Mój podwójny kłopot - teraz już pojedynczy....
Re: Mój podwójny kłopot
Te zmiany rano/wieczorem mogą wynikać z depresji spowodowanej chorobą. W chorobie Alzheimera zaburzona jest synteza serotoniny, przez co jest zmniejszona jej dostępność dla organizmu.
Ponadto normalnie w nocy produkcja serotoniny jest przyhamowana i wytwarza się z niej melatonina. W ciągu dnia z kolei proces ten się poniekąd odwraca i następuje przyhamowanie produkcji melatoniny i zaczyna być produkowana serotonina z aminokwasu 5-hydroksytryptofan. Przy czym taka sytuacja występuje gdy rytm dobowy jest jeszcze względnie zachowany.
Ponadto normalnie w nocy produkcja serotoniny jest przyhamowana i wytwarza się z niej melatonina. W ciągu dnia z kolei proces ten się poniekąd odwraca i następuje przyhamowanie produkcji melatoniny i zaczyna być produkowana serotonina z aminokwasu 5-hydroksytryptofan. Przy czym taka sytuacja występuje gdy rytm dobowy jest jeszcze względnie zachowany.
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Mój podwójny kłopot
Mama ani ja nie mamy lekarza rodzinnego, mamy lekarza pierwszego kontaktu, uważam że jest to bardzo dobra lekarka.
Mama chodzi do przychodni do dwóch lekarzy. Do lekarza pierwszego kontaktu, czyli internisty oraz do kardiologa.
Kardiolog zna mamę od lat, prowadziła mamę gdy kilka razy leżała w szpitalu i na tym oddziale pracowała ta lekarka.
Chodzimy do niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej, jest chyba trochę lepiej niż w innych przychodniach, bo ogromnie dużo ludzi się zapisało z odległych dzielnic Warszawy.
Gdy zamawiam wizytę albo do jednej albo do drugiej lekarki, to karty pacjenta są w jednej kopercie, lekarki wzajemnie oglądają karty, więc są na bieżąco.
Jakiś czas temu zaczęłam wchodzić razem z mamą do gabinetu. Pierwszy raz było to w lutym ubiegłego roku, mama wtedy wyszła ze szpitala, po tym gdy w Sylwestra została zabrana przez pogotowie po trzecim już w jej życiu zatorze płuc.
Ledwo ją uratowali. Lekarka powiedziała, że przepisuje mamie leki na depresję, bo uważa że mama na nią cierpi.
Mama zażyła tylko jedną tabletkę i lek odrzuciła.
Przypuszczam, że przyczyną tego wszystkiego może być odwodnienie (mama cały czas musi brać lek na odwodnienie), tak jak pisze Tomek depresja albo rzeczywiście typowe dla jej wieku zmiany w mózgu, choć to do mnie z trudem dociera, bo jeszcze miesiąc temu rozmawiałam z nią normalnie, jak z każdym innym. Umysł miała świeży, chodziła nawet po małe zakupy, na spacery.
To co jest teraz stało się niezwykle gwałtownie.
Mama chodzi do przychodni do dwóch lekarzy. Do lekarza pierwszego kontaktu, czyli internisty oraz do kardiologa.
Kardiolog zna mamę od lat, prowadziła mamę gdy kilka razy leżała w szpitalu i na tym oddziale pracowała ta lekarka.
Chodzimy do niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej, jest chyba trochę lepiej niż w innych przychodniach, bo ogromnie dużo ludzi się zapisało z odległych dzielnic Warszawy.
Gdy zamawiam wizytę albo do jednej albo do drugiej lekarki, to karty pacjenta są w jednej kopercie, lekarki wzajemnie oglądają karty, więc są na bieżąco.
Jakiś czas temu zaczęłam wchodzić razem z mamą do gabinetu. Pierwszy raz było to w lutym ubiegłego roku, mama wtedy wyszła ze szpitala, po tym gdy w Sylwestra została zabrana przez pogotowie po trzecim już w jej życiu zatorze płuc.
Ledwo ją uratowali. Lekarka powiedziała, że przepisuje mamie leki na depresję, bo uważa że mama na nią cierpi.
Mama zażyła tylko jedną tabletkę i lek odrzuciła.
