Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
sabina_spr
Posty: 5
Rejestracja: wtorek 06 wrz 2016, 10:42

Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: sabina_spr »

Witam,
Mam 26 lat, od 3 i pół roku opiekuje się moją babcią chorą na Alzheimera, prababcia mieszkała przedtem z moja ciocią, wtedy często odwiedzałam i opiekowałam się babcią i chodziłam z nią do lekarzy, całe Zycie spędzam z babcią. Los tak chciał, że wyjechałam za granicę prababcia uległa wypadkowi, wtedy właśnie choroba się nasiliła a moja ciotka zostawiła prababcie samą, no cóż zrezygnowałam z kariery za granicą i przyjechałam do prababci, mojej Jadziuni. Jak przyjechałam, okazało się, że choroba u babci postępuje zadziwiająco szybko, rozmawiała z obrazami, karmiła je, była agresywna, wyzywała mnie, choroba z dnia na dzień postępowała, babcia juz nie mogła sama wychodzić na ulice, nie wiedziała jak się załatwiać, nie poznawała nikogo poza mną, nie mogła sama przebywać już w domu, przez ten czas rodzina nie chciała mi pomóc (zresztą tak jest do dzisiaj), jedynie mama mojego partnera pomagała jak trzeba było zostać z babcią. Obecnie od marca tego roku babcia przebywa w ośrodku, odwiedzam ją średnio 5 dni w tygodniu, jednak choroba nadal drastycznie postępuję babcia przestaje mówić zrozumiale, nie chce się ruszać, już mnie nie poznaje, ciągle jest zdenerwowana, nie chce jeść okropnie schudła, ostatnio ma ataki wzrostu cukru do 400, miała badania i wszystkie wychodzą w normie jak na jej wiek i choroby, a ja już jestem na skraju sił, nikt nie wspiera mnie w opiece nad babcią, nikt z rodziny babci nie odwiedza, nikt nie rozumie mojego zaangażowania w opiekę nad babcią.
Postanowiłam napisać tutaj, gdyż nie mam z kim porozmawiać, wszyscy mi tylko mówią abym myślała o sobie a nie zajmowała się babcią, a ja tak nie potrafię.
Boje się, ze ciągłe pogorszenie się babci stanu może oznaczać, że niedługo odejdzie, nie potrafię sobie z tym poradzić, ciągle myślę tylko o tym i płacze, nie mogę na niczym się skupić, moje relacje z partnerem jak i innymi bliskimi ciągle się pogarszają. Zastanawiam się nad wybraniem do psychologa. Powiedzcie jak Wy sobie radzicie, macie może sposoby na tą samotna walkę, jak w tym wszystkim myśleć o sobie i jak o siebie zadbać....

Sabina
Tonia
Posty: 49
Rejestracja: poniedziałek 25 lut 2013, 17:17

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: Tonia »

Prawnuczko Jadziuni!
Dobrze, że tu zajrzałaś, że napisałaś, że opowiedziałaś o Prababci tym, którzy rozumieją Twoje cierpienie, lęk i smutek. Myślę, że pójście do psychologa jest rozsądne (jak boli serce, to idziemy do kardiologa, jak ząb do stomatologa, jak psyche - czyli dusza - do psychologa czy psychiatry). Jesteś wspaniałą, wrażliwą dziewczyną, potrafiącą dawać miłość Babci. Możesz też dawać jej i swoim bliskim uśmiech :)
Najtrudniej pogodzić się z tym, na co nie mamy wpływu...
Życzę uśmiechu - mimo wszystko!
Tonia
sabina_spr
Posty: 5
Rejestracja: wtorek 06 wrz 2016, 10:42

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: sabina_spr »

Dziękuję Toniu, że odpowiedziałaś na mój post, dziękuję za wsparcie. Dzisiaj będę umawiać wizytę u psychologa, po wczorajszym dniu u Jadziuni, już całkiem opadłam z sił, Jadzia nie chce pić ani jeść, nie wstawała cały dzień z łóżka, mają zacząć podłączać kroplówki. Najgorsze jest to, że to postępuje z dnia na dzień i coraz bardziej posuwa się do przodu.

