Strona 2 z 3

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: piątek 15 cze 2012, 19:58
autor: Tomek
Wigi ma dobre intencje, więc Mario nie odbierz tego tak negatywnie. Faktycznie leki do danych przypadków nie zawsze są odpowiednio dopasowane i ja też podejmowałem nie raz decyzję o odstawieniu danego leku. Z Exelonem i lekami tego typu jest tak jak z tymi probiotykami, o których wspominałem. Niektórzy lekarze nie potrafią sobie wyobrazić, że ich działanie może być negatywne. To tak jak mówiłem, w dużej mierze jest tak przez firmy farmaceutyczne, które urządzają seminaria, szkolenia, sympozja itp.
Wracając do Twojej mamy, może jednak się okazać, że to Exelon przyniósł skutki uboczne ale Donepezil działałby pozytywnie. U Twojej mamy wspomniałaś głównie o problemach z pamięcią krótkotrwałą i długotrwałą, osłabieniu, problemach z sercem. Być może był tam też jakiś epizod z niedotlenieniem i to on był po części winowajcą... albo niedotlenienie ze względu na pracę serca cały czas występuje? Tylko pytanie co tak naprawdę wykazała tomografia komputerowa? Proponowałbym wybrać się do innego neurologa z prośbą o skomentowanie wyników tomografii. Potrzebowałabyś płytki ze zdjęciami.

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: piątek 15 cze 2012, 21:46
autor: wigi
Marysieńka pisze: Strofujesz mnie, jakbyś była jakims ekspertem w tej dziedzinie, a nie tylko opiekunem. Ale specjaliści tez sie mylą.
Nie jestem ekspertem. Nikt na tym forum (póki co) nie jest lekarzem. I dlatego nie można na tym forum pochwalać samowolnego (bez konsultacji z lekarzem) podawania czy zaprzestawania podawania leków.
Zresztą, nawet gdyby był tu jakiś lekarz to przecież nie podjąłby się diagnozowania przez internet (sic)!
Z drugiej strony, wielokrotnie na tym forum było podkreślane, że chorym na ch. Alzheimera (ogólnie na otępienie) powinien zajmować się specjalista w tej dziedzinie. Niestety, nie każdy neurolog (a cóż dopiero psychiatra) zna się na chorobach otępiennych, dlatego nieraz specjalisty trzeba szukać.
Poza tym trzeba pamiętać o tym, że chorobę Alzheimera można na 100% zdiagnozować dopiero po śmierci chorego wykonując badanie mózgu.
No i trzeba pamiętać o tym, że (póki co) żaden lek stosowany w ch. Alzheimera tej choroby nie leczy. Leki te głównie łagodzą objawy tej choroby (w różnym stopniu u różnych chorych)

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: poniedziałek 18 cze 2012, 16:32
autor: Marysieńka
Tomek pisze:Wigi ma dobre intencje, więc Mario nie odbierz tego tak negatywnie. Faktycznie leki do danych przypadków nie zawsze są odpowiednio dopasowane i ja też podejmowałem nie raz decyzję o odstawieniu danego leku. Z Exelonem i lekami tego typu jest tak jak z tymi probiotykami, o których wspominałem. Niektórzy lekarze nie potrafią sobie wyobrazić, że ich działanie może być negatywne. To tak jak mówiłem, w dużej mierze jest tak przez firmy farmaceutyczne, które urządzają seminaria, szkolenia, sympozja itp.
Wracając do Twojej mamy, może jednak się okazać, że to Exelon przyniósł skutki uboczne ale Donepezil działałby pozytywnie. U Twojej mamy wspomniałaś głównie o problemach z pamięcią krótkotrwałą i długotrwałą, osłabieniu, problemach z sercem. Być może był tam też jakiś epizod z niedotlenieniem i to on był po części winowajcą... albo niedotlenienie ze względu na pracę serca cały czas występuje? Tylko pytanie co tak naprawdę wykazała tomografia komputerowa? Proponowałbym wybrać się do innego neurologa z prośbą o skomentowanie wyników tomografii. Potrzebowałabyś płytki ze zdjęciami.