Przypuszczam, że przyczyną tego wszystkiego może być odwodnienie (mama cały czas musi brać lek na odwodnienie), tak jak pisze Tomek depresja albo rzeczywiście typowe dla jej wieku zmiany w mózgu, choć to do mnie z trudem dociera, bo jeszcze miesiąc temu rozmawiałam z nią normalnie, jak z każdym innym. Umysł miała świeży, chodziła nawet po małe zakupy, na spacery.
To co jest teraz stało się niezwykle gwałtownie.
Re: Mój podwójny kłopot
Iwona, od kiedy Twojej Mamie zaczęło tak mocno spadać ciśnienie rano?Iwona pisze:Przypuszczam, że przyczyną tego wszystkiego może być odwodnienie (mama cały czas musi brać lek na odwodnienie), tak jak pisze Tomek depresja albo rzeczywiście typowe dla jej wieku zmiany w mózgu, choć to do mnie z trudem dociera, bo jeszcze miesiąc temu rozmawiałam z nią normalnie, jak z każdym innym. Umysł miała świeży, chodziła nawet po małe zakupy, na spacery.
To co jest teraz stało się niezwykle gwałtownie.
To, że Twoja Mama bierze lek moczopędny (Furosemid) nie oznacza wcale, że jest odwodniona. Ale Furosemid też obniża ciśnienie.
Może Mama zbyt dużo leków bierze na raz? Może trzeba je inaczej podawać??
Czy Twoja Mama dobrze śpi w nocy?? Piszesz, że śpi sporo w dzień. Może tu jest problem??
Depresja nie powoduje spadków ciśnienia.
Twoja Mama leczy się na nadciśnienie od lat, więc prawdopodobnie ma miażdżycę/zwężenie naczyń krwionośnych również w mózgu.
To może powodować zmiany zachowania/otępienie ale to nie jest ch. Alzheimera.
Re: Mój podwójny kłopot
Ciśnienie jej spada tak gdzieś od 6 stycznia, więc 9-tego byłam z nią u lekarza. 22 grudnia byłyśmy pierwszy raz, bo mama miała bardzo złe samopoczucie, jeśli chodzi o serce. Było to kołatanie, zasłabnięcia i ogólne osłabienie, duszności.
Ciśnienie wtedy miała takie jak zwykle, no bo cały czas brała leki. Brała je sama, bo była owszem chora na serce, ale umysł był w porządku. Mama jest szczupła i jak pisałam chodziła sobie na spacery, nawet po drobne zakupy, po gazety do kiosku. Potem - przypuszczam, że mogłam jeszcze nie zauważyć niczego złego, prawdopodobnie przedawkowała leki, bo zaczęła mieć kłopoty z pamięcią.
Gdy około 6 stycznia zaczęła narzekać, że jest otumaniona i że nie pamięta czy brała, czy nie brała leków, i zmierzyła ciśnienie, okazało się że ciśnienie zaczęło spadać albo poniżej 90, albo nieco powyżej. To mi zapaliło lampkę w głowie, odebrałam jej leki i zaczęłam podawać sama, a zaraz po tym święcie Trzech Króli, w poniedziałek poszłam z nią do lekarza.
Lekarka powiedziała, że rano mama ma brać dwa leki - osłonowy na żołądek na czczo, potem zjeść śniadanie, zażyć Nootropil, następnie zmierzyć ciśnienie. Jeśli jest niskie ma się pogimnastykować, poruszać i pozostałe leki zażyć później, około 11-tej i 12-tej. Gdy kilka dni temu zaczęły się poważne zaburzenia pamięci, poszłam sama do lekarki i ta dała mi skierowanie do poradni Alzheimerowskiej, a leki kazała podawać tak jak zaordynowała ostatnim razem.
Tak podaję jej leki codziennie, czekam teraz za badania pod koniec stycznia, będą robione prywatnie, ma to być przede wszystkim tomografia głowy, no i badanie neurologiczne, bo idziemy do neurologa.
Termin w poradni mam wyznaczony na koniec maja.
Mama moim zdaniem śpi w nocy, twierdzi jednak że nie śoi. Ja czuwam i kładę się spać o 3-ciej albo o 4-tej nad ranem, do tego czasu śpi. Rano natomiast po śniadaniu też się kładzie i śpi.
