Witaj Wiosno - hm... gdyby to była prawda tej zimy

Chcę napisać o podobnych (sądzę, że na tym samym podłożu neurologicznym, choć nie jestem lekarzem i nie chciałabym się wymądrzać) zachowaniach mojej mamy, która ma otępienie mieszane i jest to średnio zaawansowany stan. Co kilka dni, właśnie po południu, wpada w nastrój podenerwowania, niepokoju, złości i wszystkich innych stanów o podobnym charakterze. Powód jest wciąż ten sam - wkurza ją, że nie ma pieniędzy i że została bez grosza, a ona musi przecież "za coś żyć". Rośnie jej przy tym ciśnienie do wartościci bliskich 200/100. Nie daje sobie niczego wytłumaczyć, powtarza znane mi od dawna komentarze (głównie o tym jak to ja ją okradam i że wzbogaciłam się na jej niedoli). Muszę dodać, choć zapewne jest to dla Ciebie i innych zupełnie oczywiste, że mama już dawno przestała kontrolować wydatki, nie potrafi gospodarować pieniędzmi i zmuszona byłam - dla jej dobra - przejąć tę kontrolę, bo na nic by nie wystarczyło. Charakterystyczne są powtarzające się, te same zachowania i te same (dokładnie, co do jednego słówka, jakby wypalone na płycie)komentarze.
Na ogół trwa to do wieczora. Mama bardzo podniecona zasypia poźnym wieczorem lub nawet w nocy. Rano wstaje w zupełnie innym humorze. Można się z nią jakoś dogadać, nie ma śladu po wczorajszych przeżyciach. Aż do popołudnia. To trwa kilka dni i potem, przez kolejny tydzień jest względny spokój,aż do następnego razu, gdy zupełnie bez żadnej przyczyny, pada pytanie "Jolu, a czy ja mam jakieś pieniądze? Ty musisz musisz mi coś przynieść, bo ja przecież muszę za coś żyć". I choć lodówka jest pełna jedzenia, a przegryski i przekąski cały czas stoją na stole, ona tego nie widzi, nie umie też dostrzec zapasu papierosów (niestety pali jak smok).
Przestałam martwić się jej gadaniem, natomiast bardzo dużą uwagę zwracam na to wysokie ciśnienie. Przy jej kruchych naczyniach prawdopodobieństwo udaru jest ogromne. I tak to wygląda. Dodam jeszcze, że prawdopodobnie czasem coś jej zostaje w pamięci (jeszcze) bo pytała mnie kilka razy, czy narozrabiała i prosiła, bym nie przywiązywała wagi do jej humorów. I to jest gorsze niż to jej gadanie o kradzieżach.Pozdrawiam, Jolanta.