Czy ktoś może coś doradzić?
Czy ktoś może coś doradzić?
Mam ojca chorego na Alzheimera, opiekuje się nim mama. Rodzice mieszkają 150km ode mnie. Ponieważ mama mama już nie dawała rady, oddaje tatę do domu dziennej opieki od 9-14 i ma trochę czasu dla siebie.Do rodziców mogę jeździć tylko na weekendy. Problem jest w tym,że u mamy pojawiło się napadowe migotanie przedsionków i wtedy najczęściej nad ranem, czasem w dzień ląduje w szpitalu pod kroplówką. Tata wtedy nie wiadomo na jak długo zostaje sam w domu a jest w takim stanie że nic już nie zrobi sam. Do domu nikogo nie chce wpuścić bo tak go mama nauczyła, że nawet jak ktoś by chciał pomóc to nie może. Rodzice niestety nie chcą się przeprowadzić do mnie bo lekarz powiedział, że zmiana miejsca bardzo pogorszy stan taty a ja nie wiem jak im pomóc.Kiedyś wyczytałam, że tworzone są takie domy rodzinne w których mieszkają razem chorzy z opiekunami i opiekunowie sobie pomagają bo są razem i się wymieniają i jeszcze może być dodatkowa pomoc z zewnątrz. Ale nie wiem czy to jest w Polsce?. Nie wiem jak rozwiązać sprawę z pomocą mamie gdy nagle w nocy jest ten problem? Może ktoś słyszał o takich domach wsparcia? Gosia
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
Witaj, Małgosia.
Twoja Mama najprawdopodobniej musiałaby trafić do szpitala na dłużej, aby się dokładnie przebadać i aby dobrze zostało ustawione leczenie. Mama prawdopodobnie ze względu na Ojca nie chce się na to zgodzić. Musisz porozmawiać z Mamą i zorganizować opiekę dla Ojca na czas pobytu Mamy w szpitalu.małgosia pisze:Problem jest w tym,że u mamy pojawiło się napadowe migotanie przedsionków i wtedy najczęściej nad ranem, czasem w dzień ląduje w szpitalu pod kroplówką.
Zmiana miejsca zamieszkania może pogorszyć stan chorego, bo chory w nowym miejscu będzie się gubił. Pamiętaj jednak, że najważniejsze jest zapewnienie opieki choremu a Twoja Mama nie może wyłącznie sama opiekować się Twoim Ojcem.małgosia pisze:Rodzice niestety nie chcą się przeprowadzić do mnie bo lekarz powiedział, że zmiana miejsca bardzo pogorszy stan taty
Z tego co mi wiadomo, w Polsce nie ma takich domów dla chorych na Alzheimera i ich opiekunów.małgosia pisze: Kiedyś wyczytałam, że tworzone są takie domy rodzinne w których mieszkają razem chorzy z opiekunami i opiekunowie sobie pomagają bo są razem i się wymieniają i jeszcze może być dodatkowa pomoc z zewnątrz. Ale nie wiem czy to jest w Polsce?
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
małgosia pisze:Rodzice niestety nie chcą się przeprowadzić do mnie bo lekarz powiedział, że zmiana miejsca bardzo pogorszy stan taty
tak jest bardzo często, ale nie zawsze.
u mnie tak sie nie stało. Pisałam jeszcze na starym forum, obawiałam się "przeprowadzki" mojej Mamy do mnie - broniła się jak tylko mogła. Wzięłam podstępem - z powodu wizyty u dentysty (a sama by tam nie poszła)- bolały zęby, no a ponieważ termin był odległy..... no i została. Na pytania kiedy wróci do domu, to była odpowiedź - po wizycie u dentysty.
Nie zawsze prawdziwa odpowiedź jest najlepsza.
Mama jest u mnie już ponad rok, i przyzwyczaiła się do nowych warunków. Tylko czasami pyta, kiedy pojedziemy do domu.
Fakt, że moja Mama chodzi, wszystko przy sobie sama zrobi, ale nie może zostać sama w domu na kilka godzin, nie przygotuje sobie jedzenia, leków, nie ubierze się adekwatnie do pogody na zewnątrz, za to bardzo chętnie wykona każde zadanie jakie się Jej powierzy: obieranie jarzyn, krojenie, wieszanie i składanie prania, cokolwiek aby tylko miała zajęte ręce.
Dzięki systematycznemu podawaniu lekarstw - wcale nie jest gorzej jak przed rokiem. No, może trochę.
A bałam się, że będą dużo większe problemy.
tak jest bardzo często, ale nie zawsze.
u mnie tak sie nie stało. Pisałam jeszcze na starym forum, obawiałam się "przeprowadzki" mojej Mamy do mnie - broniła się jak tylko mogła. Wzięłam podstępem - z powodu wizyty u dentysty (a sama by tam nie poszła)- bolały zęby, no a ponieważ termin był odległy..... no i została. Na pytania kiedy wróci do domu, to była odpowiedź - po wizycie u dentysty.
