Moja opieka nad Mamą

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Daphne
Posty: 2
Rejestracja: czwartek 29 maja 2014, 09:37

Moja opieka nad Mamą

Post autor: Daphne »

Dzień dobry.
Właściwie trudno mi określić kiedy u mojej Mamy zaczęły się pojawiać pierwsze objawy choroby. 8 lat temu miała pierwsze badanie TK, które wykazało zmiany zanikowe. I diagnoza: otępienie typu alzheimerowskiego. Oczywiście objawy u Mamy pokazały się dużo wcześniej niż diagnoza. Przede wszystkim zaczęła zapominać nazwy różnych rzeczy. Coraz bardziej zmniejszał jej się zasób słów, w końcu przestała praktycznie używać rzeczowników. Ale długo walczyła.... Chodziła na treningi pamięci, tai chi - mimo, że coraz trudniej było jej powtórzyć pewne ruchy. Teraz Mama (ma 78 lat) praktycznie nie mówi. Tzn mówi, ale jest to niezrozumiały bełkot, może poza pojedynczymi słowami (np. dobrze, tak, niedobre). Jest już kompletnie niesamodzielna. Trzeba ją myć, karmić, ubierać. Nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych, więc jak się jej w porę nie zaprowadzi do toalety, to załatwi się w pieluchomajtki. Coraz słabiej chodzi. Bywa, że zapomina jak się podnosi nogę, żeby np. wejść na krawężnik. Od dwóch lat wożę codziennie Mamę do dziennego domu opieki. To prawdziwe błogosławieństwo dla nas, że taki dom istnieje we Wrocławiu i, że udało nam się tam Mamę umieścić. I jestem pod ogromnym wrażeniem Opiekunek w tym "przedszkolu". Ile te kobiety mają serca dla tych starszych, schorowanych ludzi, ile cierpliwości i ciepła dla bardzo trudnych czasem pensjonariuszy. Podziwiam je i codziennie chylę przed nimi czoła. Są wspaniałe! Najlepiej o tym świadczy fakt, że Mama lubi i chce tam chodzić.
Mieszkamy razem w jednym domu. Mama nie jest trudna do opieki. Jest spokojna, grzeczna, nie ma tendencji do uciekania (tzn. gdybyśmy nie zamykali drzwi na klucz to chętnie by sobie wyszła i poszła gdzieś w siną dal, ale generalnie nie jest tak, że tylko szuka okazji do ucieczki). Ja traktuję ją trochę jak małe dziecko - coraz młodsze. Taki Benjamin Button (jak ktoś nie widział tego filmu, to szczerze polecam) W tej chwili oceniłabym rozwój Mamy na poziomie 1-1,5 dziecka. Czasami jest marudna, szczególnie jak się nie wyśpi, no i chodzi za mną ja cień, co czasami bywa męczące i denerwujące. Lubi muzykę. Czasami sadzam ją w fotelu, zakładam jej na uszy słuchawki (nauszne, małe douszne wyciąga) i z mp3 puszczam muzykę np. Mazowsze. Puszczam jej też audiobooki. Mama wprawdzie nie rozumie o czym jest ten audiobook ale słucha z zaciekawieniem, czasem próbuje rozmawiać z lektorem :) Bywa, że i godzinę spokojnie słucha muzyki lub opowiadania. Polecam wypróbować. Telewizji raczej nie ogląda. Nie potrafi się skupić na obrazie. Nigdy nie przestała poznawać swoich bliskich. Tzn absolutnie nie wie, kim jestem dla niej ja, mój mąż czy nasze dzieci, imion od dawna nie zna, ale zawsze cieszy się na nasz widok, klaszcze w ręce z radości i pozwala się sobą opiekować. Mój ojciec (81 lat) jeszcze żyje i choć leczy się na serce i jest po operacjach kardiologicznych również stara się opiekować Mamą. Ale z nim mamy niestety większy problem. Absolutnie nie rozumie i nie przyjmuje do wiadomości choroby Mamy, krzyczy na nią, traci cierpliwość. A jest z Mamą w zasadzie tylko w nocy. W dzień Mama jest w ośrodku, po południu najczęściej z nami. Zresztą jego zachowanie ostatnio stało się bardzo niepokojące. Zaczyna być agresywny, podejrzliwy, zapomina o różnych rzeczach - jego zachowanie przypomina typowe objawy Alzheimera. Powinien zgłosić się do neurologa lub psychiatry i zacząć brać jakieś leki wspomagające pamięć i przy okazji wyciszające. Niestety nawet nie chce słyszeć o tym. A ja go na siłę nie zaprowadzę. I właściwie jestem bezsilna. Jakakolwiek rozmowa o tym kończy się awanturą z jego strony. Jemu ciągle się wydaje, że z nim jest wszystko ok, wszystko może, wszytko umie, wszystko wie najlepiej i sam sobie najlepiej poradzi. A "gówniarze" nie będą mu mówić co ma robić ("gówniarzem" jest przez niego nazywany każdy, kto ma mniej lat od niego, nawet siedemdziesięciolatek). Nie słucha nikogo, szczególnie gdy ktoś mówi rzeczy, które mu się nie podobają. I nie ma tu znaczenia czy to jest rodzina, znajomy czy lekarz. I tak, jak dla Mamy mam coraz więcej serca tak dla Ojca mam coraz mniej. Sprawy prawne z Mamą mamy nieuregulowane. Ma I grupę inwalidzką ale ubezwłasnowolniona nie jest. Wiem, że to błąd ale niestety mój Tato reaguje wręcz obsesyjnie na jakąkolwiek wzmiankę ubezwłasnowolnieniu Mamy. Więc na razie nie podejmuję żadnych kroków. Dla świętego spokoju mojego i Mamy.
No, trochę się wywnętrzniłam ale takie pisanie pomaga nabrać dystansu. Pozdrawiam wszystkich! Aneta
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Moja opieka nad Mamą

Post autor: Tomek »

Witaj, dopóki można to muzyka, audiobooki itp. to praktyczna pomoc. Też w domu stosowaliśmy.
Tak samo jak do pewnego etapu można było włączać seriale komediowe.

Może tata z racji swojego wieku i czasu spędzonego z mamą jeszcze bardziej przeżywa jej stan i nie może się z tym pogodzić?
ODPOWIEDZ