Szpital psychiatryczny. Pomocy.
: poniedziałek 24 gru 2018, 09:20
Dzien dobry! Znalazlam Wasze forum i licze na wsparcie, ktorego napewno potrzebuje. To jedyne czego potrzebuje teraz i w te swieta, ktore sa dla mnie beznadziejne w tym roku.
Mam dziadkow. Babcia 83 a Dziadek 84 lata. Cale zycie mieszkali na wsi ale niestety wiek juz nie pozwala na to by mogli sami zajmowac sie domem, ktory jest w totalnej rozsypce. Moi dziadkowie maja 3 dzieci. Z czego syn i corka maja gdzies zerodzice naja zimno, ze nie maja co jesc ect. Moja mama podjela decyzje ze przewiezie ich do naszego mieszkania, ktore stoi puste w miescie oddalonym o 300km od ich rodzinnego domu. Dziadek 4 lata temu przezyl bardzo rozlegly udar. Od tego czasu doskonale pamieta zamierzchle czasy natomiast nie koduje tego co dzieje sie teraz. Po przeprowadzce zrobil sie bardzo agresywny. Mama zostawila mnie z dziadkami i wyjechala do niemiec do pracy. Nikt nie spodziewal sie, ze zaczna sie dziad takie rzeczy. Paychiatra probowal dziadka wyciszyc lekami. Doskonale dobral leki na noc - dziadek przesypia cale noce po ranofrenie. Ale w dzien w domu dzieje sie pieklo. Dziadek nie ma auta od 4 lat. Ze wzgledu na okropny stan samochodu i koniecznosc oplacania oc auto zostalo wyzlomowane 3 lata temu. Teraz glownie awantury sa o samochod. Uroil sobie, ze dal mi auto, ktorego ja nie dopilnowalam i napewno zostalo ukradzione. Chce kluczyki do auta bo tam jest jego saszetka z dkumentami i pieniedzmi. Problem w tym ze dziadek ani auta ani saszetki juz dawno nie ma. Ropoznaje inne saszetki i doskonale wie, ze to niejesy jego. Juz nie wiem co robic. Potwierdzanie jego urojen konczy sie jeszcze wieksza awantura bo chce wyjsc z mieszkania i isc do auta. Negowanie sytuacji rowniez wprawia go w totalny szal. Jest to czlowiek niesprawy fizycznie, ktorego nie moge wypuscic z mieszkania. Nie wiem juz jak z nim rozmawiac. Nie wiem co robic. On codziennie chce wracac do domu swoim samochodem. Jest to dla mnie nowa sytuacja i bardzo mnie stresuje, poniewa nigdy wczesniej nia mialam doczynienia z tak chorym czlowiekiem. Kompletnie nie wiem
Jak mam z nim rozmawiac. Sama otrzymalam tabletki ja depresje bo te 2 tygodnie doprowadzily mnie do ruiny. Lekarz psychiatra wypisywal lek za lekiem zeby trafic z czyms co go uspokoi. Dostal depakine, ranofren, triaplir i jeszcze jeden lek ktry mialam podawac doraznie jakwpada w szal. Po tych lekach wygladal okropnie ale agresja nie uchodzila. WIECIE JAK JA SIE CZUJE?! 22 grudnia od 3 w nocy do godz 17 tak wariowal. Krzyczal ze nas pozabija, tlukl kula w drzwi i to ja - jego WNUCZKA musialam odwiezc go na swieta do szpitala paychiatrycznego. Jest mi tal zle! Nie umiem poradzic sobie z tym, ze musialam urzadzic mu takie swieta, choc wiem, ze nawet nie bedzie ich pamietal. Nie umiem sobie z tym poradzic. Jeszcze wszyscy w kolo wmawiaja mi ze podjelam najgorsza decyzje. Ze tam dziadka usmierca. Co doprowadza mnie do otchlani rozpaczy. Czy ja naprawde zrobilam tak zle? Czy Wy tez byliscie zmuszeni do podjecia takiej decyzji? Prossze pomozcie. Wolam o pomoc cala soba!!!!
Dziadek tak bardzo chce wrocic do domu a ja nie wiem jak mowic mu ze ma juz nowy dom. Nie chce zeby wpadl w depresje. Boje sie, ze mowiac mu ze go odwioze zakoduje ten fakt i przyjdzie moment ze awantury beda z tego tytulu.
