Pogorszenie stanu po lekach

Z doświadczenia opiekunów.
Marysieńka
Posty: 29
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 11:55

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: Marysieńka »

Tomek pisze:
Marysieńka pisze:A zacytowany przez Ciebie fragment, który błędnie zrozumiałaś jest tylko aluzją do słów Tomka, że "Pisząc o szkodliwości danych leków trzeba też zawsze mieć na uwadze przypadki, w których wykazano skuteczność tych leków." I niestety ja to odbieram, że ze względu, ze te lekarstwa niektórym pomagają, mam przemilczać ich szkodliwość, żeby inni przypadkiem nie rezygnowali z ich podawania, i bez znaczenia czy w ich przypadku, jak i na ile będą skuteczne. Żeby wszyscy pozostali kierowali się zasadą, że skoro innym pomagają, to ich bliskim nie mogą zaszkodzic i dlatego mogę je bezpiecznie podawać. Tomkowi bardzo zalezy na stosowaniu sie do tej zasady, i tylko pozostaje pytanie dlaczego?
Po raz kolejny piszesz nieprawdę, nie rozumiesz co się do Ciebie pisze i wygląda to tak jakbyś czytała co drugie zdanie. Nie wiem czy zauważyłaś ale ta dyskusja zaczyna się od momentu, w którym cytujesz mnie jak piszę, "że Exelon przy nieprawidłowej diagnozie może nawet szkodzić". Parę razy już zaznaczałem, że Exelon czy inne leki z tej grupy mogą szkodzić w przypadku osób, u których nie zachodzi obniżenie poziomu acetylocholiny. Przy podawaniu każdego leku przepisanego przez neurologa czy psychiatrę trzeba zachować ostrożność, zaczynać od minimalnych dawek i obserwować. Na starym forum jako jedyny pisałem o tym, że inhibitory acetylocholinoesterazy mają takie działanie jak niektóre pestycydy i objawy zatrucia są dla nich podobne. Wielokrotnie zaznaczałem także, że neuroleptyki/leki przeciwpsychotyczne mają szeroką gamę skutków ubocznych i długotrwale używane mogą pogorszyć szybko stan chorego. W Twoich przykładach nie ma w ogóle wzmianki o pozostałych lekach - czy były brane i w jakiej ilości. Natomiast na bazie literatury medycznej, przykładów z rodziny oraz forum wiem, że Exelon nie jest taką straszną trucizną w danych przypadkach. W przypadku choroby Parkinsona występuje deficyt dopaminy i podaje się leki zwiększające poziom tego neuroprzekaźnika, w przypadku wielu typów depresji występuje niedobór serotoniny i podaje się leki zwiększające poziom serotoniny, w przypadku choroby Alzheimera występuje niedobór acetylocholiny i podaje się leki zwiększające tę substancję. Pozwolisz, że w tej kwestii nie będę w całości popierał zdanie osoby, która ma swoje indywidualne obserwacje a będę polegał na publikacjach następujących osób:

