Po drugiej stronie

Kącik byłych opiekunów
Anhedonia
Posty: 30
Rejestracja: poniedziałek 14 maja 2012, 09:38

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Anhedonia »

Zwykle mamy tendencje do obwiniania się po odejściu drugiej osoby. Mogłam zrobić tak, mogłam inaczej, mogłam lepiej. Tak jest u mnie ale też maja to odczucie wszystkie znane mi osoby. I chociaż wiem, ze nieprawdą jest, że jestem czemuś świadomie winna, i chociaż wiem, ze gdyby można było powtórzyć życie - drugi raz byłoby tak samo, to i tak nie zmienia niczego. Nie wybaczam sobie. Biczuję się, obwiniam zamiast podziwiać. Jestem jednak tylko człowiekiem nie aniołem. Jak wszyscy. I przecież starałam się tak jak umiałam. Każdy tak robi. Stara się jak umie.Tyle oddałaś, długie 5 lat ze swojego życia... To naprawdę bardzo wiele. Otępienia, choroba Alzheimera zabiera wszystko nie tylko choremu, ale przede wszystkim całej rodzinie. Podziwiam bardzo.Nic dziwnego, że nie możesz ochłonąć. Trudno jest odnaleźć swoje życie. Mnie jeszcze się nie udało...
Anhedonia :)
Sara
Posty: 19
Rejestracja: środa 06 cze 2012, 17:08

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Sara »

Przedtem nie miałam odwagi sama niczego napisać ale teraz myślę, że powinnam, ku przestrodze tym którzy są na początku drogi. Szukajcie pomocy gdzie się tylko da. Nie zostawajcie z tym sami. Ja pozwoliłam /nie wiem kiedy i jak / wsadzić sobie to wszystko na barki i nie zrozumiałam w porę, że nie dam rady.Przeszłam przez piekło, uwierzyłam, że jestem zła i bezduszna, bo nie umiem tego udzwignąć, ponoszę porażki, tracę cierpliwość i opanowanie. Zwyczajnie nie daję rady. Chciałabym podziękować w szczególności Joanniep i Tomkowi. Ich teksty pozwoliły mi przejrzeć na oczy,zaczęłam próbować wychodzić z zamkniętego kręgu. Zaczęłam o siebie walczyć / szkoda ,że tak póżno/. Zrozumiałam, że to co się ze mną dzieje to symptomy wypalenia i depresji. Może było by mi łateiej gdyby to była matka, która mnie "kochała i wychowywała"jak ktoś tu napisał, a nie teściowa, która nigdy mnie nie akceptowała. Wiem o czym piszesz Abora. Ciężko jest odłożyć w zapomnienie bagaż nagatywnych emocji , to potęguje jeszcze frustrację i żal.A teraz kiedy jest już to za mną mam ogromne poczucie winy.
Anhedonia
Posty: 30
Rejestracja: poniedziałek 14 maja 2012, 09:38

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Anhedonia »

Dobrze Saro, że napisałaś. Pisanie na tym forum oczyszcza. Przynajmniej mnie. Dodają mi otuchy komentarze nieznanych mi osób na moim blogu dla opiekunów. Myślę, że wszyscy tutaj jesteśmy na różnym etapie podobnej drogi: od normalnego życia do ekstremalnych doświadczeń związanych z opieką nad osobą, której zachowanie zmienione jest przez straszna chorobę. Później każdego z nas czeka powrót i odnalezienia własnego życia. Doświadczenia samotności, bezradności, frustracji i złości, ograniczenia własnego życia to sprawy o których trudno mówić. Napisałaś w swoim poście o rzeczach bardzo trudnych: 15 lat opieki nad osobą, która Cię raniła nawet przed swoją osobą, o ucieczce rodziny od problemu i pozostawienie Was samych, o sytuacji przekraczającej Twoje siły. To, że sobie poradziłaś - budzi podziw. Mam nadzieję, że uda Ci się ograniczyć odczuwanie poczucia jakiejkolwiek winy. Jestem przekonana, ze robiłaś więcej niż mogłaś. Pozdrawiam serdecznie.
Anhedonia :)
Sara
Posty: 19
Rejestracja: środa 06 cze 2012, 17:08

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Sara »

Dziękuję Ci bardzo Anhedonio za dobre słowo. Masz rację pisanie pomaga. Z jednej strony wiem ,że "zrobiłam więcej niż mogłam ', targają mną jednak skrajne emocje. Że nie potrafiłam wybaczyć mojej teściowej tego jaka była dla mnie jeszcze długo przed chorobą.Że z latami jej brak akceptacji przerodził się w niechęc a potem wrogość. Nie wiem od którego momentu można przypisać to chorobie . To ja /w jej mniemaniu / ją okradałam,żle traktowałam, próbowałam pozbawić życia i.t.p. Wiele osób z naszego otoczenia długo dawało wiarę jej słowom. Potem diagnoza - Alzheimer. Okazało się, że to ja miszę poświęcic jej tak wiele lat z mojeŋo życia. Moje aspiracje zawodowe, kontakty towarzyskie,przyjemności....Od kilunastu lat nie byliśmy na wakacjach, Nawet zwykłe wspólne wyjście do kina ,na basen itp to było problem. Najgorsze jednak było obciążenie psychiczne. Spadał na mnie stopniowo coraz większy ciężar odpowiedzialności za drugiego dorosłego , w dodatku chorego człowieka.Wszyscy uznali że to ja jestem ekspertem, że wiem co dla chorej jest dobre a co nie. Nawet jeżeli udało mi się wyjść czasem z domu ,lub mąż wyręczał mnie w wolne dni to i tak wszyscy oczekiwali instrukcji. Myśle ,że to i tak było ciągle w mojej głowie , nie potrafiłam się od odpowiedzialności za los chorej uwolnic. Do tego permanentne nidobory snu. Wydaje mi się, że przestałam istnieć , jako osoba. Nie wiem jak mam się teraz odnależć.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Po drugiej stronie

