Depresja u opiekuna
Depresja u opiekuna
Dość długo nie zaglądałam na forum z powodu pogorszenia się stanu mojej Mam. Od 22 maja przez ponad dwa tygodnie byłyśmy znowu w szpitalu z urosepsą + w czasie pobytu Mama "urodziła" 6 złogów nerkowych. Tym razem kiepsko szło leczenie, przez dwa tygodnie strzałka życia Mam była pośrodku. Dostawała silny antybiotyk, który uszkadza nerki, ale ratuje życie. Dla mnie koszmarny stres - gdy wchodziłam rano na oddział nie wiedziałam czy Mama żyje czy nie. Dodatkowo jęczała całymi godzinami. Byłam z Mamą od 8.30 do 19.30, z godzinną przerwą na mały oddech. Mama miała robione CT głowy i okazało się, że właściwie nie powinna żyć - 90% mózgu nie istnieje. Bardzo się dziwił lekarz, że Mama potrafi przełykać posiłki kiedy ją karmię i pije z kubka. Jakoś dałyśmy radę przetrwać - od 7 czerwca jesteśmy w domu. Jest różnie - najgorsze jest to, że Mam od pobytu w szpitalu dość często jęczy. Nie wiem czy Ją coś boli, czy to może neurologiczne. A może tylko wzdęcia bo wieczorami ma taki wypukły brzuch... Jest pod opieką lekarza rodzinnego i do skontrolowania zostały nam jeszcze drogi moczowe (krew jest już ok, ale podskoczyło Mam OB po 2 tygodniach w domu z 38 na 47 ).
Przy okazji wizyty z Mamy wynikami napomknęłam lekarzowi czy nie powinnam się zbadać bo czasami jestem osłabiona, mam zawroty głowy i sporo osób mówi mi, że jestem blada. Doktor chciał od razu wziąć się za mnie, ale przełożyłam wizytę w swoich sprawach na następny dzień. Rutynowe badanie + skierowanie na morfologię, no i rozmowa. Lekarz zna moją sytuację domową bo zajmuje się też Mam, więc nie musiałam o tym opowiadać za wiele. Po dwóch dniach kolejna wizyta i rozmowa - i szok - okazało się, że wyniki krwi są ok, a te wszystkie dolegliwości to wynik depresji i to dość poważnej (zawsze myślałam, że ciężka depresja to wtedy, gdy ktoś nie ma siły wstać z łóżka, zaniedbuje siebie itp.). Do tego stopnia, że stwierdził, że kwalifikuję się na położenie w szpitalu. Oczywiście szpital odpada bo mam Mamę pod opieką. Skończyło się - na razie - na tabletkach antydepresyjnych i wizytach u doktora co tydzień. Jakie będą efekty - zobaczymy bo to dopiero 2 dni na antydepresantach, a podobno pierwsze efekty są po 2-3 tygodniach. Robiłam sobie w domu 3 testy na rozpoznanie depresji i, ku mojemu zdziwieniu, też wyszło, że mam ciężką depresję wymagającą leczenia farmakologicznego i psychoterapii.
Czy ktoś z Was miał podobny problem ze sobą albo zna taki przypadek?
Przy okazji wizyty z Mamy wynikami napomknęłam lekarzowi czy nie powinnam się zbadać bo czasami jestem osłabiona, mam zawroty głowy i sporo osób mówi mi, że jestem blada. Doktor chciał od razu wziąć się za mnie, ale przełożyłam wizytę w swoich sprawach na następny dzień. Rutynowe badanie + skierowanie na morfologię, no i rozmowa. Lekarz zna moją sytuację domową bo zajmuje się też Mam, więc nie musiałam o tym opowiadać za wiele. Po dwóch dniach kolejna wizyta i rozmowa - i szok - okazało się, że wyniki krwi są ok, a te wszystkie dolegliwości to wynik depresji i to dość poważnej (zawsze myślałam, że ciężka depresja to wtedy, gdy ktoś nie ma siły wstać z łóżka, zaniedbuje siebie itp.). Do tego stopnia, że stwierdził, że kwalifikuję się na położenie w szpitalu. Oczywiście szpital odpada bo mam Mamę pod opieką. Skończyło się - na razie - na tabletkach antydepresyjnych i wizytach u doktora co tydzień. Jakie będą efekty - zobaczymy bo to dopiero 2 dni na antydepresantach, a podobno pierwsze efekty są po 2-3 tygodniach. Robiłam sobie w domu 3 testy na rozpoznanie depresji i, ku mojemu zdziwieniu, też wyszło, że mam ciężką depresję wymagającą leczenia farmakologicznego i psychoterapii.