1. prof. dr hab. n. med. Maria Barcikowska, kierownik Kliniki Neurologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego
2. prof. dr hab. n. med. Leszek Bidzan, kierownik Kliniki Psychiatrii Rozwojowej, Zaburzeń Psychotycznych i Wieku Podeszłego w Gdańsku
3. dr hab. n. med. Barbara Bień, kierownik Kliniki Geriatrii AM w Białymstoku, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego
4. prof. dr hab. n. med. Jan Braszko, kierownik Zakładu Farmakologii Klinicznej AM w Białymstoku
5. prof. dr hab. n. med. Andrzej Członkowski, kierownik Zakładu Farmakologii Klinicznej AM wWarszawie, konsultant krajowy ds. farmakologii klinicznej
6. dr n. med. Jarosław Derejczyk, dyrektor Szpitala Geriatrycznego w Katowicach
7. dr n. med. Tomasz Gabryelewicz, przewodniczący Sekcji Psychogeriatrii i Choroby Alzheimera Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego
8. prof. dr hab. n. med. Tomasz Grodzicki, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnetrznych i Gerontologii CM UJ w Krakowie, konsultant krajowy ds. geriatrii
9. dr hab. n. med. Iwona Kłoszewska, kierownik Kliniki Psychiatrii Wieku Podeszłego i Zaburzeń Psychotycznych AM w Łodzi
10. prof. dr hab. n. med. Wojciech Kozubski, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii w Poznaniu
11. prof. dr hab. n. med. Hubert Kwieciński, kierownik Kliniki Neurologii AM wWarszawie, konsultant krajowy ds. neurologii
12. prof. dr hab. n. med. Jerzy Leszek, Klinika Psychiatrii AM we Wrocławiu
13. dr n. med. Rafał Motyl, Klinika Neurologii CM UJ w Krakowie
14. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Opala, kierownik Kliniki Neurologii Wieku Podeszłego OEl. AM w Katowicach
15. dr n. med. Tadeusz Parnowski, ordynator Oddziału Psychogeriatrii IPiN w Warszawie
16. dr n. med. Tomasz Sobów, Klinika Psychiatrii Wieku Podeszłego i Zaburzeń Psychotycznych AM w Łodzi
17. prof. dr hab. n. med. Andrzej Szczudlik, kierownik Kliniki Neurologii Instytutu Neurologii Collegium Medicum UJ w Krakowie
18. prof. dr hab. Jerzy Vetulani, Instytut Farmakologii PAN w Krakowie.

którzy także twierdzą te rzeczy, które za bardzo Tobie do gustu nie przypadają.

Ja tu nie mam do czego pisać nieprawdy, ani tez nic nie wskazuje, żebym czytała co drugie zdanie. Tę skuteczność potraktowałam tak jak zrozumiałam, czyli w odniesieniu do osób, którym pomaga. A Ty tylko sprecyzowałeś, że chodziło o osoby, u których dochodzi do obniżenia acetylocholiny. Ale to nie zmienia faktu.
Skąd masz pewność, ze szkodliwosć tych leków nie objawia się u osób, u których doszło do obniżenia tego neuroprzekaźnika? Przeprowadza sie u nas jakies badania na określenie poziomu acetylocholiny, czy tez wszystko opiera sie na samych założeniach? A więc
nie tylko do błędnych założen może dochodzic, ale i skuteczność może byc źle określana.I to, że w konkretnych przypadkach zaleca sie podawanie okreslonych leków, wcale nie dowodzi, ze w niektórych przypadkach mogą one nie szkodzic. Czy tez któryś z Twoich naukowcow zaręczy publicznie swoim tytułem i nazwiskiem, że jest to niemozliwe?
Inna sprawa, czy w szkodliwość lekarstwa wpisana jest gwałtowny postęp choroby, na którą przyjmuje sie dany lek? Dlaczego w ulotce nie ma ostrzezenia jako o takim skutku ubocznym, tylko wprowadza w błąd, który staje sie sygnałem dla lekarza prowadzącego, ze jest niewystarczający i trzeba wzmocnic dawke, a która w rzeczywistosci doprowadza do jeszcze większego spustoszenia?
I nie ma co do tego mieszac, że inhibitory acetylocholinoesterazy mają takie działanie jak niektóre pestycydy i objawy zatrucia są dla nich podobne, gdyz moja mama nie miała typowych objawów zatrucia, a jedynymi jakie były, to stopniowe z dnia na dzien zapominanie wszystkiego, a więc typowe objawy dla postępującej choroby Alzheimera. Ale widocznie taki przypadek wykracza juz poza wiedzę naszych naukowców. A na pewno wart by był ich zainteresowania, bo ich publikacje naukowe raczej nie uwzględniają takiego przypadku i nie dają konkretnych odpowiedzi na moje pytania, bo i Ty byś nie wałkował w kółko tego samego, o źle zdiagnozowanej chorobie.
Administrator pisze:Ostrzeżenie dla użytkownika: Marysieńka.

