Czym zająć chorego ...
- Joannap
- Posty: 170
- Rejestracja: niedziela 27 lis 2011, 03:44
- Lokalizacja: Piastów , woj. mazowieckie
Czym zająć chorego ...
Do dobrych zajęć dla chorych z Alzh. (ale też z innym rodzajem otępienia) należą takie rzeczy jak :
Aktywność fizyczna jest istotna bo poprawiają ukrwienie w organizmie lecz trzeba pamiętać że :
a) chorzy mają dodatkowe współistniejące choroby - czyli trzeba dostosować aktywność ruchową do zdrowia chorego i jego możliwości
b) aktywność pozwala "wyładować "nadpobudliwość
ważne aby chory po godz.16 miał inne spokojniejsze zajęcia, które przygotują go do pory wieczornej i snu .Najlepiej jest jeśli np.: ustali się o konkretnych porach spacery na zewnątrz , czy zajęcia typu sprzątanie kurzy
zabawy piłką , spacery czy ćwiczenia fizyczne (jeśli chory nie chce autentycznych ćwiczeń wykonywać to np.: skłony czy przysiady można zastąpić robieniem jakiejś czynności na poziomie podłogi - mówię tu o chorych sprawnych fizycznie . Sprzątanie kurzy to też forma ruchu dla chorego ( WAŻNE : PAMIĘTAĆ TRZEBA O TYM ŻE CHORA OSOBA WSZYSTKO ROBI NAPRAWDĘ WOLNO!)
układanie rzeczy w szafie , mogą to być nawet guziki - nawlekanie w wianuszek )
zabawa dużym zegarem - to jest ćwiczenie które pozwala ustalić również samodzielnie poziom rozwoju choroby (ćwiczenie działa tak jak w przypadku dzieci )
zabawa w - dokończ zdanie .. - to już troszkę omówił Tomasz i tu trzeba dostosować sytuację do poziomu chorego lecz to ćwiczenie doskonale da obraz zasobu słownika chorego (np.: czy rozumie znaczenie słów i jakich ..)
Wycieranie rzeczy które nie tłuką się też jest dobrym rozwiązaniem
z CZASEM TRZEBA KONKRETNE ZAJĘCIA ZASTĘPOWAĆ NP.:
lepienie z plasteliny
układanie puzzli (duże elementy)
wszelkiego rodzaju kolorowanki (książeczki w tym również te z łączonymi elementami - trzeba dostosować do rozwoju choroby)
malowanie farbami
(WAŻNE TAKIE DODATKI SĄ TYLKO DO CZASU BO CHOROBA POSTĘPUJE I W WIELU PRZYPADKACH DOCHODZI DO "PRÓBOWANIA SMAKIEM " - CZYLI WKŁADANIE DO BUZI !!)
"wyrywanki" czyli wyrywa się np.: Z kolorowych gazet kawałki i przykleja na czysta kartkę tworząc konkretny kształt (obrazek) - chorzy bardzo długo mają zwyczaj rwania papieru więc można to wykorzystać do "zajęć " w dzień
można dawać do sprucia różne wełniane rzeczy
Generalnie chodzi o to by chory miał zajęcie, by nie doszło do sytuacji gdy spędza dzień na siedzeniu w jednym miejscu bez konkretnego celu.
W przypadku choroby Alzh. i innych otępień zajęcia dodatkowe mają na celu również zachowanie sprawność - zachowanie czynności jakie chory jeszcze potrafi robić jak najdłużej - powtarzanie każdego dnia np> o tej samej godzinie czyli o 11.00 zabawy w dokończ zdanie zapobiega szybszemu "zapominaniu"
bo ćwiczy mózg , a opiekun może ustalić w jakim tempie chory zapomina znaczenie słów ( wystarczy użyć przy każdej powtórce zabawy dwóch różnych zdań w których chory musi dodać słowo o tym samym znaczeniu ...)
Przykład : Gdy rano wstaję idę do.... (łazienki ), Kąpię się w... (łazience)
Pamiętać trzeba aby zdania były proste i zrozumiałe Im bardziej złożone zdanie tym trudniej będzie choremu zrozumieć sens ...