Najlepsze samopoczucie ma gdy już zje obiad (jadamy ok. 16-tej) i zażyje swoje leki.
Ciśnienie wtedy miała takie jak zwykle, no bo cały czas brała leki. Brała je sama, bo była owszem chora na serce, ale umysł był w porządku. Mama jest szczupła i jak pisałam chodziła sobie na spacery, nawet po drobne zakupy, po gazety do kiosku. Potem - przypuszczam, że mogłam jeszcze nie zauważyć niczego złego, prawdopodobnie przedawkowała leki, bo zaczęła mieć kłopoty z pamięcią.
Gdy około 6 stycznia zaczęła narzekać, że jest otumaniona i że nie pamięta czy brała, czy nie brała leków, i zmierzyła ciśnienie, okazało się że ciśnienie zaczęło spadać albo poniżej 90, albo nieco powyżej. To mi zapaliło lampkę w głowie, odebrałam jej leki i zaczęłam podawać sama, a zaraz po tym święcie Trzech Króli, w poniedziałek poszłam z nią do lekarza.
Lekarka powiedziała, że rano mama ma brać dwa leki - osłonowy na żołądek na czczo, potem zjeść śniadanie, zażyć Nootropil, następnie zmierzyć ciśnienie. Jeśli jest niskie ma się pogimnastykować, poruszać i pozostałe leki zażyć później, około 11-tej i 12-tej. Gdy kilka dni temu zaczęły się poważne zaburzenia pamięci, poszłam sama do lekarki i ta dała mi skierowanie do poradni Alzheimerowskiej, a leki kazała podawać tak jak zaordynowała ostatnim razem.
Tak podaję jej leki codziennie, czekam teraz za badania pod koniec stycznia, będą robione prywatnie, ma to być przede wszystkim tomografia głowy, no i badanie neurologiczne, bo idziemy do neurologa.
Termin w poradni mam wyznaczony na koniec maja.
Mama moim zdaniem śpi w nocy, twierdzi jednak że nie śoi. Ja czuwam i kładę się spać o 3-ciej albo o 4-tej nad ranem, do tego czasu śpi. Rano natomiast po śniadaniu też się kładzie i śpi.
Najlepsze samopoczucie ma gdy już zje obiad (jadamy ok. 16-tej) i zażyje swoje leki.
Re: Mój podwójny kłopot
Pisząc o depresji nie miałem na myśli, że jest to przyczyna wszystkich problemów a że jest ona rezultatem innych zaburzeń i wyjaśnieniem niektórych objawów.
Poruszając się w tematyce choroby Alzheimera czasami zapomina się też o innych przyczynach demencji lub rzeczach pogłębiających demencję. Biorąc pod uwagę te zatory płuc, problemy z układem krwionośnym, może one i niewystarczające dotlenienie mózgu spowodowały pogorszenie stanu. Zobaczysz co jeszcze pokaże tomografia.
Z kolei sama hipotensja (niedociśnienie) powoduje wiele ze wspomnianych objawów.
Mało profesjonalnie bo z wikipedii ale każdy mniej więcej sam z życia kojarzy dni kiedy miało się niskie ciśnienie, np. w pochmurnych, deszczowych, jesiennych miesiącach:
* zwiększona senność
* osłabienie
* zaburzenia koncentracji
* bóle głowy
* zawroty głowy i mroczki przed oczami
* szum w uszach
* nastroje depresyjne
* wewnętrzny niepokój
* ziębnięcie rąk i stóp
* ból karku w pozycji stojącej
* temperatura poniżej 36-37
Może to być spowodowane m.in. problemami z sercem, o których piszesz.
Przy okazji znalazłem materiały o nadciśnieniu:
http://www.roche.viamedica.pl/zeszyty/a ... ter_5.html
http://www.roche.viamedica.pl/zeszyty/a ... ter_7.html
Poruszając się w tematyce choroby Alzheimera czasami zapomina się też o innych przyczynach demencji lub rzeczach pogłębiających demencję. Biorąc pod uwagę te zatory płuc, problemy z układem krwionośnym, może one i niewystarczające dotlenienie mózgu spowodowały pogorszenie stanu. Zobaczysz co jeszcze pokaże tomografia.
