Porada...
-
martuchaa1985
- Posty: 9
- Rejestracja: środa 24 paź 2018, 10:39
Porada...
Witam.
Jestem nową osobą na forum.
Od kilku lat na Alzheimera choruje moja babcia (81lat). Nie poznaje nikogo, nie wie gdzie jest. Głównym opiekunem mojej babci jest dziadek (81lat). Dziadek bardzo dobrze radzi sobie z opieką i ma dla babci bardzo dużo cierpliwości. Niestety ostatnio choroba bardzo się nasiliła, głównym problemem jest agresja, bezsenność i ogólne pobudzenie. Babcia nie chce przyjmować leków i niestety w niczym nie można ich przemycić (tabletki są wygrzebywane z kanapki, krople wyczuwa w każdym napoju i wypluwa, sama nieraz próbowałam ją "cwanie podejść" ale na prawdę się nie da). Ostatnio stan babci bardzo niekorzystnie wpływa na dziadka (my- rodzina, ze względu na obowiązki zawodowe, jesteśmy z nimi tylko po kilka godzin w tygodniu), dziadek jest z babcią przez cały czas. Nie może ostatnio nawet oglądać telewizji, czy porozmawiać przez telefon bo babcia BEZ PRZERWY ma straszny słowotok, buzia jej się nie zamyka, ciągle wyzywa, krzyczy coś lub o coś pyta. Do tego doszła bezsenność, dziadek nie ma spokoju nawet w nocy.
Jestem umówiona z lekarzem neurologiem u którego leczy się babcia dopiero 16.11. chciałabym, żeby przepisał babci leki w zastrzykach, jednak nie wiem czy takie coś jest w ogóle praktykowane? Czy pielęgniarka środowiskowa ma wtedy obowiązek codziennie przychodzić i je podawać? Czy ktoś z Państwa miał podobne doświadczenia?
Jestem nową osobą na forum.
Od kilku lat na Alzheimera choruje moja babcia (81lat). Nie poznaje nikogo, nie wie gdzie jest. Głównym opiekunem mojej babci jest dziadek (81lat). Dziadek bardzo dobrze radzi sobie z opieką i ma dla babci bardzo dużo cierpliwości. Niestety ostatnio choroba bardzo się nasiliła, głównym problemem jest agresja, bezsenność i ogólne pobudzenie. Babcia nie chce przyjmować leków i niestety w niczym nie można ich przemycić (tabletki są wygrzebywane z kanapki, krople wyczuwa w każdym napoju i wypluwa, sama nieraz próbowałam ją "cwanie podejść" ale na prawdę się nie da). Ostatnio stan babci bardzo niekorzystnie wpływa na dziadka (my- rodzina, ze względu na obowiązki zawodowe, jesteśmy z nimi tylko po kilka godzin w tygodniu), dziadek jest z babcią przez cały czas. Nie może ostatnio nawet oglądać telewizji, czy porozmawiać przez telefon bo babcia BEZ PRZERWY ma straszny słowotok, buzia jej się nie zamyka, ciągle wyzywa, krzyczy coś lub o coś pyta. Do tego doszła bezsenność, dziadek nie ma spokoju nawet w nocy.
Jestem umówiona z lekarzem neurologiem u którego leczy się babcia dopiero 16.11. chciałabym, żeby przepisał babci leki w zastrzykach, jednak nie wiem czy takie coś jest w ogóle praktykowane? Czy pielęgniarka środowiskowa ma wtedy obowiązek codziennie przychodzić i je podawać? Czy ktoś z Państwa miał podobne doświadczenia?
Re: Porada...
Leki trzeba kruszyć na miazgę i najlepiej podawać w czymś słodkim np. ptasim mleczku.martuchaa1985 pisze:Babcia nie chce przyjmować leków i niestety w niczym nie można ich przemycić (tabletki są wygrzebywane z kanapki, krople wyczuwa w każdym napoju i wypluwa, sama nieraz próbowałam ją "cwanie podejść" ale na prawdę się nie da).
Jest dostępna rywastygmina w plastrach transdermalnych, które przykleja się raz dziennie.martuchaa1985 pisze: Jestem umówiona z lekarzem neurologiem u którego leczy się babcia dopiero 16.11. chciałabym, żeby przepisał babci leki w zastrzykach, jednak nie wiem czy takie coś jest w ogóle praktykowane? Czy pielęgniarka środowiskowa ma wtedy obowiązek codziennie przychodzić i je podawać? Czy ktoś z Państwa miał podobne doświadczenia?
Można podawać leki działające na agresję w zastrzykach. Decyzja należy do lekarza.
Jeżeli pielęgniarka środowiskowa dostanie zlecenie od lekarza na podawanie chorej zastrzyków w domu to oczywiście przychodzić będzie. Oprócz sobót, niedziel i świąt (wtedy jest opieka nocna i świąteczna).
-
martuchaa1985
- Posty: 9
- Rejestracja: środa 24 paź 2018, 10:39
Re: Porada...
Dziękuję za odpowiedź.