Aktywność fizyczna jest istotna bo poprawiają ukrwienie w organizmie lecz trzeba pamiętać że :
a) chorzy mają dodatkowe współistniejące choroby - czyli trzeba dostosować aktywność ruchową do zdrowia chorego i jego możliwości
b) aktywność pozwala "wyładować "nadpobudliwość
ważne aby chory po godz.16 miał inne spokojniejsze zajęcia, które przygotują go do pory wieczornej i snu .Najlepiej jest jeśli np.: ustali się o konkretnych porach spacery na zewnątrz , czy zajęcia typu sprzątanie kurzy
zabawy piłką , spacery czy ćwiczenia fizyczne (jeśli chory nie chce autentycznych ćwiczeń wykonywać to np.: skłony czy przysiady można zastąpić robieniem jakiejś czynności na poziomie podłogi - mówię tu o chorych sprawnych fizycznie . Sprzątanie kurzy to też forma ruchu dla chorego ( WAŻNE : PAMIĘTAĆ TRZEBA O TYM ŻE CHORA OSOBA WSZYSTKO ROBI NAPRAWDĘ WOLNO!)
układanie rzeczy w szafie , mogą to być nawet guziki - nawlekanie w wianuszek )
zabawa dużym zegarem - to jest ćwiczenie które pozwala ustalić również samodzielnie poziom rozwoju choroby (ćwiczenie działa tak jak w przypadku dzieci )
zabawa w - dokończ zdanie .. - to już troszkę omówił Tomasz i tu trzeba dostosować sytuację do poziomu chorego lecz to ćwiczenie doskonale da obraz zasobu słownika chorego (np.: czy rozumie znaczenie słów i jakich ..)
Wycieranie rzeczy które nie tłuką się też jest dobrym rozwiązaniem
z CZASEM TRZEBA KONKRETNE ZAJĘCIA ZASTĘPOWAĆ NP.:
lepienie z plasteliny
układanie puzzli (duże elementy)
wszelkiego rodzaju kolorowanki (książeczki w tym również te z łączonymi elementami - trzeba dostosować do rozwoju choroby)
malowanie farbami
(WAŻNE TAKIE DODATKI SĄ TYLKO DO CZASU BO CHOROBA POSTĘPUJE I W WIELU PRZYPADKACH DOCHODZI DO "PRÓBOWANIA SMAKIEM " - CZYLI WKŁADANIE DO BUZI !!)
"wyrywanki" czyli wyrywa się np.: Z kolorowych gazet kawałki i przykleja na czysta kartkę tworząc konkretny kształt (obrazek) - chorzy bardzo długo mają zwyczaj rwania papieru więc można to wykorzystać do "zajęć " w dzień
można dawać do sprucia różne wełniane rzeczy
Generalnie chodzi o to by chory miał zajęcie, by nie doszło do sytuacji gdy spędza dzień na siedzeniu w jednym miejscu bez konkretnego celu.
W przypadku choroby Alzh. i innych otępień zajęcia dodatkowe mają na celu również zachowanie sprawność - zachowanie czynności jakie chory jeszcze potrafi robić jak najdłużej - powtarzanie każdego dnia np> o tej samej godzinie czyli o 11.00 zabawy w dokończ zdanie zapobiega szybszemu "zapominaniu"
bo ćwiczy mózg , a opiekun może ustalić w jakim tempie chory zapomina znaczenie słów ( wystarczy użyć przy każdej powtórce zabawy dwóch różnych zdań w których chory musi dodać słowo o tym samym znaczeniu ...)
Przykład : Gdy rano wstaję idę do.... (łazienki ), Kąpię się w... (łazience)
Pamiętać trzeba aby zdania były proste i zrozumiałe Im bardziej złożone zdanie tym trudniej będzie choremu zrozumieć sens ...
Rzeczy rzadko są takimi, jakimi się wydają, śmietanka udaje krem.
W. S. Gilbert
Za większe dobrodziejstwa większej wymaga się wdzięczności. Kogo Bóg wielkimi darami obsypał, ten Bogu wiele oddać musi
św. Ignacy Loyola
W. S. Gilbert
Za większe dobrodziejstwa większej wymaga się wdzięczności. Kogo Bóg wielkimi darami obsypał, ten Bogu wiele oddać musi
św. Ignacy Loyola
Re: Czym zająć chorego ...
Moja mama początkowo czytała książki. Wybierałam biografie aktorów starszego pokolenia. Była w stanie skupić uwagę na krótkich rozdziałach.