Z kolei sama hipotensja (niedociśnienie) powoduje wiele ze wspomnianych objawów.
Mało profesjonalnie bo z wikipedii ale każdy mniej więcej sam z życia kojarzy dni kiedy miało się niskie ciśnienie, np. w pochmurnych, deszczowych, jesiennych miesiącach:
* zwiększona senność
* osłabienie
* zaburzenia koncentracji
* bóle głowy
* zawroty głowy i mroczki przed oczami
* szum w uszach
* nastroje depresyjne
* wewnętrzny niepokój
* ziębnięcie rąk i stóp
* ból karku w pozycji stojącej
* temperatura poniżej 36-37
Może to być spowodowane m.in. problemami z sercem, o których piszesz.
Przy okazji znalazłem materiały o nadciśnieniu:
http://www.roche.viamedica.pl/zeszyty/a ... ter_5.html
http://www.roche.viamedica.pl/zeszyty/a ... ter_7.html
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Mój podwójny kłopot
Mam ogromny kłopot. Wizyta u lekarza w sobotę a mama już trzecią dobę nie śpi ani minuty. Ani w dzień ani w nocy.
100% bezsenności.
Nie pomagają perseny, melisy i inne zioła. Rano zamierzam kupić melatoninę, ale czy to pomoże?
Boję się, aby nie stała się agresywna, bo przed tym przestrzegają mnie znajome lekarki, z tym że one są lekarzami innych specjalności, niż te potrzebne teraz mamie.
Macie może jakieś doświadczenia w podobnych sytuacjach?
Mama nigdy przedtem nie miała problemu ze snem, było odwrotnie, zasypiała nawet na siedząco.
Teraz zero snu
100% bezsenności.
Nie pomagają perseny, melisy i inne zioła. Rano zamierzam kupić melatoninę, ale czy to pomoże?
Boję się, aby nie stała się agresywna, bo przed tym przestrzegają mnie znajome lekarki, z tym że one są lekarzami innych specjalności, niż te potrzebne teraz mamie.
Macie może jakieś doświadczenia w podobnych sytuacjach?
Mama nigdy przedtem nie miała problemu ze snem, było odwrotnie, zasypiała nawet na siedząco.
Teraz zero snu
Re: Mój podwójny kłopot
Z melatoniną warto spróbować ale gwarancji, że pomoże nie ma, ponieważ tak jak to pisałem w temacie o melatoninie, wszystko zależy jeszcze od stanu receptorów, które reagują na melatoninę. Z kolei z niektórymi ziołami też trzeba uważać. Podając zioła zawsze Iwono upewniaj się (w ulotkach, literaturze), że nie zachodzi interakcja pomiędzy nimi i lekami. Zioła także działają na układ nerwowy i trzeba o tym pamiętać.
Agresja może się pojawić ale na razie musisz wytrzymać do wizyty lekarskiej.
W chwili obecnej musisz pilnować, by wieczorem panował już spokój i półmrok u mamy w pokoju.
Jeszcze jeśli chodzi o melatoninę:
Dawkowanie
Dorośli:
W zaburzeniach rytmu dobowego snu i czuwania związanych: 1 mg do 5 mg na dobę, na godzinę przed snem.
W zaburzeniach rytmu dobowego snu i czuwania u osób niewidomych należy przyjmować od 0,5 mg do 5 mg raz na dobę około godziny 21:00-22:00.
Dawkowanie to dotyczy też długotrwałego przyjmowania leku.
Działanie leku obserwuje się stopniowo, nierzadko po upływie 2 tygodni od przyjmowania leku.
Agresja może się pojawić ale na razie musisz wytrzymać do wizyty lekarskiej.
W chwili obecnej musisz pilnować, by wieczorem panował już spokój i półmrok u mamy w pokoju.
Jeszcze jeśli chodzi o melatoninę:
Dawkowanie
Dorośli:
W zaburzeniach rytmu dobowego snu i czuwania związanych: 1 mg do 5 mg na dobę, na godzinę przed snem.
W zaburzeniach rytmu dobowego snu i czuwania u osób niewidomych należy przyjmować od 0,5 mg do 5 mg raz na dobę około godziny 21:00-22:00.
