nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpitalu

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
mme
Posty: 18
Rejestracja: niedziela 20 sty 2013, 20:25

nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpitalu

Post autor: mme »

Witam, znalazłam to forum przed chwilą i jeszcze nie zdążyłam zapoznać się z tym co już zostało napisane. Być może ktoś miał podobny problem ale ja znalazłam się w "roli opiekuna" kilka dni temu i czuję się w tej sytuacji kompletnie zagubiona.
Nie wiem nawet czy to co się dzieje z Mamą to objawy demencji. Na razie próbuję wierzyć, że obecne zaburzenia psychiczne są odwracalne.
Zacznę swoją historię trochę od końca: Mama (77 lat) 10 stycznia została przyjęta do szpitala na oddział kardiologiczny z powodu objawów przewlekłej niewydolności krążenia. Nawiasem mówiąc objawy występowały od bardzo dawna ale z różnych powodów dotychczas nie była leczona To odrębna historia, podobnie jak opis szczegółów pobytu w szpitalu; może później do tego wrócę. W czasie tygodniowego pobytu Mamy w szpitalu obserwowałam, ze z dnia na dzień była w coraz gorszej kondycji psychicznej. Początkowo niepokoiło mnie "wyłączanie się" , utrudniony kontakt , niewyraźna mowa. Taki stan był niezmienny przez cztery dni. W piątym dniu byłam już przerażona- Mama zaczęła "mówić od rzeczy"; mam wrażenie że miała nawet halucynacje, mamrotała coś niezrozumiałego przez sen. Oczywiście informowałam o tym lekarza prowadzącego ale nie uzyskałam żadnej odpowiedzi poza potwierdzeniem moich obaw, że wyjdzie ze szpitala w gorszym stanie niż została przyjęta.
W szpitalu też pojawił się inny problem- całkowita niesamodzielność w samoobsłudze. Mam jest niepełnosprawna ruchowo (ma zaawansowaną osteoporozę). Ostatnio skarżyła się na nasilenie bólu kręgosłupa (to było głównym powodem wezwania przeze mnie lekarza rodzinnego. Wizyta domowa zakończyła się właśnie skierowaniem do szpitala ale, jak pisałam, z powodu niewydolności krążenia). Mimo bólu przez ostatnie 2 tygodnie przed szpitalem Mama wstawała przy mojej pomocy z łóżka, samodzielnie korzystała z toalety, z trudem ale radziła sobie z myciem. Przede wszystkim jednak informowała o swoich potrzebach kiedy potrzebowała pomocy. Natomiast w szpitalu od razu została unieruchomiona. Założyli jej cewnik + pampersy i przez 5 dni była unieruchomiona w łóżku. Dopiero kiedy właściwie wymusiłam konsultację ze specjalistą, już na drugi dzień zastałam rano Mamę siedzącą przy stoliku i okazało się, że jeszcze przed wizytą specjalisty, znalazła się pielęgniarka, która "uruchomiła Mamę" a mnie udzieliła wskazówek dot. prostych ćwiczeń wzmacniających mięśnie. Konsultant potwierdził jedynie, ze wskazana jest aktywność ruchowa w miarę możliwości i wydał wniosek do zakupu balkonika.
Dwa dni później Mama została wypisana ze szpitala w stanie "optymalnym" (cytat z wypisu).
Obecnie "stan optymalny" wygląda tak, że nadal ma opisane wyżej zaburzenia psychiczne. Z wielkim trudem udaje mi się nakłonić ją do wstania z łózka, zażywania leków, jedzenia i przede wszystkim picia. Nadal chwilami "mówi od rzeczy" i właściwie cały czas nie ma z nią normalnego kontaktu. Chyba nie rozumie co się do niej mówi, chociaż chwilami potrafi w miarę logicznie rozmawiać. Jest zdezorientowana ale znajomych, rodzinę poznaje. Włączam jej telewizor, ale patrzy tylko bezmyślnie w ekran. Przestała nawet sięgać po książkę (pierwszego dnia próbowała czytać ale to był chyba tylko odruch) Stara się korzystać z toalety ale jednocześnie załatwia się głównie w pampersy.
Na razie muszę sobie z tymi problemami radzić sama; zostałam tą sytuacją zaskoczona i dopiero próbuję się zorganizować. To "organizowanie się" utrudnia mi konieczność zapewnienia stałej obecności kogoś przy Mamie. Jednocześnie, chociaż wiem, że będę potrzebowała pomocy opiekunki, jeszcze nie potrafię określić w jakim zakresie, bo wciąż się łudzę, że ten dramatyczny stan minie, że będzie lepiej. Jeszcze tydzień będę w domu (ferie). Może na kolejny wezmę opiekę ( wykorzystałam na razie 4 dni) Ale co dalej?
Mój optymizm, ze będzie lepiej wynika z "edukacji internetowej" i pocieszania przez pielęgniarkę ze szpitala, pielęgniarkę środowiskową, niektórych znajomych, że takie objawy psychiczne mogą być następstwem pobytu w szpitalu ale także skutkiem ubocznym leczenia (zachwiania gospodarki wodno- elektrolitowej), odwodnienia).
Ja na razie "napędzam się" adrenaliną; od trzech tygodni, żyje w nieustannym i narastającym stresie. Czuje się już wyczerpana emocjonalnie i fizycznie. A przecież to dopiero początek. Chciałabym jeszcze wezwać do domu jakiegoś dobrego lekarza ale nie mam pojęcia gdzie takiego szukać? Liczę na to, ze ktoś z Was potrafi coś doradzić
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: wigi »

