Choroba męża
Choroba męża
Mój mąż ma 81 lat. Od wielu lat jesteśmy w nieformalnej separacji.Mieszkamy jednak w tym samym mieszkaniu. Mąż dlatego,ze zawsze uważał się za jedynego właściciela,ja,bo z nauczycielskiej emerytury nie opłacę nawet kawalerki. Pierwsze objawy choroby zaczęły się w roku 2014,kiedy zaczął być chorobliwie zazdrosny ,posądzał o schadzki w piwnicy ,podejrzewał,że córka ułatwia mi te romanse , zakazał więc odwiedzin, kontrolował nie pamiętając,ze od lat wspólny jest jedynie dach nad głową. Ze względu na bezpieczeństwo,zdarzała się agresja, i z poczucia obowiązku podjęłam się nad nim opieki ale z trudem daję sobie z tym w tej chwili radę. Psychiatra uznał to za efekt nadużywania alkoholu(niepijący od 4 lat alkoholik) zapisał miansec i neurotop retard, Neurolog zlecił rezonans głowy i zapisał marbodin. Objawy zazdrości pomału wyciszyły się ale nastąpiło duże wahanie nastroju. Wtedy psychiatra dołozył mozarin. Ale te wahania trwały nadal. Potem przyszła obsesja na tle kasjerki z banku,która rzekomo kradła mu z konta sumy,jakich nigdy na nim nie było. Zawiadamiał o tym dyrekcję banku, potem policję ,mieliśmy z tego tytułu nie przyjemności. Wtedy psychiatra dołozył rispolept i zlecił testy u psychologa. Na podstawie tych testów wydał diagnozę :zespół psycho- organiczny wynikający z alkoholizmu. Kłopoty z pamięcią,które ciągle się nasilały określił jako naturalne w tym wieku ,podobnie jak i ciągłe przekładanie różnych przedmiotów, niemozność znalezienia np. kubka,skarpet,kluczy,odkładanie tych przedmiotów w najmniej spodziewane miejsca ,utratę umiejętności posługiwanie się kartą bankomatową czy telefonem. Podejrzenie o bankowe kradzieże ustały ale zaczęła się obsesja z brakiem wypróżniania. Miało go brakować przez wiele dni,mimo,że zażywał środki przeczyszczające .Zmieniłam psychiatrę dwa tygodnie temu. Zmienił on leki ,wyrzucił,miansec, mozarin, rispolept, dołozył vicebrol i kventiax.
Od wczoraj nastąpiło gwałtowne pogorszenie; traci orientację w rozkładzie mieszkania , ma chwilowe zaburzenia równowagi traci możliwość słownego porozumienia>np. pytając jaki lek zażywa- jak pociąg zażyłem? I Cały czas mówi o zaparciu ,domaga się srodków przeczyszczających ,które zażytych chwilę temu. No i jeśli nie leży to bezustannie porusza się po mieszkaniu. Mam 77 lat ,za sobą życie z alkoholikiem, jestem zwyczajnie zmęczona. Pomaga mi córka,ale ona musi pilnować pracy.Syn mieszka w Warszawie,też stara się pomóc. Ale ja z tym jestem na co dzień i z coraz większym trudem podnoszę się rano z łóżka,mam problemy ze snem. Nie oczekuję pomocy ale dobrze,ze mogłam tu o tym opowiedzieć. Dodam,że w Suwałkach nie ma grupy wsparcia ani innej formy pomocy dla opiekunów osób otępiałych.
Od wczoraj nastąpiło gwałtowne pogorszenie; traci orientację w rozkładzie mieszkania , ma chwilowe zaburzenia równowagi traci możliwość słownego porozumienia>np. pytając jaki lek zażywa- jak pociąg zażyłem? I Cały czas mówi o zaparciu ,domaga się srodków przeczyszczających ,które zażytych chwilę temu. No i jeśli nie leży to bezustannie porusza się po mieszkaniu. Mam 77 lat ,za sobą życie z alkoholikiem, jestem zwyczajnie zmęczona. Pomaga mi córka,ale ona musi pilnować pracy.Syn mieszka w Warszawie,też stara się pomóc. Ale ja z tym jestem na co dzień i z coraz większym trudem podnoszę się rano z łóżka,mam problemy ze snem. Nie oczekuję pomocy ale dobrze,ze mogłam tu o tym opowiedzieć. Dodam,że w Suwałkach nie ma grupy wsparcia ani innej formy pomocy dla opiekunów osób otępiałych.