Dodatkowo kolorowe plotkarskie gazety. Dużo zdjęć z jednozdaniowymi podpisami. Wartością dodaną były proste krzyżówki, wykreślanki. Z czasem krzykliwe, kolorowe obrazki wywoływały brak skupienia, wzrok przeskakiwał ze zdjęcia na zdjęcie. Ogólnie wzmożony chaos.
Każdy wysiłek umysłowy powodował stres i lęk przed niepowodzeniem. Kiedy się zorientowałam, że lepsze będzie samo działanie, niż zadanie rozwiązane " na szóstkę", przestałam cisnąć, żeby krzyżówka została rozwiązana do końca, a w wykreślance perfekcyjnie wyznaczone hasło.
Wydawało mi się wcześniej, że odwrócenie stanu mamy jest na wyciągnięcie ręki.
Hitem okazały się książki o papieżu JPII. Takie na poziomie pierwszokomunijnym. Wertowane w każdą stronę.
Ostatnio najlepsze są zeszyty ćwiczeń do matematyki i polskiego dla pierwszoklasistów. Ołóweczek jest w obrotach non stop. Podkreślanie, zakreślanie, kółkowanie, odznaczanie, odczytywanie zadań na głos tekstów zadań i krótkich opowiadań. Same ważne sprawy. Ołówki temperuję dwa razy dziennie. Wieczorem przechwytuję część tych zeszytów i gumkuję do czysta niektóre ćwiczenia. Nie wszystkie, żeby nie było podejrzane.
Dodatkowo w zeszycie w linię powklejałam po kilka naklejek na każdej stronie. Daję to dwa razy w tygodniu z poleceniem: podpisz, bo ja nie mam teraz czasu, musisz mi pomóc.
To kilkadziesiąt przedmiotów, roślin i zwierząt. Nieraz zabawy z podpisywaniem wystarcza na 2 godziny.
Jeszcze jakiś czas temu prasowała, ale trzeba było towarzyszyć i wyrywać spod żelazka uprasowane już ubrania, bo mogła miziać je bez końca.
Teraz mizianie wykorzystuję i daję po dwie rzeczy do poskładania. Gładzenie to pasja.
Nie za dużo naraz, ale co pół godziny wrzucam jakąś bluzeczkę i czas leci. Zawsze dziękuję za pomoc i mówię: co ja bym bez ciebie zrobiła.
Dodatkowo kolorowe plotkarskie gazety. Dużo zdjęć z jednozdaniowymi podpisami. Wartością dodaną były proste krzyżówki, wykreślanki. Z czasem krzykliwe, kolorowe obrazki wywoływały brak skupienia, wzrok przeskakiwał ze zdjęcia na zdjęcie. Ogólnie wzmożony chaos.
Każdy wysiłek umysłowy powodował stres i lęk przed niepowodzeniem. Kiedy się zorientowałam, że lepsze będzie samo działanie, niż zadanie rozwiązane " na szóstkę", przestałam cisnąć, żeby krzyżówka została rozwiązana do końca, a w wykreślance perfekcyjnie wyznaczone hasło.
Wydawało mi się wcześniej, że odwrócenie stanu mamy jest na wyciągnięcie ręki.
Hitem okazały się książki o papieżu JPII. Takie na poziomie pierwszokomunijnym. Wertowane w każdą stronę.
Ostatnio najlepsze są zeszyty ćwiczeń do matematyki i polskiego dla pierwszoklasistów. Ołóweczek jest w obrotach non stop. Podkreślanie, zakreślanie, kółkowanie, odznaczanie, odczytywanie zadań na głos tekstów zadań i krótkich opowiadań. Same ważne sprawy. Ołówki temperuję dwa razy dziennie. Wieczorem przechwytuję część tych zeszytów i gumkuję do czysta niektóre ćwiczenia. Nie wszystkie, żeby nie było podejrzane.
Dodatkowo w zeszycie w linię powklejałam po kilka naklejek na każdej stronie. Daję to dwa razy w tygodniu z poleceniem: podpisz, bo ja nie mam teraz czasu, musisz mi pomóc.
To kilkadziesiąt przedmiotów, roślin i zwierząt. Nieraz zabawy z podpisywaniem wystarcza na 2 godziny.
Jeszcze jakiś czas temu prasowała, ale trzeba było towarzyszyć i wyrywać spod żelazka uprasowane już ubrania, bo mogła miziać je bez końca.