Witaj, Mme
mme pisze: Natomiast w szpitalu od razu została unieruchomiona. Założyli jej cewnik + pampersy i przez 5 dni była unieruchomiona w łóżku.
No, niestety takie jest standardowe postępowanie pielęgniarek w szpitalu wobec osób starszych. Nie chcą robić sobie kłopotu, więc od razu pampersy i do łóżka. A jak chory chce wychodzić to zapinają go w pasy... Nie mówiąc już o tym, że pod byle pretekstem aplikują różne środki uspokajające, byleby tylko chorego utrzymać w łóżku...
mme pisze: Obecnie "stan optymalny" wygląda tak, że nadal ma opisane wyżej zaburzenia psychiczne. Z wielkim trudem udaje mi się nakłonić ją do wstania z łózka, zażywania leków, jedzenia i przede wszystkim picia. Nadal chwilami "mówi od rzeczy" i właściwie cały czas nie ma z nią normalnego kontaktu. Chyba nie rozumie co się do niej mówi, chociaż chwilami potrafi w miarę logicznie rozmawiać. Jest zdezorientowana ale znajomych, rodzinę poznaje. Włączam jej telewizor, ale patrzy tylko bezmyślnie w ekran. Przestała nawet sięgać po książkę (pierwszego dnia próbowała czytać ale to był chyba tylko odruch) Stara się korzystać z toalety ale jednocześnie załatwia się głównie w pampersy.
(..)
Chciałabym jeszcze wezwać do domu jakiegoś dobrego lekarza ale nie mam pojęcia gdzie takiego szukać? Liczę na to, ze ktoś z Was potrafi coś doradzić
Stan Twojej Mamy to na pewno skutek pobytu w szpitalu. Ten pobyt musiał być dla niej szokiem.
Czy będzie lepiej? Prawdopodobnie tak. Ale tego jak długo będzie to trwało nikt nie jest w stanie przewidzieć. Musisz Mamę starać się rehabilitować, dużo do niej mówić, pilnować by regularnie korzystała z toalety...
Oczywiście zawsze możesz skonsultować Mamę ze specjalistą - najlepiej neurologiem.
mme
Posty: 18
Rejestracja: niedziela 20 sty 2013, 20:25

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: mme »