Dawkowanie to dotyczy też długotrwałego przyjmowania leku.
Działanie leku obserwuje się stopniowo, nierzadko po upływie 2 tygodni od przyjmowania leku.
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Mój podwójny kłopot
No i jestem dzisiaj po badaniach mamy w szpitalu.
Nie jest dobrze. Po pierwsze mama ma złe wyniki jeśli chodzi o nerki. Mocznika ma 181 mg/dl przy normie 15 - 48.
Kreatynina 2,09 mg/dl przy normie 0,5 - 1,1. Do tego kiepska hematologia.
Tomografia głowy wykazała dziwne rzeczy, potrzebna byłaby jeszcze jedna z kontrastem, ale z uwagi na nerki, żaden nefrolog by się na kontrast nie zgodził. Nie wykazała żadnego wylewu, natomiast w lewej półkuli są niewielkie zmiany naczyniopochodne. W prawej jest jakieś obrączkowate chyba zwapnienie o średnicy 6 mm, jest w głębokich strukturach prawej półkuli, była dodatkowa konsultacja z neurochirurgiem, zastanawiał się czy tam również nie ma tętniaka tętnicy przeszywającej, lub czy to nie jest coś pasożytnicze. Poza tymi rzeczami nie stwierdzono żadnych innych nieprawidłowości.
Neurolog będzie jeszcze konsultował tomografię w poniedziałek, we wtorek mam się zgłosić.
Jednak jak wspomniałam żadna inna diagnostyka nie wchodzi w grę, również uświadomiono mi, że nawet gdyby to zwapnienie okazało się być np. nowotworem, a tętniak był tam rzeczywiście, to z uwagi na mamy wiek i stan jej serca i tak żaden zabieg chirurgiczny w grę nie wchodzi. Zresztą od dawna powiedziano, że mama już żadnych operacji mieć nie może.
No a mama ma huśtawkę jeśli chodzi o samopoczucie. To jej ciśnienie gwałtownie spada, to znów po paru godzinach mocno rośnie.
Nie wiadomo jak podawać leki na nadciśnienie. Ma fale bardzo złego samopoczucia i wtedy jest niekontaktowa, niczego nie potrafi zapamiętać, mija 10 - 15 minut i rozmawia normalnie. Dzisiaj nawet przez moment przejawiła troskę o mnie, że mam tak trudną sytuację z jej powodu i z powodu opieki nad jej siostrą.
Wolałabym już wiedzieć, "na czym stoję", bo taka huśtawka okropnie i na mnie działa. Psychicznie jestem już wykończona.
Do tego brak snu, bo mama potrafi w nocy mnie wołać, albo budzić, bo coś potrzebuje.....
A w niedzielę wizyta u cioci, jazda samochodem poza miasto, jej besztanie mnie jaka to jestem niedobra, a ona jaka nieszczęśliwa i chora. No i inni pacjenci wołający o pomoc, szarpiący za rękawy wypowiadający niezrozumiałe zdania...
To wszystko jest tragiczne, pytałam o grupę wsparcia w przychodni, trzeba tam przychodzić a u mnie to odpada.
W piątek wyszłam po zakupy, nie było mnie przez 40 minut, mama wybrała się do kuchni coś gotować, oczywiście wszystko spaliła, a sama leżała na kanapie. Mieszkanie zadymione, dobrze że się nic nie zapaliło. I jak tu wychodzić z domu? Na terapię ....
Melatoninę mama zażywa przed snem i działa. Parę godzin śpi, wtedy i ja mogę pospać.
Nie jest dobrze. Po pierwsze mama ma złe wyniki jeśli chodzi o nerki. Mocznika ma 181 mg/dl przy normie 15 - 48.
Kreatynina 2,09 mg/dl przy normie 0,5 - 1,1. Do tego kiepska hematologia.
Tomografia głowy wykazała dziwne rzeczy, potrzebna byłaby jeszcze jedna z kontrastem, ale z uwagi na nerki, żaden nefrolog by się na kontrast nie zgodził. Nie wykazała żadnego wylewu, natomiast w lewej półkuli są niewielkie zmiany naczyniopochodne. W prawej jest jakieś obrączkowate chyba zwapnienie o średnicy 6 mm, jest w głębokich strukturach prawej półkuli, była dodatkowa konsultacja z neurochirurgiem, zastanawiał się czy tam również nie ma tętniaka tętnicy przeszywającej, lub czy to nie jest coś pasożytnicze. Poza tymi rzeczami nie stwierdzono żadnych innych nieprawidłowości.