Trudno, zeby wyrzuty , zarzuty i podejrzenia w przypadku, gdy odstawienie lekarstw jest weryfikowane już przez 4 lata i to z pozytywnym skutkiem, brac za dobre intencje. W takim przypadku te dobre intencje wyglądają bardziej jak jakieś pretensje, że odstawiając lekarstwa udało mi sie uchronic swoją mamę przed jeszcze większym kalectwem, a może i przed szybszą śmiercią.
I lekarze pewnie nie liczą się negatywnym działaniem leku, jeżeli ten lek rutynowo przypisywany jest przy tego typu chorobie. Mogą sie jedynie liczyc ze skutkami ubocznymi jego działania,a niestety postępującą chorobę w przypadku zazywania tych leków nie można zaliczyć do tych skutków ubocznych tym bardziej, że taki stan jest normą przy ich przyjmowaniu.
Kierowanie sie sympozjami, szkoleniami czy seminariami mogło by miec wpływ na lekarza przy doborze leku, ale nie w przypadku rozpoznania chroby. Mylne rozpoznanie choroby to on jednak bierze na swoje konto jako swojego błędu lekarskiego. Ale po rocznej, może półrocznej przerwie czyniłysmy próby podawania innych, ostatnio Axury. I być może to eksperymentowanie na mojej mamie przyczyniło do problemów z sercem, których wczesniej nie miała. Oczywiście oprócz tego niedotlennego epizodeciku, który wystąpił cztery lata temu na skutek przyjmowania leków.
I naprawde trudno dopatrywac się jakichś niedotlenień, które mogłyby byc winowajcą otępienia u mojej mamy, gdyz do tych niedotleniem musiało by dochodzić nieobjawowo , a dopiero uwidaczniał by się ich skutek, czyli wszelkie zaburzenia z pamięcią, z orientacją w czasie i przestrzeni, które zachodziły stopniowo, a pierwsze dały sie już zauważyc w 2004 roku. Wczesńiej mogło dochodzic do jakichś małych ogniskowych zmian, które w trakcie życia zdarzają sie niejednemu dorosłemu człowiekowi. Ale w trakcie przyjmowania leków, jak i dwa lata po zaprzestaniu ich przyjmowania nie miała żadnych zawrotów, migotania przed oczami, duszności, upadków. Poza tym bardzo mało prawdopodobne sie wydaje, zeby jakies drobne incydenty niedotlenienia az do tego stopnia wpłynęły na otępienie mojej mamy, gdy tym czasem duzo gorsze stany wynikające z niedotlenienia czy z niedokrwienia, jakie znam, nie potrafiły doprowadzić az do takich spustoszen w mózgu, tylko te osoby samodzielnie funkcjonują. Tak jak i przypadku mojej mamy, takie drobne epizodziki jakie pojawiały sie w ubiegłym raku czy w tym, nie wpłynęły tak znacznie na pogorszenie jej funkcjonowania.
Ale tez nie jest powiedziane czy te leki w jakimś stopniu nie przyczyniają do wzrostu cisnienia tętniczego, jego spadków, a tym samym róznych zmian naczyniopochodnych.
I co tak naprawdę interesowało by Cię w tografii komputerowej głowy mojej mamy? Po jej zrobieniu na wiosnę jeszcze nie byłam u lekarza, także jej werdyktu jeszcze nie znam. Ale jakby co, znacznego stopnia zaniki korowo-podkorowe są.
wigi pisze: Nie jestem ekspertem. Nikt na tym forum (póki co) nie jest lekarzem. I dlatego nie można na tym forum pochwalać samowolnego (bez konsultacji z lekarzem) podawania czy zaprzestawania podawania leków.
Zresztą, nawet gdyby był tu jakiś lekarz to przecież nie podjąłby się diagnozowania przez internet (sic)!
Z drugiej strony, wielokrotnie na tym forum było podkreślane, że chorym na ch. Alzheimera (ogólnie na otępienie) powinien zajmować się specjalista w tej dziedzinie. Niestety, nie każdy neurolog (a cóż dopiero psychiatra) zna się na chorobach otępiennych, dlatego nieraz specjalisty trzeba szukać.