Teraz mizianie wykorzystuję i daję po dwie rzeczy do poskładania. Gładzenie to pasja.
Nie za dużo naraz, ale co pół godziny wrzucam jakąś bluzeczkę i czas leci. Zawsze dziękuję za pomoc i mówię: co ja bym bez ciebie zrobiła.
Re: Czym zająć chorego ...
Witam. Pierwszy raz jestem na forum. Opiekuję się mamą chorą na Alzheimera. Leczy się już parę lat, ale od roku jej stan szybko się pogarsza, wydaje się jej ze nie jest u siebie i wtedy strasznie płacze, caly czas czegoś szuka, czasami wydaje mi się jakby była w innym świecie, a ja nie umiem sobie z tym poradzić, po prostu strasznie się boję. Kocham mamę i chcę się nią opiekować, ale tak do końca nie wiem jak. To straszna choroba
Re: Czym zająć chorego ...
Witaj Zosiu13! Czytając to forum na pewno znajdziesz jakąś wskazówkę, która pomoże Ci w opiece. Zadawaj pytania, a zawsze ktoś bardziej doświadczony odpowie na nie. Trzymaj się, Joanna.
Re: Czym zająć chorego ...
Witaj, Zosiu.
Jakie leki bierze Twoja Mama?
Jakie leki bierze Twoja Mama?
Re: Czym zająć chorego ...
Dziękuję za odpisanie. Wiem, że przede mną mnóstwo ciężkich chwil i dobrze wiedzieć, że ktoś, kto przechodzi to samo daje radę.Moja mama ma plastry Exelon 13,3 , poza tym bierze nemdaine , vicebrol i nilogrin. A teraz wieczorem podaję jej jeszcze lek przeciwlękowy afoban.
Re: Czym zająć chorego ...
Ok. Zestaw leków maksymalny. Tu już raczej nic nie można dodać.
Przede wszystkim nie możesz przy Mamie okazywać lęku, musisz być spokojna i opanowana. Wiem, że to trudne, ale chora musi mieć w Tobie oparcie. Musisz okazywać Mamie dużo ciepła i serdeczności, często Mamę przytulać.
U wielu (chyba u wszystkich) chorych występuje taki objaw, że chorzy chcą wracać do "domu", bo obecnego, w którym mieszkają nie poznają. Ten "dom" to dom, który już nie istnieje, bo to "dom" z dzieciństwa chorych, dom, w którym czuli się bezpieczni. W obecnym tak się nie czują, bo z powodu kłopotów z pamięcią zapominają, co gdzie w tym domu jest.
Jedyną metodą na to jest odwracanie uwagi chorych i mówienie np. że do domu pojadą jutro, bo "coś tam". Nie można okazywać zdenerwowania tylko spokojnie chorego starać się czymś zająć.
Trzeba starać się odgadywać, czego chory szuka, by pomóc mu to znaleźć.
Przede wszystkim nie możesz przy Mamie okazywać lęku, musisz być spokojna i opanowana. Wiem, że to trudne, ale chora musi mieć w Tobie oparcie. Musisz okazywać Mamie dużo ciepła i serdeczności, często Mamę przytulać.
U wielu (chyba u wszystkich) chorych występuje taki objaw, że chorzy chcą wracać do "domu", bo obecnego, w którym mieszkają nie poznają. Ten "dom" to dom, który już nie istnieje, bo to "dom" z dzieciństwa chorych, dom, w którym czuli się bezpieczni. W obecnym tak się nie czują, bo z powodu kłopotów z pamięcią zapominają, co gdzie w tym domu jest.
Jedyną metodą na to jest odwracanie uwagi chorych i mówienie np. że do domu pojadą jutro, bo "coś tam". Nie można okazywać zdenerwowania tylko spokojnie chorego starać się czymś zająć.
Trzeba starać się odgadywać, czego chory szuka, by pomóc mu to znaleźć.
Re: Czym zająć chorego ...
Dzięki wielkie za te wskazówki. Pewnie będę miała jeszcze wiele pytań i z góry dziękuję za pomoc. Wiem, że to początek trudnej drogi. Oby wystarczyło mi sił i cierpliwości. Mama na to zasługuje...to napewno.
Re: Czym zająć chorego ...