Jeszcze raz bardzo dziękuję, że odpisałaś!!!
bdaviss
Posty: 32
Rejestracja: niedziela 31 sty 2016, 21:39

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: bdaviss »

Cześć.
Tak jak Ty mam 26 lat, w styczniu tego roku zmarł mój ukochany Dziadek ,do jego śmierci babcia chora ma Alzheimera funkcjonowała nawet dobrze, po jego śmierci całkowicie zamknęła się w sobie. Babcia ma dwie córki, jedna mieszka za granicą druga to moja mama. Niestety obie po śmierci Dziadka jedyna drogę jaka widziały dla babci to dom opieki. Ja nie chciałam się na to zgodzić bo całe życie babcia i dziadek mi pomagali że wszystkim, jest stan nie był aż tak zły żeby nie można było opiekować się nią w domu i tak od stycznia razem z narzeczonym opiekuje my się moja babcia. Ja również powoli przestaje sobie radzić, nie fizycznie a psychicznie. Nie mogę znieść tego że 24/7 siedzę zamknięta w domu z babcią, nie mam pracy, bo nikt mi z babcią nie pomaga. Mój każdy dzień wygląda tak samo. Nie wiem skąd ludzie biorą siłę na codzienna walkę bo ja już powoli tracę siłę:/ nie chce babci oddawać do domu bo to by nic nie zmieniło w moim życiu bo pewnie i tak bym była tam 7 dni w tygodniu... nie m9ge również jak Ty zrozumieć rodziny a zwłaszcza córek babci... Nawet nie pamiętam już kiedy ostatnio normalnie przespalam noc... współczuję Ci i życzę Ci dużo cierpliwości i spokoju.
bdaviss
Posty: 32
Rejestracja: niedziela 31 sty 2016, 21:39

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: bdaviss »

Dodam jeszcze że jedyna osoba która mnie rozumiem to mój narzeczony, znajomym się wydaje że moja opieka nad babcia polega na siedzeniu w domu i sprawdzaniu czy babcia oddychać. Przez te pół roku miałam tyle nieprzyjemności że strony "niby" przyjaciół że aż żal pisać. Każdemu się wydaje że to nic takiego. A ja nawet nie mam z kim porozmawiać...codziennie kładę się spać z myślą czy wszystko zrobiłam dobrze,czy niczego nie przeoczyłam. Rozumiem Twój strach bo każde innego, odbierając od normy zachowanie mojej babci sprawia że zaczynam się martwić czy to postęp choroby czy coś innego. Jedyne co Ci mogę poradzić to to co powiedział psychiatra mojej babci, że choroba nie postępuje tak szybko z dnia na dzień, że zazwyczaj taki szybki postęp ma związek z infekcjami itd. Ja również to przychodziłam. Babcia z dnia na dzień zaczęła majaczyc, była jakby w jakimś trasie. W szpitalu powiedzieli do mnie " a co Pani chce ,babcia ma Alzheimera i tak jest" a ja wiedziałam że to nie przez alzheimer, zrobiłam awanturę i okazało się że babcia ma zapalenie dolnych dróg moczowych plus krwawienie z wrzody. Ale innym najłatwiej jest zwalić wszystko na alzhaimer plus moja babcia ma 83 lata więc jak lekarz to słyszy to jedyne co potrafi powiedzieć że to już taki wiek...
sabina_spr
Posty: 5
Rejestracja: wtorek 06 wrz 2016, 10:42

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: sabina_spr »

