mycie - niemycie

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Tonia
Posty: 49
Rejestracja: poniedziałek 25 lut 2013, 17:17

mycie - niemycie

Post autor: Tonia »

Bardzo proszę o podpowiedzi, jak poradzić sobie z myciem mamy.
Niemyta cierpi na już przewlekłe zapalenie dróg moczowych i płciowych. Niektórzy mówią, żeby nie namawiać, bo to wywołuje agresję. Owszem, ale nie wiem, nie wiem, jak z tym nienamawianiem do mycia do końca jest. Łazienka to najgorsze miejsce dla mojej mamy. Raczej nie z powodu strachu przed myciem(choć w 9 przypadkach na dziesięć nie potrafi regulować sobie wody i to może być dla niej frustrujące), ale nie chce się myć, po prostu. Tak szczerze mówiąc, przez 7 lat nie wypracowałam żadnego sposobu zachęcenia mamy do prysznica (ani nawet mycia się w misce - jak w czasach jej dzieciństwa). Mama NIE nękana przeze mnie potrafiła przez 2 tygodnie nie podmywać się. Kiedyś jeszcze symulowała jak małe dziecko"Nie brałam prysznica, tylko myłam się w misce, którą natychmiast wytarłam, dlatego jest sucha". Teraz mówi: "Ty bezwstydnico, ty gestapówo, ubeczko śledzisz mnie, podglądasz itp."Po prostu siedzę i czekam, aż ruszy do łazienki, a że za mną, delikatnie mówiąc, nie przepada, to stara się mnie pozbyć wychodząc do łazienki. Asystowałam jej przez pierwsze dwa lata (pod pretekstem możliwego przewrócenia) w trakcie brania prysznica i wszystko było ok. Dopiero po wspólnym wyjeździe i wypadnięciu z rutyny zaczęły się schody. Ba! Ale! jak już zacznie się pluskać, to stulitrowy bojler ma zbyt małą pojemność - tak jej się to podoba :roll: ! I bądź tu mądry... Opiekunce, która przychodzi, podczas gdy ja jestem w pracy, nie pozwoli w ogóle poruszać tego tematu. Nikt z członków mojej rodziny, nawet jej bratowa nie jest w stanie zaciągnąć jej do łazienki. Nie zionie agresją, jak do mnie, tylko mówi: zaraz, jestem zmęczona, to może wieczorem/rano, jest zimno, dokończę oglądać te fascynujące reklamy itp. A podczas pobytu w szpitalu myła się bez problemu. I co chodzi???
pozdrawiam serdecznie Tonia
ewa
Posty: 44
Rejestracja: poniedziałek 10 wrz 2012, 08:07

Re: mycie - niemycie

Post autor: ewa »

Witam. Ja spróbowałabym ją jakoś przekupić. Coś obiecać po kąpieli. Coś co lubi lub na czym jej zależy.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: mycie - niemycie

Post autor: wigi »

Tonia pisze:Niektórzy mówią, żeby nie namawiać, bo to wywołuje agresję. Owszem, ale nie wiem, nie wiem, jak z tym nienamawianiem do mycia do końca jest.
Namawiać nie ale wydawać polecenia, nawet jesli trzeba powtórzyć z 5 razy... To musi być rutynowe. Rano po wstaniu - wizyta w ubikacji a potem w łazience mycie się. I żadnego ale. Przy myciu trzeba asystować Mamie i mówić, co po kolei ma umyć....
acuarela
Posty: 26
Rejestracja: wtorek 12 lut 2013, 16:28

Re: mycie - niemycie

Post autor: acuarela »

mi w szpitalu ojciec już odmówił chęci kąpieli - być może w domu też taki będzie nie wiem, wg mnie ważna jest pora kąpania- chory ma być w najlepszej formie - u mnie to jest przedpołudnie, ale niechęć do mycia jest chyba typową cechą tej choroby. A może spróbuj mycia w łóżku mokrą gąbką/miękką szmatką tak jak to się robi przy leżących osobach - (mam a zostawiła to u mnie 6lat temu uczennica pielęgniarka - uczyłam ją angielskiego ) wielki tom p.t. Basic Nursing Skills gdzie jest oczywiście instrukcja jak to robić , mogę skserować i Ci wysłać tylko jest to w wersji po angielsku
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: mycie - niemycie

Post autor: wigi »

acuarela pisze:niechęć do mycia jest chyba typową cechą tej choroby.
Raczej nie. Ja z moją Mamą nie mam pod tym względem problemów.

Poza tym mówimy o dwóch sprawach: codziennym myciu się (w tym podmywaniu) i kąpieli/prysznicu...
Poranne mycie się/podmywanie musi być codziennie o tej samej porze.
Kąpiel później - rzeczywiście najlepiej wtedy, kiedy chory jest w możliwie dobrej formie - napewno nie wtedy, kiedy pora już na spanie...
Przy chorym chodzącym w miarę sprawnie mycie w łóżku raczej odpada...
Tonia
Posty: 49
Rejestracja: poniedziałek 25 lut 2013, 17:17

Re: mycie - niemycie

Post autor: Tonia »