Poza tym trzeba pamiętać o tym, że chorobę Alzheimera można na 100% zdiagnozować dopiero po śmierci chorego wykonując badanie mózgu.
No i trzeba pamiętać o tym, że (póki co) żaden lek stosowany w ch. Alzheimera tej choroby nie leczy. Leki te głównie łagodzą objawy tej choroby (w różnym stopniu u różnych chorych)
Wigi skąd tak naprawde możesz wiedziec, kto jest kim na tym forum, i jaki jest jego prawdziwy interes, żeby na nim być? Ale mnie obecnosć lekarza wcale by nie przeszkadzała, jesli tylko można by było rzeczowo z nim porozmawiać, a nie na siłę uznawać jego autorytet lekarski.
I w obecnej sytuacji, takie ganienie mnie przestaje miec najmniejszy sens. Co innego by było, gdyby się okazało, że swoją decyzją zaszkodziłam swojej mamie, ale nie w przypadku, gdy juz przez okres 4 lat otrzymuję pozytywne efekty tej decyzji.
Do tego mówimy o odstawieniu leku objawowego, który nie leczy choroby, ani nie likwiduje jej przyczyn. Także jego działanie , oprócz dodatkowego trucia organizmu może być żadne. A to że tylko niektórym w bardzo nielicznych przypadkach wydaje sie, że chwilowo trochę ulega poprawie stan chorego nie staje sie żadnym potwierdzeniem skutecznosci jego przyjmowania.
I w takim przypadku odstawienie takiego leku, może nie pociągac za sobą żadnych skutków negatywnych, tak jak i w przypadku jego zażywania nie daje sie odczuc żadnych korzyści.A wrecz przeciwnie można jeszcze zyskać, bo nie chce mi sie wierzyć, żeby te leki nie miały działania tak jak wiele innych na rózne przewlekłe schorzenia, że na jedno pomagają, a na inne szkodzą.
Do działania takiego leku mozna przyrównac środki przeciwbólowe, że pomagają tylko tymczasowo, ale nie zlikwidują przyczyny bólu, a zdając sie tylko na nie można doprowadzic do jeszcze głębszego stanu chorobowego.
I to jest mój wybór czy ja sie decyduje uśmierzać ból w chorobie czy tez chce go znosic. Ale na pewno jak odejmę przyczynę bólu, to i ten środek przeciwbólowy nie będzie mi potrzebny. A nie to, żeby miała czekac na pozwolenie lekarza czy mogę zaniechać jego brania.
Inna sprawa. Jeśli w przypadku mojej mamy zaszła tylko pomyłka w diagnozie, a co może miec miejsce w bardzo wielu przypadkach tak zdiagnozowanych, to niestety ale rezygnując z podawania leków, które być może niepotrzebnie bierze, na chorobę, której byc może nie ma, to swoją decyzja zaoszczedziłam tylko cierpienia jej, sobie i całej rodzinie.
A lekarz może byc isc w zaparte przekonany święcie o swojej nieomylnosci, albo tez może byc świadom swojej pomyłki, ale tez niekoniecznie może chcieć się do niej przyznac.
W sumie chodziłam ze swoją mamą do psychiatry uchodzącego za tego lepszego w mieście, a jest ich dwóch. Od pobytu mamy w szpitalu chodzę tez za uchodzącego za najlepszego, neurologa , a jest ich zaledwie kilku. Także z niejednym przypadkiem chorobowym sie spotkali. A przy takim szukaniu gdzies dalej też nie wiadomo co sie znajdzie. Juz miałam okazje sie przekonac, że nasz miejscowy lekarz neurolog wydał bardziej trafną diagnoze na dolegliwosć niz profesor, ktory przypisał takie leki, że osoba je zazywająca po trzech dniach ich przyjmowania nie była w stanie podniesc z sie z łóżka, a co dopiero mówic o kontaktowaniu sie z nim czy może je odstawic.I pewnie jakby ich nie odstawiła tylko dalej zazywała, to już dawno gryzłaby ziemię.