Nie zawsze prawdziwa odpowiedź jest najlepsza.
Mama jest u mnie już ponad rok, i przyzwyczaiła się do nowych warunków. Tylko czasami pyta, kiedy pojedziemy do domu.
Fakt, że moja Mama chodzi, wszystko przy sobie sama zrobi, ale nie może zostać sama w domu na kilka godzin, nie przygotuje sobie jedzenia, leków, nie ubierze się adekwatnie do pogody na zewnątrz, za to bardzo chętnie wykona każde zadanie jakie się Jej powierzy: obieranie jarzyn, krojenie, wieszanie i składanie prania, cokolwiek aby tylko miała zajęte ręce.
Dzięki systematycznemu podawaniu lekarstw - wcale nie jest gorzej jak przed rokiem. No, może trochę.
A bałam się, że będą dużo większe problemy.
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
witam nowe osoby na forum, bardzo dawno tutaj nie pisałam...
Przeprowadzaliśmy, głównie moi rodzice, Babcię do naszego domu. Babcia mieszkała sama w mieszkaniu w bloku, najpierw pomieszkiwaliśmy razem z nią, żeby przypilnować leków, higieny, terminów chodzenia do lekarza. Niestety diety, a Babcia jest cukrzykiem, nie mogliśmy przypilnować, bo Babcia wychodziła do swojego "przyjaciela", który lekceważył wszystkie podstawowe elementy diety. I tak Babcia jadła tam wszystko to czego diabetyk jeść nie może - słodycze, tłuste, smażone, cukry po tym szalały. Doszło do tego, że leki przestały działać i trzeba było przestawić Babcię na insulinę. Odwlekaliśmy ten moment tak długo jak się dało. Właśnie z powodu problemu z "przyjacielem" i spodziewanymi kłopotami z przeprowadzką. Babcia wtedy wiele przy sobie potrafiła zrobić ale nie potrafiła przypilnować leków, nie wspominając o podawaniu insuliny. A podawanie insuliny bez kontrolowania cukrów - godzin posiłków i tego co się zjadło to jak gra w ruletkę... Nie mieliśmy wyjścia. Było bardzo ciężko. Wiele awantur, kłótni, nerwów, cierpienia Babci i naszego, na początku także ucieczek. Ale cóż mieliśmy zrobić? Przypilnowanie jej w bloku na pewno było by trudniejsze, awantury słyszą wszyscy, na wsi łatwiej nam było zająć Babcię obowiązkami, spacerami. Nam wydawało się, że jest to najlepsze rozwiązanie... Teraz mówi, że chce do domu... A kiedy Babcia jest w swoim mieszkaniu to zachowuje się jakby była w gościach, a jak dojeżdżamy do naszego domu to cieszy się i mówi "o to jest nasz dom".
Przeprowadzaliśmy, głównie moi rodzice, Babcię do naszego domu. Babcia mieszkała sama w mieszkaniu w bloku, najpierw pomieszkiwaliśmy razem z nią, żeby przypilnować leków, higieny, terminów chodzenia do lekarza. Niestety diety, a Babcia jest cukrzykiem, nie mogliśmy przypilnować, bo Babcia wychodziła do swojego "przyjaciela", który lekceważył wszystkie podstawowe elementy diety. I tak Babcia jadła tam wszystko to czego diabetyk jeść nie może - słodycze, tłuste, smażone, cukry po tym szalały. Doszło do tego, że leki przestały działać i trzeba było przestawić Babcię na insulinę. Odwlekaliśmy ten moment tak długo jak się dało. Właśnie z powodu problemu z "przyjacielem" i spodziewanymi kłopotami z przeprowadzką. Babcia wtedy wiele przy sobie potrafiła zrobić ale nie potrafiła przypilnować leków, nie wspominając o podawaniu insuliny. A podawanie insuliny bez kontrolowania cukrów - godzin posiłków i tego co się zjadło to jak gra w ruletkę... Nie mieliśmy wyjścia. Było bardzo ciężko. Wiele awantur, kłótni, nerwów, cierpienia Babci i naszego, na początku także ucieczek. Ale cóż mieliśmy zrobić? Przypilnowanie jej w bloku na pewno było by trudniejsze, awantury słyszą wszyscy, na wsi łatwiej nam było zająć Babcię obowiązkami, spacerami. Nam wydawało się, że jest to najlepsze rozwiązanie... Teraz mówi, że chce do domu... A kiedy Babcia jest w swoim mieszkaniu to zachowuje się jakby była w gościach, a jak dojeżdżamy do naszego domu to cieszy się i mówi "o to jest nasz dom".
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
Jolanda tutaj http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... f=13&t=154 zamieściła dobry artykuł na temat tego wracania do domu.
