Moja babcia, mój dramat
: wtorek 09 lut 2021, 21:18
Witam
Pisze tutaj, bo kompletnie nie wiem co robić. Mam babcie, której pomagam od kilku lat, czasami jeżdziłam co miesiąc, czasami rzadziej, czasami jechał mój ojciec a jej syn, czasami ją przywoziliśmy do siebie na dwa, trzy tygodnie. Babcia ma cukrzyce i parkinsona, mieszka sama. Od jakiegoś 1,5 roku gubi różne przedmioty, po jednej z moich wizyt powiedziała mojemu ojcu, że ja zabrałam jej jakieś zdjęcia
coś mi świtało w głowie, że to może być TA choroba, ale wybuchła ta przeklęta epidemia i ja nie jeżdziłam do niej jakiś czas i sprawa zeszła na dalszy plan i mieliśmy kontakt telefoniczny. Mój ojciec był w sierpniu by zrobić porządek w mieszkaniu, ja byłam tydzień temu. Chciałam jechać w grudniu, ale powiedziała bym jechała w styczniu ( tak, ogólnie mam poczucie winy, powinnam tam być miesiąc w miesiąc).
Patrząc na jej zachowanie i na jej podejrzliwość to jest to Alzheiner
jak wróciłam do domu to powiedziała mi, że zabrałam jej książeczkę mieszkaniową jak sprzątałam. Wydaje jej się także, że w kuchni uchodzi gaz ( nie uchodzi). Tak ogólnie normalnie można z nią rozmawiać i najważniejsze sprawy rozumie, ale już jest mocno ograniczona ( nie cieszy się tak, nie dyskutuje itd). Ma jakąś obsesje na tle oszczędzania, znosi różne rzeczy do domu.
Jestem durna, że szybko się nie zorientowałam, ale ona ma 85 lat więc wieloma rzeczami nie byłam zdziwiona
Planuje jechać tam za 2, 3 tygodnie ( mieszka 250 km od mnie), ale nie wiem co mam jej mówić i co konkretnie robić
Wiem, że ona nie powinna mieszkać sama ( zresztą juz od dawna), ale nawet jak ściągnę ją do mojego miasta to zajmować się nią może tylko mój ojciec i ja, a my prowadzimy działalność gospodarczą i nie damy rady z nią cały czas siedzieć. Teraz w czasie tej przeklętej epidemii szukać jakiegoś ośrodka w moim mieście?
Na razie mam taki plan by pomóc jej w rachunkach i zrobic porządek w szafkach ( wszędzie pełno przedmiotów, ale nie wtrącałam się), ale jak doprowadzić do diagnozy jej? Powiedzieć, że pójdę z nią do lekarza, a lekarz przepisze jej coś na pamięć? Generalnie z problemem jestem sama, mój ojciec nie należy do zaradnych, który cokolwiek załatwi. A ja dodatkowo mam depresje
Pozdrawiam
Pisze tutaj, bo kompletnie nie wiem co robić. Mam babcie, której pomagam od kilku lat, czasami jeżdziłam co miesiąc, czasami rzadziej, czasami jechał mój ojciec a jej syn, czasami ją przywoziliśmy do siebie na dwa, trzy tygodnie. Babcia ma cukrzyce i parkinsona, mieszka sama. Od jakiegoś 1,5 roku gubi różne przedmioty, po jednej z moich wizyt powiedziała mojemu ojcu, że ja zabrałam jej jakieś zdjęcia
Patrząc na jej zachowanie i na jej podejrzliwość to jest to Alzheiner
Jestem durna, że szybko się nie zorientowałam, ale ona ma 85 lat więc wieloma rzeczami nie byłam zdziwiona
Planuje jechać tam za 2, 3 tygodnie ( mieszka 250 km od mnie), ale nie wiem co mam jej mówić i co konkretnie robić
Wiem, że ona nie powinna mieszkać sama ( zresztą juz od dawna), ale nawet jak ściągnę ją do mojego miasta to zajmować się nią może tylko mój ojciec i ja, a my prowadzimy działalność gospodarczą i nie damy rady z nią cały czas siedzieć. Teraz w czasie tej przeklętej epidemii szukać jakiegoś ośrodka w moim mieście?
Na razie mam taki plan by pomóc jej w rachunkach i zrobic porządek w szafkach ( wszędzie pełno przedmiotów, ale nie wtrącałam się), ale jak doprowadzić do diagnozy jej? Powiedzieć, że pójdę z nią do lekarza, a lekarz przepisze jej coś na pamięć? Generalnie z problemem jestem sama, mój ojciec nie należy do zaradnych, który cokolwiek załatwi. A ja dodatkowo mam depresje
Pozdrawiam