Mój podwójny kłopot - teraz już pojedynczy....

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
wnuczka
Posty: 58
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 14:49

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: wnuczka »

Iwonko, przepraszam. Nie chciałam Cię urazić, wiem przecież że i tak jesteś w trudnej sytuacji. Już nic nie będę pisać na ten temat. Chciałam tylko podsunąć pomysł jak można zagadać na ten temat.
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

Nie uraziłaś mnie, napisałam jak jest. Znajomi nawet mi podpowiadają jak stanowi prawo, ale przecież ja nie zmuszę siostry do niczego. Jedyne co udało mi się na niej wymóc jeden raz, to że gdy musiałam wyjść z domu na nieco dłużej ok. 8 - 9 godzin, wtedy przywiózł ją samochodem szwagier i była z mamą.
Taka sytuacja zdarza mi się raz w miesiącu, bo ja jeszcze pracuję, dorabiam do emerytury, z tym że mogę pracować w domu, jednak raz w miesiącu muszę wyjść na dłużej.
Teraz taki dzień będzie miał miejsce w przyszłym tygodniu.
A dla mnie takie wyjście to niemal urlop, bo choć na 9 godzin mogę się oderwać od tego wszystkiego.
Ciocią siostra nie interesuje się, nie odwiedza jej mimo, że nie ma do domu opieki daleko.
Mieszka na wsi, ok 40 km od mojego miejsca zamieszkania, nie ma prawa jazdy, a podobno autobusy przejeżdżające nie zatrzymują się bo są pełne.
Poza tym nie dojdzie do przystanku, bo ma chorą nogę. Szwagier nie ma obowiązku jej przywozić, bo mama i ciocia to nie jest jego rodzina. Tak się tłumaczy.
A poza tym uznała, że ja przesadzam, że nie jest źle, że sytuacja nie jest wcale trudna, że to ja robię tragedię.
Bo mama wtedy cały dzień spała, tak jest zresztą prawie codziennie, z tym że tragicznie jest rano, gdy wstanie. Siostra przyjechała do mamy o 11:00, gdy mama spała, więc wiele zobaczyć nie mogła. Nie wierzy albo nie chce wierzyć, że mama zamieniła dzień z nocą i że ma dni kiedy jest bardzo, bardzo trudno.
I co ja mogę z tym zrobić?
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: wigi »

Iwona pisze: Szwagier nie ma obowiązku jej przywozić, bo mama i ciocia to nie jest jego rodzina. Tak się tłumaczy.
Szwagier?
Moja bratowa była lepsza. Oprócz tego, że stwierdziła iż moi Rodzice to nie jest jej rodzina to jeszcze zażądała, że mam się odczepić od "jej" rodziny - czyli od mojego brata i jego dzieci...
Powiedziałam bratu, co myślę o jego żonie... Z bratową nie rozmawiam.
Niestety, do brata to, że Mama jest chora dotarło dopiero wtedy, kiedy Mama go nie poznała...
Iwona pisze: I co ja mogę z tym zrobić?
Nie poddawaj się i nie rezygnuj. Twoja Mama ma 90 lat. W tym wieku wszystko może się zdarzyć...
A pomoc siostry jest Ci potrzebna.
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

Takich ludzi jak Twoja bratowa, moja siostra powinien pokarać los.

Ta mojej mamy choroba jest strasznie nieprzewidywalna.
Wczoraj samopoczucie mamy było tragiczne, kłóciła się o leki, nie pamiętała, że je już zażyła, dziewięć razy w odstępach 5 minutowych pytała o leki, twierdziła że się źle czuje bo ja jej zabrałam lekarstwa. Była agresywna, potem śpiąca, potem płakała że jest otępiała a dzisiaj...........
Wstała jakby nie była chora, sama zażyła leki, które jej zostawiłam wieczorem w pudełeczku, pamiętała, że je wzięła i....... ugotowała obiad i nawet mi go podała!!!!
Boję się myśleć co będzie jutro, czy nie będzie gorzej? A może lepiej, a może tak samo jak dzisiaj?
To też jest trudne, bo i tak niczego nie można zaplanować, a przyszły tydzień mam ciężki, bo mam na głowie sprawy cioci, trwa już 12 lat sprawa spadkowa po śmierci jej męża, który miał dzieci z pierwszego małżeństwa, a te walczą o spadek. Wnoszą apelacje, powołują biegłych, przez to nie mogę sprzedać cioci mieszkania, a tak bardzo potrzebne są fundusze na opłacanie domu opieki, opiekunki i leków, zwłaszcza Exelonu.
A moja siostra? Spuśćmy na to zasłonę, nie zmuszę jej do pomocy kiedy pomóc nie chce. W przyszłym tygodniu przyjedzie na kilka godzin, bo ja muszę wyjechać z Warszawy. Bo pracuję, muszę dorobić do emerytury, inaczej byłoby finansowo tragicznie.
Dobre i to, bo zanosiło się na to, że będę musiała zostawiać mamę samą. Dla mnie najgorsze są noce, bo gdy mama nie śpi to i ja nie śpię, ona odsypia w dzień, ja sobie na to nie mogę pozwolić, niestety.
migotka
Posty: 14
Rejestracja: poniedziałek 19 gru 2011, 20:54

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: migotka »

"Takich ludzi jak Twoja bratowa, moja siostra powinien pokarać los."