Babcia ma zapisane te plastry. Teraz jak czytam o działaniach niepożądanych to m.in. pobudzenie, splątanie, lęk, bezsenność... Muszę powiedzieć o tym lekarzowi.
Babcia ma zapisane te plastry. Teraz jak czytam o działaniach niepożądanych to m.in. pobudzenie, splątanie, lęk, bezsenność... Muszę powiedzieć o tym lekarzowi.
Re: Porada...
Plastry w jakiej dawce?martuchaa1985 pisze:Babcia ma zapisane te plastry. Teraz jak czytam o działaniach niepożądanych to m.in. pobudzenie, splątanie, lęk, bezsenność... Muszę powiedzieć o tym lekarzowi.
Tego typu działania niepożądane u chorych zdarzają się bardzo rzadko.
O leczeniu decyduje lekarz neurolog (najlepiej specjalista chorób otępiennych i choroby Alzheimera), ale - jeśli dominują objawy psychiczne - może warto skonsultować chorą u lekarza psychiatry?
-
martuchaa1985
- Posty: 9
- Rejestracja: środa 24 paź 2018, 10:39
Re: Porada...
Dawka 4,6 mg/24 h. Rozważam wizytę u psychiatry również.
Teraz czekamy na wizytę u neurologa 16.11. zobaczymy jaką podejmie decyzję w sprawie ewentualnych leków w zastrzykach. Zależy nam, żeby babcia była trochę spokojniejsza bo przy jej obecnym pobudzeniu, agresji i słowotoku nie można normalnie funkcjonować...
Mogłabym i chciałabym po pracy przyjeżdżać do dziadków nawet codziennie na kilka godzin, jednak mam dwoje dzieci (2 i 4 lata), które muszę zabierać z sobą bo mąż do późna pracuje, a babcia na moje dzieci reaguje bardzo źle. Dzieci pomimo tego, że są grzeczne i oglądają bajki lub się bawią bardzo ją denerwują powodując wybuchy agresji. Z jednej strony nie chcę narażać moich dzieci na szarpania i wyzwiska babci, z drugiej strony wiem, że to nie ona, to choroba, która niszczy moją babunię i przy okazji nas wszystkich...
Teraz czekamy na wizytę u neurologa 16.11. zobaczymy jaką podejmie decyzję w sprawie ewentualnych leków w zastrzykach. Zależy nam, żeby babcia była trochę spokojniejsza bo przy jej obecnym pobudzeniu, agresji i słowotoku nie można normalnie funkcjonować...
Mogłabym i chciałabym po pracy przyjeżdżać do dziadków nawet codziennie na kilka godzin, jednak mam dwoje dzieci (2 i 4 lata), które muszę zabierać z sobą bo mąż do późna pracuje, a babcia na moje dzieci reaguje bardzo źle. Dzieci pomimo tego, że są grzeczne i oglądają bajki lub się bawią bardzo ją denerwują powodując wybuchy agresji. Z jednej strony nie chcę narażać moich dzieci na szarpania i wyzwiska babci, z drugiej strony wiem, że to nie ona, to choroba, która niszczy moją babunię i przy okazji nas wszystkich...
Re: Porada...
To jest najniższa dawka rywastygminy w plastrach transdermalnych. Najczęściej stosuje się dawkę 9,6 mg/24 h i ta dawka jest też na ogół dobrze tolerowana przez chorych. Przy dawce najwyższej 13,3 mg/24 h najczęściej występują objawy niepożądane.martuchaa1985 pisze:Dawka 4,6 mg/24 h.
Skoro Babcia źle reaguje na dzieci to nie możesz tak małych dzieci do niej zabierać. Chyba, że da się tak zorganizować, iż np. Dziadek zajmie się dziećmi w jednym pokoju a Ty Babcią w drugim...
Dziadek z całą pewnością nie poradzi sobie sam z chorą Babcią. Do takiej chorej potrzeba ogromnie dużo cierpliwości i uwagi a tej Dziadkowi na pewno brakuje... Tym bardziej, że Dziadek sam potrzebuje spokoju.
Musicie zrobić naradę rodzinną i jeśli nie ma innego wyjścia to trzeba zatrudnić opiekunkę do Babci.
-
martuchaa1985
- Posty: 9
- Rejestracja: środa 24 paź 2018, 10:39
Re: Porada...
Witam ponownie.
Od mojego ostatniego wpisu stan mojej babci bardzo się pogorszył. Babcia nadal bywa pobudzona ale już nie tak często, coraz częściej śpi (leki ma te same). Karmimy ją bo nie potrafi sama wziąć ze stołu kawałka chleba lub placka (bardzo lubi słodkie i jeszcze dwa miesiące temu musieliśmy chować przed nią ciasto bo potrafiła zjeść bardzo dużo). I właśnie z jedzeniem i piciem mamy największy problem... Babcia odmawia jedzenia, a co gorsze odmawia picia. Wygląda to tak jakby zapomniała jak to się robi, a może po prostu nie chce? Posiłki dostaje zblendowane, nic nie musi gryźć, picie podajemy w kubku z ustnikiem lub w butelce. Zjada i wypija śladowe ilości i trudno w tym podać jej leki - kolejny problem.