Dziękuję wszystkim za dobre rady :)
Ewo - nie ma niczego, czego mama pragnie, czym mogłabym ją przekupić. Jej wyobrażenie o sobie ewoluowało w stronę księżnej pani, której wszystko się należy ;)
Acuarelo - mama, aczkolwiek wszystko, co się da robi w łóżku, to jest osobą chodzącą. Myłam ją, kiedy leżała po udarze i to jest rzeczywiście wyższa szkoła jazdy. Nie sądzę, żeby pozwoliła mi się myć teraz...
Twoja uwaga dotycząca niechęci do mycia chorych na A. w przypadku mojej mamy potwierdza się: dwadzieścia lat temu !!! mój żyjący wówczas ojciec zauważył, że mama nie myje się i martwił się, czy nie są to objawy sklerozy (tak wtedy mówiono o demencji), prosił mnie wtedy o zwrócenie mamie uwagi. A ja - nie śmiałam.
Wigi - Twoje propozycje wydają się najbardziej pasować do obecnej sytuacji, ale, o ile powtarzanie poleceń mogę zastosować, to asysta podczas ablucji jest niemożliwa. W zasadzie k a ż d e mycie kończy się awanturą ze strony mamy,a ja nie mam aż tyle samozaparcia, żeby być konsekwentna i często, niestety,wybieram święty spokój. W zasadzie to jest najbardziej newralgiczny punkt każdego dnia. Ale mycia dwa razy dziennie sobie nie wyobrażam w ogóle, chyba, że wróci do stanu sprzed donepexu i będzie mnie słuchała we wszystkim.
Wigi, podpowiedz, proszę, JAK brzmią Twoje polecenia. Może ja źle mówię? Warto zawsze się uczyć.
pozdrawiam wszystkich serdecznie Tonia
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: mycie - niemycie

Post autor: wigi »

Tonia pisze:Wigi, podpowiedz, proszę, JAK brzmią Twoje polecenia. Może ja źle mówię?
Po prostu. Biorę Mamę za rękę i prowadzę do łazienki. Staję w drzwiach i mówię: umyj buzię, weź mydło, umyj ręce, umyj pupę, czasem po parę razy itp. Podaję Mamie ręcznik (nie zawsze) i Mama się wyciera. Potem jest podobny rytuał mycia/ubierania protez zębowych... Po każdej wizycie w ubikacji też każę Mamie myć ręce... Oczywiście, jak trzeba, to sama Mamie myję pupę w ciągu dnia... Właściwa kąpiel jest po południu/wieczorem (niecodziennie) - Mamie muszę pomóc wejść do wanny, sadzam ją na siedzisku. Trzeba ją myć, bo sama cała się nie umyje...
Jakiegoś szczególnego wstrętu przed myciem nie zauważyłam... Muszę Mamie asystować, bo zdarza się, że mama wejdzie do łazienki i zapomina po co tam weszła, więc zajmuje się wszystkim innym (np. składaniem ręczników) ale nie myciem...
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: mycie - niemycie

Post autor: Tomek »

Tonia pisze:chyba, że wróci do stanu sprzed donepexu i będzie mnie słuchała we wszystkim
Donepex mocno zmienił Twoją mamę?
Tonia
Posty: 49
Rejestracja: poniedziałek 25 lut 2013, 17:17

Re: mycie - niemycie

Post autor: Tonia »

Wigi- dziękuję za jasny opis sytuacji. Spróbuję, choć mama bardzo broni swojego terytorium, nie pozwala się dotykać - wtedy młóci rękami i...bije mnie jak przedszkolak. Bardzo chce rządzić, ale zakres decyzji ma ograniczony właściwie do ciała. Zapewne stąd ta przekora i negacja. Ale to tylko takie moje psychologizowanie, może po prostu się boi, albo nie lubi? Będę testować Twoją metodę. Dziękuję raz jeszcze.

Tomku- Mama nadzwyczaj pozytywnie zareagowała i na donepex i kilka lat później na axurę. Przed donepexem miała urojenia, była zupełnie zdezorientowana co do czasu i do miejsca, organizowała pogrzeb swojej żyjącej wówczas matki. Do mnie mówiła: mamusiu. Nie potrafiła wykonać prostych czynności, nie pamiętała, czy jadła obiad, miała problemy z ubieraniem się. Wtedy się myła w mojej obecności. Po axurze też wróciła z czasów i miejsc młodości, ale pamięć krótkotrwała poprawiła się nieznacznie. Wróciła też agresja, szczególnie wywołana moim namawianiem do mycia. Na obydwa leki reagowała niezwykle dynamicznie. Wyglądało to na cudowne uzdrowienie - w ciągu tygodnia po donepeksie zaczęła rozumieć filmy, poprawnie reagować. Pamiętam szok mój i męża, kiedy śmiała się oglądając "Ranczo" . Wcześniej reagowała śmiechem np. na sceny przemocy wobec dzieci. Cały czas mam nadzieję, że zanim minie cudowne działanie axury (na forum amerykańskim poświęconym Alz. podają, że u 50% pacjentów memantyna działa do 8-10 miesięcy - ciekawe, na ile jest to prawda) naukowcy wymyślą nowy lek... Póki co, choroba znowu skokowo daje o sobie mocniej znać...
pozdrawiam ciepło Tonia
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: mycie - niemycie

Post autor: wigi »

Tonia pisze:Spróbuję, choć mama bardzo broni swojego terytorium, nie pozwala się dotykać - wtedy młóci rękami i...bije mnie jak przedszkolak.
Może się boi? Próbowałaś Mamę tak po prostu przytulać?? Moja Mama bardzo lubi, jak ją przytulam, wtedy głośno się śmieje...
Nie ma żadnych oporów przed dotykiem, bardzo lubi być np. trzymana za rekę itp.
Tonia pisze: Póki co, choroba znowu skokowo daje o sobie mocniej znać...
Może czas zmienić donepezil na rywastygminę?
ODPOWIEDZ