ataki agresji w chorobie Alzheimera
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Babcia jest pod stałą opieką psychiatry, i to właśnie pani doktor dobrała jej te krople na uspokojenie. Teraz ma wizytę do tej samej lekarki w połowie kwietnia. Z racji tego, że babcia nie chodzi za waszą poradą mama załatwi zlecenie na transport medyczny. Jeszcze raz dziękuje za wszystkie porady.
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Nie wiem czy mama ma dostęp do internetu ale może by jakoś czasami zajrzała do nas korzystając np. z Twojej pomocy. Zobaczyłaby, że ktoś wie i rozumie z czym się obecnie zmaga w domu.
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Tutaj jest potrzebna pomoc i wsparcie dla Opiekuna, ataki agresji i lęku ustąpią gdy zajmować się będzie chorym jedna osoba i chory będzie znajdował się w znanym jemu otoczeniu, lecz aby to było możliwe (tak aby Opiekun i chory to wytrzymał) trzeba zorganizować odpowiednie wsparcie, tzn. przejąć od Niego inne obowiązki (np. pranie, gotowanie, sprzątanie itp) aby miał wystarczająco dużo czasu na: karmienie (czasami zajmuje to ok 1h, gdy nie ma zgłębnika), toaletę (trudna i czasochłonna praca szczególnie w przypadku kobiety - czasami 3x dziennie), spacery, zabawy intelektualne, a dalej to już tylko Miłość i Troska Opiekuna. Osoby/Rodzina, które pomagają (zawsze tu są jakieś zgrzyty) powinny wiedzieć że O OPIEKUNA TRZEBA DBAĆ !!!, bo On Żyje w świecie chorego, jest łącznikiem pomiędzy Chorym na Alzheimera a światem zewnętrznym. Niestety, Nie da się pracować i opiekować się osobą chorą na Alzheimera, trzeba zrezygnować z pracy (bywa to trudne w przypadku gdy się sporo zarabia - tak jak to było w moim przypadku) i poświęcić się dla chorego, nie zapominając także o swoich potrzebach. Jeśli chodzi o alkohol to tutaj pomóc może tylko trzeźwe myślenie, można jednak przejąć obowiązki opiekuna tak aby miał wolną sobotę i mógł sobie po prostu odreagować i pobawić się gdzieś. W przypadku codziennych obowiązków - Alkohol + Opieka = 100% Szpital dla Chorego.
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Odświeżam temat, bo ataki agresji, to coś, co ostatnio się bardzo nasiliło u Mamy (a formalnie mojej teściowej).
Mama ma 75 lat, choruje od kilku lat (diagnoza w 2010, ale już wcześniej były sygnały). Fizycznie jest sprawna, ale pamięć ma już bardzo uszkodzoną. Opiekuje się nią głównie jej córka (a moja lepsza połowa), która parę lat temu zrezygnowała z pracy zawodowej i przeprowadziła się do Mamy. Ja dojeżdżam codziennie do Mamy po pracy i zostaję na łikend. I tak ciągniemy ten wózek we dwójkę.
Od kilku tygodni Mama codziennie ma ataki agresji, jest zła na nas, prawdopodobnie nas wtedy nie rozpoznaje (nie identyfikuje) jako członków rodziny. Zdarza się jej też nie akceptować własnego mieszkania, jako domu. Mówi wtedy stanowczo "Ja idę do domu" i próbuje wychodzić, oczywiście nieadekwatnie ubrana, po czym wścieka się dodatkowo, bo drzwi są zamknięte (czasem wali w nie wtedy ręką).
Lekarstwa podajemy jej ostatnio w jedzeniu, bo ryzyko, że nie weźmie tabletek jest b. wysokie (przerabialiśmy, co się wtedy dzieje). Ale do jedzenia też ją musimy zachęcać czasem godzinami. Z lekarstw dostaje exelon (plaster raz na dobę), ketrel, lamotrix i trittico (wszystkie trzy rano i wieczorem), poza tym jeszcze coś na ciśnienie. Jutro rano dojdzie do tego triapridal.