Neurolog będzie jeszcze konsultował tomografię w poniedziałek, we wtorek mam się zgłosić.
Jednak jak wspomniałam żadna inna diagnostyka nie wchodzi w grę, również uświadomiono mi, że nawet gdyby to zwapnienie okazało się być np. nowotworem, a tętniak był tam rzeczywiście, to z uwagi na mamy wiek i stan jej serca i tak żaden zabieg chirurgiczny w grę nie wchodzi. Zresztą od dawna powiedziano, że mama już żadnych operacji mieć nie może.
No a mama ma huśtawkę jeśli chodzi o samopoczucie. To jej ciśnienie gwałtownie spada, to znów po paru godzinach mocno rośnie.
Nie wiadomo jak podawać leki na nadciśnienie. Ma fale bardzo złego samopoczucia i wtedy jest niekontaktowa, niczego nie potrafi zapamiętać, mija 10 - 15 minut i rozmawia normalnie. Dzisiaj nawet przez moment przejawiła troskę o mnie, że mam tak trudną sytuację z jej powodu i z powodu opieki nad jej siostrą.
Wolałabym już wiedzieć, "na czym stoję", bo taka huśtawka okropnie i na mnie działa. Psychicznie jestem już wykończona.
Do tego brak snu, bo mama potrafi w nocy mnie wołać, albo budzić, bo coś potrzebuje.....
A w niedzielę wizyta u cioci, jazda samochodem poza miasto, jej besztanie mnie jaka to jestem niedobra, a ona jaka nieszczęśliwa i chora. No i inni pacjenci wołający o pomoc, szarpiący za rękawy wypowiadający niezrozumiałe zdania...
To wszystko jest tragiczne, pytałam o grupę wsparcia w przychodni, trzeba tam przychodzić a u mnie to odpada.
W piątek wyszłam po zakupy, nie było mnie przez 40 minut, mama wybrała się do kuchni coś gotować, oczywiście wszystko spaliła, a sama leżała na kanapie. Mieszkanie zadymione, dobrze że się nic nie zapaliło. I jak tu wychodzić z domu? Na terapię ....
Melatoninę mama zażywa przed snem i działa. Parę godzin śpi, wtedy i ja mogę pospać.
- Joannap
- Posty: 170
- Rejestracja: niedziela 27 lis 2011, 03:44
- Lokalizacja: Piastów , woj. mazowieckie
Re: Mój podwójny kłopot
1. KUCHNIA -OGIEŃ :
wychodząc z domu zakręca się gaz - ot tak po prostu - nawet gdy gazem ogrzewane jest całe mieszkanie ... bo kiedyś Utkniesz w kolejce , w sklepie i nie Zdążysz wrócić .. - dymem tak jak czadem można zatruć się na amen ... Po co dodatkowo sobie dokładać do "pieca "
Wszystko niestety jest do czasu .. u mnie : gdy mogłam jeszcze sama biegać do sklepu - to nim wyszłam z domu - prąd i gaz był wyłączany właśnie żeby nie doszło do zapalenia ... na wierzchu zostawiałam jedzenie dla Mamci ... żeby nie było - głodna byłam a ty wyszłaś ... (zapałki też chować trzeba ...
Iwona o tym wszystkim jest na całym forum ... wiem że to czas potrzebny na czytanie ... a tego brak , lecz warto na zaś dowiedzieć się więcej
2. Grupy wsparcia - są miejsca do których można z podopiecznym iść ... warto o tym pomyśleć ...
3. Diagnozy - Zaufaj lekarzom i dziel się z nimi własnymi wątpliwościami bo to w ich rękach leży los - zdrowie Twojej Mamy ... Jeśli Ty o czymś im nie mówisz to oni nie pomogą ... bo i jak ... Warto nie raz zostawić własne :diagnozowanie: bo to tylko nakręca ,... czy pomogło CI zastanawianie się co byłoby gdyby to był tętniak w mózgu , a może to ... a może ... A MOŻE NIE ZAUWAŻYSZ , ŻE WŁAŚNIE WYKAŃCZASZ SIEBIE ...