Czy ktoś z Was miał podobny problem ze sobą albo zna taki przypadek?
Re: Depresja u opiekuna
Wirginio, przez internet ciężko ocenić Twój stan, bo zawsze na forum potrafisz rzeczowo i trafnie napisać.
Potrafisz przełożyć swoje doświadczenie w opiece na konkretne porady (wystarczy spojrzeć na Twoje wpisy), co nadaje dodatkowy sens temu co robisz. Nie jesteś bierna i podejmujesz działanie, co tak jak wspomniałaś kłóci się z typowym spojrzeniem na ciężką depresję, w której występuje anhedonia, apatia i bierność.
Tak jak z każdą diagnozą lekarską, warto poradzić się jeszcze innego specjalisty - np. psychologa. Zobaczyć ile w tym wszystkim, to wynik życia w ciągłym stresie i niedobór snu a ile depresji - chodzi mi o zweryfikowanie czy lek został właściwie przepisany.
Trzymaj się i nie poddawaj się!
Potrafisz przełożyć swoje doświadczenie w opiece na konkretne porady (wystarczy spojrzeć na Twoje wpisy), co nadaje dodatkowy sens temu co robisz. Nie jesteś bierna i podejmujesz działanie, co tak jak wspomniałaś kłóci się z typowym spojrzeniem na ciężką depresję, w której występuje anhedonia, apatia i bierność.
Tak jak z każdą diagnozą lekarską, warto poradzić się jeszcze innego specjalisty - np. psychologa. Zobaczyć ile w tym wszystkim, to wynik życia w ciągłym stresie i niedobór snu a ile depresji - chodzi mi o zweryfikowanie czy lek został właściwie przepisany.
Trzymaj się i nie poddawaj się!
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Depresja u opiekuna
Wirginio.Ja leczę się na depresję od listopada ubiedłego roku.To już drugi epizod w moim życiu.Psychiatra trafiła mi w leki za drugim razem.Odpuściło mi dopiero po 2 miesiącach.Nie byłam w stanie wyjść z domu z psem.Byłam jednym lękiem.Po tabletkach miałam długo biegunkę.W końcu powoli z tego wyszłam.Trzeba być cierpliwym i czekać.Uda się z tego wyjść.życzę jak najszybszej normalizacji
Re: Depresja u opiekuna
zajrzyj na priv,wyslałam wiadomość
Re: Depresja u opiekuna
Depresja rodzi się z permanentnego stresu ,któremu my-opiekuni jesteśmy poddawani na co dzień.atakuje co wrażliwsze osoby bo ten stres musi w końcu kiedyś znaleźć ujście.Jeżeli do tego dojdą jeszcze inne kłopoty to masz gotowy scenariusz.Warto się zapoznać z mechanizmami choroby i sposobami radzenia sobie z sytuacją.Polecam Ci książki
np Janusz Krzyżowski-Depresja
Ewa Woydyłło-Bo jesteś człowiekiem-żyć z depresją ale nie w depresji.
np Janusz Krzyżowski-Depresja
Ewa Woydyłło-Bo jesteś człowiekiem-żyć z depresją ale nie w depresji.
Re: Depresja u opiekuna
Dziękuję wszystkim za odzew, zwłaszcza na pw
Po dwóch tygodniach na tabletkach mój stan się znormalizował, ale czeka mnie kilkumiesięczne leczenie farmakologiczne i rozmowy z lekarzem co jakiś czas. Na szczęście w porę trafiłam do lekarza (fakt przez przypadek) bo od 8 do 12 lipca Mam znowu była w szpitalu z kolejną infekcją dróg moczowych + zdiagnozowano parę innych nowych: niewielka ilość płynu w opłucnej, zmiany niedodmowo-zapalne i cechy podniedrożności jelit. Przy okazji zeszły Jej jeszcze dwa złogi z nerek. Nie wiem jakbym sobie poradziła bez wspomagania tabletkami. Cały pobyt Mam w szpitalu i teraz w domu był we mnie spokój, nie było czarnowidztwa i zaczęłam spać bez nocnych wybudzeń.