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: poniedziałek 18 cze 2012, 21:53
autor: wigi
Marysieńka pisze:odstawiając lekarstwa udało mi sie uchronic swoją mamę przed jeszcze większym kalectwem, a może i przed szybszą śmiercią.
Jakie jeszcze lekarstwa odstawiłaś oprócz tabletek Exelonu?
Marysieńka pisze: Ale jakby co, znacznego stopnia zaniki korowo-podkorowe są.
Exelon przecież tego nie spowodował.
Marysieńka pisze:
Wigi skąd tak naprawde możesz wiedziec, kto jest kim na tym forum, i jaki jest jego prawdziwy interes, żeby na nim być?
A Twój jest jaki?
Marysieńka pisze: Do tego mówimy o odstawieniu leku objawowego, który nie leczy choroby, ani nie likwiduje jej przyczyn. Także jego działanie , oprócz dodatkowego trucia organizmu może być żadne. A to że tylko niektórym w bardzo nielicznych przypadkach wydaje sie, że chwilowo trochę ulega poprawie stan chorego nie staje sie żadnym potwierdzeniem skutecznosci jego przyjmowania.
Jakie masz podstawy do wypisywania takich rzeczy??
Exelon, jak każdy lek nie pomaga każdemu, ale wielu osobom jednak pomaga. Złagodzenie objawów i poprawa komfortu życia chorego przez jakiś czas (kilka lat) to naprawdę bardzo dużo.
Marysieńka pisze: W sumie chodziłam ze swoją mamą do psychiatry uchodzącego za tego lepszego w mieście, a jest ich dwóch. Od pobytu mamy w szpitalu chodzę tez za uchodzącego za najlepszego, neurologa , a jest ich zaledwie kilku.
Nie chodzi o chodzenie do lekarza "najlepszego w mieście" a o pójście do specjalisty od chorób otępiennych i choroby Alzheimera.