Hej Badaviss,
Mnie tez wspierał przedtem mój chłopak, mieszkał razem ze mną i babcią przez 3 lata, potrafił ją umyć, przebrać, posprzątać po niej jak pomyliła fotel z sedesem, odwiedzał razem ze mną babcię w domu opieki, jednak od jakiegoś czasu przestał, ma pretensję jak wracam od babci smutna lub przygnębiona i kłuci się czasami ze mną o to. Więc jego nagły brak wsparcia również powoduję coraz gorszy mój stan psychiczny bo wiem, że zostałam z tym już całkiem sama.
Co do babci, to też ma 83 lata :) i uwierz mi, że nigdy w życiu nie wyobrażałam sobie, że babcia zamieszka w domu opieki. Zawsze zapierałam się nogami i rękami i nie chciałam słuchać o domu opieki, jednak sytuacja mnie do tego zmusiła, babcia nawet na 30 minut nie mogła zostać sama w domu, mama mojego chłopaka też już nie miała siły do codziennego pilnowania babci, gdy byliśmy w pracy. Z pracy nie mogła zrezygnować bo nie starczało by nam na utrzymanie się, babci same leki miesięcznie kosztowały ponad 600 zł. Gdy pierwszego dnia zawiozłam babcie do domu opieki to był mój jeden z najgorszych dni w życiu, babcia nie wiedziała co się dzieje, ale ja psychicznie nie mogłam sobie z tym poradzić, ba do dzisiaj nie mogę sobie z tym poradzić, i masz rację przez pierwsze 4 miesiące byłam tam w dzień w dzień wychodziłam z ośrodka nawet po 20 czy 21, teraz czasami muszę pójść do lekarza i nie odwiedzę babci, ale też jak tylko mogę to idę do babci, i psychicznie nie czuje,żadnej ulgi, że babcia jest w ośrodku, bo ciągle o tym myślę i ciągle o nią się martwię, natomiast na pewno fizycznie mam czas na zregenerowanie się i mogę dużo lepiej nią się zająć gdy u niej jestem.
Wiem jak to jest siedzieć z babcia 24/7, rozumiem Cie i współczuję Ci, ja na szczęście miałam prace te kilka godzin dziennie, które dawały silę do pozostałej części doby. Ale musisz czasami od tego odpocząć, nie tylko chorzy są ofiarami Alzheimera ale też ich opiekunowie, jeżeli tak mocno się załamiesz, że nie bodziesz miała siły do opieki nad babcią, to kto wtedy nią się zaopiekuje?? myśląc o sobie myślisz również o babci.

Co do szybkiego postępu choroby babci, to miała robione ostatnio wszystkie badania, nawet byłam z nią na tomografii komputerowej głowy, i żadne badania nic niepokojącego nie wskazują :(
bdaviss
Posty: 32
Rejestracja: niedziela 31 sty 2016, 21:39

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: bdaviss »

Kurde to rzeczywiście dziwne że tak szybko choroba jej postępuje. Mój partner jak do tej pory również robi te rzeczy o których piszesz i ma dużo empatii i cierpliwości do babci, ale nie ma dnia żebym nie myślała czy go to któregoś dnia nie przerosnie. Powiem Ci ze moja babcia po pobycie w szpitalu nie chciała jeść, pić i chodzić przez dwa miesiące. Byłam pewna ze to juz koniec, ale nie podałam się i małymi kroczkami wszystko wróciło do "normy" Wiec może i u Was tak będzie. Jeśli chodzi o dom opieki to właśnie tak sobie to wyobrażałem jak Ty to napisałaś, sama również nie wykluczam takiej możliwości w przyszłości, wiem że łatwiej by mi było podjąć ta decyzję gdyby z babcią było gorzej, ale tak nawet jak na jeden dzień w miesiącu jest taka jak kiedyś to nie mam serca, tym bardziej że jedyny sensowny dom w mojej okolicy jest 60 km od miejsca mojego zamieszkania i tego sobie nie wyobrażam. Możliwe że Twój chłopak myślał że jak Twoja babcia będzie pod opieką innych to Ty trochę odzyjesz, pewnie się martwi o Ciebie. Podziwiam Cie ze mimo tak mlod3go wieku opiekowałas się babcia 3 lata sama a i teraz poświęcasz jej prawie całe swoje życie. Cieszę się że po tak długim czasie tu zajrzałam bo jakoś łatwiej pogodzić się z taką rzeczywistością że ktoś w moim wieku dzieli podobny los, jakkolwiek okrutnie to brzmi. Chciałam zrobić coś dla siebie ale sama pewnie wiesz jak to jest, nawet jak gdzieś wychodzę, coś robię to cały czas myślę o babci, co robi, czy wszystko jest zrobione tak jak powinno itd.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: wigi »

