Witaj Lucyno!
Spokojnie zapoznaj się z naszym forum - na głównej stronie masz poszczególne działy, a kiedy w nie wejdziesz zapoznasz się z konkretnymi tematami. A najprościej jak napisała Wigi opisz nam z czym masz kłopot, co najbardziej Cię niepokoi i może wspólnymi siłami chociaż troszkę Cię wspomożemy.
Pozdrawiam ciepło
Witam Wszystkich. Mam na imię Katarzyna (40 lat). W 2008 roku zdiagnozowano u mojej mamy Alzheimera. Mieszkam z mamą i jestem jedynym opiekunem (mojej rodzeństwo mieszka za granicą, więc jestem zdana tylko na siebie). Od lipca 2010 r. mama w godzinach 7-15 przebywa w dziennym domu pomocy, ja w tym czasie jestem w pracy.
Do pewnego momentu nawet jakoś wszystko się kręciło, ale teraz jet coraz gorzej. Mama jest chodząca i dość silna jak na swój wiek (77 lat) i chorobę, jest na etapie pieluch. Odmawia mycia i przyjmowana leków. Leki to nie problem - rozgniatam je i rozsypuję na kanapki) gorzej z myciem i zakładaniem pampersów.
Do brodzika mamę wpycham - po uprzednim zaciągnięciu jej do łazienki siłą, gdyż nie działają prośby, ani przekupywanie - to zbyt abstrakcyjne dla mamy - i mamę myję, później o ile spokojne stoi to zakładam pampera, ewentualnie lepiej lub gorzej próbuję go założyć podczas gdy mama ucieka.
Mycie jest na tyle problematyczne, że pani opiekunka która przychodzi 2 razy w tygodniu, nie podejmuje się mycia mamy sama, więc nie ma mowy o wyjściu z domu w godzinach mycia mamy. Ja już od powrotu po pracy do domu stresuję się wieczornym myciem.
Czytając forum, dominującym uczuciem jest troskliwość i zaangażowanie opiekunów w opiekę nad chorymi. Niestety nie mogę tego powiedzieć o sobie. NIe wiem - czy jest to kwestia charakteru czy zmęczenia. Mi momentami jest już wszystko jedno. Byli tylko wszyscy dali mi święty spokój.
Achaja pisze:gorzej z myciem i zakładaniem pampersów.
Do brodzika mamę wpycham - po uprzednim zaciągnięciu jej do łazienki siłą, gdyż nie działają prośby, ani przekupywanie - to zbyt abstrakcyjne dla mamy - i mamę myję, później o ile spokojne stoi to zakładam pampera, ewentualnie lepiej lub gorzej próbuję go założyć podczas gdy mama ucieka.
(...) Ja już od powrotu po pracy do domu stresuję się wieczornym myciem.
Czytając forum, dominującym uczuciem jest troskliwość i zaangażowanie opiekunów w opiekę nad chorymi. Niestety nie mogę tego powiedzieć o sobie. NIe wiem - czy jest to kwestia charakteru czy zmęczenia. Mi momentami jest już wszystko jedno. Byli tylko wszyscy dali mi święty spokój.
To zmęczenie, nie jesteś zła tylko nieludzko zmęczona, obowiązki i ciągły stres ( co się dzieje w domu co zastanę jak wrócę z pracy, czy się wyśpię itd). Nie o wszystkim też piszemy na forum, o tych złych myślach, uczuciach, bo wstyd strach zaskoczenie że możemy tak myśleć czuć...
Przyjdzie też czas gdy Twoja mama nie będzie się buntować przeciw pielusze, u mnie było tak samo. Trzymaj się!
Już drugi raz piszę, ponieważ w trakcie pisania poprzedniego postu zostałam automatycznie wylogowana. Otóż naczytałam się porad dla opiekunów i wszystko to jest jakieś odrealnione. Jestem jedyną opiekunką mojej mamy i osobą samotną. Od 6 długich lat opiekuję się nią , ponieważ cierpi na demencję. Nie pamiętam co to jest urlop, spacer, kino czy teatr. Pracuję zawodowo i jeżeli ktoś pisze , że rzucił pracę w celu opieki na osobą chorą to niech napisze z czego żyje, bo zasiłek 500 zł w porównaniu z wynagrodzeniem znacznie musi się różnić. Wracając do rzeczy to jak opiekun ma także myśleć o sobie. W mojej sytuacji jest to niewykonane. Opiekunka prywatna, psychiatra wizyty prywatne, leki. Za wszystko muszę płacić. Do pracy idę już zmęczona, z pracy jak najszybciej muszę być w domu. Gotowanie, pranie, przygotowywanie posiłków i ciągłe robienie herbaty. Dla mnie szczęście to taki czas kiedy mama śpi i nie budzi mnie w nocy. A jak nie śpi to wykańcza mnie psychicznie bezsensownymi pytaniami, niekiedy agresją. Zastanawiałam się nad domem opieki. Niestety w pobliżu mojego miejsca zamieszkania są domy mieszane, czyli ludzie zdrowi i chorzy. Byłam w jednym z nich i widziałam ludzi zdrowych i te biedne istoty snujące się wzdłuż ściany. Cholera jak w sanatorium, niech każdy robi co chce. Inne domy nie przyjmują osób z demencją ponieważ brakuje opiekunów. To wszystko jest nie tak. Jestem już bardzo zmęczona i nie wiem jak długo to wszystko pociągnę. Niekiedy zastanawiam się czy takie poświęcenie ma sens.
