Mój podwójny kłopot - teraz już pojedynczy....

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Tomek »

Dobrze, że melatonina chociaż trochę pomaga. Powinna też wieczorem wyciszać/uspokajać.

Jeśli chodzi o zwapnienie, to przypomniało mi się jak kiedyś zbierałem informacje o wapnie i wyszło, że na przykład długotrwały niedobór wapnia (niedobór a nie nadmiar) może prowadzić do odkładania się go w tkankach miękkich i do zwapnień. Z kolei pamiętam też, że nadmierny poziom wapnia w krwi jest z kolei niebezpieczny w przypadku niektórych leków na sercowych, więc i tak i tak trzeba uważać.
wnuczka
Posty: 58
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 14:49

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: wnuczka »

Iwonko... na ciocię nic chyba nie poradzisz, no bo co zrobisz? Czy ciocia oprócz Ciebie nie ma nikogo?

Jeśli chodzi o gaz/ prąd to my doświadczyliśmy takiej sytuacji 2 lata temu w Wielką Sobotę. Przygotowania do świąt zakończone, babcia wtedy jeszcze sama wychodziła na spacery i w odwiedziny do swojego "przyjaciela". Była właśnie w odwiedzinach, więc postanowiliśmy z mężem (wtedy narzeczonym) wyjść na spacer. Nie było nas 40 min. Wchodzimy na klatkę i czujemy spaleniznę. Jeszcze pod drzwiami się śmialiśmy, że ktoś będzie miał kiepskie święta bo mu się właśnie coś dobrego spaliło. Otwieramy drzwi a tam kłęby dymu. I przestało nam być do śmiechu. Podczas naszej nieobecności babcia zdążyła wrócić od "przyjaciela", wyjąć z zamrażalnika mięso jak leci, włożyć do pierwszego lepszego garnka, wstawić do piekarnika i z powrotem pójść w odwiedziny.
Jeśli chodzi o zamykanie drzwi na klucz... My zamykamy teraz drzwi wejściowe bo jest zimno i u nas ślisko na schodach do domu. Zwyczajnie nie chcemy żeby babcia niepostrzeżenie wyszła i zmarzła albo poślizgnęła się. I co robi babcia? Staje pod drzwiami i uderza w drzwi rękoma albo kopie... To też kiepskie rozwiązanie, bo po takich incydentach bolą babcię ręce i nogi, a poza tym jeszcze trochę i drzwi będą do wymiany. Szczęśliwie nie mieszkamy w bloku, bo doszły by skargi sąsiadów.
Przykro mi, że stan Twojej Mamy nie pozwala na zabiegi, że nawet pójście do lekarza jest dla niej zbyt dużym wysiłkiem. Ale tak jak pisała Joasia, zawsze znajdziemy sobie coś co mogliśmy zrobić a nie zrobiliśmy... Naprawdę dla swojej mamy robisz wszystko co możesz, liczy się wysiłek jaki wkładasz, uczucia - miłość, obecność przy niej, a nie medyczne terminy czy diagnozy.
Depresja... mało kto chyba jej nie ma w dzisiejszych czasach... Babcia miała na pewno, był czas kiedy mówiła tylko o tym że chce umrzeć, siadała w fotelu i płakała. Z czasem - zmniejszeniem się świadomości to minęło. Teraz zmagamy się z depresją u taty. Każda poważna choroba niesie ze sobą taki stan.

Na dietach się nie znam. Ale jeśli dowiesz się o dietę w chorobach nerek to napisz proszę - mój tata ma uszkodzone nerki, ale na razie priorytetem jest wyprowadzenie z niedożywienia i odbiałczenia.
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

wnuczka pisze:Iwonko... na ciocię nic chyba nie poradzisz, no bo co zrobisz? Czy ciocia oprócz Ciebie nie ma nikogo?
Ciocia nie ma nikogo. Obie z mamą zostały sierotami gdy miały po 14 i 16 lat.
Ciocia nie ma dzieci, owdowiała i od 12 lat jest sama.