Re: Choroba męża
Witaj, Misia328.
To znaczne pogorszenie może być skutkiem zmiany leków.
Proponuję wybrać się ponownie do psychiatry, albo do neurologa (najlepiej) - specjalisty od choroby Alzheimera i chorób otępiennych.
Objawy, które opisujesz sugerują również zaburzenie o charakterze choroby Alzheimera.
Obawiam się, że nie dasz rady na dłuższą metę opiekować się sama mężem. Można spróbować znaleźć Dom Dziennej Opieki dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Przy takich zachowaniach męża raczej bardzo trudno będzie można znaleźć opiekunkę do domu.
Proponuję zrobić naradę rodzinną i zastanowić się nad oddaniem męża do ZOL-u (psychiatrycznego). Zwykły dom opieki raczej nie wchodzi w rachubę. Być może trzeba będzie wystąpić o ubezwłasnowolnienie męża.
Samo notarialne pełnomocnictwo męża może tu nie wystarczyć.
To znaczne pogorszenie może być skutkiem zmiany leków.
Proponuję wybrać się ponownie do psychiatry, albo do neurologa (najlepiej) - specjalisty od choroby Alzheimera i chorób otępiennych.
Objawy, które opisujesz sugerują również zaburzenie o charakterze choroby Alzheimera.
Obawiam się, że nie dasz rady na dłuższą metę opiekować się sama mężem. Można spróbować znaleźć Dom Dziennej Opieki dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Przy takich zachowaniach męża raczej bardzo trudno będzie można znaleźć opiekunkę do domu.
Proponuję zrobić naradę rodzinną i zastanowić się nad oddaniem męża do ZOL-u (psychiatrycznego). Zwykły dom opieki raczej nie wchodzi w rachubę. Być może trzeba będzie wystąpić o ubezwłasnowolnienie męża.
Samo notarialne pełnomocnictwo męża może tu nie wystarczyć.
Re: Choroba męża
Witaj misia 328.
Mojego męża tez zdiagnozowała w kierunku otępienia naczyniowego psychiatra jak poszliśmy na wizytę , bo nie dawałam rady z nieuzasadnioną zazdrością.
Miałam mieć romanse nawet przez internet, pisząc na forum .
Mój Heniu ma też teraz okres intensywnego poruszania się po domu i ciągłego powtarzana słów. Dosłownie jak zacznie rano mówić to robi to przez cały dzień.
Dobrze, że pomagają Ci dzieci, każda nawet niewielka pomoc jest ważna, żebyś mogła złapać oddech.
Mojego męża tez zdiagnozowała w kierunku otępienia naczyniowego psychiatra jak poszliśmy na wizytę , bo nie dawałam rady z nieuzasadnioną zazdrością.
Miałam mieć romanse nawet przez internet, pisząc na forum .
Mój Heniu ma też teraz okres intensywnego poruszania się po domu i ciągłego powtarzana słów. Dosłownie jak zacznie rano mówić to robi to przez cały dzień.
Dobrze, że pomagają Ci dzieci, każda nawet niewielka pomoc jest ważna, żebyś mogła złapać oddech.
Re: Choroba męża
Czy zmiana leków była stopniowa? Stopniowe odstawienie poprzednich i wolne wprowadzenie nowych?
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Choroba męża
Nie,zmiana leków była natychmiastowa.
Ale to w tej chwili nie ma już znaczenia,bo dwa tygodnie temu mąż doznał udaru krwotocznego. Leży na neurologii. Pierwszy tydzień był na sali z e szczególną opieką,podłączony do aparatur,często kontrolowany przez pielęgniarki. Ale juz na drugi dzień został przywiązany za ręce do łóżka,bo wyrywał podłączone kabelki,kroplówkę wenflon i ponoć wychodził z łóżka.
