Strona 1 z 2

Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: poniedziałek 28 wrz 2015, 16:15
autor: Dara
Kochani,nie wiem jak ocenicie to co zrobię za parę dni,ale po prostu MUSZĘ się zregenerować,aby nabrać sił do tego,co mi los przyniesie w związku z chorobą W.
W dodatku nie wiem,czy optymistyczny opis TK i równie entuzjastyczna reakcja neurologa odpowiadają rzeczywistości.
Moje życie od 13-u lat u boku despoty bez serca jakoś się toczyło.Nie rozpoznawałam pierwszych objawów AD,przytłaczały mnie moje kolejne choroby.Ale najbardziej dobijała mnie narastająca głuchota W. W tej chwili nie słyszy gwizdka od czajnika,pukania do drzwi czy dzwonka.To znaczy,czasem słyszy,jak akurat jakimś cudem nie ryczy telewizor (tylko polityka).A ryczy od rana do nocy.
W. nie chce nosić aparatu,bo mówi,że jemu "lekki brak słuchu" nie przeszkadza.No tak,jemu nie,bo to ja zdzieram gardło jak do niego mówię,pilnuję czajnika i otwieram drzwi.Nie pomagają prośby ani awantury.Nigdy nie miał serca ani empatii.Szczególnie dla mnie.
Od 10-u lat siedzę zamknięta w bardzo słonecznym pokoju,żeby jak najmniej słyszeć tych wszystkich polityków. Tego lata,kiedy znów smażyłam się żywcem (wiadomo,jakie było lato) postanowiłam,że muszę wreszcie złapać oddech,pomyśleć o sobie,bo ten potwór mnie zniszczy zanim zdążę w życiu przeżyć coś dobrego.Jak do tej pory nie mam żadnych dobrych wspomnień.
A więc do rzeczy-30 września skończę 61 lat i zacznę przenosić się do mieszkania,z którego wyprowadza się mój syn.Zrobię to powoli,żeby W. stopniowo zaczął się oswajać z nową sytuacją.Najpierw będę tam spędzać jedynie popołudnia i wieczory,potem dojdą noce i poranki.W CISZY! Rany boskie,aż nie mogę uwierzyć,że będę chodziła po cichym domu w samych skarpetach,bo wreszcie zawsze będę miała czyste podłogi (W.jest flejtuchem).I nie będę,pomimo ciągłego sprzątania,kleiła się do blatów w kuchni!
W. jeszcze nic nie wie.Trochę się boję tych najbliższych dni,bo jest agresywny i bez sumienia.Postaram się zachować spokój i mu wyjaśnić,że to tymczasowa sytuacja i że nie zostawię go w potrzebie.Może w końcu uświadomi sobie,że nie jest najważniejszy na świecie? Nie wiem jak to przebiegnie,ale mam już zamówione łóżko do nowego mieszkanka i materac ortopedyczny.Kupuję też inne niezbędne rzeczy.Od maja mam wreszcie emeryturkę,kiepską,ale mam.Całe życie oszczędzałam i wszystkie moje pieniądze zmarnował W.Teraz będę musiała zmienić też nasze finansowe układy.
Podsumowuję: jeśli za tydzień lub dwa przestanę pisać na tym forum,to będzie oznaczało,że W. mnie zamordował :) Ale nie poddam się.Oby udało mi się wyrwać od życia chociaż trochę szczęścia,bo przecież nie wiem ile mi czasu pozostało i nie wiem,co to jest szczęście,bo nigdy tego uczucia nie doświadczyłam.

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: wtorek 29 wrz 2015, 17:58
autor: wiewiór
Złoty środek - klucz do sukcesu... Was obojga... Kciukam tak czy owak ;)

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: wtorek 29 wrz 2015, 18:43
autor: Dara
wiewiór pisze:Złoty środek - klucz do sukcesu... Was obojga... Kciukam tak czy owak ;)

Wiewiór,dzięki,dzięki,dzięki.Potrzebuję takiego emocjonalnego wsparcia,bo w tej chwili 2/3 Trittico to za mało.Ale dawki nie zwiększam,bo pocieszam się wizją mojego ciepłego,bezpiecznego miejsca.No i wolę,zamiast chemii,dobre słowo dla podtrzymania mnie na duchu.