Wykończysz się nim naprawdę znajdziesz odpowiedzi na te pytania ...
Zapisz na kartce wszystkie pytania i wątpliwości i idąc do lekarza przeczytaj to wszystko lekarzowi lub zwyczajnie podaj tę kartkę ... zapisz jak Mama zachowuje się na co dzień w domu ... Może szybciej w taki sposób Znajdziesz z lekarzami rozwiązanie ...
wychodząc z domu zakręca się gaz - ot tak po prostu - nawet gdy gazem ogrzewane jest całe mieszkanie ... bo kiedyś Utkniesz w kolejce , w sklepie i nie Zdążysz wrócić .. - dymem tak jak czadem można zatruć się na amen ... Po co dodatkowo sobie dokładać do "pieca "
Wszystko niestety jest do czasu .. u mnie : gdy mogłam jeszcze sama biegać do sklepu - to nim wyszłam z domu - prąd i gaz był wyłączany właśnie żeby nie doszło do zapalenia ... na wierzchu zostawiałam jedzenie dla Mamci ... żeby nie było - głodna byłam a ty wyszłaś ... (zapałki też chować trzeba ...
Iwona o tym wszystkim jest na całym forum ... wiem że to czas potrzebny na czytanie ... a tego brak , lecz warto na zaś dowiedzieć się więcej
2. Grupy wsparcia - są miejsca do których można z podopiecznym iść ... warto o tym pomyśleć ...
3. Diagnozy - Zaufaj lekarzom i dziel się z nimi własnymi wątpliwościami bo to w ich rękach leży los - zdrowie Twojej Mamy ... Jeśli Ty o czymś im nie mówisz to oni nie pomogą ... bo i jak ... Warto nie raz zostawić własne :diagnozowanie: bo to tylko nakręca ,... czy pomogło CI zastanawianie się co byłoby gdyby to był tętniak w mózgu , a może to ... a może ... A MOŻE NIE ZAUWAŻYSZ , ŻE WŁAŚNIE WYKAŃCZASZ SIEBIE ...
Wykończysz się nim naprawdę znajdziesz odpowiedzi na te pytania ...
Zapisz na kartce wszystkie pytania i wątpliwości i idąc do lekarza przeczytaj to wszystko lekarzowi lub zwyczajnie podaj tę kartkę ... zapisz jak Mama zachowuje się na co dzień w domu ... Może szybciej w taki sposób Znajdziesz z lekarzami rozwiązanie ...
Rzeczy rzadko są takimi, jakimi się wydają, śmietanka udaje krem.
W. S. Gilbert
Za większe dobrodziejstwa większej wymaga się wdzięczności. Kogo Bóg wielkimi darami obsypał, ten Bogu wiele oddać musi
św. Ignacy Loyola
W. S. Gilbert
Za większe dobrodziejstwa większej wymaga się wdzięczności. Kogo Bóg wielkimi darami obsypał, ten Bogu wiele oddać musi
św. Ignacy Loyola
Re: Mój podwójny kłopot
1. Nie mam w domu gazu. Zlikwidowałam parę lat temu, na szczęście. Mam kuchnię elektryczną. Musiałabym wyłączyć prąd - rozważam zamykanie kuchni na klucz, muszę dorobić zamki, ale mama z tym z pewnością dobrze się nie poczuje.
Z mamą jest tak, że przez parę godzin zachowuje się normalnie, nagle następuje zwrot o 360 stopni, trwa znowu trzy, cztery godziny, i tak w kółko.
2. Z uwagi na obecny stan mamy serca, wożenie mamy ze mną, gdzie każde wyjście nawet do lekarza jest dla niej ogromnym wysiłkiem byłoby chyba jednak nie wskazane. Nawet lekarze wczoraj mi powiedzieli, żebym już mamy nie przywoziła, bo to dla niej zbyt duży wysiłek, mam do nich przychodzić sama.