No, niestety takie jest standardowe postępowanie pielęgniarek w szpitalu wobec osób starszych. Nie chcą robić sobie kłopotu, więc od razu pampersy i do łóżka. A jak chory chce wychodzić to zapinają go w pasy... Nie mówiąc już o tym, że pod byle pretekstem aplikują różne środki uspokajające, byleby tylko chorego utrzymać w łóżku...
Obawiam się, że nie tylko pielęgniarki postępowały "standardowo" i cewnik był najmniejszym "grzechem", chociaż prawdopodobnie był przyczyną stanu zapalnego i konieczności leczenia antybiotykiem. Chodziłam do szpitala 3 razy dziennie, spędzałam tam po kilka godzin dziennie. Podczas mojej obecności ani raz nie zajrzał do sali żaden lekarz; pielęgniarki tylko po to żeby podać leki. Bez słowa. Kiedy raz przyszłam 15 minut po wydaniu kolacji i zobaczyłam, że Mama nie ma "swojej porcji", dowiedziałam się, że "nie chciała jeść to zabrali ale mogą jeszcze przynieść". Przypomnę była odwodniona. Nikogo chyba nie interesowało czy je i pije. No ale przecież trzeba było jej pomóc przynajmniej usiąść. Kiedy poinformowałam lekarza, ze Mama jest chyba odwodniona, zapewnił że dostaje kroplówki. 5 minut później przyszła pielęgniarka i podłączyła kroplówkę. Lekarz prowadzący ode mnie dowiedział się, że dwa dni wcześniej był problem, bo mamie spadło ciśnienie. Ja dowiedziałam się o tym od współpacjentki. Z karty wypisu domyśliłam się, że chodzi o zapisaną wartość ciśnienia: 10/70 !( za to najwyższa zapisana wartość to 190/100 a w rozpoznaniu między innymi nadciśnienie. Z lekarzem prowadzącym rozmawiałam trzy razy. Za każdym razem mówił, że jeszcze nie widział wyników badań. Ja miałam wątpliwości czy w ogóle widział Mamę. Na drugi dzień po przyjęciu Mamy na oddział twierdził, ze została skierowana na nieodpowiedni oddział, bo...powiedziała, że boli ją kręgosłup. Do szpitala przyszła z badaniami zleconymi przez lekarza rodzinnego i rozpoznaniem niewydolności krążenia, którą było widać "gołym okiem" Poza tym p. doktor pytał wtedy czego ja od nich oczekuję. Moje pytania o możliwość konsultacji ze specjalistą "od kręgosłupa" pomijał milczeniem do czasu, kiedy zapytałam czy mogę zapłacić za taka konsultację. Okazało się, że zapłacić nie mogę ale decyzję o konsultacji może podjąć ordynator. pan ordynator długo przekonywał mnie o braku celowości takiej konsultacji, wyrażał współczucie i zrozumienie dla mojej "dramatycznej" sytuacji, proponował dom opieki, uświadamiał w sprawie praw biologii i ograniczeń medycyny. W końcu ustąpił; konsultacja odbyła się dzień później. Trwała może 5 minut. No ale mam balkonik z refundacją NFZ.
Piszę o tym, żeby się wyżalić ale też to wszystko powoduje mój lek, że obecny stan Mamy jest wynikiem niewłaściwego leczenia. Tym bardziej, że znalazłam informację, że leki p/nadcisnieniowe mogą powodować objawy otępienia.
Oczywiście zawsze możesz skonsultować Mamę ze specjalistą - najlepiej neurologiem
.
Problem w tym, ze muszę znaleźć lekarza, który przyjdzie do domu. Tym bardziej potrzebny jest mi sprawdzony i dobry lekarz. Nie wiem gdzie szukać?
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: Tomek »

Witam, piszesz o tylu zaniedbaniach personelu, że wszystko mogło mieć po części wpływ na stan mamy.
Ogólnie w przypadku nagłych zmian związanych z funkcjami poznawczymi (w ciągu kilku dni a nie lat czy miesięcy) przyjmuje się, że do przyczyn mogą zaliczać się problemy naczyniowe/z układem krwionośnym (np. niedotlenienie mózgu), skutki uboczne leków, odwodnienie itd. czyli wszystko to co można przeczytać powyżej.

Jeżeli chodzi o osteoporozę i bóle kręgosłupa. W zaawansowanej osteoporozie dochodzi do samoistnych bolesnych pęknięć kręgów. Czasami zaleca się stosowanie specjalnego gorsetu. Bardzo ważne pytanie jest czy Twoja mama miała kiedykolwiek badany poziom we krwi witaminy D3 i parathormonu??
mme
Posty: 18
Rejestracja: niedziela 20 sty 2013, 20:25

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: mme »

Dzisiaj dzień zaczął się stosunkowo dobrze; po raz pierwszy od powrotu ze szpitala Udało się "wyciagnąć" Mamę z łózka bez walki i protestów. W łazience poradziła sobie bez mojej pomocy, zjadła normalnie śniadanie. Była w miarę dobrym kontakcie ale tylko do czasu. Później znowu nasiliła się dezorientacja a ja znowu podejrzewam leki. Jeszcze w szpitalu miałam wrażenie, ze wkrótce po podaniu leków kontakt z Mamą się pogarszał. Wczoraj wieczorem i dzisiaj ok. południa mierzyłam Mamie ciśnienie. Wydaje mi się, że rozkurczowe i tętno są za niskie ( wczoraj 155/77/49, dzisiaj 123/72/54. Umówiłam się na konsultację z lekarzem rodzinnym dzisiaj wieczorem; może coś zmodyfikuje w tych lekach.
Druga sprawa jaką udało mi się dzisiaj "ruszyć" to telefon do MOPS-u w sprawie usług opiekuńczych. Wywiad środowiskowy dopiero w środę albo w czwartek ale po wstępnej rozmowie mam wątpliwości czy uzyskam pomoc jakiej potrzebuję. Pomijam kwestie odpłatności Była mowa o stawce godzinowej 10 zł z groszami; to jest średnia wysokość opłata za opiekę bez pośrednictwa MOPS-u, ale przede wszystkim ograniczony jest zakres tej opieki i obawiam się czy będzie wystarczający. No ale chociaż pierwszy krok już za mną.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: wigi »