Czy ktoś z Was "przerabiał" ten triapryd? Działa podany w jedzeniu (w ulotce pisze, żeby przed jedzeniem, ale lekarze potwierdzili nam, że jak się nie da inaczej, to można w jedzeniu)? Zatem musimy cały ten zestaw ukryć w jednej strategicznej kanapce "na dzień dobry".
Straszne to jest, ale za bardzo nie widzimy alternatywy. Mama rano, jak tylko senność ją opuści, od razu zaczyna się nakręcać, więc podanie leków jest priorytetowe, żeby sobie (i nam oczywiście też) w ataku szału nie zrobiła krzywdy.
Przeraża mnie ta agresja, nie mniej, niż ta cała farmakologiczna chemia. Ale czy da się jakoś inaczej z tymi napadami złości walczyć. Czułe słowa i gesty nie pomagają, jesteśmy dla Mamy obcy, boi się nas i reaguje agresją.
Czy lekarstwa pomogą? Ile może trwać ten agresywny etap choroby?
Mama ma 75 lat, choruje od kilku lat (diagnoza w 2010, ale już wcześniej były sygnały). Fizycznie jest sprawna, ale pamięć ma już bardzo uszkodzoną. Opiekuje się nią głównie jej córka (a moja lepsza połowa), która parę lat temu zrezygnowała z pracy zawodowej i przeprowadziła się do Mamy. Ja dojeżdżam codziennie do Mamy po pracy i zostaję na łikend. I tak ciągniemy ten wózek we dwójkę.
Od kilku tygodni Mama codziennie ma ataki agresji, jest zła na nas, prawdopodobnie nas wtedy nie rozpoznaje (nie identyfikuje) jako członków rodziny. Zdarza się jej też nie akceptować własnego mieszkania, jako domu. Mówi wtedy stanowczo "Ja idę do domu" i próbuje wychodzić, oczywiście nieadekwatnie ubrana, po czym wścieka się dodatkowo, bo drzwi są zamknięte (czasem wali w nie wtedy ręką).
Lekarstwa podajemy jej ostatnio w jedzeniu, bo ryzyko, że nie weźmie tabletek jest b. wysokie (przerabialiśmy, co się wtedy dzieje). Ale do jedzenia też ją musimy zachęcać czasem godzinami. Z lekarstw dostaje exelon (plaster raz na dobę), ketrel, lamotrix i trittico (wszystkie trzy rano i wieczorem), poza tym jeszcze coś na ciśnienie. Jutro rano dojdzie do tego triapridal.
Czy ktoś z Was "przerabiał" ten triapryd? Działa podany w jedzeniu (w ulotce pisze, żeby przed jedzeniem, ale lekarze potwierdzili nam, że jak się nie da inaczej, to można w jedzeniu)? Zatem musimy cały ten zestaw ukryć w jednej strategicznej kanapce "na dzień dobry".
Straszne to jest, ale za bardzo nie widzimy alternatywy. Mama rano, jak tylko senność ją opuści, od razu zaczyna się nakręcać, więc podanie leków jest priorytetowe, żeby sobie (i nam oczywiście też) w ataku szału nie zrobiła krzywdy.
Przeraża mnie ta agresja, nie mniej, niż ta cała farmakologiczna chemia. Ale czy da się jakoś inaczej z tymi napadami złości walczyć. Czułe słowa i gesty nie pomagają, jesteśmy dla Mamy obcy, boi się nas i reaguje agresją.
Czy lekarstwa pomogą? Ile może trwać ten agresywny etap choroby?
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Witaj,
Niestety trudno coś poradzić w przypadku ataków agresji. Tu mogą pomóc leki, które trzeba dobierać metodą prób i błędów.