No i mam szczęście mieć wspaniałego lekarza rodzinnego, który fantastycznie się Mamą i mną opiekuje
.
Po dwóch tygodniach na tabletkach mój stan się znormalizował, ale czeka mnie kilkumiesięczne leczenie farmakologiczne i rozmowy z lekarzem co jakiś czas. Na szczęście w porę trafiłam do lekarza (fakt przez przypadek) bo od 8 do 12 lipca Mam znowu była w szpitalu z kolejną infekcją dróg moczowych + zdiagnozowano parę innych nowych: niewielka ilość płynu w opłucnej, zmiany niedodmowo-zapalne i cechy podniedrożności jelit. Przy okazji zeszły Jej jeszcze dwa złogi z nerek. Nie wiem jakbym sobie poradziła bez wspomagania tabletkami. Cały pobyt Mam w szpitalu i teraz w domu był we mnie spokój, nie było czarnowidztwa i zaczęłam spać bez nocnych wybudzeń.
No i mam szczęście mieć wspaniałego lekarza rodzinnego, który fantastycznie się Mamą i mną opiekuje
Re: Depresja u opiekuna
Wirginio ja jestem pod opieką lekarza od kilku lat. Trafił w leki za pierwszym razem. Pierwszy raz brałam leki ok. 4 miesiące, potem przy nawrotach ok. 2-3.
Re: Depresja u opiekuna
Ja również przeszłam depresję podczas choroby mamy. Nie korzystałam jednak z farmakologii, przechodziłam terapię, która trwała około 8 miesięcy. Jako że sama jestem studentką psychologii wiem, że terapia niejednokrotnie przynosi o wiele lepsze efekty niż leczenie farmakologiczne.
Wszystkim wam, którzy podejrzewają, że chorują na depresję polecam najpierw wizytę u psychoterapeuty, który poradzi co zrobić dalej, zdiagnozuje, czy Wasz stan wymaga leczenia farmakologicznego, czy terapii wspomaganej takim leczeniem. Znają oni również dobrych psychiatrów, do których mogą Was skierować, przez co będziecie wiedzieli, że jesteście w dobrych rękach.
Pozdrawiam serdecznie,
Żaneta
Wszystkim wam, którzy podejrzewają, że chorują na depresję polecam najpierw wizytę u psychoterapeuty, który poradzi co zrobić dalej, zdiagnozuje, czy Wasz stan wymaga leczenia farmakologicznego, czy terapii wspomaganej takim leczeniem. Znają oni również dobrych psychiatrów, do których mogą Was skierować, przez co będziecie wiedzieli, że jesteście w dobrych rękach.
Pozdrawiam serdecznie,
Żaneta
Re: Depresja u opiekuna
Wirginio,co u Ciebie słychać,jak się czujesz?U mnie mija rok jak depresja mnie dosłownie zwaliła z nóg.Leki w znacznie zmniejszonych dawkach biorę nadal.Pozdrowionka i uściski.Napiszę też na priv.
Re: Depresja u opiekuna
Zgadzam się z Tobą Żaneto,tylko jest jedno ale.Otóż korzystanie z psychoterapii to jak myślę cykl sesji,rozmów z psychologiem a to wymaga czasu.nie każdy opiekun może sobie pozwolić na to ,żeby na takie sesje chodzić raz ,dwa razy w tygodniu? Do tego dochodzą też chyba koszty?U nas,głownie w małych miejscowościach jest też mały dostęp do psychoterapeutów.
Co o tym sądzisz?Czy Wy na studiach psychologicznych rozmawiacie czasem o tej właśnie dostępności do psychoterapii?
Co o tym sądzisz?Czy Wy na studiach psychologicznych rozmawiacie czasem o tej właśnie dostępności do psychoterapii?