Chora babcia, złe podejście rodziny
: czwartek 08 gru 2022, 08:52
Witam.
Moja historia wygląda tak że mieszkam w domu z innymi członkami rodziny mojego męża a także z jego babcią z którą dzielimy z mężem jedno piętro domu.
Od 3 lat babcia (około 85 lat) zaczęła się dziwnie zachowywać. Zaczęła zapominać nasze imiona, kto jest kim, zaczęły się podejrzenia o kradzież i zapominanie gdzie co położyła a także bardzo natarczywe zachowania takie jak nawoływanie bliskich osób wcześnie rano lub natarczywe pukanie w drzwi bez powodu a także powolny zanik zainteresowań (uwielbiała czytać różne gazety i rozwiązywać krzyżówki). Była wtedy jeszcze dość samodzielna. Teraz jest z babcią bardzo ciężko. Bardzo nasiliła się u niej agresja, często wyzywa swojego najbliższe osoby, używa bardzo wulgarnych słów których nigdy od niej nie słyszałam jak była zdrowa, chodzi po nocach i uderza np. w szafkę lub parapet, mówi ciągle jedno wybrane słowo sama do siebie i chodzi cały dzień po domu w jedną i drugą stronę. Ostatnio ma też problem z ubieraniem się, czasami zdarza jej się chodzić pół nago po domu, niestety wychodzi przed dom i zaczepia ludzi, mówi że nie dają jej jeść i zaczęła bardzo brudzić w toalecie a toaletę dzieli tylko ze mną i mężem co jest bardzo dużym problemem. 2 dni temu wydarzyło się coś dziwnego bo gdy przyjechałam z pracy wieczorem to babcia miała prawdopodobnie jakieś omamy ponieważ wszędzie gdzie się tylko dało pozapalała światła i porozwalała wszystko w łazience, znaleźliśmy też tam stary medal należący do dziadka. Spała przy stole w kuchni co nigdy jej się nie zdarzało. W nocy obudziła nas półnaga trzaskając w swój telewizor i wykrzykując różne słowa. Od tego czasu jej zachowanie nagle z dnia na dzień się bardzo pogorszyło i ma problemy np. z wypowiadaniem słów. Teraz przejdę do sedna sprawy. Osoby z rodziny mojego męża(dzieci babci) które z nami mieszkają i "opiekują" się babcią nie widzą żadnego problemu w jej zachowaniu. Uważają że to jest starość i że nie potrzeba żadnego lekarza. Zdarza się że jej syn na nią krzyczy gdy jest agresywna i mówi jej żeby się ogarnęła i przestała już udawać. Tak, tak się dzieje u nas w domu. Rozmawialiśmy z nimi już kilka razy żeby zrobić coś z babcią bo ona sobie zrobi w końcu krzywdę, że trzeba wezwać psychiatrę lub pomyśleć o domu seniora. Jej syn jest cały czas w domu a jedynie przyniesie jej obiad i tyle. My z mężem jesteśmy ciągle w pracy a babcia robi co chce i nie jest leczona. Nie wiemy co mamy robić. Nie mamy dokumentów babci a emeryturę bierze jej córka. Z dnia na dzień coraz bardziej boję się chodzić do toalety przez babci agresywne zachowania. Zastanawiam się czy jak babcia będzie miała kolejny atak agresji w nocy albo omamy czy nie wezwać po prostu karetki i olać to co mówi rodzina.
Moja historia wygląda tak że mieszkam w domu z innymi członkami rodziny mojego męża a także z jego babcią z którą dzielimy z mężem jedno piętro domu.
Od 3 lat babcia (około 85 lat) zaczęła się dziwnie zachowywać. Zaczęła zapominać nasze imiona, kto jest kim, zaczęły się podejrzenia o kradzież i zapominanie gdzie co położyła a także bardzo natarczywe zachowania takie jak nawoływanie bliskich osób wcześnie rano lub natarczywe pukanie w drzwi bez powodu a także powolny zanik zainteresowań (uwielbiała czytać różne gazety i rozwiązywać krzyżówki). Była wtedy jeszcze dość samodzielna. Teraz jest z babcią bardzo ciężko. Bardzo nasiliła się u niej agresja, często wyzywa swojego najbliższe osoby, używa bardzo wulgarnych słów których nigdy od niej nie słyszałam jak była zdrowa, chodzi po nocach i uderza np. w szafkę lub parapet, mówi ciągle jedno wybrane słowo sama do siebie i chodzi cały dzień po domu w jedną i drugą stronę. Ostatnio ma też problem z ubieraniem się, czasami zdarza jej się chodzić pół nago po domu, niestety wychodzi przed dom i zaczepia ludzi, mówi że nie dają jej jeść i zaczęła bardzo brudzić w toalecie a toaletę dzieli tylko ze mną i mężem co jest bardzo dużym problemem. 2 dni temu wydarzyło się coś dziwnego bo gdy przyjechałam z pracy wieczorem to babcia miała prawdopodobnie jakieś omamy ponieważ wszędzie gdzie się tylko dało pozapalała światła i porozwalała wszystko w łazience, znaleźliśmy też tam stary medal należący do dziadka. Spała przy stole w kuchni co nigdy jej się nie zdarzało. W nocy obudziła nas półnaga trzaskając w swój telewizor i wykrzykując różne słowa. Od tego czasu jej zachowanie nagle z dnia na dzień się bardzo pogorszyło i ma problemy np. z wypowiadaniem słów. Teraz przejdę do sedna sprawy. Osoby z rodziny mojego męża(dzieci babci) które z nami mieszkają i "opiekują" się babcią nie widzą żadnego problemu w jej zachowaniu. Uważają że to jest starość i że nie potrzeba żadnego lekarza. Zdarza się że jej syn na nią krzyczy gdy jest agresywna i mówi jej żeby się ogarnęła i przestała już udawać. Tak, tak się dzieje u nas w domu. Rozmawialiśmy z nimi już kilka razy żeby zrobić coś z babcią bo ona sobie zrobi w końcu krzywdę, że trzeba wezwać psychiatrę lub pomyśleć o domu seniora. Jej syn jest cały czas w domu a jedynie przyniesie jej obiad i tyle. My z mężem jesteśmy ciągle w pracy a babcia robi co chce i nie jest leczona. Nie wiemy co mamy robić. Nie mamy dokumentów babci a emeryturę bierze jej córka. Z dnia na dzień coraz bardziej boję się chodzić do toalety przez babci agresywne zachowania. Zastanawiam się czy jak babcia będzie miała kolejny atak agresji w nocy albo omamy czy nie wezwać po prostu karetki i olać to co mówi rodzina.