Wigi, właśnie z tym łóżkiem jest duży problem

Rodziców mieszkanie to klitka, na dodatek ma tak wąskie otwory drzwiowe, że nie da rady prawdopodobnie wjechać z tym łóżkiem

a przecież nie położymy babci w korytarzu. Już przy transporcie medycznym, był problem, by z noszami wjechali. Kwestia zmiany pampersa - tu są potrzebne 3 osoby - 2 trzymają nieruchomo pęknięta miednice, 3 zmienia i tu jest kłopot. Skąd 3 osoby... do tej pory opieka nad babcia się wymieniali i nie ma jak zrobić tego na szybko, by 3 osoby były (byśmy musieli zatrudnić jeszcze 2 i tu jest bariera finansowa - bo brat taty nie łoży na leczenie, a przy taty chorobie też pieniądze muszą być)
Chodnik/ dywanik, a raczej dywan. Oczywiście podklejony był. Babcia zahaczyła chyba jakoś rantem buta, bo nie wiem jak inaczej

Niestety, do tej pory dywany były zdjęte, ale babcia nam namiętnie zdejmowała i majtki chłonne i pampersy i siusiała na podłogę i robiła się ślizgawka (już raz w ten sposób się przewróciła, tylko się poobijała), na dodatek ma drżenia parkinsonowskie i często gdzie siedziała i pila herbatę, to zwyczajnie rozlewała, a potem stawała i .... postanowiliśmy dać dywan, by było bezpieczniej. I tak źle i tak niedobrze
Babcia ma 5 punktów w skali Barthel.