bdaviss pisze:Babcia ma dwie córki, jedna mieszka za granicą druga to moja mama. Niestety obie po śmierci Dziadka jedyna drogę jaka widziały dla babci to dom opieki. Ja nie chciałam się na to zgodzić bo całe życie babcia i dziadek mi pomagali że wszystkim, jest stan nie był aż tak zły żeby nie można było opiekować się nią w domu i tak od stycznia razem z narzeczonym opiekuje my się moja babcia. Ja również powoli przestaje sobie radzić, nie fizycznie a psychicznie. Nie mogę znieść tego że 24/7 siedzę zamknięta w domu z babcią, nie mam pracy, bo nikt mi z babcią nie pomaga.
Bdaviss, musisz mieć dodatkową pomoc, bo inaczej nie dasz rady. Nawet platną opiekunkę. Nie możesz bez przerwy zajmować się Babcią.
Nie wiem, jak stoisz z finansami, jeśli z dochodów Babci takiej opiekunki opłacić nie można to zwróć się o pokrycie kosztów takiej opiekunki do córek Babci. Jeśli nie zechcą płacic dobrowolnie to możesz wystą.pić w imieniu Babci do sądu przeciwko córkom Babci o alimenty na pokrycie kosztów opieki. Musisz tylko mieć pełnomocnictwo Babci.
sabina_spr
Posty: 5
Rejestracja: wtorek 06 wrz 2016, 10:42

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: sabina_spr »

Bdaviss, też walczę i nie odpuszczę, będę motywować Babcię może uda się ją jeszcze przywrócić troszeczkę do większej ruchliwości.
Jeżeli chodzi o podjęcie decyzji domu opieki, to nigdy nie jest to łatwe, ja wiem że zrobiłam to dla dobra babci jak i swojego ale cały czas mam do siebie żal że tam trafiła, chociaż ośrodek mam 5 minut piechotą od domu, super opieka, oddział specjalistyczny dla ludzi chorych na Alzheimera, naprawdę sam ośrodek jest rewelacyjny, ale i tak każdego dnia jak jestem u niej mam ochotę zabrać ją do domu, wychodzę zapłakana i zdenerwowana.
Super, że Twój narzeczony jest taki pomocny, ale musicie też mieć czas dla siebie, pomyśl o sobie i o Was... Tak jak napisała Wigi musisz mieć jakąś pomoc. Ja wiem, że to ciężkie, że ciągle się myśli o babci, jak babcia zostawała na 2 godziny z kimś potrafiłam dzwonić co 15 minut i pytać się czy jest wszystko ok, kiedyś jak szłam na wesele to zostawiłam wszystko jak dla malutkiego dziecka, piżamkę, ubranko na zmianę na wszelki wypadek, jedzenie w pojemniczkach, zawsze śmiali się ze mnie że zachowuje się jak by babcia była moim dzieckiem, i bałam się wyjść z domu, ledwo co wyszłam za próg to dzwoniłam i pytałam się czy jest ok, ale taki odpoczynek też jest potrzebny, ja miałam prace w której mogłam trochę się oderwać od tego wszystkiego, a Ty jak nie pracujesz, to naprawdę nie masz chwili dla siebie. Nie wiem jak jest w miejscowości w której Ty mieszkasz, ale u mnie można udać się do MOPRu, i tam ubiegać się o opiekunkę, i w zależności od Twojej sytuacji materialnej ustalają kwotę wynagrodzenia za godzinę, mi proponowali 4 zł, jak by przychodziła, Ty byś mogła wyjść z domu, trochę odpocząć, mieć czas dla Ciebie, na początku było by ciężko ale z czasem naprawdę byś do tego przywykła.
Jesteś odważna że podjęłaś się opieki nad taką osobą, ale pamiętaj że Ty też jesteś ważna!!! nie zapominaj osobie!!!!

Nieśmiało się przyznam, że też się ciesze iż poznałam rówieśniczkę, która ma podobny problem do mojego, fajnie jest wiedzieć, że ktoś cię zrozumie, i nie bezie krytykowała Twojego oddania dla drugiej osoby.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Prababcia chora na Alzheimera - bezradna prawnuczka

Post autor: wigi »

sabina_spr pisze: Nie wiem jak jest w miejscowości w której Ty mieszkasz, ale u mnie można udać się do MOPRu, i tam ubiegać się o opiekunkę, i w zależności od Twojej sytuacji materialnej ustalają kwotę wynagrodzenia za godzinę, mi proponowali 4 zł, jak by przychodziła,
W każdej gminie jest inaczej. Te kwestie reguluje uchwała odpowiedniej Rady Gminy.
Ale jeśli nawet Gmina dopłaci do opiekunki, to i tak ta opiekunka może przyjść na krótko - na 2 góra 3 godziny (?).
Oczywiście warto to sprawdzić.
Trzeba się też porozglądać, może w okolicy jest Dom Dziennej Opieki. To też byłoby jakieś rozwiązanie.
ODPOWIEDZ