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: wtorek 19 cze 2012, 17:07
autor: Marysieńka
wigi pisze:Jakie jeszcze lekarstwa odstawiłaś oprócz tabletek Exelonu?
To to tylko był mało istotny błąd.
Wtedy nie miałam powodu , zeby inne odstawiac.
To nie było tak, ze ja sobie obmyśliłam odstawienie Exelonu czy jakiegos innego leku i swój zamysł wprowadziłam w czyn. To był bardziej złozony proces. I po odstawieniu wszystkich rozpoczęłam podawanie od tych innych, począwszy od tych, które moja mama brała jeszcze przed szpitalem, a na sam koniec pozostawiłam sobie Exelon. I kazdego dnia wprowadzając każdy następny lek obserwował jak zachowuje sie jej organizm.

wigi pisze:Exelon przecież tego nie spowodował.
Po pierwsze, to o znacznym zaniku korowo- podkowowym napisałam w całkiem innym kontekscie.
Ale , skoro już poruszyłas kwestię wpływu leku, to wcale nie jest powiedziane, że Exelon nie ma w tym swojego udziału, chociazby poprzez doprowadzanie do jakchś zmian,przyczyniając się do innych dolegliwosci, które to z kolei mają wpływ na dalszy stan chorego.


wigi pisze:A Twój jest jaki?
Na pewno nie przekonywanie o dobroczynnym działaniu leku opartym na samej wierze i to pomimo niezauwazalnych zmian w przypadku bardzo sporej ilosci chorych i wciąż postępującej choroby w przypadku wszystkich .
Po prostu ostrzegam innych przed mozliwymi skutkami ich podawania, a o których przekonałam sie na własne oczy.


wigi pisze:Jakie masz podstawy do wypisywania takich rzeczy??
Exelon, jak każdy lek nie pomaga każdemu, ale wielu osobom jednak pomaga. Złagodzenie objawów i poprawa komfortu życia chorego przez jakiś czas (kilka lat) to naprawdę bardzo dużo.
Nic takiego nowego nie napisałam, co by nie znachodziło potwierdzenia. A podstawą do takiego twierdzenia sa informacje o leku, jak tez wszystkie objawy, zachowania towarzyszące chorym przyjmującym go, u których te wszystkie objawy sie utrzymują, jak tez ulegają pogłębieniu w trakcie jego przyjmowania.
Sama przyznajesz, że nie każdemu pomaga, to jaki jest sens w takich przypadkach trucia sie lekiem, jesli komus nie pomaga. Każdy lek to chemia, którego przyjmowanie i to przez dłuzszy czas nie pozostaje bez wpływu na różne narządy . Ale widocznie te maja być wyjątkowe. Ale możliwe tez , że niektóre zachowania chorych, które wyjątkowo dają sie we znaki im bliskim opiekującym się nimi, mozna zaliczyc do poprawy tego komfortu zycia chorego.
I nie masz żadnego dowodu, ze to te leki powstrzymują chorobę na jakiś okres czasu. Że nie jest to zasługa innych czynników, którym chory nie jest poddawany przez ten czas, a które to przyczyniły sie do powstania tej chroby.

wigi pisze:Nie chodzi o chodzenie do lekarza "najlepszego w mieście" a o pójście do specjalisty od chorób otępiennych i choroby Alzheimera.
Chyba mieszkasz w dużym miescie i nie znasz realiów mało miasteczkowych. Na jezdżenie po lekarzach kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów i szukać specjalisty, a i tak nie wiadomo na jakiego się trafi, bo bywają i lepsi i gorsi, po to tylko, żeby tylko usłyszec nazwę otępienia i leki na niego, które i tak nie uchronią przed najgorszym, szkoda czasu i pieniędzy. A jeszcze nie wiadomo jak osoba chora będzie znosiła tego typu podróże. Czy sie nie odbije na pogorszeniu jej stanu zdrowia.
Jezdzic to sobie można, jesli choroba rokuje nadzieje na wyleczenie, ale nie w przypadku, gdy nieuniknione jest pogorszanie sie stanu chorego i to podczas przyjmowania zapisanych lekarstw.
Ale takie rady skorzystania ze specjalisty, na pewno by sie przydały tym, którzy mają większe problemy ze swoimi chorującymi bliskimi .

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: środa 20 cze 2012, 09:32
autor: wirginia
Nie bardzo rozumiem wigi, dlaczego tak atakujesz, w moim odczuciu, Marysieńkę...
Na stronie Centrum Informacji o Leku o Exelonie wyraźnie zaznaczono, że leczenie należy kontynuować, dopóki przynosi ono korzyści, lecz w przypadku wystąpienia działań niepożądanych można zmniejszyć dawkę lub przerwać leczenie. I pewnie dlatego Marysieńka podjęła taką, a nie inną decyzję - dla dobra swojej Mamy. Zresztą jak wiemy, wszystkie leki stosowane w otępieniu mają zwiększyć komfort życia chorego i nic więcej, póki co, farmakologia nie jest w stanie osiągnąć. A i nie bez znaczenia dla organizmu chorego są leki - wystarczy poczytać skutki uboczne. Co gorsza w przypadku osób z otępieniem są trudności w komunikacji i czasami trudno zorientować się, jak chory czuje się po lekach.
To mnie zawsze przeraża, że moja Mama nie jest w stanie powiedzieć mi jak się czuje i gdzie ewentualnie ją boli. Muszę polegać jedynie na swojej intuicji i wnikliwej obserwacji. Kiedy w zeszłym roku Mama miała urosepsę nie było nic po niej widać nawet gorączki. Dopiero kiedy w organizmie rozszalała się infekcja z CRP 114mg/l i dodatkowymi objawami neurologicznymi wzywałam pogotowie.
Zgadzam się również z Marysieńką odnośnie dostępu do lekarza. Ja również mieszkam w niedużej miejscowości i znam to z autopsji - najbliższa miejscowość z jakimś wyborem lekarzy to 50 km.
I jeszcze jedno: nasze forum ma być wsparciem dla opiekunów, a teraz zrobiło się jakoś tak niesympatycznie...