Po tygodniu został przeniesiony na salę dwuosobową, ale też o opiece specjalnej, tu pielęgniarki zaglądają rzadko, oprócz rąk przywiązano nogi,kiedy przychodzę,leży w skotłowanej pościeli,przerażony i prosi,zeby stąd iść.Poznaje tylko córkę.Zmieniła się lekarka prowadząca ale nie widzielismy jej jeszcze na oczy,bo jej nigdy nie ma ,nawet w godzinach przeznaczonych na informacje dla rodziny.Mąż miał być 3 dni temu pionizowany ale nie ma nikogo,kto to potwierdziłby. Ordynator twierdzi,ze tak, pielegniarki nic nie widziały,bo albo nie miały dyżuru albo dopiero przyszły. Boję się interweniować,bo mąż się nie poskarży,nie powie a zaniedbania mogą okazać się jeszcze większe. W szpitalu pozostać musi,ale czy to,że ma nie tylko udar ale jest też otępienny dyskwalifikuje go jako człowieka? Kiedy przychodzimy,pierwsza rzecz o która prosi to picie, kubeczek i butelki z wodą stoją w zasięgu ręki ale on ma te ręce przywiązane więc zdany jest na niełaskę pielegniarek a te chyba mają ciekawsze zajęcia niz podanie wody.
Może ktoś miał podobny przypadek otępienia z udarem? czego mozna sie spodziewać,czy to co zniszczył udar ma szansę się cofnąć? Mąż nie jest sparalizowany,siada, rusza kończynami,chociaż niewyrażnie i niezbornie ale mówi ,brakuje mu słów,ale kiedy przychodzimy mówi po swojemu bez przerwy,tak,jakby nikt poza nami z nim nie rozmawiał. Jestem przerażona samym udarem a do tego taki stosunek do pacjenta,takie zło konieczne, bo musi tu być ale mile widziany nie jest bo sprawia problemy nie z własnej przecież winy.
Ale to w tej chwili nie ma już znaczenia,bo dwa tygodnie temu mąż doznał udaru krwotocznego. Leży na neurologii. Pierwszy tydzień był na sali z e szczególną opieką,podłączony do aparatur,często kontrolowany przez pielęgniarki. Ale juz na drugi dzień został przywiązany za ręce do łóżka,bo wyrywał podłączone kabelki,kroplówkę wenflon i ponoć wychodził z łóżka.
Po tygodniu został przeniesiony na salę dwuosobową, ale też o opiece specjalnej, tu pielęgniarki zaglądają rzadko, oprócz rąk przywiązano nogi,kiedy przychodzę,leży w skotłowanej pościeli,przerażony i prosi,zeby stąd iść.Poznaje tylko córkę.Zmieniła się lekarka prowadząca ale nie widzielismy jej jeszcze na oczy,bo jej nigdy nie ma ,nawet w godzinach przeznaczonych na informacje dla rodziny.Mąż miał być 3 dni temu pionizowany ale nie ma nikogo,kto to potwierdziłby. Ordynator twierdzi,ze tak, pielegniarki nic nie widziały,bo albo nie miały dyżuru albo dopiero przyszły. Boję się interweniować,bo mąż się nie poskarży,nie powie a zaniedbania mogą okazać się jeszcze większe. W szpitalu pozostać musi,ale czy to,że ma nie tylko udar ale jest też otępienny dyskwalifikuje go jako człowieka? Kiedy przychodzimy,pierwsza rzecz o która prosi to picie, kubeczek i butelki z wodą stoją w zasięgu ręki ale on ma te ręce przywiązane więc zdany jest na niełaskę pielegniarek a te chyba mają ciekawsze zajęcia niz podanie wody.
Może ktoś miał podobny przypadek otępienia z udarem? czego mozna sie spodziewać,czy to co zniszczył udar ma szansę się cofnąć? Mąż nie jest sparalizowany,siada, rusza kończynami,chociaż niewyrażnie i niezbornie ale mówi ,brakuje mu słów,ale kiedy przychodzimy mówi po swojemu bez przerwy,tak,jakby nikt poza nami z nim nie rozmawiał. Jestem przerażona samym udarem a do tego taki stosunek do pacjenta,takie zło konieczne, bo musi tu być ale mile widziany nie jest bo sprawia problemy nie z własnej przecież winy.