Post autor: wigi »

Sara pisze: Wydaje mi się, że przestałam istnieć , jako osoba. Nie wiem jak mam się teraz odnależć.
Witaj Sara.
Nie wiem, czy samo pisanie na forum wystarczy.
Spróbuj poszukać psychologa i umówić się na wizyty. Są bezpłatne w ramach NFZ. Tylko mogą być kolejki.
Dobrym pomysłem może być też wybranie się do sanatorium dla osób z nerwicą. Takiego jak np. w Mosznej k. Opola.
Sara
Posty: 19
Rejestracja: środa 06 cze 2012, 17:08

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Sara »

Dziękuję Ci serdecznie Wigi za Twoje rady. Z pewnością masz wiele racji. Myślę jednak, że pisanie na forum i wymiana doświadczeń z ludzmi, którzy niosą lub nieśli podobne brzemię daje ogromnie wiele. Chciałam tu podziękować Anhedoni za to, że jest dobrym, ciepłym człowiekiem, nie obojętnym na losy innych. Blog, który prowadzi śledzę z wielkim zainteresowaniem i odnajduję w nim wiele cennych myśli i rozważań. To nieoceniona pomoc i żródło otuchy dla osób zmagających się z tą chrobą z pozycji opiekuna obecnego lub byłego.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Tomek »

Witaj Saro cieszę się, że forum Tobie pomaga i że dzięki niemu potrafią się odnaleźć osoby, które wzajemnie rozumieją swoje sytuacje.
Czasami ciężko odnaleźć takie zrozumienie w najbliższym otoczeniu ze względu na zupełnie inne doświadczenia (a właściwie ich brak).
arleta39
Posty: 2
Rejestracja: środa 30 maja 2012, 15:28

Re: Po drugiej stronie

Post autor: arleta39 »

sJa cały czas byłam zła na mamę że zachorowała ,nie wiem dlaczego przeciez to nie jej wina a ja jako pielegniarka powinnam dac sobie lepiej rade z emocjami.Mama nie zyje juz 3 miesiace,teraz powinnam juz odpoczac ale mam chyba jakis syndrom opiekuna ostatnio nie moglam nawet ogladac w tv programu o chorych na alzheimera bo mnie sciskalo w gardle,gdyby mama nie zmarła pewnie musiałabym isc do psychologa byłam zła na mojego ojca i braci ze mnie zostawili z tym wszystkim sama ,dodam ze 1,5 roku temu urodziłam corke i bylo mi bardzo ciezko,mam jeszcze 2 starszych a maz wyjezdza do pracy za granice wiec byłam sama.Pytam sie sama siebie co bedzie jesli ja kiedys zachoruje i wiem ze nie chcialabym zeby moje dzieci przeszly to co ja
Anhedonia
Posty: 30
Rejestracja: poniedziałek 14 maja 2012, 09:38

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Anhedonia »

Bardzo współczuję. 3 miesiące to nie jest długo, ponadto masz dość złożoną sytuację. Trudno zachować dystans wobec tego co nas spotyka. Bycie pielęgniarką, posiadanie wiedzy medycznej pewnie trochę pomaga, ale nie może załatwić wszystkich problemów związanych z pełnieniem roli opiekuna, nie chroni od lęku, złości. Dom to nie miejsce pracy, nie można wyjść i zapomnieć, jakoś odreagować. Emocje towarzyszą nam przez całe życie i są odbiciem naszego człowieczeństwa. Nie należy z nimi walczyć To naturalne, że ulegamy gniewowi. Mam koleżankę, która bardzo długo nie mogła wybaczyć swojemu ojcu tego, że umarł. Oczywiście wiedziała, że to nie ma żadnego sensu, ale tak czuła. W końcu po kilku latach wybaczyła mu to, że ją, dorosłą kobietę mającą od dawna własny dom, męża i dzieci -zostawił. Wierzę głęboko, że też się uporasz, tylko pozwól sobie na to. Życie jest na tyle długie i piękne, że piętno, które wycisnął alzheimer ulegnie zatarciu. Z każdym dniem będzie łatwiej. I kiedyś w przyszłości Twoja pamięć przywoła tylko te dobre chwile. Pozdrawiam najserdeczniej. Nie jesteś sama.
Anhedonia :)
Sara
Posty: 19
Rejestracja: środa 06 cze 2012, 17:08

Re: Po drugiej stronie

Post autor: Sara »

Cześć Arleto,wiem co teraz czujesz. Kiedy nasz podopieczny umiera wracają do nas uporczywie te momenty kiedy zawodziliśmy, nie dawaliśmy rady. Zapominamy o tym jak bardzo " daliśmy radę" , wiele razy ponad nasze siły. Musisz przypomnieć sobie jak dużo dałaś z siebie , jak wiele poświęciłaś, kiedy inni nie dali nic. To Twoja rodzina powinna mieć wyrzuty sumienia ,że nie poświęciła matce czasu kiedy ich potrzebowała. Że Ciebie zostawili z tym problemem samą . Gdyby udzielili Ci wsparcia nie byłabyś w takim ciągłym stresie, który wpływa destrukcyjnie na nasz układ nerwowy. Tak samo jest w moim przypadku .Dobrze ,że o tym piszesz, trzeba to z siebie wyrzucić. To pomaga. Pozdrawiam gorąco. Życzę dużo siły.
ODPOWIEDZ