mme pisze:Później znowu nasiliła się dezorientacja a ja znowu podejrzewam leki. Jeszcze w szpitalu miałam wrażenie, ze wkrótce po podaniu leków kontakt z Mamą się pogarszał. Wczoraj wieczorem i dzisiaj ok. południa mierzyłam Mamie ciśnienie. Wydaje mi się, że rozkurczowe i tętno są za niskie ( wczoraj 155/77/49, dzisiaj 123/72/54. Umówiłam się na konsultację z lekarzem rodzinnym dzisiaj wieczorem; może coś zmodyfikuje w tych lekach.
Jakie leki dostawała Twoja Mama w szpitalu, a jakie bierze teraz?
Ciśnienie rozkurczowe 77 i 72 jest dobre a tętno 49 i 54 trochę niskie
Trochę za wysokie to pierwsze - 155. Powinno być do 140.
mme
Posty: 18
Rejestracja: niedziela 20 sty 2013, 20:25

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: mme »

Jakie leki dostawała Twoja Mama w szpitalu, a jakie bierze teraz?
Jakie w szpitalu nie wiem; w karcie wypisu jest tylko ogólna informacja o zastosowanym leczeniu: tlenoterapia bierna, diuretyki w osłonie potasowej, ACEI i beta-bloker w małej dawce, antybiotyk dożylnie. Teraz zażywa Tritace, Furosemid,Nitrendypinę,Kalipoz, Nedal, Polocard, Eutyrox, Zadar doraźnie w razie bólu (ten lek może spowodować spłatanie itp, ale mimo bólu jeszcze go nie podawałam)
Jestem po konsultacji z lekarzem rodzinnym. Zdaniem p. dr żaden z leków nie powinien powodować opisywanych przeze mnie zaburzeń w zachowaniu.
Z własnego doświadczenia nadciśnieniowca wiem, że leki p/ nadciśnieniu mogą powodować różne sensacje zwłaszcza na początku leczenia. Mama od dawna nie zażywała żadnych leków poza eutyroxem ale też od niedawna (bo od co najmniej roku nie chciała zażywać żadnych leków; Twierdziła że źle się po nich czuje a nie pomagają. Nie chciała chodzić do lekarzy. W ciągu ostatniego roku to ja chodziłam za nią. Lekarz rodzinny widział ją dwa razy : w sierpniu i trzy tygodnie temu. W lutym ubiegłego roku raz udało mi się ją doprowadzić do geriatry. Wyniki badań laboratoryjnych krwi niczego nie wnosiły- z wyjątkiem wysokiego TSH wszystkie były w normie. To jedyne badania, które można było wykonać w domu. Niestety dolegliwości związane z osteoporozą coraz bardziej ograniczały aktywność Mamy. Od dawna rzadko wychodziła z domu a od kilku miesięcy stało się to w ogóle niemożliwe (mieszkanie na 3 piętrze bez windy). To co mnie niepokoiło i skłoniło rok temu do wizyty u geriatry to nadmierna senność. mama przesypiała niemal całe dni (wstawała o 13- 15-ej) czasem w ogóle nie wstawała z łózka. W nocy spała normalnie. Od wielu lat miała stale obniżony nastrój, mówiła, że chce już umrzeć (także wtedy gdy leczyła niedoczynność tarczycy, która pewnie jest jednym ze źródeł jej stanu). Myślałam, ze może trzeba spróbować leczenia przeciwdepresyjnego. Obawiałam się, ze to początek jakiegoś zespołu otępiennego. Ale geriatra to wykluczyła. Zleciła jedynie leczenie tarczycy.
Rzeczywiście, kiedy zaczęłam się interesować objawami różnych 'demencji" , nie pasowały mi do tego co obserwowałam u Mamy. Oczywiście miała problemy z pamięcią ale w wieku mamy to naturalne (ja też mam :roll: ); Dużo czytała, rozwiązywała krzyżówki. Ostatni raz sięgnęła po ksiązke w drugim dniu pobytu w szpitalu. Teraz próbuję jej włączać telewizor, ale nie wykazuje żadnego zainteresowania. Wprawdzie przed szpitalem już była wyraźnie mniej aktywna, często "zawieszała się". To mnie oczywiście martwiło ale to co dzieje się od kilku dni mnie przeraża.
Z tego co czytałam choroby otępienne rozwijają się stopniowo. Może tak się działo a pobyt w szpitalu spowodował tylko gwałtowne nasilenie problemów. Nie wiem czy mogę liczyć na to, że będzie lepiej? Nie miałam nawet czasu, żeby się przystosować do takiej sytuacji w jakiej się znalazłam niemal z dnia na dzień
Anhedonia
Posty: 30
Rejestracja: poniedziałek 14 maja 2012, 09:38