Re: Choroba męża
Oczwywiście, że go nie dyskwalifikuje. Ale w szpitalu niestety bywa różnie.misia328 pisze:W szpitalu pozostać musi,ale czy to,że ma nie tylko udar ale jest też otępienny dyskwalifikuje go jako człowieka?
Nie wiem, czy pielęgniarki mają ciekawsze zajęcia, ale generalnie jest z tym problem w szpitalach. Musisz przede wszystkim porozmawiać na ten temat z pielęgniarką oddziałową.misia328 pisze: Kiedy przychodzimy,pierwsza rzecz o która prosi to picie, kubeczek i butelki z wodą stoją w zasięgu ręki ale on ma te ręce przywiązane więc zdany jest na niełaskę pielegniarek a te chyba mają ciekawsze zajęcia niz podanie wody.
A jak wygląda sprawa z karmieniem? Pielęgniarki go karmią, czy Wy (rodzina) przychodzicie go karmić na zmianę?
Może się cofnąć, ale to zależy od tego jak silny był to udar. Trudno tu cokolwiek wyrokować.misia328 pisze: Może ktoś miał podobny przypadek otępienia z udarem? czego mozna sie spodziewać,czy to co zniszczył udar ma szansę się cofnąć?
Skoro nie możesz się skontaktować z lekarzem prowadzącym to rozmawiaj z ordynatorem. On jest najlepiej zorientowany, a przynajmniej powinien być.
Re: Choroba męża
Dziękuję serdecznie, spotkałam w końcu lekarkę,stwierdziła,ze zleciła przywiązywanie rąk, nóg nie. Jest to osoba bardzo młoda, wygląda na maturzystkę,to o niczym nie świadczy,wiem,ale na razie nie buduje też zaufania,tym bardziej,ze często wyjeżdża.Na naszą prosbę p. doktor rozmawiała z pielęgniarkami w sprawach budzących nasze wątpliwości. Mam nadzieję,że będzie lepiej
Nie zawsze mozemy być w porze posiłków,ale kiedy jesteśmy-karmimy,przynosimy też dozwolone produkty,owoce soki.
Po tomografie wiadomo,że wylew powoli się wchłania. Mąż powoli jest sadzany . Dalej jednak nie ma z nim większego kontaktu. Poznaje tylko córkę. Tworzy swój własny język,wyrazy,których nie rozumiemy. Chciałabym zapytać,czy leki psychiatryczne i Marbodin,które brał przed wylewem powinien przyjmować w trakcie leczenia udaru,czy mogą one z nimi kolidować . Lekarz twierdzi,że otrzymuje właściwe zamienniki ale widzimy,jak momentami narasta w nim agresja,jak z wściekłością próbuje wyrwać cewnik i trudno go uspokoić. Moze spowodowane to jest strachem i brakiem poczucia bezpieczeństwa? Podobno jest tez bardzo niespokojny w nocy, krzyczy- tak twierdzą pacjenci z sąsiedniej sali.Dziękuje raz jeszcze za odpowiedzi dna mój post. Pozdrawiam
Nie zawsze mozemy być w porze posiłków,ale kiedy jesteśmy-karmimy,przynosimy też dozwolone produkty,owoce soki.
Po tomografie wiadomo,że wylew powoli się wchłania. Mąż powoli jest sadzany . Dalej jednak nie ma z nim większego kontaktu. Poznaje tylko córkę. Tworzy swój własny język,wyrazy,których nie rozumiemy. Chciałabym zapytać,czy leki psychiatryczne i Marbodin,które brał przed wylewem powinien przyjmować w trakcie leczenia udaru,czy mogą one z nimi kolidować . Lekarz twierdzi,że otrzymuje właściwe zamienniki ale widzimy,jak momentami narasta w nim agresja,jak z wściekłością próbuje wyrwać cewnik i trudno go uspokoić. Moze spowodowane to jest strachem i brakiem poczucia bezpieczeństwa? Podobno jest tez bardzo niespokojny w nocy, krzyczy- tak twierdzą pacjenci z sąsiedniej sali.Dziękuje raz jeszcze za odpowiedzi dna mój post. Pozdrawiam
Re: Choroba męża
To jest afazja - zaburzenie mowy. Często jest skutkiem udaru. Chory ma upośledzoną (lub nawet zniesioną) zdolność do wyrażania myśli słowami - afazja ruchowa (motoryczna). Stąd to wrażenie, że tworzy własny język. Chory na ogół rozumie dość dobrze to co się do niego mówi.misia328 pisze:Tworzy swój własny język,wyrazy,których nie rozumiemy.
