Właściwie trudno mi określić kiedy u mojej Mamy zaczęły się pojawiać pierwsze objawy choroby. 8 lat temu miała pierwsze badanie TK, które wykazało zmiany zanikowe. I diagnoza: otępienie typu alzheimerowskiego. Oczywiście objawy u Mamy pokazały się dużo wcześniej niż diagnoza. Przede wszystkim zaczęła zapominać nazwy różnych rzeczy. Coraz bardziej zmniejszał jej się zasób słów, w końcu przestała praktycznie używać rzeczowników. Ale długo walczyła.... Chodziła na treningi pamięci, tai chi - mimo, że coraz trudniej było jej powtórzyć pewne ruchy. Teraz Mama (ma 78 lat) praktycznie nie mówi. Tzn mówi, ale jest to niezrozumiały bełkot, może poza pojedynczymi słowami (np. dobrze, tak, niedobre). Jest już kompletnie niesamodzielna. Trzeba ją myć, karmić, ubierać. Nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych, więc jak się jej w porę nie zaprowadzi do toalety, to załatwi się w pieluchomajtki. Coraz słabiej chodzi. Bywa, że zapomina jak się podnosi nogę, żeby np. wejść na krawężnik. Od dwóch lat wożę codziennie Mamę do dziennego domu opieki. To prawdziwe błogosławieństwo dla nas, że taki dom istnieje we Wrocławiu i, że udało nam się tam Mamę umieścić. I jestem pod ogromnym wrażeniem Opiekunek w tym "przedszkolu". Ile te kobiety mają serca dla tych starszych, schorowanych ludzi, ile cierpliwości i ciepła dla bardzo trudnych czasem pensjonariuszy. Podziwiam je i codziennie chylę przed nimi czoła. Są wspaniałe! Najlepiej o tym świadczy fakt, że Mama lubi i chce tam chodzić.
Mieszkamy razem w jednym domu. Mama nie jest trudna do opieki. Jest spokojna, grzeczna, nie ma tendencji do uciekania (tzn. gdybyśmy nie zamykali drzwi na klucz to chętnie by sobie wyszła i poszła gdzieś w siną dal, ale generalnie nie jest tak, że tylko szuka okazji do ucieczki). Ja traktuję ją trochę jak małe dziecko - coraz młodsze. Taki Benjamin Button (jak ktoś nie widział tego filmu, to szczerze polecam) W tej chwili oceniłabym rozwój Mamy na poziomie 1-1,5 dziecka. Czasami jest marudna, szczególnie jak się nie wyśpi, no i chodzi za mną ja cień, co czasami bywa męczące i denerwujące. Lubi muzykę. Czasami sadzam ją w fotelu, zakładam jej na uszy słuchawki (nauszne, małe douszne wyciąga) i z mp3 puszczam muzykę np. Mazowsze. Puszczam jej też audiobooki. Mama wprawdzie nie rozumie o czym jest ten audiobook ale słucha z zaciekawieniem, czasem próbuje rozmawiać z lektorem
No, trochę się wywnętrzniłam ale takie pisanie pomaga nabrać dystansu. Pozdrawiam wszystkich! Aneta