jak sobie poradzić?
jak sobie poradzić?
witam,ja opiekuje sie 90 letnia babcią,mieszkamy razem i czasem mam to ochote rzucic w cholere.Już sama nie wiem czy to choroba czy złośliwosci babci....a co robi....począwszy od tego że myć to sie moze raz na pół roku bo można tylko pupe w misce czasem umyc,bielizne mozna nosic tez pol roku,wkladki nosic te same codziennie zużyte,zostawia zuzyte wkladki w lazience gdzie popadnie,papierki zwiniete z podcierania sie tu i ówdzie, czasem nie wie czy to dzien czy noc z racji tego ze robi sie juz ciemno szybko,w domu znecaja sie nad nia znaczy ja,wszyscy kradną ja na czele wszystko kradną -co po przeszukaniach wiekszosc rzeczy udaje mi sie znalezc,pieniadze znikaja co czasem udaje mi cos znalezc,a pieniazki przynosi poczta ktora tez patrzy sie na mnie jak na zlodziejke,babci corka niby rozumie i wspiera ale widze ze niechetna zebym przejela finanse w jakikolwiek sposob i sama nie wiem co mam o tym myslec,może troche lepiej zrobi mi sie jak wyleje żale na piśmie......
Re: jak sobie poradzić?
Cześć!
To wszystko jest w swej nienormalności normalne. Babcia po prostu NIE ROZUMIE, czego od niej chcesz. Trudno, musisz zbierać papier i wkładki, musisz zawiązać nos na supeł i nie wąchać brudnej skóry. Mycie kogoś wbrew jego woli to koszmar. I musisz dla swojego dobra po prostu nie słyszeć oskarżeń o kradzieże. Babcia zwyczajnie zapomina, gdzie coś położyła i żeby nie wątpić w swoje zdrowie psychiczne, oskarża osobę najbliższą, czyli Ciebie, o kradzież. Jeśli córka babci taka "życzliwa" spróbuj zachęcić ją do zastąpienia Cię przez jakiś czas w opiece nad babcią. Zapewne błyskawicznie dowie się, że też jest złodziejką i może wtedy zrozumie Twoje położenie i nareszcie zaufa Ci. Do dziś żałuję, że nie udało mi się nakłonić brata choćby do dwóch tygodni opieki nad mamą, żeby na własnej skórze poczuł działanie pana Alzheimera. Wisi w powietrzu niewypowiedziane do końca - więc nie mogę się bronić -oskarżenie mnie o zawłaszczenie pieniędzy mamy, a było dokładnie na odwrót (trzeba było do mamy dopłacać). Postaw sprawę jasno, bo inaczej nie zaznasz spokoju. I - może Cię nareszcie doceni, choć to wcale w opiece nad babcią nie jest najważniejsze, prawda?
A jeśli będziesz miała ochotę powściekać się - to pisz.
Trzymaj pion!
Serdeczności! Tonia
To wszystko jest w swej nienormalności normalne. Babcia po prostu NIE ROZUMIE, czego od niej chcesz. Trudno, musisz zbierać papier i wkładki, musisz zawiązać nos na supeł i nie wąchać brudnej skóry. Mycie kogoś wbrew jego woli to koszmar. I musisz dla swojego dobra po prostu nie słyszeć oskarżeń o kradzieże. Babcia zwyczajnie zapomina, gdzie coś położyła i żeby nie wątpić w swoje zdrowie psychiczne, oskarża osobę najbliższą, czyli Ciebie, o kradzież. Jeśli córka babci taka "życzliwa" spróbuj zachęcić ją do zastąpienia Cię przez jakiś czas w opiece nad babcią. Zapewne błyskawicznie dowie się, że też jest złodziejką i może wtedy zrozumie Twoje położenie i nareszcie zaufa Ci. Do dziś żałuję, że nie udało mi się nakłonić brata choćby do dwóch tygodni opieki nad mamą, żeby na własnej skórze poczuł działanie pana Alzheimera. Wisi w powietrzu niewypowiedziane do końca - więc nie mogę się bronić -oskarżenie mnie o zawłaszczenie pieniędzy mamy, a było dokładnie na odwrót (trzeba było do mamy dopłacać). Postaw sprawę jasno, bo inaczej nie zaznasz spokoju. I - może Cię nareszcie doceni, choć to wcale w opiece nad babcią nie jest najważniejsze, prawda?
A jeśli będziesz miała ochotę powściekać się - to pisz.
Trzymaj pion!
Serdeczności! Tonia