Absolutnie nie możesz zakładać barierek, skoro Babcia wstaje z łóżka. Może upaść przechodząc przez te barierki i zrobić sobie krzywdę. I wtedy dopiero będzie kłopot.
Jeżeli chcesz się budzić wtedy, kiedy Babcia wstaje to zamontuj czujnik ruchu połączony np. z lampką lub z jakimś sygnałem dźwiękowym itp.
Właśnie o to chodzi,ze ja i tak ledwo sypiam w nocy i jakoś nie mogę sobie wyobrazić żeby jeszcze montować jakieś czujniki ruchu,bo pewnie bym już w ogóle nie spała.
To musisz robić stale, niestety.
Drzwi na balkon trzeba zamykać zawsze, jeśli nie ma opiekuna w pobliżu chorej, okna również. Są takie klameczki zamykane na kluczyk, można też dostać takie specjalne zabezpieczenia do okien i drzwi, aby nie można było ich otworzyć na całą szerokość (takie dla dzieci, ale dorosły też ich nie otworzy, jak nie wie jak). Drzwi wejściowe trzeba zamykać tak, by chora nie mogła sama ich otworzyć. Gaz zakręcać natychmiast po skończeniu gotowania. Blokować szuflady ze sztućcami trzeba stale, np przy pomocy takiego grubszego "plastra" czy rzepu. Jak przed małymi dziećmi.
O zachowaniach agresywnych Babci musisz porozmawiac z lekarzem. Są leki, które takie zachowania mogą tonować.
Właśnie muszę o tym wspomnieć przy najbliższej wizycie.
bdaviss pisze:
Jestem w tym domu jak w więzieniu
Dlatego musisz mieć pomoc. Kogoś kto zaopiekuje się Babcią wtedy, kiedy Ty sobie będzie odpoczywać.
Porozmawiaj z Mamą. Może ona się zajmie Babcią czasem? W końcu to ona (obie córki!) jest zobowiązana do tego prawnie. Dom opieki też kosztuje i też trzeba do niego dopłacać. Musisz się ostro postawić.[/quote]
Masz 100 % racji ale to jak walka z wiatrakami,ja swoje one swoje,więc nie wiem co bym mogła jeszcze zrobić. I tak jest lepiej niż było, ale dla mnie decyzja żeby oddać babcie do jakiegoś domu to na tą chwilę najgorsze co mogę sobie wyobrazić, a im przychodzi to o tak od ręki. Jeśli ja coś im mówię, że jest źle, że babcia jest agresywna itd to jedyne co słyszę to "no to trzeba zastanowić się nad jakimś domem" a skoro ja tego nie chce to nie mam innej drogi. Każda z nich ma swoje życie a ja jestem traktowana jak osoba która właswego życia nie potrzebuje bo przecież sama się uparlam żeby babcia się zaopiekować, tylko tak jak już wspomniałam, nie miałam innej drogi, nikt nie powiedział, że babcia zaopiekuje się jedna z córek lub ja lub może jakiś dom. Nie tak nie było, było albo ja albo dom to jaki inny wybór wtedy miałam? Oddać babcie do domu tydzień po śmierci dziadka? Babcie która mnie praktycznie wychowała? Rozumiem wasze rady ze trzeba się postawić itd. Macie rację, ale w teorii bo w praktyce to jak rozmowa ze ścianą, niczego nie zmienia.