Witaj Ariadna
po przeczytaniu Twojego postu mogę się pod nim podpisać. Też sama opiekuję się mamą i pracuję. I mam dość. Nawet jak gdzieś wychodzę - opiekunka zostaje z mamą - to tak naprawdę nie potrafię się do końca oderwać od opieki nad mamą. Nawet znajomi to zauważyli. Niby brakuje mi wyjść z domu, ale widzę że z każdym dniem coraz mniej komfortowo czuję się poza domem. Najgorsze są weekendy, siedzę wtedy dwa dni w domu z mamą, nie wychodzimy bo mama słabo chodzi i jest nieprzewidywalna na dworze. Siedzę więc dwa dni sama z mamą i czekam na poniedziałek - w pracy porozmawiam z kimś - z mamą to już normalnie nie porozmawiam.
I tak kolejne dni - rano praca a po pracy i w weekendy opieka nad mamą.
Opisywane powyżej stany opiekuna są normalne. Każdy w końcu wypala się. Naprawdę są sytuacje bez wyjścia i bez nadziei. Przecież nikt nie jest w stanie samotnie opiekować się osobą z ch.Alzheimera. Trzeba próbować zrobić cokolwiek dla siebie, nawet czasami wbrew wszystkim. I szukać dla wsparcia. Każdego rodzaju i za wszelką cenę. Pozdrawiam najserdeczniej.
A jezeli jest sam? To się zdarza jednak.... trzeba za wszelką cenę szukać wsparcia. Chyba najbardziej wtedy jak się jest samotnym w opiece. Wyjść do ludzi, szukać kontaktów. To forum jest dobrym, przyjaznym i pomocnym miejscem, jednak nie wystarczającym. Znajomi, sąsiedzi, pomoc społeczna, ośrodki opiekuncze...To konieczne, żeby zawczasu wiedzieć jakimi realnymi zasobami dysponujemy. Zycie pisze rózne scenariusze, możesz sama zachorowac czy znależć się w szpitalu. Tak bywa, samo życie. Nie jesteśmy wszechmocni i każdy z nas musi dać sobie prawo do proszenia o pomoc. Pozdrawiam serdecznie.
Jak czytam te bzdury to ręce opadają. Jeżeli zabiera się głos w dyskusji to trzeba znać realia. Przecież pomoc społeczna patrzy na dochody i jeżeli nie spełnia się kryteriów to umywa ręce. Jakie kontakty towarzyskie ? Przecież wtedy trzeba zapłacić dodatkowo opiekunce. Wolny czas dla siebie. No właśnie. Urlop biorę po jednym dniu i wtedy załatwiam mamie leki, robię zakupy lub inne czynności wymagające mojej obecności w domu min. wizyta lekarza. Łatwo powiedzieć, że osoba samotna powinna oddać osobę do Domu Opieki Społecznej. Znalazłam się w sytuacji, że moja mama tak się obsunęła, że płaczę na myśl o oddaniu jej w 'obce ręce'. Wiecie jaki to jest stres. Nie ma pojęcia jak to się potoczy. Boję się, że w takim domu opieki będą jej serwować leki na sen, albo bezpańsko będzie snuć się wzdłuż ścian. Jestem osobą bardzo zaradną, ale ta sytuacja mnie przerasta. Jak ją oddam to do końca życia będę miała wyrzuty i jak tu żyć ?
Niektórzy mają taką styuację, że w dwie osoby ledwo dają radę przewinąć chorą. Ostatnio testowaliśmy opiekunkę - razem z teściową nie były w dwie osoby przewinąć Babci. Lepiej pomyśleć o realiach, a jest to wielki koszmar. Wcześniej czy później nie dasz rady sama.