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: wtorek 03 lis 2015, 20:14
autor: Dara
No to dopiszę dalszy ciąg tej mojej historii (czyli W. mnie jednak nie zamordował :) ).
Otóż 1-go października syn dał mi klucze od swojego poprzedniego mieszkania,po tygodniu kurier przywiózł łóżko,na drugi dzień dojechał materac ortopedyczny i już od 3 tyg. tam śpię.Większą część mojej emerytury wydaję na zakupy DLA SIEBIE.Wreszcie dla siebie ,na siebie i żeby sprawić sobie trochę radości.Ponieważ są to głównie zakupy internetowe odbierane z paczkomatów,W. w ogóle o nich nie wie.Wybrałam paczkomat w pobliżu tamtego mieszkania.Chwilami wpadam w panikę,kiedy W. palnie coś w stylu,w jakim opisywał czapkę na głowę,bo boję się,że zanim uwiję sobie swoje gniazdko,to on zabierze mi cały mój czas przez swoją chorobę.Ale zaraz potem znów odpalam komputer i na allegro szukam następnych niezbędnych mi rzeczy.Przypominam sama sobie,że już dość w życiu musiałam oszczędzać i nadszedł czas,aby zacząć wydawać.

Jestem tylko trochę zaskoczona spokojną reakcją W.Oczywiście znacie ten tekst z "Janosika" : Są tsy prowdy.Prowda,tys prowda i g... prowda. Ja W. w związku z tą sytuacją mówię "tys prowdę",bo kłamać nie lubię (głównie z lenistwa,bo potem bym musiała pamiętać co komu nakłamałam).
Jednak w przypadku W. wpływ ma chyba raczej jego choroba.Gdzieś przeczytałam,że osoby chore na AD mają zaburzoną ocenę sytuacji.Zauważyłam to u niego już wielokrotnie w tym roku,ale jest to jedyny przykład,kiedy jestem z tego zadowolona.Poza tym,jak wracam rano (a wychodzę wieczorem) to widzę,że o dziwo nawet trochę zaczął sprzątać,ciszej nastawia telewizor itp.Mam wrażenie,że dociera do niego,dlaczego uciekam.Ale nie łudzę się-na zmiany już za późno,więc jak w tytule:chcę "Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił."

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: niedziela 19 cze 2016, 15:20
autor: Kama
Dara, marzy mi się życie w spokoju ale nawet gdybym mogła uciec to nie dam rady go zostawić samego w domu, jest kompletnie niezaradny, nawet nie wie jak zrobić sobie jedzenie i że lodówka jest w kuchni obok której może stać. Potrafi każdego dnia kłócić się , dogryzać i dokuczać a nie potrafi zadbać o siebie, ma zaniki pamięci i nie kojarzy tak samo ma problemy z oceną sytuacji i spostrzeganiem. Gdy wyjdę do sklepu po zakupy to po powrocie mam awanturę gdzie tak długo byłam i wymyśla niestworzone rzeczy , w jego głowie omamy i halucynacje przybierają na sile , dla męża to rzeczywistość a więc zrezygnowałam z siebie, też choruję ale nie mam czasu się leczyć , biorę tylko szybko cd. recept i pędzę do domu bo nie wiem co mnie czeka. Depresja mnie zjada i nie wiem jak można jeszcze długo tak żyć?

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: niedziela 03 lip 2016, 17:22
autor: Biedusia
Dara pisze:Kochani,nie wiem jak ocenicie to co zrobię za parę dni,ale po prostu MUSZĘ się zregenerować,aby nabrać sił do tego,co mi los przyniesie w związku z chorobą W.


Pomóżcie, proszę. Może ktoś przekaże jakiś link. Jestem na skraju. Rozważam najgorszy wybór. Codziennie pracuję po 14 - 16 godzin. Nie daję rady. Potrzebuję pomocy.

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: niedziela 03 lip 2016, 18:39
autor: wigi
Biedusia, spróbuj zorganizować sobie jakiś urlop. Choć na parę dni. Albo po parę godzin.
Znajdź jakąś opiekę dla Mamy. Nawet płatną opiekunkę.

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: poniedziałek 04 lip 2016, 10:29
autor: Biedusia
Dzięki, Wigi. Może uda mi się wyrwać ze dwa dni.

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: poniedziałek 04 lip 2016, 13:28
autor: wigi
Ok. Biedusia, nie możesz zapominać o tym, że konieczny jest regularny odpoczynek. Musisz tak sobie zorganizować opiekę nad Mamą, by mieć regularnie co jakiś czas choć kilka godzin dla siebie. Opieka nad osobą chorą na Alzheimera jest tak wyczerpująca psychicznie, że bez tego nie dasz rady.

Re: Wyrwać chociaż trochę czasu na odzyskanie sił.

Post: sobota 12 sie 2017, 17:37
autor: Kama
No i dochodzimy do tego że opiekun niewiele może zrobić dla siebie , Dara miała szczęście wyrwać dla siebie kilka godzin dziennie spokoju i odpoczynek nocny a jest to bezcenne. Każdy z opiekunów ma ograniczone możliwości ażeby wynająć kogoś do opieki bo jak wiemy to nasze dochody i emerytury nie są wysokie. Ci którzy mają pieniądze i nie muszą liczyć ich skrupulatnie to sami sobie poradzą z chorą osobą i na pewno nie będą opiekunami.