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: Anhedonia »

Na podstawie doświadczenia z moją mamą wiem, że wielokrotnie po pobycie w szpitalu pogarszał się jej stan psychofizyczny. Z jednej strony ratowano jej życie, a z drugiej powodowano pogorszenie funkcjonowania (zmiana leków, unieruchomienie w łóżku,zakładane na siłę pampersy i wiele innych). Wracała żywa, ale jak nie z tego świata. Nie poznawała własnego pokoju. Przeważnie udawało nam się powrócić prawie do stanu sprzed szpitala. Wymagało to czasu, cierpliwości i fizycznego usprawniania. Może też tak będzie u Was? Splątanie wskutek zmian otoczenia, zmiany leków czy niedokrwienia organów często występują u schorowanych osób starszych, jednak bywają stanem odwracalnym. Z całego serca życzę. Anka
Anhedonia :)
ewa
Posty: 44
Rejestracja: poniedziałek 10 wrz 2012, 08:07

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: ewa »

Witam. Mój Tatuś ponad pół roku temu był przez kilka dni w szpitalu na badaniach. Byłam u niego codziennie i obserwowałam ogromną zmianę w jego zachowaniu. Mimo że nie zakładano mu tam papmpersów ani nic w tym rodzaju zaczął zachowywać się zupełnie inaczej niż w domu. Wydaje mi się że zmiana otoczenia spowodowała u niego poczucie jakiegoś lęku, niepewności. Ręce drżały mu tak silnie że nie potrafił nic utrzymać. Opowiadał jakieś niestworzone historie. Skróciliśmy jego pobyt do absolutnie koniecznego minimum. Po powrocie do domu jeszcze trochę trwało zanim wrócił do stanu sprzed. Nie pamiętam dokładnie ale było to kilka dni. Teraz wozimy Tatę 3 razy w tygodniu do ośrodka dziennej opieki. Na początku za każdym razem musiałam go zapewniać że po niego przyjadę. Teraz już nawet o to nie pyta. Jest spokojny i cieszy się nawet kiedy tam jedzie, ale również cieszy się gdy po niego przyjeżdżam. Nie wiem jak to jest z innymi chorymi, ale dla mojego Taty z tego co zaobserwowałam i co czuję bardzo ważne jest poczucie bezpieczeństwa, świadomość że jest otoczony bliskimi którzy bardzo go kochają i szanują. Ja ciągle mu potarzam jak bardzo go kocham, jaki jest dla mnie ważny i jak wiele mu zawdzięczam. Widzę że sprawia mu to przjemność i poprawia jego nastrój. Myślę że pobyt w szpitalu może pogorszyć stan psychiczny chorego jak również sądzę że może to być proces odwracalny. Proszę uzbroić się w cierpliwość i mam nadzieję że tak będzie w Twoim przypadku. Pozdrawiam
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: nagłe pogorszenie stanu psychicznego po pobycie w szpita

Post autor: Tomek »

Wspominasz cały czas o osteoporozie. Jak tylko jakoś wszystko się trochę uspokoi, to załatw te badania mamie, o których wspomniałem szczególnie, że napisałaś, że mama nie wychodzi już od paru miesięcy z domu. Witamina D3 jest odpowiedzialna za wchłanianie wapnia a powstaje dzięki działaniu promieni słonecznych na skórę. W przypadku gdy osoba nie wychodzi z domu i nie wystawia ciała na działanie słońca spada poziom witaminy D3, co powoduje zmniejszenie przyswajania wapnia. W takiej sytuacji organizm podnosi poziom parathormonu, który wyciąga rezerwy wapnia z kości, żeby utrzymać odpowiedni jego poziom we krwi. Gęstość kości spada i zaczynają się kłopoty - garb, nacisk żeber na narządy, samoistne pękanie kręgów, osteomalacja, bóle itd. Tarczyca tez może mieć tutaj wpływ.

Jeżeli by się potwierdziło zaburzenie D3 i/lub parathormonu (samo badanie poziomu wapnia jeszcze nic nie mówi), to należy uważać przy leczeniu i kontrolować cały czas poziom wapnia, bo jego nadmiar zwiększa toksyczność niektórych leków nasercowych.
ODPOWIEDZ