Krótko:koniec 2012r.- dowiaduję się,że mam dysplastyczne biodra i stąd różne "biodrowe" dolegliwości.Koniec 2013r. - zdiagnozowana twardzina.Koniec 2014r.- zdiagnozowany parkinson.Wpadłam w depresję,ale po osiągnięciu dna,bez pomocy prochów odbiłam się.Marzec 2015r.- AD u W.Teraz zrozumiałam,że te moje choroby to pryszcz przy AD.Bo razem z W. załapałam się i na to.
Nie piszę,żeby się użalać nad sobą,tylko pokazać,jak zmieniło się moje spojrzenie na moje choroby.Zostały gdzieś w tyle,chociaż każda dokucza na swój własny sposób.Wręcz "zmalały".
Nigdy bym nie przypuszczała,że kiedykolwiek tak się stanie. Każdy kopniak czegoś uczy.