Leki na cukrzycę faktycznie trzeba pilnować. Tak w ogóle ciekawe w ilu przypadkach cukrzyca ma to coś wspólnego z rozwojem demencji. W tym roku były różne doniesienia odnośnie leków stosowanych przy cukrzycy i demencji. Ostatnie artykuły pojawiły się w ostatnich dniach:
http://www.sciencedaily.com/releases/20 ... 145234.htm
http://www.upi.com/Health_News/2012/12/ ... 355375604/
Trochę wcześniej:
http://www.jci.org/articles/view/59903
Pisano dużo także o metforminie i chorobie Alzheimera (można sobie wygooglać)
Niektórzy już nawet nazywają chorobę Alzheimera 3 typem cukrzycy:
Można także przeczytać sobie po Polsku część pt. "Głodne neurony":
http://www.rp.pl/artykul/290544.html
a tutaj coś z PAPu o cukrzycy:
http://zdrowie.onet.pl/newsy/przelomowe ... l-art.html
Leki na cukrzycę faktycznie trzeba pilnować. Tak w ogóle ciekawe w ilu przypadkach cukrzyca ma to coś wspólnego z rozwojem demencji. W tym roku były różne doniesienia odnośnie leków stosowanych przy cukrzycy i demencji. Ostatnie artykuły pojawiły się w ostatnich dniach:
http://www.sciencedaily.com/releases/20 ... 145234.htm
http://www.upi.com/Health_News/2012/12/ ... 355375604/
Trochę wcześniej:
http://www.jci.org/articles/view/59903
Pisano dużo także o metforminie i chorobie Alzheimera (można sobie wygooglać)
Niektórzy już nawet nazywają chorobę Alzheimera 3 typem cukrzycy:
Może to być jednak błędne postrzeganie tej choroby, ponieważ różne drogi mogą do niej prowadzić a nie tylko problemy z glukozą w układzie nerwowym. Przykładowo może być także przyczyna genetyczna o zupełnie innym początku choroby.Is Alzheimer’s disease really a form of diabetes? Let’s call it type 3, because that’s what a Brown Medical School researcher dubbed it back in 2005 when she autopsied the brains of Alzheimer’s patients and found that they had signs of insulin resistance -- an early indicator of diabetes.
Można także przeczytać sobie po Polsku część pt. "Głodne neurony":
http://www.rp.pl/artykul/290544.html
a tutaj coś z PAPu o cukrzycy:
http://zdrowie.onet.pl/newsy/przelomowe ... l-art.html
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
U nas by się te doniesienia potwierdziły - babcia miała problemy z cukrem nim zachorowała na Alzheimera.
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
Nasza mama też chorowała na cukrzycę. Może coś w tym jest.
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
Wątpię.
Moja Mama nie choruje na cukrzycę i nigdy z cukrem problemów nie miała. A na Alzheimera choruje już z 10 lat...
Moja Mama nie choruje na cukrzycę i nigdy z cukrem problemów nie miała. A na Alzheimera choruje już z 10 lat...
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
Tak jak mówiłem wcześniej, dopóki nieznana jest prawdziwa przyczyna i dokładny przebieg/rozwój choroby, to nie można odrzucać możliwości, że przyczyny mogą być różne w zależności od przypadku. Podobnie jest w innych chorobach. Osteoporoza, cukrzyca, niedoczynność tarczycy, nadciśnienie tętnicze itd. są przykładami chorób, które mogą mieć różne podłoże. Tak samo może być z Alzheimerem. Różne drogi mogą prowadzić do nadmiernego powstawania amyloidu beta i białka tau, tylko są jeszcze nie odkryte.
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Czy ktoś może coś doradzić?
Babcia (74 lata) chorowała na cukrzycę, przy czym ważne jest, że lekceważyła dietę. Leki, kiedy jeszcze nie zauważaliśmy objawów Alz. i wcześniej zakładam, że przyjmowała wg. wskazań lekarza. Choruje na cukrzycę typu 2, tutaj wskaźnik obwodu pasa do bioder też był przekroczony - mimo braku otyłości proporcje ciała są zaburzone. To to, o czym mówi się, że osoby z otyłością brzuszną są narażone na cukrzycę. Bez diety żadne leki ani insulina nie pomogą. Babcia dużo i długo pracowała fizycznie, nawet bardzo ciężko, a podobno ciężka praca fizyczna sprzyja cukrzycy.
Starsze rodzeństwo Babci (poza jednym wujkiem, który zmarł ok. 60 r.ż. z innej przyczyny) jest starsze, ma cukrzycę, ale bardziej dbają o siebie, są dieta, leki, brat Babci jest po operacji na serce. Nie mają widocznych zaburzeń typu Alz.
Starsze rodzeństwo Babci (poza jednym wujkiem, który zmarł ok. 60 r.ż. z innej przyczyny) jest starsze, ma cukrzycę, ale bardziej dbają o siebie, są dieta, leki, brat Babci jest po operacji na serce. Nie mają widocznych zaburzeń typu Alz.