Niestety najgorsze jest to, że babcia w sylwestra przewróciła się i przestała chodzić, nie mówi co ją boli - ręka, noga, nic. Wezwaliśmy pogotowie, ale poza podaniem kroplówek nawadniających (stwierdzili, że babcia jest odwodniona) i ralanium to powiedziano nam, że babcia się potłukła, nie jest połamana. Ze względu na to, że babcia pije niewiele to poprosiliśmy lekarza rodzinnego o podawanie kroplówek nawadniających. Babcia nie chodzi od 1,5tyg. i bardzo rzadko oddaje mocz, ciężko ją zaprowadzić do toalety bo widać, że podnoszenie sprawia jej ból (zakładamy pieluchy - ale są suche a przecież dostaje kroplówki).
Dziś jest kolejna wizyta domowa i chce prosić lekarza o skierowanie na rtg. Boję się tylko jak to będzie jak zdjęcie wykaże jakieś złamanie... Nie wyobrażam sobie hospitalizacji bo z babcią nie ma prawie kontaktu, nikogo nie poznaje, bywa agresywna... Myślę, że przy upadku coś mogła sobie zrobić bo przestała chodzić, nawet siedzenie sprawia jej trudność.
Od mojego ostatniego wpisu stan mojej babci bardzo się pogorszył. Babcia nadal bywa pobudzona ale już nie tak często, coraz częściej śpi (leki ma te same). Karmimy ją bo nie potrafi sama wziąć ze stołu kawałka chleba lub placka (bardzo lubi słodkie i jeszcze dwa miesiące temu musieliśmy chować przed nią ciasto bo potrafiła zjeść bardzo dużo). I właśnie z jedzeniem i piciem mamy największy problem... Babcia odmawia jedzenia, a co gorsze odmawia picia. Wygląda to tak jakby zapomniała jak to się robi, a może po prostu nie chce? Posiłki dostaje zblendowane, nic nie musi gryźć, picie podajemy w kubku z ustnikiem lub w butelce. Zjada i wypija śladowe ilości i trudno w tym podać jej leki - kolejny problem.
Niestety najgorsze jest to, że babcia w sylwestra przewróciła się i przestała chodzić, nie mówi co ją boli - ręka, noga, nic. Wezwaliśmy pogotowie, ale poza podaniem kroplówek nawadniających (stwierdzili, że babcia jest odwodniona) i ralanium to powiedziano nam, że babcia się potłukła, nie jest połamana. Ze względu na to, że babcia pije niewiele to poprosiliśmy lekarza rodzinnego o podawanie kroplówek nawadniających. Babcia nie chodzi od 1,5tyg. i bardzo rzadko oddaje mocz, ciężko ją zaprowadzić do toalety bo widać, że podnoszenie sprawia jej ból (zakładamy pieluchy - ale są suche a przecież dostaje kroplówki).
Dziś jest kolejna wizyta domowa i chce prosić lekarza o skierowanie na rtg. Boję się tylko jak to będzie jak zdjęcie wykaże jakieś złamanie... Nie wyobrażam sobie hospitalizacji bo z babcią nie ma prawie kontaktu, nikogo nie poznaje, bywa agresywna... Myślę, że przy upadku coś mogła sobie zrobić bo przestała chodzić, nawet siedzenie sprawia jej trudność.
Re: Porada...
Takie nieoddawanie moczu jest groźne. Natychmiast trzeba Babci założyć cewnik. To mogą być też problemy z nerkami. Lekarz musi zdecydować, czy konieczny jest szpital.martuchaa1985 pisze:Ze względu na to, że babcia pije niewiele to poprosiliśmy lekarza rodzinnego o podawanie kroplówek nawadniających. Babcia nie chodzi od 1,5tyg. i bardzo rzadko oddaje mocz, ciężko ją zaprowadzić do toalety bo widać, że podnoszenie sprawia jej ból (zakładamy pieluchy - ale są suche a przecież dostaje kroplówki).
Prześwietlenie rtg jest konieczne, bez niego nie da się stwierdzić złamania ani nawet pęknięcia.
-
martuchaa1985
- Posty: 9
- Rejestracja: środa 24 paź 2018, 10:39
Re: Porada...
Dziękuję za odpowiedź.
Dziś nie dam się zbyć i nie wypuszczę lekarza bez skierowania na rtg. Swoją drogą to niepojęte, że o takie skierowanie trzeba się upominać, przecież nikt nie przestaje chodzić z godziny na godzinę od tak. Rozumiem, że babci przysługuje karekta na przewóz?
Dziś nie dam się zbyć i nie wypuszczę lekarza bez skierowania na rtg. Swoją drogą to niepojęte, że o takie skierowanie trzeba się upominać, przecież nikt nie przestaje chodzić z godziny na godzinę od tak. Rozumiem, że babci przysługuje karekta na przewóz?
Re: Porada...
Oczywiście. Lekarz POZ ma wypisać zlecenie na przewóz.