Szpital psychiatryczny. Pomocy.

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
black_angel
Posty: 1
Rejestracja: niedziela 23 gru 2018, 20:19

Szpital psychiatryczny. Pomocy.

Post autor: black_angel »

Dzien dobry! Znalazlam Wasze forum i licze na wsparcie, ktorego napewno potrzebuje. To jedyne czego potrzebuje teraz i w te swieta, ktore sa dla mnie beznadziejne w tym roku.
Mam dziadkow. Babcia 83 a Dziadek 84 lata. Cale zycie mieszkali na wsi ale niestety wiek juz nie pozwala na to by mogli sami zajmowac sie domem, ktory jest w totalnej rozsypce. Moi dziadkowie maja 3 dzieci. Z czego syn i corka maja gdzies zerodzice naja zimno, ze nie maja co jesc ect. Moja mama podjela decyzje ze przewiezie ich do naszego mieszkania, ktore stoi puste w miescie oddalonym o 300km od ich rodzinnego domu. Dziadek 4 lata temu przezyl bardzo rozlegly udar. Od tego czasu doskonale pamieta zamierzchle czasy natomiast nie koduje tego co dzieje sie teraz. Po przeprowadzce zrobil sie bardzo agresywny. Mama zostawila mnie z dziadkami i wyjechala do niemiec do pracy. Nikt nie spodziewal sie, ze zaczna sie dziad takie rzeczy. Paychiatra probowal dziadka wyciszyc lekami. Doskonale dobral leki na noc - dziadek przesypia cale noce po ranofrenie. Ale w dzien w domu dzieje sie pieklo. Dziadek nie ma auta od 4 lat. Ze wzgledu na okropny stan samochodu i koniecznosc oplacania oc auto zostalo wyzlomowane 3 lata temu. Teraz glownie awantury sa o samochod. Uroil sobie, ze dal mi auto, ktorego ja nie dopilnowalam i napewno zostalo ukradzione. Chce kluczyki do auta bo tam jest jego saszetka z dkumentami i pieniedzmi. Problem w tym ze dziadek ani auta ani saszetki juz dawno nie ma. Ropoznaje inne saszetki i doskonale wie, ze to niejesy jego. Juz nie wiem co robic. Potwierdzanie jego urojen konczy sie jeszcze wieksza awantura bo chce wyjsc z mieszkania i isc do auta. Negowanie sytuacji rowniez wprawia go w totalny szal. Jest to czlowiek niesprawy fizycznie, ktorego nie moge wypuscic z mieszkania. Nie wiem juz jak z nim rozmawiac. Nie wiem co robic. On codziennie chce wracac do domu swoim samochodem. Jest to dla mnie nowa sytuacja i bardzo mnie stresuje, poniewa nigdy wczesniej nia mialam doczynienia z tak chorym czlowiekiem. Kompletnie nie wiem
Jak mam z nim rozmawiac. Sama otrzymalam tabletki ja depresje bo te 2 tygodnie doprowadzily mnie do ruiny. Lekarz psychiatra wypisywal lek za lekiem zeby trafic z czyms co go uspokoi. Dostal depakine, ranofren, triaplir i jeszcze jeden lek ktry mialam podawac doraznie jakwpada w szal. Po tych lekach wygladal okropnie ale agresja nie uchodzila. WIECIE JAK JA SIE CZUJE?! 22 grudnia od 3 w nocy do godz 17 tak wariowal. Krzyczal ze nas pozabija, tlukl kula w drzwi i to ja - jego WNUCZKA musialam odwiezc go na swieta do szpitala paychiatrycznego. Jest mi tal zle! Nie umiem poradzic sobie z tym, ze musialam urzadzic mu takie swieta, choc wiem, ze nawet nie bedzie ich pamietal. Nie umiem sobie z tym poradzic. Jeszcze wszyscy w kolo wmawiaja mi ze podjelam najgorsza decyzje. Ze tam dziadka usmierca. Co doprowadza mnie do otchlani rozpaczy. Czy ja naprawde zrobilam tak zle? Czy Wy tez byliscie zmuszeni do podjecia takiej decyzji? Prossze pomozcie. Wolam o pomoc cala soba!!!!