Proszę nie wprowadzać innych osób w błąd.
Trzymajmy się sprawdzonych informacji opisując obiektywnie cały problem a nie wybrane jego aspekty.
W przypadku uznania wypowiedzi za krzywdzące lub mogące przyczynić się do skrzywdzenia opiekunów lub chorych będą podjęte odpowiednie działania.
Wcale nie jestem tym faktem zdziwiona, a nawet spodziewam sie bana, a tym samym utwierdzicie mnie tylko w przekonaniu, że mam rację co do leku i stałam sie niewygodna dla pewnych środowisk.
Awatar użytkownika
wirginia
Posty: 116
Rejestracja: poniedziałek 13 lut 2012, 10:46

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: wirginia »

Mario, z fanatyzmem jaki reprezentujesz nie sposób dyskutować. Bo Twoja postawa to już fanatyzm - jesteś nieomylna i wszystkowiedząca, a inni to biedne ofiary hien z koncernów farmaceutycznych: lekarze, naukowcy no i pacjenci i ich rodziny.
I mogę Cie zapewnić, ze duzo nie straciłaś, ze Twoja mama przeszła chorobę bez tych lekarstw, bo z nimi na pewno by tyle nie przeżyła.
A na jakiej podstawie te zapewnienia??? Chyba tylko Twojego widzimisię!

Aha i nie jestem na usługach "pewnych środowisk", dla których jesteś niewygodna :twisted: ( no nie mogłam się oprzeć ;) )
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: wigi »

Marysieńka pisze: Inna sprawa, czy w szkodliwość lekarstwa wpisana jest gwałtowny postęp choroby, na którą przyjmuje sie dany lek? Dlaczego w ulotce nie ma ostrzezenia jako o takim skutku ubocznym, tylko wprowadza w błąd, który staje sie sygnałem dla lekarza prowadzącego, ze jest niewystarczający i trzeba wzmocnic dawke, a która w rzeczywistosci doprowadza do jeszcze większego spustoszenia?
I nie ma co do tego mieszac, że inhibitory acetylocholinoesterazy mają takie działanie jak niektóre pestycydy i objawy zatrucia są dla nich podobne, gdyz moja mama nie miała typowych objawów zatrucia, a jedynymi jakie były, to stopniowe z dnia na dzien zapominanie wszystkiego, a więc typowe objawy dla postępującej choroby Alzheimera.
Z tego co Maria napisała w poprzednich postach wynika, że:
Mama Marii najpierw brała Yasnal, potem przez dwa miesiące Exelon. Najpierw przez miesiąc w dawce 1,5 mg potem 3 mg. Maria podkreśliła, że Exelon nie spowodował żadnych skutków ubocznych.
Mama Marii trafiła na tydzień do szpitala. W trakcie pobytu w szpitalu stan Mamy Marii bardzo się pogorszył.
Potem Mama Marii miała brać Exelon w dace 4,5 mg ale Maria już tego nie podawała. Dlaczego?
To właśnie jest bardzo niejasne.
Maria napisała w jednym z poprzednich postów,
Marysieńka pisze:
wigi pisze:Jakie jeszcze lekarstwa odstawiłaś oprócz tabletek Exelonu?
To to tylko był mało istotny błąd.
Wtedy nie miałam powodu , zeby inne odstawiac.
To nie było tak, ze ja sobie obmyśliłam odstawienie Exelonu czy jakiegos innego leku i swój zamysł wprowadziłam w czyn. To był bardziej złozony proces. I po odstawieniu wszystkich rozpoczęłam podawanie od tych innych, począwszy od tych, które moja mama brała jeszcze przed szpitalem, a na sam koniec pozostawiłam sobie Exelon. I kazdego dnia wprowadzając każdy następny lek obserwował jak zachowuje sie jej organizm.
Dla mnie wyjaśnienia Marii są nielogiczne.
Gdyby rzeczywiście Exelon spowodował pogorszenie stanu zdrowia to stałoby się to widoczne od razu a nie akurat po pobycie w szpitalu.
W tym przypadku pogorszenie zdrowia spowodował raczej jednak pobyt w szpitalu a nie lek. Taka jest moja ocena przypadku Mamy Marii.

