Pisze tutaj, bo kompletnie nie wiem co robić. Mam babcie, której pomagam od kilku lat, czasami jeżdziłam co miesiąc, czasami rzadziej, czasami jechał mój ojciec a jej syn, czasami ją przywoziliśmy do siebie na dwa, trzy tygodnie. Babcia ma cukrzyce i parkinsona, mieszka sama. Od jakiegoś 1,5 roku gubi różne przedmioty, po jednej z moich wizyt powiedziała mojemu ojcu, że ja zabrałam jej jakieś zdjęcia
Patrząc na jej zachowanie i na jej podejrzliwość to jest to Alzheiner
Jestem durna, że szybko się nie zorientowałam, ale ona ma 85 lat więc wieloma rzeczami nie byłam zdziwiona
Planuje jechać tam za 2, 3 tygodnie ( mieszka 250 km od mnie), ale nie wiem co mam jej mówić i co konkretnie robić
Wiem, że ona nie powinna mieszkać sama ( zresztą juz od dawna), ale nawet jak ściągnę ją do mojego miasta to zajmować się nią może tylko mój ojciec i ja, a my prowadzimy działalność gospodarczą i nie damy rady z nią cały czas siedzieć. Teraz w czasie tej przeklętej epidemii szukać jakiegoś ośrodka w moim mieście?
Na razie mam taki plan by pomóc jej w rachunkach i zrobic porządek w szafkach ( wszędzie pełno przedmiotów, ale nie wtrącałam się), ale jak doprowadzić do diagnozy jej? Powiedzieć, że pójdę z nią do lekarza, a lekarz przepisze jej coś na pamięć? Generalnie z problemem jestem sama, mój ojciec nie należy do zaradnych, który cokolwiek załatwi. A ja dodatkowo mam depresje
Pozdrawiam