Z czasem sytuacja może ulec poprawie, ale nie zawsze tak się dzieje.
http://www.logopeda.krakow.pl/afazja-krakow" target="newWin
W przypadku chorych na Alzheimera wraz z postępem choroby też pojawia się afazja, ale tutaj ten proces postępuje na ogół bardzo powoli. Zaczyna się od tego, że chorzy np. zapominają nazw przedmiotów i zastępują je opisami. Pojawiają trudności z rozumieniem mowy - chorym trzeba polecenia powtarzać kilkakrotnie bardzo powoli i w bardzo uproszczony sposób...
Marbodin (memantyna) raczej nie powinien kolidować z lekami stosowanymi w czasie udaru, ale decyzję podejmuje lekarz. Inne leki trzeba dobrać na ogół na nowo.misia328 pisze: Chciałabym zapytać,czy leki psychiatryczne i Marbodin,które brał przed wylewem powinien przyjmować w trakcie leczenia udaru,czy mogą one z nimi kolidować . Lekarz twierdzi,że otrzymuje właściwe zamienniki ale widzimy,jak momentami narasta w nim agresja,jak z wściekłością próbuje wyrwać cewnik i trudno go uspokoić.
Re: Choroba męża
W piątek mąż usiłował wyjść z niezabezpieczonego łóżka,spadł na podłogę i złamał szyjkę kości udowej. Ponieważ było póżne popołudnie piątkowe zrobiono tylko prześwietlenie i zaaplikowano srodki p/bólowe .Decyzja o operacji czy naturalnym zrastaniu się złamania zapadnie w poniedziałek.Chciałabym zapytać,jakie leczenie będzie dla chorego korzystniejsze, mniej bolesne,szybsze? Jak w takiej sytuacji może być leczony udar,bo mąż będzie przeniesiony na ortopedię.
Czy powinniśmy dochodzić kto jest winny temu zdarzeniu?To z całą pewnością niedopatrzenie, bo boki łóżka były opuszczone,mimo,że wiadomo,że to pacjent z otępieniem,nielogiczny,dodatkowo ukarany udarem. Ktoś naraził go na potworny ból i długi pobyt w szpitalu przez głupotę brak wyobrażni czy zwykłe lekceważenie obowiazków. Nie chcielibyśmy zaszkodzić choremu,on się nie poskarży nie powie ale oddany do szpitala w dobrej formie fizycznej wyjdzie jako kaleka,jesli wyjdzie.
Chcielibyśmy ulżyc mu w bólu ale co mozemy zrobić,może jakieś leki prywatnie,a jeśli operacja to jak długo potem pozostac może w szpitalu?
Czy powinniśmy dochodzić kto jest winny temu zdarzeniu?To z całą pewnością niedopatrzenie, bo boki łóżka były opuszczone,mimo,że wiadomo,że to pacjent z otępieniem,nielogiczny,dodatkowo ukarany udarem. Ktoś naraził go na potworny ból i długi pobyt w szpitalu przez głupotę brak wyobrażni czy zwykłe lekceważenie obowiazków. Nie chcielibyśmy zaszkodzić choremu,on się nie poskarży nie powie ale oddany do szpitala w dobrej formie fizycznej wyjdzie jako kaleka,jesli wyjdzie.
Chcielibyśmy ulżyc mu w bólu ale co mozemy zrobić,może jakieś leki prywatnie,a jeśli operacja to jak długo potem pozostac może w szpitalu?