42

Re: Ocena jakości życia opiekunów osób z chorobą Alzheimera

Postautor: Anhedonia » poniedziałek 13 sie 2012, 13:45

W sytuacji kiedy podejmujemy decyzję i bierzemy odpowiedzialność nie tylko za siebie ale i za drugą osobę (szczególnie gdy będzie to osoba niezdolna do samodzielnego funkcjonowania) dobrze byłoby mieć wokół siebie ludzi; przyjaciół, sąsiadów. Jestem z natury samotniczką i nie zadbałam o to, później okazało się, jak bardzo ludzie są potrzebni. Na własnej skórze odczulam mądrość przysłowia "mądry Polak po szkodzie". Nie da się funkcjonować w roli opiekuna bez innych. Każdy opiekun musi mieć kogoś, kto go wyręczy w razie potrzeby. Życie różnie się układa, czasami można "zagapić się" lub nie być gotowym na założenie rodziny, ale rodzina niczego nie gwarantuje. Potrafimy czuć się samotnie również wtedy, kiedy jest w otoczeniu rodzina. Może nawet bardziej, ponieważ więcej oczekujemy. To forum wydaje mi się wypełniać pewną lukę, tu można oczekiwać zrozumienia i wsparcia. Póki co zaglądaj. Życzę Ci dużo uśmiechu i wytrwałości, życzę Ci dużo życzliwych osób wokół. Miłego dnia.
Anhedonia :)
Anhedonia
 
Posty: 30
Rejestracja: poniedziałek 14 maja 2012, 09:38

Następna

Wróć do Co opiekun może zrobić dla siebie.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości