>Raczej nie. Ja z moją Mamą nie mam pod tym względem problemów.
przypadek jednej osoby niestety nie tworzy statystyki, nawet w bardzo dobrej książce jaką jest " jak radzić sobie z chorobą alzheimera - poradnik dla opiekunów" jest opisana niechęć do mycia / kąpieli
mycie - niemycie
Re: mycie - niemycie
Moja mama przez długi okres ,kiedy jeszcze chodziła dostawała histerii podczas mycia i kąpieli.Od roku nie chodzi tylko jest leżąca.Do wanny trzeba ją dźwigać i wkładać ale już nie stawia oporu.Kąpiemy ją razem z siostrą dosyć sprawnie.Dzisiaj np śmiała się w głos.
Nic już nie mówi ale się często śmieje.Chyba jej dobrze w tym swoim zamkniętym świecie? 
-
Katarzyna.K
- Posty: 1
- Rejestracja: piątek 13 gru 2013, 02:38
Re: mycie - niemycie
Ja to samo stosuję u swojej teściowej.ewa pisze:Witam. Ja spróbowałabym ją jakoś przekupić. Coś obiecać po kąpieli. Coś co lubi lub na czym jej zależy.
Działa jeszcze tekst, nie zawsze, ale warto spróbować " Mamo śmierdzisz, sąsiadka odwracała głowę, proszę wykąp się" Sąsiedzi mimo, że ich mama nie pamięta są ważni dla niej., pewnie dlatego jeszcze to zdanie działa. Problemem u nas jest ogromnym jedzenie, trudno nazwać to jedzeniem, to jest żarcie, pochłanianie tego co się ma i nie ma. Je to co się nadaje do jedzenia.
Re: mycie - niemycie
Witam. Moją mamę dość niespodziewanie zabrałam do siebie i trochę trwało zanim zaczęłam podchodzić do niej jak do osoby chorej. Początkowo napuszczałam jej wody do wanny i... czekałam aż wyjdzie przebrana już w pidżamę. Zaczęłam nabierać podejrzeń, kiedy odkryłam pewnego dnia suchutki ręcznik. Później, przy następnej okazji przez niedomknięte drzwi zobaczyłam, jak w wannie pełnej wody płucze tylko protezę i szybciutko przebiera się w pidżamkę. Kiedy zza drzwi zapytałam: umyłaś się już? - taaak- odparła wesolutko.
Nie obnażyłam oficjalnie jej sposobu na "wieczorną ablucję", tylko od następnego dnia "ojej, zgubił się korek do wanny" i co wieczór był i jest, bezwzględnie PRYSZNIC.
Czekałam, aż się rozbierze( w miarę upływu czasu, musiałam podawać komendy, co ma zdjąć), wchodziła do wanny, odgrodzona zasłonką prysznicową( minimum intymności) i namydlała części ciała, a ja polewałam(z biegiem czasu miała problem z wyregulowaniem temp.wody). Ponieważ jest sprawna fizycznie, to sama już wychodziła z wanny i wycierała ręcznikiem. Ubranie pidżamy zwieńczało sukces wieczoru.
Po kilku miesiącach wprowadziłam zwyczaj, że przed kąpielą ZAWSZE korzysta z toalety. Nawet, jeśli godzinę wcześniej w niej była. Unikamy w ten sposób" niespodzianki" pod prysznicem.
Ostatnie nowości, to próby położenia się w ubraniu prosto do łóżka, bez mycia. Wydałam, jak co wieczór " komendę": rozbierz się i wyszłam umyć szklankę. Kiedy wróciłam po chwili zastałam zgaszone światło, a mamę w ubraniu pod kołdrą. "Spała". Udawała, że nie słyszy. Przypomniało mi się, że zawsze brzydziła się much. I na jej protest, że nie będzie się myła, powiedziałam: to fajnie, muchy się ucieszą. Pewnie już tu lecą. Podziałało. Wyskoczyła jak z procy i rytuał został przywrócony.
Aha, przypomniało mi się. Kupuję mydełko FA, bo zapach przypomina jej wcześniejsze czasy. Podobno zapachy odciskają się w pamięci. Ech, ta pamięć...
Nie obnażyłam oficjalnie jej sposobu na "wieczorną ablucję", tylko od następnego dnia "ojej, zgubił się korek do wanny" i co wieczór był i jest, bezwzględnie PRYSZNIC.
Czekałam, aż się rozbierze( w miarę upływu czasu, musiałam podawać komendy, co ma zdjąć), wchodziła do wanny, odgrodzona zasłonką prysznicową( minimum intymności) i namydlała części ciała, a ja polewałam(z biegiem czasu miała problem z wyregulowaniem temp.wody). Ponieważ jest sprawna fizycznie, to sama już wychodziła z wanny i wycierała ręcznikiem. Ubranie pidżamy zwieńczało sukces wieczoru.
Po kilku miesiącach wprowadziłam zwyczaj, że przed kąpielą ZAWSZE korzysta z toalety. Nawet, jeśli godzinę wcześniej w niej była. Unikamy w ten sposób" niespodzianki" pod prysznicem.
Ostatnie nowości, to próby położenia się w ubraniu prosto do łóżka, bez mycia. Wydałam, jak co wieczór " komendę": rozbierz się i wyszłam umyć szklankę. Kiedy wróciłam po chwili zastałam zgaszone światło, a mamę w ubraniu pod kołdrą. "Spała". Udawała, że nie słyszy. Przypomniało mi się, że zawsze brzydziła się much. I na jej protest, że nie będzie się myła, powiedziałam: to fajnie, muchy się ucieszą. Pewnie już tu lecą. Podziałało. Wyskoczyła jak z procy i rytuał został przywrócony.
Aha, przypomniało mi się. Kupuję mydełko FA, bo zapach przypomina jej wcześniejsze czasy. Podobno zapachy odciskają się w pamięci. Ech, ta pamięć...