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: czwartek 21 cze 2012, 21:34
autor: aisuni
czytam co piszecie i ..........przyznam, ze troche sama nabralam trochę wątpliwości co do Exelonu.
odstawienie leku ..........czy to mogloby coś być moze zmienić, juz sama nie wiem, jedno wiem napewno z tą diagnozą jest dośc trudno w przypadku tej choroby, jeśli jest ona spowodowana wiekiem a nie np. jakiś urazem czy innym powodem naglym.
troche zaczelam myśłeć, a może ..........Exelon.....w jakiś spoosb ogranicza zachowania mojej mamy, a moze gydby go nie bralal byłoby inaczej?
lęk, niepweność i tak naprawde ......trudna decyzja do podjęcia, bo przeciez gdy zapytam o mozliwośc odstawienia leku to wiadomo co powie każdy lekarz. Mama stosuje Exelon 2 lata , tera zod 2 miesiecy dostaje Ebixe ..........i nie zauwazylam jakis zmian w zachowaniu, w sumei jest jak bylo.........i po przeczytaniu tego co piszecie, ...zwątpilma czy poiwnnam go podawać, a moze ..on powoduje jakies ograniczenia, a gdyby go nie podawac, byloby inaczej. z jednej strony chęć odstawienia ale z drugeij strony obawy co wtedy.po przerpwie, jak wrocicci znowu do stsoowania. a moze przerwa spowodowac zmiany szybsze.

za duzo wątpliwości.....jak na teraz
a moze ktoś z Was. ma podobne spostrzeżenia ?

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: czwartek 21 cze 2012, 21:45
autor: Tomek
Powtórzę z tematu http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=11&t=88:

SYMPOZJUM – LECZENIE W CHOROBACH OTĘPIENNYCH
"Stanowisko grupy ekspertów z zakresu terapii otępienia, powołanych przez Sekcję Alzheimerowską Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Sekcję Psychogeriatrii i Choroby Alzheimera Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego oraz Polskie Towarzystwo Gerontologiczne, przyjęte na roboczym spotkaniu w dniu 12 marca 2004 roku w Warszawie"

Wprowadzone do lecznictwa kilka lat temu leki, powszechnie nazywane inhibitorami acetylocholinesterazy (AChE), dokonały przełomu w leczeniu otępienia, którego najczęstszą przyczyną jest choroba Alzheimera. Leki te u większości chorych powodują wielomiesięczne opóźnienie w nieuchronnym narastaniu objawów w zakresie niesprawności intelektualnej oraz łagodzą lub eliminują bardzo kłopotliwe, szczególnie dla opiekunów, zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania, które występują u około 90% pacjentów. U części chorych obserwuje się nawet przejściową poprawę.
Leki tego typu mają zastosowanie w przypadku demencji, w których występuje obniżenie poziomu neuroprzekaźnika o nazwie acetylocholina. Taką demencją jest choroba Alzheimera i w takiej sytuacji leku nie należy odstawiać. Natomiast na pewno zdarzają się różne indywidualne nietypowe i źle zdiagnozowane przypadki, w których lek ten może przynosić pogorszenie stanu i wtedy powinien zostać odstawiony.

