Wiem, że na powyższe pytanie nie na jednoznacznej odpowiedzi, ale chciałam się zapytać o Wasze ogólne doświadczenia z trwaniem poszczególnych etapów choroby u Waszych bliskich.
U nas wyglądało to tak:
2021 (82 lata) - pojawiają się problemy z pamięcią, zapominanie obsługi telefonu, pamięć krótkotrwała.
2022 luty (83 lata) - wizyta u neurologa, który stwierdza, że wszytsko jest ok. Dziadek poprawia się przy błędnych odpowiedziach. Nie zlecono badań diagnostycznych. Przepisany Lucetam.
2022 maj (83 lata) - COVID. Chwilę później pierwsza wyprawa do rodziny, gdzie dziadek rano nie wie, gdzie jest i jak tu trafił.
2022 grudzień (84 lata) - zapominanie, dalsze problemy z pamięcią. Dziadek zna swoją datę urodzenia i podstawowe informacje. Czasem myli dzień.
2023 luty (84 lata) - agresja, zagubienie w czasie: nie poznawanie, czy to rano, czy wieczór; dni tygodnia; nie rozpoznawanie roku, czy daty urodzin. Zapomnienie imienia małżonki (38 lat małżeństwa), mylenie imion, niechęć do mycia (ale to zawsze było
2023 czerwiec (84 lata) - nie poznawanie swojego mieszkania, omamy (sąsiad w TV), chowanie noży, młotków do toreb, pobudzenie, oficjalna diagnoza: głęboki Alz.
Zastanawiam się jak szybko to może postępować, bo ostatni rok już robi się ciężki, a wiem, że jeszcze wszytsko może być przed nami