Zrezygnowałam z pracy
Zrezygnowałam z pracy
Już kiedyś witałam się z Wami na tym forum, ale zapomniałam nicka i hasła, więc robię to ponownie, mój tata zdiagnozowany i pod moją wyłączną opieką jest od stycznia 2011( ma 67lat). Ostatnio tak mu się pogorszyło, że musiałam zrezygnować z pracy, mimo, że byłam zatrudniona na 1/4 etatu pracowałam godzinowo na cały ( jak to w małych miastach bywa, gdzie jest kiepski rynek pracy) za marne pieniądze, tak więc nie żałuję, że tam już nie pracuję, chodzi mi tylko o to, że jest to mimo wszytko jakaś zmiana, pewne zaliczenie następnego etapu choroby, bezpowrotne utracenie tego co było ( stopień samodzielności chorego) i stanie przed wielką niewiadomą następnych etapów... Moje pytanie brzmi jak sobie z taką zmianą radziliście psychicznie, jeśli są tu osoby, które musiały porzucić pracę tak jak ja? Ja jeszcze mam możliwość dorobić w domu, więc całkowicie nie jestem wyłączona zawodowo, natomiast stoję wobec utraty znajomych z pracy, którzy mocno mnie pocieszali, tym bardziej, że większość osób opiekowała się do śmierci swoimi rodzicami lub dziadkami. Czekam na wpisy, pozdrawiam
Re: Zrezygnowałam z pracy
też musiałam zrezygnować z pracy, ponieważ mama nie mogła sama zostawać w domu 9-10 godzin (dojeżdżałam do pracy, praca na 3 zmiany, a po powrocie lub przed pracą - zakupy, spacer z psem)acuarela pisze: jak sobie z taką zmianą radziliście psychicznie, jeśli są tu osoby, które musiały porzucić pracę tak jak ja? Ja jeszcze mam możliwość dorobić w domu, więc całkowicie nie jestem wyłączona zawodowo, natomiast stoję wobec utraty znajomych z pracy, którzy mocno mnie pocieszali, tym bardziej, że większość osób opiekowała się do śmierci swoimi rodzicami lub dziadkami. Czekam na wpisy, pozdrawiam
wydawało mi się, że miałam bardzo fajne koleżanki - mówiłyśmy sobie wiele osobistych rzeczy i sądziłam, że to przyjaciółki. Od kiedy jestem poza pracą - to jak ja nie zadzwonię, to żadna się nie odezwie.
teraz nie mam żadnej koleżanki nie mówiąc o przyjaciołach, ale pogodziłam się z tym, no bo co miałam zrobić? na siłę nikogo nie zmusisz do odwiedzin ani do spotkania gdzieś poza domem
samo życie - smutne ale prawdziwe.
są dni gorsze i lepsze, ale staram się po prostu o tym nie myśleć.
pozdrawiam
Re: Zrezygnowałam z pracy
ja mam przyjaciółkę jedną od lat, poza tym koleżanki poza pracą ( szczerze mówiąc nie wiem jak można nie mieć koleżanek żadnych, chociaż jednej) a w pracy też były koleżanki, nie wymagałam, żeby były przyjaciółkami, przyjaźnie zawiązuje się bez planowania i dla mnie żeby znajomość okazała się przyjaźnią musi przejść chociaż jeden sztorm
no i trzeba bardzo się lubić i ufać sobie. A z pracy najbardziej brakuje mi poczucia humoru jednej osoby - opiekowała się swoją 101letnią babcią aż do jej śmierci
Re: Zrezygnowałam z pracy
Jeśli nie żałujesz, to chyba jest ok.
Re: Zrezygnowałam z pracy
Witaj .jeżeli jesteś zadowolona z rezygnacji z pracy to najważniejsze .Teraz zrobić plan zajęć , i będziesz miała czas na koleżanki i dla siebie oraz na spokojnie zająć się chorym czego z całego serca ci życzę Mnie się udało mimo że pracuję
pozdrawiam