Zosiu, przejrzyj forum. Jest tu opisanych mnóstwo sytuacji z jakimi styka się opiekun chorego.
Re: Czym zająć chorego ...
U nas zeszyty do ćwiczeń dla klas 1-3 dalej są na topie. Najpierw kupowałam je w księgarniach, później wpadłam na pomysł wydobycia ich od nauczycielek z klas 1-3. Ćwiczenia te były im już nieprzydatne, bo dotyczyły zakończonego roku szkolnego i starej podstawy programowej.
Mama przeszła na kolorowanie całych stron i czytanie poleceń. Tekstu zadań nie bierze do siebie, nie wypełnia niczego , nie liczy.Zamazuje zdania, obrazki, a nieraz całe strony. Kupiłam kredki elastyczne,ponieważ nie trzeba ich temperować,ponadto nie łamią się przy mocniejszym przyciskaniu.
Często te zeszyty pozbawia zszywek( pracy na pół dnia), przedziera kartki na pół, a później urywa kawałki i konspiracyjnie chowa je do kieszonek i za zawinięte rękawy od swetra. Przed praniem zawsze jest rewizja tych zakamarków.
Raz dziennie włączamy na ok 2 godz.telewizor.Są to wiadomości,publicystyka, programy podróżnicze Cejrowskiego,albo sport. Na filmach fabularnych się nie skupia
Nie ma już mowy o jakiejkolwiek pomocy w zajęciach domowych. Nie rozumie co do niej mówię, prawie się nie odzywa, ale płynnie czyta. Nie potrafi jednak powiedzieć o czym.
Wiele czynności wykonuje na odwrót i bardzo się stresuje kiedy o coś ją poproszę. Pociera wtedy ręką usta i po tym poznaję,że coś jest ponad jej siły.
Każda walka o jej samodzielność okupiona jest stresem z obu stron. Najszczęśliwsza jest, kiedy niczego od niej nie wymagam, przynoszę herbatkę i ciasto. Bardzo lubi kolorowo podane obiady, ale nie potrafi nazwać tego co je. Kiedyś nalegałam żeby nazywała poszczególne dania, teraz tylko informuję, co ma na talerzu.
Z perspektywy ponad dwóch lat opieki widzę jak przysłowiowe kabelki odłączane są bezpowrotnie i niezauważalnie przy codziennym kontakcie. Dopiero spojrzenie w notatki uzmysławia mi jak systematycznie choroba postępuje.
Mama przeszła na kolorowanie całych stron i czytanie poleceń. Tekstu zadań nie bierze do siebie, nie wypełnia niczego , nie liczy.Zamazuje zdania, obrazki, a nieraz całe strony. Kupiłam kredki elastyczne,ponieważ nie trzeba ich temperować,ponadto nie łamią się przy mocniejszym przyciskaniu.
Często te zeszyty pozbawia zszywek( pracy na pół dnia), przedziera kartki na pół, a później urywa kawałki i konspiracyjnie chowa je do kieszonek i za zawinięte rękawy od swetra. Przed praniem zawsze jest rewizja tych zakamarków.
Raz dziennie włączamy na ok 2 godz.telewizor.Są to wiadomości,publicystyka, programy podróżnicze Cejrowskiego,albo sport. Na filmach fabularnych się nie skupia
Nie ma już mowy o jakiejkolwiek pomocy w zajęciach domowych. Nie rozumie co do niej mówię, prawie się nie odzywa, ale płynnie czyta. Nie potrafi jednak powiedzieć o czym.
Wiele czynności wykonuje na odwrót i bardzo się stresuje kiedy o coś ją poproszę. Pociera wtedy ręką usta i po tym poznaję,że coś jest ponad jej siły.
Każda walka o jej samodzielność okupiona jest stresem z obu stron. Najszczęśliwsza jest, kiedy niczego od niej nie wymagam, przynoszę herbatkę i ciasto. Bardzo lubi kolorowo podane obiady, ale nie potrafi nazwać tego co je. Kiedyś nalegałam żeby nazywała poszczególne dania, teraz tylko informuję, co ma na talerzu.
Z perspektywy ponad dwóch lat opieki widzę jak przysłowiowe kabelki odłączane są bezpowrotnie i niezauważalnie przy codziennym kontakcie. Dopiero spojrzenie w notatki uzmysławia mi jak systematycznie choroba postępuje.