Rozmawiałam dzisiaj z moimi koleżankami lekarkami. Chory na nerki ma jeść dużo kartofli, buraków, marchewkę - mięsa czerwonego wcale, drobiu bardzo niewiele, żadnych ryb. Może pić mleko, mleko zsiadłe, jeść warzywa, np. mrożone zupy z odrobiną masła i najlepiej zmiksowane.
To są informacje od lekarek z doktoratem z dziedziny nefrologii i pulmonologii. Ciekawa jestem co powie dietetyk, o ile uda mi się do niego dotrzeć, bo to ma być tzw. drogą pantoflową.
Jak się dowiem więcej, to napiszę.
wnuczka
Posty: 58
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 14:49

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: wnuczka »

Iwona pisze:Chory na nerki ma jeść dużo kartofli, buraków, marchewkę - mięsa czerwonego wcale, drobiu bardzo niewiele, żadnych ryb. Może pić mleko, mleko zsiadłe, jeść warzywa, np. mrożone zupy z odrobiną masła i najlepiej zmiksowane.
Naprawdę nie wiem co Ci doradzić w sprawie cioci... jesteś najbliższą rodziną, ale mama jednak jest bliższą... Właśnie na nerki mało białka, a w niedożywieniu, odleżynach dużo białka... I tak człowiek jest przybity do muru.
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

U mnie teraz mama w nocy nie śpi, za to śpi przez cały dzień. Melatonina już nie działa.
Ja też normalnie już nie śpię, ani w dzień ani w nocy. Ucinam sobie jedynie krótkie drzemki, albo najwyżej prześpię się godzinę, dwie wtedy gdy mama śpi.
Na początku marca mamy znowu wizytę u neurologa, ma przepisać leki, a ja mam przez luty mamę obserwować.
Są w ciągu dnia godziny kiedy mama funkcjonuje jakby wcale nie była chora, jest to najczęściej wieczorem od godziny 18 - 19-tej, albo w dzień gdy nagle się zbudzi, bo na przykład dzwoni moja siostra żeby z mamą porozmawiać.
No i wtedy jeszcze dochodzi dodatkowy stres, bo siostra zarzuca mi, że ja przesadzam, bo z mamą nic złego się nie dzieje.
Jednak te momenty "normalności" są coraz krótsze, a ja mając za sobą doświadczenia z ciocią wiem czego mogę się dalej spodziewać.
Ciocia podobnie, najpierw spała w dzień, nie spała w nocy. Potem zaczęło się nocne wędrowanie, chęć wychodzenia z domu, gdy była zatrzymywana to stawała się agresywna. Mama jest w stosunku do mnie jak na razie agresywna słownie, ma do mnie pretensje o leki, źle się czuje bo ja jej źle podaję leki.
Siostrze nie przetłumaczę, że akurat trafia na momenty, kiedy mama funkcjonuje lepiej. Sądzę także, że jest to swoista obrona przed tym aby się nie angażować w żadną pomoc, bo jak do tej pory jestem z tym wszystkim zupełnie sama.
Zresztą większość z uczestników tego forum ma podobnie.
Wiem, że na żadną pomoc ze strony siostry nie mogę liczyć. Ani w przypadku cioci ani przy mamie.
wnuczka
Posty: 58
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 14:49

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: wnuczka »

Iwonko, tak sobie myślę... a może wprost powiedz siostrze, że prosisz o jej pomoc, żeby mamę wzięła do siebie na 2-3 dni? w weekend np, jeśli Twoja siostra pracuje. Te 2 dni dadzą Ci tyle, że się prześpisz, a siostrze wystarczą żeby zobaczyć że mama jest chora. Wtedy siostrze też może być głupio odrzucić Twoją bezpośrednią prośbę o pomoc.