A to, że Maria obwinia Exelon za wszystko wynika chyba z tego, że nie rozumie istoty działania tego leku.
Marysieńka
Posty: 29
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 11:55

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: Marysieńka »

wirginia pisze:Mario, z fanatyzmem jaki reprezentujesz nie sposób dyskutować. Bo Twoja postawa to już fanatyzm - jesteś nieomylna i wszystkowiedząca, a inni to biedne ofiary hien z koncernów farmaceutycznych: lekarze, naukowcy no i pacjenci i ich rodziny.
I mogę Cie zapewnić, ze duzo nie straciłaś, ze Twoja mama przeszła chorobę bez tych lekarstw, bo z nimi na pewno by tyle nie przeżyła.
A na jakiej podstawie te zapewnienia??? Chyba tylko Twojego widzimisię!

Aha i nie jestem na usługach "pewnych środowisk", dla których jesteś niewygodna :twisted: ( no nie mogłam się oprzeć ;) )
Nie nazywaj obrony swojego stanowiska i to na forum, fanatyzmem. A jesli chcesz go już za to uwazać, to powinnaś go tez dostrzegać i po drugiej stronie, a nie kazać mi na podstawie ogólnie ujętych informacji dotyczących choroby i leków w niej stosowanych godzić sie na rozmydlanie problemu.
I niewszechwiedząca i nieomylna tylko dociekliwa, której nie zadawala takie zbywanie wciąż tymi samymi teoriami.
Jeśli ktos tu jest ofiarą koncernów farmaceutycznych to tylko pacjenci i ich rodziny, lekarze kierują sie wyuczoną sztuką medyczną, i działając niezgodnie z nią mogli by zostac pociągnięci do odpowiedzialności za jej nieprzestrzeganie, a w przypadku naukowców jest to świadomy ich wybór.
Jesli chodzi o moje zapewnienia, znajomość przytoczonych przeze mnie przykładów Alzhemera możesz traktować za moje widzimisie, ale zaskoczenie, jakie wywołały lata życia Twojej mamy z Alzheimerem, po którym sama przyznałaś, ze byc może brak farmakologii miał na to wpływ, juz nie sa moimi widzimisiami.
Także całkowicie nie rozumiem Twoich złośliwości.
Awatar użytkownika
wirginia
Posty: 116
Rejestracja: poniedziałek 13 lut 2012, 10:46

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: wirginia »

Marysieńka pisze: Jesli chodzi o moje zapewnienia, znajomość przytoczonych przeze mnie przykładów Alzhemera możesz traktować za moje widzimisie, ale zaskoczenie, jakie wywołały lata życia Twojej mamy z Alzheimerem, po którym sama przyznałaś, ze byc może brak farmakologii miał na to wpływ, juz nie sa moimi widzimisiami.
Akurat w tym przypadku miałam na myśli nie leki typowo używane przy chorobie alzheimera, ale wszystkie inne z antybiotykami włącznie.
Jeśli chodzi o długość życia mojej Mamy z chorobą alzheimera to brałam pod uwagę również wiek mojej Mamy kiedy się rozpoczęła i brak innych schorzeń typowych dla wieku kiedy najczęściej się rozpoczyna. Poza tym pewnie nie bez znaczenia jest również to, że w rodzinie mojej Mamy wszyscy długo żyją, a rodzeństwo nawet nie wygląda na swoje lata (wuj ma 83 lat po bay-passach, z cukrzycą, chorobami pęcherza i prostaty i paroma jeszcze innymi, a ktoś kto go widzi po raz pierwszy nie dałby mu więcej niż 65 -68 lat, przy czym przez kilkadziesiąt lat pracował w Zamechu w Elblągu jako pracownik fizyczny ). No i myślę, że stały pobyt w jednym i tym samym otoczeniu i ze mną jako stałym i prawie jedynym opiekunem również ma w jakiś sposób na to wpływ. Chociaż, moim zdaniem, geny mojej Mamy są decydujące - jeden organizm lepiej sobie radzi z chorobami, drugi gorzej.
Administrator
Site Admin
Posty: 40
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 00:46

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: Administrator »

Marysieńka pisze:Wcale nie jestem tym faktem zdziwiona, a nawet spodziewam sie bana, a tym samym utwierdzicie mnie tylko w przekonaniu, że mam rację co do leku i stałam sie niewygodna dla pewnych środowisk.
Po raz kolejny stosuje Pani dziwne insynuacje w stosunku do innych osób.
To już jest ostatnie ostrzeżenie.

Każda obiektywnie patrząca osoba widzi, że na forum nie są faworyzowane leki jakiejkolwiek firmy.
Jedyne środowisko jakie tutaj jest to środowisko byłych i obecnych opiekunów.
Firma Novartis, producent leku Exelon, nie zasługuje na żadne nasze wsparcie ze względu na zamknięcie serwisu i wcześniejszego forum dotyczących choroby Alzheimera. Było to egoistyczne i czysto biznesowe podejście do opiekunów, które bardziej można potraktować w kategoriach antyreklamy. Mogła o tym Pani nie wiedzieć.

Zablokowany dostęp do pisania na forum będzie, jeżeli będzie Pani powtarzała nieprawdziwe informacje, przypisywała innym użytkownikom słowa, które nie napisali, odnosiła indywidualny przypadek o zupełnie innym przebiegu niż u pozostałych osób do wszystkich chorych, przedstawiając to w taki sposób, że może to być potraktowane jako namawianie do zaniechania leczenia bez uzasadnienia medycznego, nawet jeżeli mowa jest o leczeniu wyłącznie objawowym.
Marysieńka
Posty: 29
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 11:55

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: Marysieńka »

wigi pisze:
Marysieńka pisze: Inna sprawa, czy w szkodliwość lekarstwa wpisana jest gwałtowny postęp choroby, na którą przyjmuje sie dany lek? Dlaczego w ulotce nie ma ostrzezenia jako o takim skutku ubocznym, tylko wprowadza w błąd, który staje sie sygnałem dla lekarza prowadzącego, ze jest niewystarczający i trzeba wzmocnic dawke, a która w rzeczywistosci doprowadza do jeszcze większego spustoszenia?
I nie ma co do tego mieszac, że inhibitory acetylocholinoesterazy mają takie działanie jak niektóre pestycydy i objawy zatrucia są dla nich podobne, gdyz moja mama nie miała typowych objawów zatrucia, a jedynymi jakie były, to stopniowe z dnia na dzien zapominanie wszystkiego, a więc typowe objawy dla postępującej choroby Alzheimera.
Z tego co Maria napisała w poprzednich postach wynika, że:
Mama Marii najpierw brała Yasnal, potem przez dwa miesiące Exelon. Najpierw przez miesiąc w dawce 1,5 mg potem 3 mg. Maria podkreśliła, że Exelon nie spowodował żadnych skutków ubocznych.
Mama Marii trafiła na tydzień do szpitala. W trakcie pobytu w szpitalu stan Mamy Marii bardzo się pogorszył.
Potem Mama Marii miała brać Exelon w dace 4,5 mg ale Maria już tego nie podawała. Dlaczego?
To właśnie jest bardzo niejasne.
Maria napisała w jednym z poprzednich postów,
Marysieńka pisze:
wigi pisze:Jakie jeszcze lekarstwa odstawiłaś oprócz tabletek Exelonu?
To to tylko był mało istotny błąd.
Wtedy nie miałam powodu , zeby inne odstawiac.
To nie było tak, ze ja sobie obmyśliłam odstawienie Exelonu czy jakiegos innego leku i swój zamysł wprowadziłam w czyn. To był bardziej złozony proces. I po odstawieniu wszystkich rozpoczęłam podawanie od tych innych, począwszy od tych, które moja mama brała jeszcze przed szpitalem, a na sam koniec pozostawiłam sobie Exelon. I kazdego dnia wprowadzając każdy następny lek obserwował jak zachowuje sie jej organizm.
Dla mnie wyjaśnienia Marii są nielogiczne.
Gdyby rzeczywiście Exelon spowodował pogorszenie stanu zdrowia to stałoby się to widoczne od razu a nie akurat po pobycie w szpitalu.
W tym przypadku pogorszenie zdrowia spowodował raczej jednak pobyt w szpitalu a nie lek. Taka jest moja ocena przypadku Mamy Marii.