Bylo go nam zal po udarze i codziennie jak pytal o samochod mowilismy mu ze ja go zabralam. Po 4 latach mu sie to przypomnialo i ja ani babcia nie mamy zycia. Nie wierzy ze auto jest wyzlomowane.
BLAGAM POMOZCIE!
Mam dziadkow. Babcia 83 a Dziadek 84 lata. Cale zycie mieszkali na wsi ale niestety wiek juz nie pozwala na to by mogli sami zajmowac sie domem, ktory jest w totalnej rozsypce. Moi dziadkowie maja 3 dzieci. Z czego syn i corka maja gdzies zerodzice naja zimno, ze nie maja co jesc ect. Moja mama podjela decyzje ze przewiezie ich do naszego mieszkania, ktore stoi puste w miescie oddalonym o 300km od ich rodzinnego domu. Dziadek 4 lata temu przezyl bardzo rozlegly udar. Od tego czasu doskonale pamieta zamierzchle czasy natomiast nie koduje tego co dzieje sie teraz. Po przeprowadzce zrobil sie bardzo agresywny. Mama zostawila mnie z dziadkami i wyjechala do niemiec do pracy. Nikt nie spodziewal sie, ze zaczna sie dziad takie rzeczy. Paychiatra probowal dziadka wyciszyc lekami. Doskonale dobral leki na noc - dziadek przesypia cale noce po ranofrenie. Ale w dzien w domu dzieje sie pieklo. Dziadek nie ma auta od 4 lat. Ze wzgledu na okropny stan samochodu i koniecznosc oplacania oc auto zostalo wyzlomowane 3 lata temu. Teraz glownie awantury sa o samochod. Uroil sobie, ze dal mi auto, ktorego ja nie dopilnowalam i napewno zostalo ukradzione. Chce kluczyki do auta bo tam jest jego saszetka z dkumentami i pieniedzmi. Problem w tym ze dziadek ani auta ani saszetki juz dawno nie ma. Ropoznaje inne saszetki i doskonale wie, ze to niejesy jego. Juz nie wiem co robic. Potwierdzanie jego urojen konczy sie jeszcze wieksza awantura bo chce wyjsc z mieszkania i isc do auta. Negowanie sytuacji rowniez wprawia go w totalny szal. Jest to czlowiek niesprawy fizycznie, ktorego nie moge wypuscic z mieszkania. Nie wiem juz jak z nim rozmawiac. Nie wiem co robic. On codziennie chce wracac do domu swoim samochodem. Jest to dla mnie nowa sytuacja i bardzo mnie stresuje, poniewa nigdy wczesniej nia mialam doczynienia z tak chorym czlowiekiem. Kompletnie nie wiem
Jak mam z nim rozmawiac. Sama otrzymalam tabletki ja depresje bo te 2 tygodnie doprowadzily mnie do ruiny. Lekarz psychiatra wypisywal lek za lekiem zeby trafic z czyms co go uspokoi. Dostal depakine, ranofren, triaplir i jeszcze jeden lek ktry mialam podawac doraznie jakwpada w szal. Po tych lekach wygladal okropnie ale agresja nie uchodzila. WIECIE JAK JA SIE CZUJE?! 22 grudnia od 3 w nocy do godz 17 tak wariowal. Krzyczal ze nas pozabija, tlukl kula w drzwi i to ja - jego WNUCZKA musialam odwiezc go na swieta do szpitala paychiatrycznego. Jest mi tal zle! Nie umiem poradzic sobie z tym, ze musialam urzadzic mu takie swieta, choc wiem, ze nawet nie bedzie ich pamietal. Nie umiem sobie z tym poradzic. Jeszcze wszyscy w kolo wmawiaja mi ze podjelam najgorsza decyzje. Ze tam dziadka usmierca. Co doprowadza mnie do otchlani rozpaczy. Czy ja naprawde zrobilam tak zle? Czy Wy tez byliscie zmuszeni do podjecia takiej decyzji? Prossze pomozcie. Wolam o pomoc cala soba!!!!
Dziadek tak bardzo chce wrocic do domu a ja nie wiem jak mowic mu ze ma juz nowy dom. Nie chce zeby wpadl w depresje. Boje sie, ze mowiac mu ze go odwioze zakoduje ten fakt i przyjdzie moment ze awantury beda z tego tytulu.
Bylo go nam zal po udarze i codziennie jak pytal o samochod mowilismy mu ze ja go zabralam. Po 4 latach mu sie to przypomnialo i ja ani babcia nie mamy zycia. Nie wierzy ze auto jest wyzlomowane.
BLAGAM POMOZCIE!