Ja tak zrobiłam w niedzielę z bratem. W prost zapytałam jak pracuje i kazałam mu iść do taty do szpitala (akurat przed pracą i w dzień wolny). Ja zyskałam czas na pracę, mama wyskoczyła do sąsiadki na kawę, tata nie czuł się samotny, babcia była pod opieką. Nie wiem co na to brat, bo postawiłam go przed faktem dokonanym, ale kurczę niech się poczuje chociaż do ojca jak do babci nie może. Ma 10 min pieszo do szpitala, a pracę zaczyna o 12.45. Myślę że jak co drugi dzień na 2h pójdzie do taty i posiedzi to z wyczerpania nie padnie ;)
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

Odpada, nie weźmie, umywa ręce, wymyśla tysiące przeszkód, nawet nie dzwoni za często. Cioci, która jest jej chrzestną matką nie odwiedza, a dom opieki jest po drodze do jej domu. Każda próba rozmowy kończy się ostrą wymianą zdań, siostra mówi mi, że ja przesadzam, że nie jest źle, że wszystko wyolbrzymiam itd, itp.
Wiele osób, nawet tu na tym forum wie jak to jest. Rodzeństwo unika nas jak ognia, żeby nie zaangażować się ani na chwilę.
To jest tak jak z pensjonariuszami domów opieki, którzy mają rodzinę, a nikt ich nie odwiedza i nikt o nich nie pamięta.
Ja mam siostrę tylko w świadomości, ale realnie to jej nie mam.
wnuczka
Posty: 58
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 14:49

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: wnuczka »

Iwonko, dlatego piszę żebyś powiedziała wprost siostrze: proszę weź do siebie mamę na weekend (ewentualnie bez proszę). Proszę Cię spróbuj. A nóż widelec się uda...

Wiem, że to jest na zasadzie podchodów, Ty krążysz w koło tematu pomocy, uważasz że siostra powinna się zaangażować, wyrazić taką chęć, a siostra unika tematu jak ognia albo udaje że nie ma problemu. U mnie z bratem było tak samo. I wprost powiedziałam czego od niego oczekuję - w poniedziałek i środę przed pracą idź do taty. Musi być konkretnie, bo jak powiesz weź w któryś weekend mamę, to ona powie ok, a ten weekend nie nadejdzie. Widzisz, za tydzień miną 4 m-ce jak tata jest bez przerwy w szpitalu. Staramy się być z nim jak najwięcej. I tak pół dnia jestem w domu a pół dnia zajmuję się babcią. A mój brat odwiedzał tatę średnio raz na tydzień, mieszkając 10 min od szpitala. Ja wiem że on ma też swoje problemy, pracę, ale kto ich nie ma? Ja z pracy praktycznie zrezygnowałam, bo mamie samej było by za ciężko, a nie umiałabym żyć z myślą, że tata cały dzień jest sam, bo mama musi być z babcią, a ja nie mam dla niego czasu. Iwonko, co Ci szkodzi, najwyżej siostra się na Ciebie obrazi, nic nie tracisz!
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

Proszę, nie piszmy już na temat mojej siostry, bo ja nie mam siostry. Przynajmniej w tym aspekcie nie mam.
Nie krążę wokół tematu pomocy, to nie w moim stylu, jak mam coś do powiedzenia to mówię.
Siostra odmówiła pomocy i tyle.
Nie zmuszę jej do niczego skoro nie chce. Nigdy nie chciała zainteresować się ciocią, ani mamą gdy mama była w szpitalu.
Ona już tak ma, niestety nie ona jedna, poczytaj choćby to szczupłe forum.
Nie ma metody aby zmusić kogoś do kochania, do współczucia, do zrozumienia.
Jak byś zmusiła rodzinę ludzi przebywających w domu opieki, żeby ich odwiedzali?
A takich ludzi w domach opieki są dziesiątki. Mają synów, córki a nikt się nimi nie interesuje.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Tomek »

wnuczka pisze:U mnie z bratem było tak samo. I wprost powiedziałam czego od niego oczekuję - w poniedziałek i środę przed pracą idź do taty. Musi być konkretnie
Z tym to mi przypomniałaś jednego z moich braci. Trzeba było konkretnie, bo inaczej tak jakby nie trzeba było się za bardzo interesować.
Oczywiście są też inne sytuacje i niektórych batem się nie zmusi...
ODPOWIEDZ