A to, że Maria obwinia Exelon za wszystko wynika chyba z tego, że nie rozumie istoty działania tego leku.
Bawisz się w sugerowanie czegos, gdy tym czasem całkiem co innego jest juz tu na forum, w innym temacie, a z którego posłuzyłas sie drugim cytatem.
I bardzo wyraźnie zaznaczałam, i powtórzę to jeszcze raz, że pogorszenie stanu zdrowia nastąpiło od podawania Exelonu , jego najniższej dawki 1,5mg, tak że w ciągu miesiąca jego przyjmowania moja mama coraz więcej zapomniała. Zaczynało sie, że najpierw z dnia na dzien zapominała daną czynność wykonac, a po dwóch dniach zapominała jak sie w ogóle tę czynność wykonuje. I tak w przeciągu miesiąca przy przyjmowanie najniższej dawki zapomniała jak sie ubiera, rozbiera,czesze, ściele łożko, kładzie spać. To postępujące gwałtownie objawy choroby stały sie powodem dla lekarza, żeby najniższą dawkę zastapic silniejszą. I przy tej silniejszej dawce zapominała nas członków swojej rodziny, domowników, a do mnie zaczęła sie zwracać na pani. A dopiero podczas pobytu w szpitalu stan mamy jeszcze bardziej sie pogorszył, przestała kontrolowac swoje potrzeby fizjologiczne , kontakt z nią stał sie bardzo ograniczony, mowa stała sie niewyraźna, że trudno było zrozumiec co mówi, miała trudnosci z chodzeniem.
Kuracja mojej mamy rozpoczęła sie od Yasnalu.A ciągle pogarszający sie stan chorobowy tłumaczony był szybko postępującą chorobą, a co było powodem do zmiany leków i wprowadzania coraz silniejszych dawek.
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... p=839#p839" target="newWin" target="newWin" target="newWin
Zazywając lekarstwa nie miała żadnych skutków ubocznych, jakie można by było przeczytać w ulotce leku.Jedynym negatywnym skutkiem ich zażywania była gwałtownie postępująca choroba - otępienie. Patrzyłam na to wszystko z przerazeniem i z niedowierzaniem. Tempo zapominania wykonywania poszczególnych czynności, nie rozpoznawania nas , swoich naj bliższych przeszło moje wyobrazenie, jakie sobie wyrobiłam na podstawie zdobytych już informacji o tej chorobie. Moja mama zaledwie w ciągu dwóch miesięcy z otępienia w stopniu raczej takim łagodnym, przeszła stopien umiarkowany aż po głęboki. Po tygodniowym pobycie w szpitalu odbierałam ją w pampersach, gdyz przestała kontrolowac swoje potrzeby fizjologiczne, ze spowolnionej mowy przeszła w niezrozumiały bełkot, nie było z nią prawie zadnego kontaktu. To juz był początek ostatniego stadium choroby. Tylko ze ja na sam weekend recept nie wykupiłam.
Moja mama zaczęła brać Exelon od najniższej dawki 1,5mg. stosowanej w łagodnych stanach otępienia.To raczej o przedawkowaniu nie może byc mowy. Po miesiącu jako, że chroba przybrała gwałtowny obrót dawka została zwiększona na 3mg, a w szpitalu na 4,5mg.Taką samą dawke miała brac przez miesiąc w domu, a poźniej miała być zwiekszona na 6mg.
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... p=851#p851" target="newWin" target="newWin" target="newWin

