Pomocy!
: sobota 09 lut 2013, 12:02
Witam!
Jestem nowa na forum i sama nie wiem od czego mam zacząć. Jednego jestem pewna - poziom frustracji sięgnął zenitu i muszę poszukać pomocy.
Mój 76 - letni ojciec ma wszelkie objawy alzhaimera: ma problemy z pamięcią, ciągle gubi różne przedmioty (klucze, portfel, okulary, dokumenty) i wiecznie ich szuka oskarżając przy tym wszystkich domowników o kradzież, traci orientacje w czasie i w przestrzeni (bez końca pyta się o datę,godzinę), zaniedbuje higienę osobistą, myli imiona moje i siostry, z czasem zaczął mieć problemy z mową i włączaniem się do rozmowy itd. - mogłabym wymieniać bez końca, wszystkie podstawowe czynności urastają do rangi gigantycznego problemu. Wydaje pieniądze na różne niepotrzebne rzeczy lub zakłada jakieś lokaty i nie pamięta w którym banku. Te symptomy trwają już parę lat i nasilają się z dnia na dzień. Najgorsze jest jednak to, że ojciec stał się agresywny. Zawsze miał trudny, wybuchowy charakter, ale ostatnio napada na domowników z byle powodu. W naszą stronę nieustannie lecą ataki, oskarżenia i co gorsza zabiera się do bicia. Żyjemy w strachu bo nasza mama jest po operacji guza mózgu, a ojciec już parę razy startował do niej z pięściami (a zwykły upadek mógłby być śmiertelny). Ojciec stał się nieobliczalny i kiedy tylko wychodzimy z domu ciągle myślimy czy czasem nie dojdzie do rękoczynów.
Ostatnio jest coraz gorzej - ojciec przestał "trafiać" do toalety (oddaje mocz na podłogę - jeśli oczywiście zdąży do łazienki). Incydent z tego tygodnia był koszmarny nagle zaczął się moczyć. Zsikał się w spodnie, po czym zdjął je i zaczął tak chodzić po domu. Co chwile oddawał mocz. Przed pójściem spać mama prosiła żeby założył pampersa. Rozjuszyło go to do tego stopnia, że pchnął ją z całej siły (na szczęście upadła na kanapę i skończyło się tylko siniakiem).
Nie jesteśmy w stanie wyperswadować mu również jeżdżenia samochodem i chodzenia do pracy. Mimo tego, że danego dnia nie ma żadnych zajęć i tak jedzie do pracy, a my drżymy - przepisy drogowe praktycznie już dla niego nie istnieją: przejeżdża na czerwonym, przekracza prędkość, nie patrzy na znaki i błądzi.
Cały problem polega na tym, że ojciec nie ma diagnozy. Byłyśmy już parę razy u lekarza pierwszego kontaktu z prośbą o skierowanie na badania diagnostyczne, ale niestety mimo naszych relacji go nie otrzymałyśmy. Usłyszałyśmy tylko, że te huśtawki nastrojów mogą być związane z jego długoletnią cukrzycą.Wizyta u neurologa również nic nie dała. Już same nie wiemy co mamy robić, do kogo się zgłosić. Nie dajemy już sobie rady. Moja 44 - letnia siostra, która mieszka z rodzicami zaczęła cierpieć na przewlekłą bezsenność i jest wykończona, a mama już po prostu sobie nie radzi psychicznie i fizycznie z tym wszystkim. Ojciec odmawia współpracy, łatwo się irytuje, odmawia współpracy i pójścia do lekarza.
Proszę powiedzcie co mam robić, bo mam wrażenie, że całą rodziną wpadamy w czarną dziurę. Nie umiemy sami tego powstrzymać, czy chociaż załagodzić na tyle by nie żyć w strachu. Życie stało się koszmarem
Jestem nowa na forum i sama nie wiem od czego mam zacząć. Jednego jestem pewna - poziom frustracji sięgnął zenitu i muszę poszukać pomocy.
Mój 76 - letni ojciec ma wszelkie objawy alzhaimera: ma problemy z pamięcią, ciągle gubi różne przedmioty (klucze, portfel, okulary, dokumenty) i wiecznie ich szuka oskarżając przy tym wszystkich domowników o kradzież, traci orientacje w czasie i w przestrzeni (bez końca pyta się o datę,godzinę), zaniedbuje higienę osobistą, myli imiona moje i siostry, z czasem zaczął mieć problemy z mową i włączaniem się do rozmowy itd. - mogłabym wymieniać bez końca, wszystkie podstawowe czynności urastają do rangi gigantycznego problemu. Wydaje pieniądze na różne niepotrzebne rzeczy lub zakłada jakieś lokaty i nie pamięta w którym banku. Te symptomy trwają już parę lat i nasilają się z dnia na dzień. Najgorsze jest jednak to, że ojciec stał się agresywny. Zawsze miał trudny, wybuchowy charakter, ale ostatnio napada na domowników z byle powodu. W naszą stronę nieustannie lecą ataki, oskarżenia i co gorsza zabiera się do bicia. Żyjemy w strachu bo nasza mama jest po operacji guza mózgu, a ojciec już parę razy startował do niej z pięściami (a zwykły upadek mógłby być śmiertelny). Ojciec stał się nieobliczalny i kiedy tylko wychodzimy z domu ciągle myślimy czy czasem nie dojdzie do rękoczynów.
Ostatnio jest coraz gorzej - ojciec przestał "trafiać" do toalety (oddaje mocz na podłogę - jeśli oczywiście zdąży do łazienki). Incydent z tego tygodnia był koszmarny nagle zaczął się moczyć. Zsikał się w spodnie, po czym zdjął je i zaczął tak chodzić po domu. Co chwile oddawał mocz. Przed pójściem spać mama prosiła żeby założył pampersa. Rozjuszyło go to do tego stopnia, że pchnął ją z całej siły (na szczęście upadła na kanapę i skończyło się tylko siniakiem).
Nie jesteśmy w stanie wyperswadować mu również jeżdżenia samochodem i chodzenia do pracy. Mimo tego, że danego dnia nie ma żadnych zajęć i tak jedzie do pracy, a my drżymy - przepisy drogowe praktycznie już dla niego nie istnieją: przejeżdża na czerwonym, przekracza prędkość, nie patrzy na znaki i błądzi.
Cały problem polega na tym, że ojciec nie ma diagnozy. Byłyśmy już parę razy u lekarza pierwszego kontaktu z prośbą o skierowanie na badania diagnostyczne, ale niestety mimo naszych relacji go nie otrzymałyśmy. Usłyszałyśmy tylko, że te huśtawki nastrojów mogą być związane z jego długoletnią cukrzycą.Wizyta u neurologa również nic nie dała. Już same nie wiemy co mamy robić, do kogo się zgłosić. Nie dajemy już sobie rady. Moja 44 - letnia siostra, która mieszka z rodzicami zaczęła cierpieć na przewlekłą bezsenność i jest wykończona, a mama już po prostu sobie nie radzi psychicznie i fizycznie z tym wszystkim. Ojciec odmawia współpracy, łatwo się irytuje, odmawia współpracy i pójścia do lekarza.
Proszę powiedzcie co mam robić, bo mam wrażenie, że całą rodziną wpadamy w czarną dziurę. Nie umiemy sami tego powstrzymać, czy chociaż załagodzić na tyle by nie żyć w strachu. Życie stało się koszmarem