Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka
: niedziela 18 wrz 2016, 20:07
Cześć,
w sumie moja sytuacja jest podobna. Od prawie 4 lat (czyli od śmierci mojej mamy) sama opiekuję się moją babcią. Babcia ma prawie 92 lata i jej Alzheimer rozwinął się własnie po śmierci mojej mamy, z którą babcia była bardzo związana. Od 3 lat nie pracuję, bo na opiekunkę i dojazdy do pracy szła prawie cała wypłata. Nie opłacało się. Z babcią mieszkam sama, więc sama wszystko ogarniam. Rodzina w większości ma nas w nosie. Na szczęście na 2-3 godziny mogę wyjść z domu, ale zamykam babcię na klucz. Choć pewnie wiecie - wszystko się może zdarzyć
. Wprawdzie rzadko (raz w miesiącu albo rzadziej), ale od czasu do czasu udaje mi się wyrwać z domu na dwa dni. Wtedy na noc z babcią zostaje kuzynka. W dzień przychodzą wówczas do babci dwie zaprzyjaźnione panie. Babcia jest ugodowa i przyjaźnie nastawiona do ludzi (ciągle wszystkim mówi, że ich kocha), poza tym z pewnym trudem, ale przemieszcza się po mieszkaniu, więc było nieco łatwiej kogoś znaleźć, ale tabun ludzi to to nie jest
. Ale zwariowałabym bez tych wyjazdów (jak zamykam za sobą drzwi, to nie dzwonię, nie myślę o babci, egoistycznie myślę tylko o sobie, bo wiem, że babcia ma dobrą opiekę - cieszę się, że coś takiego udało mi się w sobie wypracować). Bywa ciężko. Mam takie momenty, że mam już dość, bo na co dzień jestem z nią sama dzień i noc. Ale każdego dnia na nowo biorę się w garść. Babcia jest pogodna, uwielbia być przytulana i głaskana, ma całkiem niezły apetyt, na nic nie choruje, więc póki co jest nieźle. Choć czasem też potrafi mi zajść za skórę. Jak to się dzieje, że psychika mi nie padła? Chyba wiara trzyma mnie w jednym kawałku.
Dla szerszego obrazu: mam 30 lat, a na dom opieki nas nie stać, nawet gdybym babcię chciała w nim umieścić, więc nawet nie mam nad czym myśleć. Taką formą terapii jest dla mnie pisanie bloga: http://zielononiebieskiezapieprzajki.blogspot.com/" target="newWin
Życzę siły.
w sumie moja sytuacja jest podobna. Od prawie 4 lat (czyli od śmierci mojej mamy) sama opiekuję się moją babcią. Babcia ma prawie 92 lata i jej Alzheimer rozwinął się własnie po śmierci mojej mamy, z którą babcia była bardzo związana. Od 3 lat nie pracuję, bo na opiekunkę i dojazdy do pracy szła prawie cała wypłata. Nie opłacało się. Z babcią mieszkam sama, więc sama wszystko ogarniam. Rodzina w większości ma nas w nosie. Na szczęście na 2-3 godziny mogę wyjść z domu, ale zamykam babcię na klucz. Choć pewnie wiecie - wszystko się może zdarzyć
Dla szerszego obrazu: mam 30 lat, a na dom opieki nas nie stać, nawet gdybym babcię chciała w nim umieścić, więc nawet nie mam nad czym myśleć. Taką formą terapii jest dla mnie pisanie bloga: http://zielononiebieskiezapieprzajki.blogspot.com/" target="newWin
Życzę siły.