Można też próbować odwracać uwagę chorej, zająć ją czymś co lubi robić... I oczywiście potrzebna jest tu cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.
Trudno też wyrokować, jak długo będą te ataki agresji występować... Kiedyś napewno ustąpią...
Niestety trudno coś poradzić w przypadku ataków agresji. Tu mogą pomóc leki, które trzeba dobierać metodą prób i błędów.
Można też próbować odwracać uwagę chorej, zająć ją czymś co lubi robić... I oczywiście potrzebna jest tu cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.
Trudno też wyrokować, jak długo będą te ataki agresji występować... Kiedyś napewno ustąpią...
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Z moich doświadczeń - lekarze przy agresji u osób z Alzheimerem działają najczęściej metoda prób i błędów. Najpierw jedne leki, a jak nie działają to inne albo inna kombinacja leków, dawek itp. U nas pomógł psychiatra, leki trafione za 2 razem.
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Dzięki za rady. Może napiszecie, jakie środki farmakologiczne u Was pomogły na agresję.
Odwracanie uwagi w napadzie strachu/paniki przejawiającym się agresją to trudna rzecz. Mamy już za bardzo nie interesują "dawne" sprawy.
Pierwszy dzień z tiapridalem był obiecujący, dziś jednak było gorzej. Jednak ciężko złagodzić taki strach, kiedy "nie zna się" tych ludzi, z którymi przebywa się w "obcym" mieszkaniu.
No i tak, dajemy się bić i wyzywać i znosić niechęć do przebywania z nami w tym samym pomieszczeniu. Równocześnie musimy Mamę stale monitorować i pilnować, żeby sobie czegoś nie zrobiła.
Odwracanie uwagi w napadzie strachu/paniki przejawiającym się agresją to trudna rzecz. Mamy już za bardzo nie interesują "dawne" sprawy.
Pierwszy dzień z tiapridalem był obiecujący, dziś jednak było gorzej. Jednak ciężko złagodzić taki strach, kiedy "nie zna się" tych ludzi, z którymi przebywa się w "obcym" mieszkaniu.
No i tak, dajemy się bić i wyzywać i znosić niechęć do przebywania z nami w tym samym pomieszczeniu. Równocześnie musimy Mamę stale monitorować i pilnować, żeby sobie czegoś nie zrobiła.
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Ale tu nie chodzi o jakieś "dawne" sprawy, tylko o tu i teraz. No nie wiem, poczęstowanie np jakimś cukierkiem? Pokazanie kalendarza? Strzelam, ale tu naprawdę chodzi o drobiazgi. Nie wiem co Twoją Mamę choć trochę interesuje, co lubi bardziej...Błażej pisze:Odwracanie uwagi w napadzie strachu/paniki przejawiającym się agresją to trudna rzecz. Mamy już za bardzo nie interesują "dawne" sprawy.
Moją Mamę interesowało np. patrzenie w okna... A teraz ogląda z zapałem gazetki reklamowe... Moja Mama bardzo lubi się przytulać i to ją zawsze uspokaja...
W sprawie leków musisz się zdać na lekarza...
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Mojego Tatę, już śp.(zmarł 4 grudnia ub. roku), wyciszył Biomentin, przepisany przez lekarza rodzinnego po konsultacjach z psychiatrą. Wystarczała tylko 1 tabletka rano. Czasem (bardzo rzadko) podawałam syrop Neospasmina. A ponadto potrzeba "dużej dawki" serdeczności, miłości, często przytulenia, całuska na dobranoc. Bo przecież nasi podopieczni z pewnością nigdy by tak się nie zachowywali, gdyby nie ta okrutna choroba.
Re: ataki agresji w chorobie Alzheimera
Jeżeli Twoja mama Błażej nie otrzymuje Biomentinu, Axury czy Ebixy to możesz się tym zainteresować:malwa pisze:Mojego Tatę, już śp.(zmarł 4 grudnia ub. roku), wyciszył Biomentin
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=11&t=88
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M