Także nieprawdą jest to co twierdzisz, że wcześniejsze pogorszenie sie stanu zdrowia nie było widoczne od razu, a dopiero sam pobyt w szpitalu miał wpłynąć na stan zdrowia mojej mamy. Nawet przed samym wyjazdem do szpitala mojej mamie zdarzyło sie pierwszy raz zsikac, że nie czuła tego.
A że podkreślałam, że lek nie powodował żadnych skutków ubocznych. Bo nie powodował tych wszystkich działań niepożądanych, o jakich mozna przeczytac w jego ulotce. A postępujące gwałtownie objawy choroby Alzheimera, jak zapominanie , nierozpoznawanie bliskich, nie są zaliczane do tych jego skutów ubocznych. są wpisane w postępującą chorobę podczas przyjmowania lekarstw.
Jedynym skutkiem ubocznym jaki sie pojawił, był dopiero ten ból w piersiach po półtora miesięcznym przyjmowania leku, na jaki sie moja mama zaczęła uskarżać, a który skłonił mnie do zawiezienia mamy na izbę przyjęć do szpitala.
Także to nie sam pobyt w szpitalu sprawił, że z osoby w miarę jeszcze samodzielnie funkcjonującej przeszła w stan, w którym wymagała bezustannej opieki. A tym samym, jak nic przedstawiłaś bardzo błędna ocenę. I jak przeinaczasz, to co zostało napisane już wczesniej, to i nie dziwota, że przestaje być dla Ciebie logiczne.
Po powrocie mamy ze szpitala nie podawałam mamie Exelonu, gdyż go nie wykupiłam, po prostu z tego wszystkiego zapomniałam o recepcie, a dawki jaką wczesniej brała jeszcze przed szpitalem nie miałam, gdyz ją wyniosłam do szpitala. Przy tym stwierdziłam, ze jak wykupienie lekarstywa odwlecze sie kilka dni, to nic wielkiego sie nie stanie, gdyż jest juz w takim stanie, że jak przez tych kilka dni weekendu nie przyjmie Exelonu , to już i tak bardziej jej nie zaszkodzi. Inne leki, takie jak na nadcisnienie, które przypisywał mi lekarz rodzinny miałam zapasowe opakowania. I oczywiście wierzyłam przy tym, że pobyt w domu, w bezpiecznym miejscu wśród swoich, zacznie korzystnie wpływać na stan mamy i przyniesie chociaz małą poprawę. I sie nie pomyliłam.Mówiła niewiele, ale mowa stawała sie wyraźniejsza, wysadzałam mamę zapobiegawczo, także zmoczenia się mi nie zaliczyła, a w niedzielę sama zasygnalizowała potrzebę fizjologicną. Z samodzielnym jedzeniem nie najgorzej dawała sobie radę. Byłam szczęśliwa, bo czyż w takiej sytuacji można czegoś więcej oczekiwać. Objawy jakie pojawiły się w szpitalu cofnęły sie, Tylko że moja radość nie trwała długo. W poniedziałek wykupiłam receptę i na wieczór podałam już mamie Exelon. I tak przez kolejne dwa dni rano i wieczorem, tak jak miała zapisane.Ale wraz z podawaniem leków zmieniał sie stan mojej mamy i juz w środę była w takim samym stanie, w jakim przywiozłam ja ze szpitała. Także widząc co sie dzieje , a mając na uwadze, to co powiedział mi lekarz w szpitalu przy wypisie, że to któryś lek musiał szkodzić, postanowiłam to sprawdzic i w czwartek zaniechałam podawania wszystkich lekarstw, kontrolując ciśnienie przez cały dzień . I dopiero po takim dniu przerwy rozpoczęłam stopniowe podawanie lekarstw od nowa, obserwując jak sie zachowuje jej organizm po wprowadzeniu