Uprowadzenie chorego
: wtorek 19 maja 2015, 18:19
Witam. Prosze o Wasze sugestie i rady. Nie mam co prawda rodzica chorego na Alzheimera, mam syna doroslego chorego na lekooporna schizofrenie- bez remisji. Syn ma umysl duzego dziecka, po kazdej ostrej psychozie ubytki sa coraz wieksze. Ma 30 lat.
Pol roku temu zmarl ojciec syna a moj były maz zostawiajac mu duza kwote pieniedzy, udzial w spadku itd. 2 m-ce po pogrzebie pojawila sie ciocia - siostra ojca i przekonała syna, ze jest zdrowy, ze to rodzice zrobili z niego chorego, ze jesli pojedzie do niej to bedzie zyl zyciem zdrowego czlowieka , nikt mu nie bedzie mowil co ma robic itd . Syn oznajmil mi, ze jedzie do cioci i pojechal. Nic nie moglam zrobic., Nie byl ubezwlasnowolniony Bo nie bylo potrzeby. Syn mial respekt wobec ojca, bal sie go i dawal sie prowadzic. Ja jak to matka bylam ta dobra czyli miekka. Smutne, bo wobec zaniku uczuc wyzszych w tej chorobie wydawalo sie, ze to wlasnie ja jestem jedyną osobą do ktorej on jest przywiazany emocjonalnie, ktora umie z nim zlapac kontakt. Od wybuchu choroby ojca i siostre postrzegal jako wrogow, tolerowal brata i wyroznial mnie.
Do ciotki wyjechal mając na koncie kwote 5 cyfrowa , wkrotce mial dostac kolejne pieniadze- chcialam kupic mu kawalerke. Ne moglam mu zabrac tych pieniedzy- nalezaly do niego. Dodatkowo nalezal mu sie spadek po babce ktorego to spadku ojciec nie zdazyl przyjać Ten spadek- dom dzieli wlasnie z ciocia - z siostra ojca , tą ktora go naklonila do wyjazdu i zamieszkania z nia w miescie oddalonym 300 km .
Ciocia ma swoje dzieci, jest osoba bezrobotna, zyje z zasilku ,jest sama, Pije nalogowo co bylo przyczyna ze brat tj ojciec syna bliskich stosunkow nie utrzymywał z nia. Syn otrzymal tez wysoka rente rodzinna . Sprawa wydaje sie jasna. Chodzi o pieniadze. Za rada prokuratora wnioslam sprawe o ubezwlasnowolnienie. Mija 5 ty miesiac, a byla dopiero jedna rozprawa. . Dowiaduje sie , ze ciocia zglosila sie do ZUS z prosbą aby na jej rece. wyplacano rente syna bo.. syn nie ma nikogo ,bo matka czyli ja wyrzucila go z domu, probowala tez zdobyc zasilek opiekunczy mowiac ze wychowywala syna od malego. Bzdury, brednie . ja prostuje, urzednicy mi wspolczuja ale zgodnie mowia ze nic nie moga zrobic dopoki sad nie wyznaczy mnie opiekunem prawnym. Pojechalam do tej ciotki , ale mnie nie wpuscili, zostalam kilka dni w tym miescie udalo mi sie spotkac syna ale widzac mnie uciekl. Pojechali corka z mlodszym synem- tez ich nie wpuscili i tez od nich uciekl. Spotkalam syna w Sądzie , potraktowal mnie jak wroga. Nie wiem co sie dzieje z synem. Bardzo to przezywam i zamartwiam sie.
Mysle, ze moje doswiadczenia nie sa wyjatkowe. , mysle, ze w wielu rodzinach kiedy osoba chora jest majetna dzieja sie podobne sprawy, pojawiaja sie nagle osoby dalecy krewni, sasiedzi podejmujacy proby manipulowania chorym w celu wykorzystania materialnego.
Czy ktos z Panstwa ma podobne doswiadczenia? Jak to wyglada prawnie? Co moge zrobic? Najgorsze w tym jest to, ze czuje sie fatalnie ze swiadomoscia, ze podjełam procedure ubezwlasnowolnienia , ze w jakis sposob go rozumiem.. chce byc wolny, niezalezny, po swojemu szczesliwy..
Ja pewnie zgodzilabym sie i na ta ciotke, niech z na mieszka jesli mu tak dobrze , ale w tej sytuacji, kiedy ciotka zbuntowala syna przeciwko nam, kiedy ciotka klamie wymysla niestworzone rzeczy, kiedy ciotka pije, kiedy nigdy wczesniej nie interesowala sie synem, prawie go nie znala - ja nie wierze w jej dobre intencje i martwie sie , ze nakloni go do jakichs nieodwracalnych dzialan prawnych, ze zwyczajnie wymy;lila sobie sposob na zycie- na koszt mojego syna. Prosze o rade. Czy moge jeszcze cos zrobic?