Iwonko, nie złorzecz nikomu, to nic nie zmieni, a raczej w Tobie będzie gorzej. Jak ktoś ma dobrą rodzinę, to dobrze, jak nie - musi sobie radzić inaczej. A doświadczenie niezrozumienia (najdelikatniej mówiąc) ze strony bliskich jest wielu z nas dobrze znane. Kiedy moja Mama była jeszcze na etapie psychozy maniakalnej, podczas mojej trzydniowej nieobecności zgubiła (lub raczej wyrzuciła) klucze od mieszkania i przez co najmniej dwie doby tułała się po mieście, bo jej dwie rodzone siostry i siostrzenica w swoich mieszkaniach pozwalały jej się tylko umyć, czasem dały coś do jedzenia, a potem wystawiały za drzwi. Całymi nocami Mama jeździła po prostu tramwajami... Dobrze, że w momencie mojego powrotu znalazła się pod naszym blokiem, wychudzona i brudna... Od tego momentu wiedziałam, że na rodzinę liczyć nie mogę, ale udało mi się namówić koleżankę mieszkającą w hotelu dla pielęgniarek, żeby na czas moich wyjazdów sprowadzała się do nas. Mama bardzo ją lubiła, towarzystwo Oli dobrze jej robiło i ten układ dość długo zdawał egzamin. Pomyśl, może masz jakąś przyjaciółkę albo dobrą znajomą...
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

Jestem już w takim wieku, że moje koleżanki i znajome mają różne swoje dolegliwości, obowiązki, opiekę nad swoimi rodzicami. Mama moja zresztą nigdy nie lubiła "obcych" w domu. Nawet denerwowała się, gdy do domu przychodziła sprzątać pani z Ukrainy.
Wiem, że Ty mnie dobrze rozumiesz, bo doświadczyłaś podobnej "pomocy" ze strony rodziny jak ja. I dlatego trochę się irytuję, gdy ktoś próbuje mnie przekonać, że argumentami zmienię mentalność siostry. Albo daje mi rady jak mam z nią postępować.
Takich doradców dookoła mam kilku, i już nie mam nawet siły słuchać ich rad. Siostra oczywiście była w początkowym okresie pierwsza do wydawania mi dyspozycji. Teraz się już nie odzywa. Może to i lepiej - dla mnie oczywiście.
A z mamą huśtawka - rano tragedia, wieczorem prawie dobrze. Awantury o leki, że jej nie podaję, sto razy pytania czy ona leki wzięła czy nie wzięła, raz obojętność i apatia, innym razem napastliwość i dokuczanie.
Tak się niszczy opiekuna i nie dziwię się, że niektórzy tego nie wytrzymują.
Zauważyłam tylko, że gdy nie podam jej na noc melatoniny jest nieco lepiej. Tak mi wygląda jakby melatonina nie była dla niej odpowiednia. Owszem pomaga zasnąć i spać, ale potem poranek jest o wiele gorszy.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: wigi »

Iwona pisze:Takich ludzi jak Twoja bratowa, moja siostra powinien pokarać los.
Eee.. ja nikomu źle nie życzę... A co do mojej bratowej... to obecnie przychodzi raz na tydzień, na 2 godz. Wykąpie Mamę...
Iwona pisze: Wstała jakby nie była chora, sama zażyła leki, które jej zostawiłam wieczorem w pudełeczku, pamiętała, że je wzięła i....... ugotowała obiad i nawet mi go podała!!!!
Twoja Mama nie ma ch. Alzheimera.

Moja Mama co najwyżej ugotuje zupę np. ze spinaczy...
Iwona pisze: W przyszłym tygodniu przyjedzie na kilka godzin, bo ja muszę wyjechać z Warszawy.
No i widzisz! Nie od razu Kraków zbudowano...
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

Tak, mama nie ma Alzheimera, ale objawy takie jak przy otępieniu, demencji itp. Okazało się to po badaniach w szpitalu, na których byłyśmy 28 stycznia. Pisałam co zdiagnozowano, a właściwie czego nie dało się dokładnie zdiagnozować. Zmiany w mózgu jednak są.
Alzheimera ma ciocia, mamy siostra.
Ja na zasadzie "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" życzę aby takie osoby jak moja siostra mogły posmakować w życiu i doświadczyć tego co ja, w końcu to jest przecież tak samo jej mama jak i moja. To mam na myśli pisząc o karze od losu.
Awatar użytkownika
abora
Posty: 22
Rejestracja: wtorek 10 sty 2012, 19:58

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: abora »

Mój podwójny kłopot jest taki rzeczywiście. Moja mama ma alz, a mam jeszcze brata; jest niepełnosprawny i do tego alkoholik. Bardzo go szanuję, bo jest naprawdę dobrym człowiekiem. Życie sprawiło, że się rozpił. Nie ma swojej rodziny, ludzie strasznie go wykorzystują. Aby zdobyć ich akceptację, czy minimum zainteresowania, pracuje za butelkę wyrobu alkoholopodobnego. Robię, co w mojej ograniczonej mocy, by mu pomóc, ale siostra nie zastąpi potrzeby kontaktu z innymi ludźmi...
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: Mój podwójny kłopot

Post autor: Iwona »

To jest straszne i trudne. Rozumiem Cię, nie dość że nie masz wsparcia ze strony bliskiej Ci osoby, to jeszcze świadomość, że i brat potrzebuje pomocy. Jego sprawa jest "jakby" nieco prostsza, zależy od jego woli, w chorobie Alzheimera nic już od chorego nie zależy.
Brat musi stoczyć się na takie dno, aby zechciał się od niego odbić, tylko wtedy jest szansa na odnowę jego życia. Bo żadne prośby, groźby czy szantaże nic tu niestety nie pomogą.
Bardzo Ci współczuję.
ODPOWIEDZ