Czy możliwa jest poprawa stanu zdrowia chorego

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Izagre
Posty: 3
Rejestracja: czwartek 06 gru 2012, 20:24

Czy możliwa jest poprawa stanu zdrowia chorego

Post autor: Izagre »

Witam serdecznie. Ja i mój mąż opiekujemy się moją teściową. Reszta rodziny przestała się nią całkowicie interesować lub twierdzili, że mamie przecież nic nie jest i doskonale sobie z mężem radzimy. Teściowa choruje już od 8 lat a od 4 lat wymaga ciągłej opieki. Opieka nad nią to ciągłe wyzwania i prawdziwa szkoła życia. Wiele razy miała pretensje o to, że mąż pracuje a razem ze mną powinien zrezygnować z pracy i zajmować się tylko nią chociaż całe nasze 3-letnie narzeczeństwo to były wypady we troje żeby mama bywała między ludźmi i żeby się czymś zainteresowała.Teraz na klika godzin w miesiącu przychodzi opiekunka żebyśmy mieli chociaż chwilkę wytchnienia bo mąż już ma nerwobóle w klatce piersiowej na tle nerwowym (diagnoza kardiologa), a do tego jesteśmy małżeństwem od roku i chwila prywatności jest nam potrzebna. Przez resztę czasu mamą opiekuję się ja z dużą pomocą męża, który musi pracować żeby nas utrzymać. Mama nie dopuszczała do siebie, że może być chora, nie chciała ćwiczyć i brać udziału w rehabilitacji. Następnie doszła agresja słowna względem mnie bo zaczęła sobie wyobrażać, że mój mąż to jej partner a ja jestem jej rywalką. Potem przyszły halucynacje, omamy wzrokowe, słuchowe i urojenia prześladowcze (ciągle kogoś widziała, rozmawiała lub się z nimi kłóciła), zaczęła się samookaleczać, wyrywała gniazdka ze ścian, przewracała meble. W jej pokoju zostawiliśmy tylko łóżko a kontakty i włączniki światła zlikwidowaliśmy lub przenieśliśmy. Ze względu na to, że smarowała wszystko odchodami nawet kilka razy w nocy zamykaliśmy ją w jej pokoju gdyż jeden pokój jeszcze damy radę posprzątać o 3 w nocy i iść rano do pracy ale sprzątanie całego mieszkania to już mógłby być problem (o pozbyciu się zapachu nie wspomnę). Lekarz psychiatra, który ją prowadził załamał ręce bo leki działały tylko kilka tygodni a potem znowu wszystko wracało. Wtedy znaleźliśmy cudownego lekarza. który nam pomógł i zabrał mamę na kilka tygodni do szpitala psychiatrycznego w celu dobrania leków a dla nas odpoczynku psychicznego. Po powrocie do domu mieliśmy spokój tylko przez kilka dni i znowu pokój do mycia, nocne chodzenie i krzyki. Po miesiącu mama przestała chodzić, ze względu na ciągłe upadki zaczęła jeździć na wózku, samodzielnie jeść i mówić oraz strasznie schudła, nas już nie rozpoznawała. Lekarz stwierdził, że to stan mocno zaawansowany i mózg jest już całkowicie zniszczony przez chorobę a organizm nie przyswaja wartości odżywczych z pokarmu. Taki stan trwał 6 tygodni. Psychiatra ponownie wziął mamę do szpitala i tam po 2 tygodniach nastąpiła poprawa - mama od 4 dni zaczęła chodzić i nawet kilka razy sama jadła. Leki dostaje te same co w domu (zapisano jej syrop Depakine i tabletki Zalasta) a stan zdrowia mamy jest całkiem inny. Opieka jest podobna, mama jest w domu rozpieszczana, skaczemy koło niej z opiekunką jak kwoki i pilnujemy żeby jej się krzywda nie działa. Obserwując tą podstępną chorobę boję się, że nasza radość z poprawy stanu zdrowia będzie przedwczesna bo choroba zaraz powróci ze zdwojoną siłą a w mamy przypadku robiła to wcześniej. Może jednak tym razem poprawa wróży coś dobrego i mamie się polepszyło na dłużej. Pragnę się dowiedzieć, czy może ktoś miał podobne doświadczenia i jego podopiecznemu się tak bardzo poprawiło?
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Czy możliwa jest poprawa stanu zdrowia chorego

Post autor: Tomek »