Dziadek tak bardzo chce wrocic do domu a ja nie wiem jak mowic mu ze ma juz nowy dom. Nie chce zeby wpadl w depresje. Boje sie, ze mowiac mu ze go odwioze zakoduje ten fakt i przyjdzie moment ze awantury beda z tego tytulu.

Bylo go nam zal po udarze i codziennie jak pytal o samochod mowilismy mu ze ja go zabralam. Po 4 latach mu sie to przypomnialo i ja ani babcia nie mamy zycia. Nie wierzy ze auto jest wyzlomowane.

BLAGAM POMOZCIE!
Kama
Posty: 71
Rejestracja: sobota 18 cze 2016, 22:03

Re: Szpital psychiatryczny. Pomocy.

Post autor: Kama »

black-angel , dziadek jest chory i mów sobie to codziennie bo też musisz uwierzyć w to że dobrze zrobiłaś że zawiozłaś dziadka do szpitala psychiatrycznego. Mój mąż również miał omamy, halucynację i agresję i tak jak dziadek wybierał się nie do samochodu ale do innego urojonego domu . Dziadek stał się niebezpieczny dla otoczenia i dla siebie więc jedyne co mogłaś zrobić ażeby siebie i jego chronić to już zrobiłaś i chwała Ci za to. Opieka nad chorym jest dla opiekuna nie tylko ciężka fizycznie ale i psychicznie więc korzystaj z porad lekarza ażeby uchronić swoją psychikę. Życzę Ci spokojnych Świąt, dużo siły i współczuję Tobie jak i wszystkim innych opiekunom bo sama przez to przechodziłam.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Szpital psychiatryczny. Pomocy.

Post autor: wigi »

black_angel pisze:Bylo go nam zal po udarze i codziennie jak pytal o samochod mowilismy mu ze ja go zabralam. Po 4 latach mu sie to przypomnialo i ja ani babcia nie mamy zycia. Nie wierzy ze auto jest wyzlomowane.
Witaj. Rzeczywiście trudna sytuacja. Raczej leki tu niewiele pomogą.
Czy jest szansa, aby Twoja Mama przyjechała na trochę do domu? Może ona będzie miała lepszy wpływ na Dziadka? W końcu jest córką.
Co zrobić z tym nieszczęsnym samochodem? Wydaje mi się, że powinnyście razem (Ty, Twoja Mama i Babcia) wymyśleć jakąś historyjkę, która choć na trochę uspokoi Dziadka. Na przykład powiedzieć mu, że samochód pożyczyła Twoja Mama, aby pojechać do pracy do Niemiec. Tam się jej samochód zepsuł i oddała go do mechanika, dlatego nie wróciła z nim do Polski. Mama wyjedzie do pracy, więc Dziadek nie będzie atakował Was tzn. Ciebie i Babci. Będzie się złościł na swoją córkę ale jej nie będzie, więc skończy na gadaniu. A po jakimś czasie (nie od razu) powiedzieć (to powinna zrobić Mama), że samochodu naprawić się nie dało, bo nie można było dostać części albo naprawa była nieopłacalna, zbyt droga (podać jakąś horendalną kwotę) a Mama tyle pieniędzy nie ma (coś w tym stylu) i dlatego uważa, że samochód trzeba oddać na złom. Po prostu Dziadka trzeba powoli przygotować do tego, że samochodu już nie ma.
A co się stało z saszetką?
Zaś co do domu... Rozumiem, że jeszcze stoi, ale jest w takim stanie, że tam się mieszkać nie da?
Tu też trzeba wymyśleć jakąś historyjkę. Rozumiem, że Dziadek nie do końca zdaje sobie sprawę z własnej niepełnosprawności i uważa, że jest zdrowy? No trzeba "zwalić" sprawę na Babcię. Czyli, że to Babcia jest chora i musi chodzić po lekarzach, że jest zimno itp itd. i że w związku z tym Babcia nigdzie na razie nie pojedzie. No a Dziadek sam tam mieszkać nie będzie no i przecież Babci nie zostawi... Czyli to samo - grać na czas. Najlepiej, żeby to Twoja Mama porozmawiała z Dziadkiem i mu to przedstawiła.
No i warto skonsultować Dziadka z dobrym neurologiem. Może on lepiej dobierze leki.
ODPOWIEDZ