W celu zwiększenia pewności, że dana demencja wynika z choroby Alzheimera potrzebne jest potwierdzenie zwiększonej neurodegeneracji w rejonie hipokampu.

Pomocna w diagnozie jest też obserwacja objawów psychotycznych wynikających z obniżonego poziomu acetylocholiny:

- objawy te cechują się podstawowymi zaburzeniami myślenia i spostrzegania oraz niedostosowanym i spłyconym afektem (afekt - obserwowana przez badającego ekspresja emocji),
- zmiany dotyczą czynności, które pozwalają normalnej osobie na odczuwanie swojej odrębności, indywidualności, odrębności i zdolności kierowania sobą,
- najbardziej intymne myśli, uczucia i działania są często odczuwane jako znane innym,
- możliwy jest rozwój wyjaśniających urojeń,
- osoba może traktować siebie jako środek wszystkich wydarzeń,
- częste są omamy, w szczególności słuchowe,
- zmianie może ulegać spostrzeganie: barwy i dźwięki mogą być odbierane jako bardziej ostre, nadmiernie żywe,
- często chory ma przekonanie, że codzienne sytuacje mają specjalne, zazwyczaj zagrażające znaczenie, skierowane tylko do niego,
- w zaburzeniach myślenia nieistotne cechy całego pojęcia wysuwają się an pierwszy plan i zastępują miejsce tych, które są istotne i odpowiedznie do sytuacji, a co za tym idzie myślenie staje się puste i niejasne, a wypowiedzi niezrozumiałe,
- charakterystyczny jest nastrój pusty, kapryśny lub niespójny.

http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=12&t=83

Re: Leki - wymiana informacji, własne obserwacje

: czwartek 21 cze 2012, 22:25
autor: Tomek
Zapomniałem jeszcze podać link do tematu gdzie można znaleźć więcej objawów typowych dla choroby Alzheimera:
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=11&t=56

Niestety lekarze czasami swoją diagnozę ograniczają wyłącznie do wytycznych sprzed kilkunastu już lat.

Kryteria kliniczne otępienia alzheimerowskiego wg ICD-10 (Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych 1994):

Prawdopodobna choroba Alzheimera:
- podstępny początek z powolnym pogarszaniem się stanu chorego,
- nieobecność objawów klinicznych i inne wyniki badań wykluczające możliwość wystąpienia otępienia, jako rezultatu innych chorób układowych lub chorób mózgu,
- nieobecność nagłego, udarowego początku objawów uszkodzenia ogniskowego ośrodkowego układu nerwowego.

http://www.alzh.pl/standardy_2_05.html

Jak wiadomo punkt drugi jest zawodny, ponieważ lekarze mogą robić niekompletny zestaw badań oraz istnieje jeszcze wiele typów demencji, których póki co nie można, nie da się wprost zdiagnozować.

Re: Co zrobić gdy chory nie chce przyjmować leki

: środa 11 lip 2012, 07:57
autor: Tomek
Przeniesione z tematu: "Co zrobić gdy chory nie chce przyjmować leki" - http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... f=13&t=114
Marysieńka pisze:Moja mama w erze Exelonu w 2008 roku, jakos tak w dwu ostatnich tygodniach przed szpitalem nie chciała przyjmować lekarstw. Twierdziła, ze sie nimi zatruje, ale pomału za namową dała je sobie włozyc do buzi i łykała.
Wiele się Twoja Mama Mario nie pomyliła, bo jak wspominałaś leki nie były adekwatne do zmian u Twojej Mamy.
Z kolei tak odbiegnę trochę od głównego tematu i się spytam.
Miał może Twój Tata sprawdzany poziom homocysteiny zaraz po tym udarze?