Pol roku temu zmarl ojciec syna a moj były maz zostawiajac mu duza kwote pieniedzy, udzial w spadku itd. 2 m-ce po pogrzebie pojawila sie ciocia - siostra ojca i przekonała syna, ze jest zdrowy, ze to rodzice zrobili z niego chorego, ze jesli pojedzie do niej to bedzie zyl zyciem zdrowego czlowieka , nikt mu nie bedzie mowil co ma robic itd . Syn oznajmil mi, ze jedzie do cioci i pojechal. Nic nie moglam zrobic., Nie byl ubezwlasnowolniony Bo nie bylo potrzeby. Syn mial respekt wobec ojca, bal sie go i dawal sie prowadzic. Ja jak to matka bylam ta dobra czyli miekka. Smutne, bo wobec zaniku uczuc wyzszych w tej chorobie wydawalo sie, ze to wlasnie ja jestem jedyną osobą do ktorej on jest przywiazany emocjonalnie, ktora umie z nim zlapac kontakt. Od wybuchu choroby ojca i siostre postrzegal jako wrogow, tolerowal brata i wyroznial mnie.
Do ciotki wyjechal mając na koncie kwote 5 cyfrowa , wkrotce mial dostac kolejne pieniadze- chcialam kupic mu kawalerke. Ne moglam mu zabrac tych pieniedzy- nalezaly do niego. Dodatkowo nalezal mu sie spadek po babce ktorego to spadku ojciec nie zdazyl przyjać Ten spadek- dom dzieli wlasnie z ciocia - z siostra ojca , tą ktora go naklonila do wyjazdu i zamieszkania z nia w miescie oddalonym 300 km .
Ciocia ma swoje dzieci, jest osoba bezrobotna, zyje z zasilku ,jest sama, Pije nalogowo co bylo przyczyna ze brat tj ojciec syna bliskich stosunkow nie utrzymywał z nia. Syn otrzymal tez wysoka rente rodzinna . Sprawa wydaje sie jasna. Chodzi o pieniadze. Za rada prokuratora wnioslam sprawe o ubezwlasnowolnienie. Mija 5 ty miesiac, a byla dopiero jedna rozprawa. . Dowiaduje sie , ze ciocia zglosila sie do ZUS z prosbą aby na jej rece. wyplacano rente syna bo.. syn nie ma nikogo ,bo matka czyli ja wyrzucila go z domu, probowala tez zdobyc zasilek opiekunczy mowiac ze wychowywala syna od malego. Bzdury, brednie . ja prostuje, urzednicy mi wspolczuja ale zgodnie mowia ze nic nie moga zrobic dopoki sad nie wyznaczy mnie opiekunem prawnym. Pojechalam do tej ciotki , ale mnie nie wpuscili, zostalam kilka dni w tym miescie udalo mi sie spotkac syna ale widzac mnie uciekl. Pojechali corka z mlodszym synem- tez ich nie wpuscili i tez od nich uciekl. Spotkalam syna w Sądzie , potraktowal mnie jak wroga. Nie wiem co sie dzieje z synem. Bardzo to przezywam i zamartwiam sie.
Mysle, ze moje doswiadczenia nie sa wyjatkowe. , mysle, ze w wielu rodzinach kiedy osoba chora jest majetna dzieja sie podobne sprawy, pojawiaja sie nagle osoby dalecy krewni, sasiedzi podejmujacy proby manipulowania chorym w celu wykorzystania materialnego.
Czy ktos z Panstwa ma podobne doswiadczenia? Jak to wyglada prawnie? Co moge zrobic? Najgorsze w tym jest to, ze czuje sie fatalnie ze swiadomoscia, ze podjełam procedure ubezwlasnowolnienia , ze w jakis sposob go rozumiem.. chce byc wolny, niezalezny, po swojemu szczesliwy..
Ja pewnie zgodzilabym sie i na ta ciotke, niech z na mieszka jesli mu tak dobrze , ale w tej sytuacji, kiedy ciotka zbuntowala syna przeciwko nam, kiedy ciotka klamie wymysla niestworzone rzeczy, kiedy ciotka pije, kiedy nigdy wczesniej nie interesowala sie synem, prawie go nie znala - ja nie wierze w jej dobre intencje i martwie sie , ze nakloni go do jakichs nieodwracalnych dzialan prawnych, ze zwyczajnie wymy;lila sobie sposob na zycie- na koszt mojego syna. Prosze o rade. Czy moge jeszcze cos zrobic?