Niemyta cierpi na już przewlekłe zapalenie dróg moczowych i płciowych. Niektórzy mówią, żeby nie namawiać, bo to wywołuje agresję. Owszem, ale nie wiem, nie wiem, jak z tym nienamawianiem do mycia do końca jest. Łazienka to najgorsze miejsce dla mojej mamy. Raczej nie z powodu strachu przed myciem(choć w 9 przypadkach na dziesięć nie potrafi regulować sobie wody i to może być dla niej frustrujące), ale nie chce się myć, po prostu. Tak szczerze mówiąc, przez 7 lat nie wypracowałam żadnego sposobu zachęcenia mamy do prysznica (ani nawet mycia się w misce - jak w czasach jej dzieciństwa). Mama NIE nękana przeze mnie potrafiła przez 2 tygodnie nie podmywać się. Kiedyś jeszcze symulowała jak małe dziecko"Nie brałam prysznica, tylko myłam się w misce, którą natychmiast wytarłam, dlatego jest sucha". Teraz mówi: "Ty bezwstydnico, ty gestapówo, ubeczko śledzisz mnie, podglądasz itp."Po prostu siedzę i czekam, aż ruszy do łazienki, a że za mną, delikatnie mówiąc, nie przepada, to stara się mnie pozbyć wychodząc do łazienki. Asystowałam jej przez pierwsze dwa lata (pod pretekstem możliwego przewrócenia) w trakcie brania prysznica i wszystko było ok. Dopiero po wspólnym wyjeździe i wypadnięciu z rutyny zaczęły się schody. Ba! Ale! jak już zacznie się pluskać, to stulitrowy bojler ma zbyt małą pojemność - tak jej się to podoba
pozdrawiam serdecznie Tonia