Tomek pisze:Twoja siostra Magda ma wyłącznie trudny charakter czy nie rozumie zgrożenia lub wypiera z siebie informacje o stanie zdrowia mamy, bo zbyt ciężko jej to zaakceptować, że mama nie jest sobą?
Tomek pewnie wszystko na raz, jak opowiedziałam cała historię osobie obcej (oczywiście z mojej pespektywy) to w jej ocenie jest to odreagowywanie naszego konfliktu braku relacji itp. a pezede wszystkim kwestia możliwości utraty kontroli nad mamą, nad sytuacją, ona rządzi a tu jej się ktoś "wpieprza". Może tak może nie. Nie wiem.
Tak sobie pomyślałem jeszcze o jednej rzeczy.
Powiem szczerze. Jak ja coś powiem żonie jak rozwiązać jakiś problem albo co trzeba zrobić to po prostu często to ignoruje.
Jak to samo powie ktoś z zewnątrz to wtedy staje się to prawdą objawioną i największą mądrością.
Może jest jakaś osoba wśród znajomych, która może przemówić do rozsądku.
Próbowałam poprzez Panią opiekującą się ale wychodzi na to, ze ocenia ze jest nastawiona przeze mnie i argumenty trafiają w próżnię. Poprosiłam lekarz rodzinną o to, że gdyby w jej ocenie było bardzo żle, to żeby dała znać.
Jeżeli nie ma to trzeba jednak chyba indywidualnie zająć się problemem i nie patrzeć na siostrę.
W tej ostatniej kwestii własnie wczoraj się zadziało, na prośbę lekarza rodzinnego o konsultację u psychiatry po 3 tygodniach udało się zgrac różne rzeczy i tegoż psychiatrę do domu umówić. Informowałam wcześniej siostrę , że mogę umowic taką konsultację, może też ona to zrobić (czego nie zrobiła).
Wynik konsultacji otępienie w chorobie Alzheimera umiarkowane, testy poszły mamie całkiem dobrze, jak na różnego rodzaju prezentowane zachowania, dostała Biomentin i Cogiton, do wprowadzania powoli. Wiem, że stan mamy jest na granicy bezpeiczeństwa, w kontekscie pozostawania samej, podobne było zdanie pani doktor, tak jest w tej chwili za tydzień może być gorzej , trzeba reagować zgodnie z potrzabami, lekarz poinformowała zebyśmy zadbali o wszystkie formalne kwestie, banku, opieki, zabezpieczyli dom, itp.
Kupiłam leki, zaświadczenie z wpisanymi lekami poszło do lekarza rodzinnego.
A potem zaczęła się "jesień średniowiecza".
Mama powiedziała mojej siostrze przez telefon, że była pani doktor od psychiki i od pamięci, siedziałam przy niej więc słyszałam rozmowę, moja siostra awanturowała się przez telefon dlaczego mama zgodziła się na to badanie, że teraz to ona już nie bedzie mogła jej pomóc.... itd. Mama oczywiście przejęta ale też nie bardzo wiedząca, o co chodzi.
Po dwóch godzinach moja siostra przyjechała do domu mamy i dalej awantura (niestety przy pani opiekującej się, boję się ze zrezygnuje z przychodzenia do mamy ), że nie życzy sobie, żeby klucz do domu miała pani opiekunka, że to jej dom, że co to jest za pełnomocnictwo pocztowe (które wypełniłam dla siebie i dla niej, a którego mama nie chciała podpisać, bo Renia musi zobaczyć i ona bez Reni nic nie podpisze), że co to za konsultacja psychiatry bez jej wiedzy, że mama nic teraz nie potrzebuje.... No więc spakowałam szybko torbę, pożegnałam się i wyszłam. Mam niestety wyrzuty sumienia , że zostawiam mamę z nią samą, z drugiej strony miałam wezwać policję, to chyba jeszcze bardziej pogorszy sytuację mamy....
Boję się, że wyrzuci mamie ten Biomentin, nie wiem co robić , przerasta mnie ta sytuacja. Sorry, że się tak rozpisałam , wolałabym tu opisać problemy jakie ma mama i co robić w konkretnych sytuacjach, a nie jak obchodzić problemy, które są dookoła.