3. Diagnozy. Każdy lekarz gdy spojrzy na datę urodzenia - mama ma 90 lat rozkłada ręce i mi mówi, że gdyby miała mniej lat, i nie te schorzenia, które ma - to byłby sens robić dalsze badania i diagnostykę, w tym przypadku nie ma to sensu, zresztą w wynikach tomografii głowy, po każdym wyrazie występuje znak zapytania. Bardzo poważne schorzenie serca, niewydolność krążenia, chore nerki i zmiany w mózgu, taki jest obraz stanu zdrowia mamy. Do tego jeszcze anemia, a mama nic nie chce jeść, nic jej nie smakuje, ale to jest tak już od dawna.
A jeśli chodzi o zabiegi operacyjne, to już wiele lat temu mama ma w dokumentach zapisane, że nie kwalifikuje się do żadnych operacji z uwagi na stan serca.
Od dwóch dni mama ma wysokie ciśnienie, ale nie zauważyłam zmian w samopoczuciu.
Może tylko intensywniej i ostrzej kłóci się o leki, którymi ja zarządzam. Dawniej broniła się przed każdą dodatkową tabletką, a teraz łykałaby je garściami. No i stale powtarza, że chciałaby umrzeć. To też już od dawna. Była podejrzewana o depresję, kardiolog dał nawet leki, ale nigdy nic z tym nie chciała robić, bo uważała, że depresji nie ma. A według mnie także ją miała i ma nadal.
To jest takie błędne koło. Do tego wszystkiego czytam w internecie jakie są diety przy chorobach nerek. Wygląda na to, że nic nie można jeść. Co innego przy zaburzeniach w mózgu, co innego przy schorzeniach nerek, oczywiście jedno wyklucza drugie. Można oszaleć z tym wszystkim.
Być może zdobędę jakieś wytyczne od dietetyka, ale to w przyszłym tygodniu.
Z mamą jest tak, że przez parę godzin zachowuje się normalnie, nagle następuje zwrot o 360 stopni, trwa znowu trzy, cztery godziny, i tak w kółko.
2. Z uwagi na obecny stan mamy serca, wożenie mamy ze mną, gdzie każde wyjście nawet do lekarza jest dla niej ogromnym wysiłkiem byłoby chyba jednak nie wskazane. Nawet lekarze wczoraj mi powiedzieli, żebym już mamy nie przywoziła, bo to dla niej zbyt duży wysiłek, mam do nich przychodzić sama.
3. Diagnozy. Każdy lekarz gdy spojrzy na datę urodzenia - mama ma 90 lat rozkłada ręce i mi mówi, że gdyby miała mniej lat, i nie te schorzenia, które ma - to byłby sens robić dalsze badania i diagnostykę, w tym przypadku nie ma to sensu, zresztą w wynikach tomografii głowy, po każdym wyrazie występuje znak zapytania. Bardzo poważne schorzenie serca, niewydolność krążenia, chore nerki i zmiany w mózgu, taki jest obraz stanu zdrowia mamy. Do tego jeszcze anemia, a mama nic nie chce jeść, nic jej nie smakuje, ale to jest tak już od dawna.
A jeśli chodzi o zabiegi operacyjne, to już wiele lat temu mama ma w dokumentach zapisane, że nie kwalifikuje się do żadnych operacji z uwagi na stan serca.
Od dwóch dni mama ma wysokie ciśnienie, ale nie zauważyłam zmian w samopoczuciu.
Może tylko intensywniej i ostrzej kłóci się o leki, którymi ja zarządzam. Dawniej broniła się przed każdą dodatkową tabletką, a teraz łykałaby je garściami. No i stale powtarza, że chciałaby umrzeć. To też już od dawna. Była podejrzewana o depresję, kardiolog dał nawet leki, ale nigdy nic z tym nie chciała robić, bo uważała, że depresji nie ma. A według mnie także ją miała i ma nadal.
To jest takie błędne koło. Do tego wszystkiego czytam w internecie jakie są diety przy chorobach nerek. Wygląda na to, że nic nie można jeść. Co innego przy zaburzeniach w mózgu, co innego przy schorzeniach nerek, oczywiście jedno wyklucza drugie. Można oszaleć z tym wszystkim.
Być może zdobędę jakieś wytyczne od dietetyka, ale to w przyszłym tygodniu.