Witam, jeżeli mama przez ostatnie tygodnie nie miała zmienionych leków, ani w trakcie pobytu w szpitalu nie zastosowano tymczasowo czegoś nowego w kroplówce lub doustnie, to jeszcze jest możliwość, że upadki spowodowały jakiś uraz, który po pewnym czasie ustąpił, co poprawiło stan mamy. Uraz z kolei może być przyczyną bólu albo zespołu poupadkowego:
est to rezultat lęku pacjenta przed upadkiem. Osoba starsza ocenia negatywnie swoje możliwości poruszania się i utrzymania równowagi. Syndrom ten dotyczy zarówno osób, które uległy upadkowi, jak i tych, które obawiają się, że mogą upaść. To właśnie lęk, a nie obiektywna utrata sprawności funkcjonalnej, zmusza osobę starszą do przyjęcia postawy biernej, minimalizującej prawdopodobieństwo upadku. Tworzy się błędne koło: rezygnacja z aktywności prowadzi do pogorszenia funkcji układów oddechowego, krążenia, narządów ruchu i oczywiście stanu psychicznego pacjenta.
http://www.dps.pl/radar/geriatria/upadek3.php

Nie wiem tylko jak mózg w takiej sytuacji przetrzymuje informacje o zagrożeniu, ponieważ w przypadku choroby Alzheimera jest problem z pamięcią krótką. Niestety nie znam się na tym.
Izagre
Posty: 3
Rejestracja: czwartek 06 gru 2012, 20:24

Re: Czy możliwa jest poprawa stanu zdrowia chorego

Post autor: Izagre »

Dziękuję bardzo za odpowiedź. W przypadku teściowej to chyba jest coś innego.
Jeżeli chodzi o mamy upadki to ostatni raz upadła z łóżka 2 miesiące temu w szpitalu. Po ostatnim upadku nie było pogorszenia stanu zdrowia. Przez 6 tygodni stan zdrowia pozostawał bez zmian - mama chodziła, sama jadła i ciągle coś do siebie mówiła. Pogorszenie nastąpiło dopiero w domu po 2 miesiącach - nagle zaczęła sztywnieć przy byle okazji i przestała samodzielnie się poruszać, nie umiała samodzielnie jeść, milczała lub tylko coś bełkotała do siebie, w nocy rozkładaliśmy jej materace na podłodze i już z niczego nie spadała. Taki stan zdrowia trwał miesiąc. W czasie pierwszych 2 tygodni pobytu w szpitalu jej stan się nie zmienił. Dopiero po 2 tygodniach się jej polepszyło i zaczęła znowu chodzić i sama jeść.
Co do odczuwania bólu to teściowa już zdaje się go nie odczuwać, kiedyś z byle powodu skarżyła się, że ją coś boli a teraz tego już nie ma, jak się uderzyła to też twierdziła, że nic jej nie boli.
Z kolei zespół poupadkowy też jej raczej nie dotyczy, od dawna nie odczuwa ona już żadnych lęków - gdyby nie nasza opieka to wchodziła by ciągle w ściany, zamknięte drzwi i meble w mieszkaniu, trzeba ją przytrzymywać bo się zaraz wyrywa i idzie prosto na przeszkodę jakby była niewidoma. Gdy była zdrowsza to spacery z nią były zwykłą męką bo była jak taran i szła przed siebie nie patrząc na nic a wszyscy ludzie, kobiety z wózkami, samochody, drzewa, nawet regały sklepowe miały jej ustępować miejsca. Gdy ją prosiliśmy żeby szła obok nas ostrożnie i chcieliśmy ją wziąć pod rękę to od razu robiła się wściekła i nas zwymyślała, że takie Nikt nie będzie jej mówiło jak ma iść.
Teściowa przyjęła postawę bierną już 4 lata temu, stwierdziła, że jej się należy maksymalna opieka bo sobie na to zasłużyła i sama nic koło siebie nie musi robić, zachowywała się jak rozpieszczone dziecko - trzeba ją było kąpać, ubierać, czesać, podstawiać jedzenie pod nos bo sama sobie nie wzięła a jak się najadła to po niej posprzątać, prać jej ubrania a nawet mówić żeby szła do ubikacji. Ona decydowała tylko co ma być na obiad i do kogo mamy ja zawieść z wizytą.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Czy możliwa jest poprawa stanu zdrowia chorego

Post autor: Tomek »

Izagre pisze:nagle zaczęła sztywnieć przy byle okazji i przestała samodzielnie się poruszać, nie umiała samodzielnie jeść, milczała lub tylko coś bełkotała do siebie
Taki stan widziałem jeszcze w trakcie przebiegu infekcji i utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas po niej. Jest jeszcze możliwość, że teściowa przechodziła jakąś niedostrzeżoną infekcję, z którą organizm ostatecznie sobie poradził. Mogło to być nawet zwykłe zapalenie gardła, dróg moczowych lub coś w tym stylu.
ODPOWIEDZ