każdego następnego, zostawiając sobie na sam koniec Exelon. W czwartek w dniu bez lekarstw dało sie już zauwazyć lekką poprawę, w następnych ta poprawa była jeszcze bardziej widoczna. Po kolejnych trzech dniach moja mama odzyskała na tyle siły, że byłam w stanie wyprowadzić ją chociaż na troch z domu, a nawet sprowadzić po schodach. Tak przeszłam przez wszystkie pozostałe lekarstwa, że pozostał mi do podania tylko Exelon. Ale widząc w jak dobrym stanie jest moja mam, nie miałam odwagi juz go podawać, dokonywać kolejnych eksperymentów, zeby nie doprowadzic do stanu, do jakiego moja dochodziła już dwukrotnie, gdyz miałam na uwadze, ze dokonywanie wszelkich prób tez ma swoje granice i może nastąpić taki moment, że te zmiany mogłyby sie już nie cofnąć. Na to ryzyko nie było mnie juz stac. I patrząc na to z perspektywy czterech lat, wcale nie żałuję , ze go nie podjęłam.
I nie rób z innych głupich, a jeszcze jako opiekun duzo głupszych od siebie, bo przez to, że jestes opiekunem wszystkich rozumów jeszcze nie pozjadałaś. A i tak do samego podawania leku nie trzeba znać jego istoty działania, może robic to tez bezmyślnie i będzie taki sam skutek, jak i podawanie z pełną wiedzą jak działa. A bardziej bym powiedziała, że dokładne rozumienie istoty tego działania moze pozwolić zrozumiec, ze niekoniecznie jego działanie musi być takie jakie mu sie przypisuje.
wirginia pisze:
Marysieńka pisze: Jesli chodzi o moje zapewnienia, znajomość przytoczonych przeze mnie przykładów Alzhemera możesz traktować za moje widzimisie, ale zaskoczenie, jakie wywołały lata życia Twojej mamy z Alzheimerem, po którym sama przyznałaś, ze byc może brak farmakologii miał na to wpływ, juz nie sa moimi widzimisiami.
Akurat w tym przypadku miałam na myśli nie leki typowo używane przy chorobie alzheimera, ale wszystkie inne z antybiotykami włącznie.
Jeśli chodzi o długość życia mojej Mamy z chorobą alzheimera to brałam pod uwagę również wiek mojej Mamy kiedy się rozpoczęła i brak innych schorzeń typowych dla wieku kiedy najczęściej się rozpoczyna. Poza tym pewnie nie bez znaczenia jest również to, że w rodzinie mojej Mamy wszyscy długo żyją, a rodzeństwo nawet nie wygląda na swoje lata (wuj ma 83 lat po bay-passach, z cukrzycą, chorobami pęcherza i prostaty i paroma jeszcze innymi, a ktoś kto go widzi po raz pierwszy nie dałby mu więcej niż 65 -68 lat, przy czym przez kilkadziesiąt lat pracował w Zamechu w Elblągu jako pracownik fizyczny ). No i myślę, że stały pobyt w jednym i tym samym otoczeniu i ze mną jako stałym i prawie jedynym opiekunem również ma w jakiś sposób na to wpływ. Chociaż, moim zdaniem, geny mojej Mamy są decydujące - jeden organizm lepiej sobie radzi z chorobami, drugi gorzej.

Oj to szkoda, ze tej farmakologii dokładnie nie sprecyzowałaś wczesniej. Być moze pozwoliło by to nam uniknąć pewnych nieporozumień. Ale nigdy tez nie przeszło by mi przez myśl, że miałas na uwadze wszystkie inne lekarstwa niz te typowo używane przy chorobie Alzheimera. Tym bardziej, ze tutaj nie wnika sie w te inne. One leczą tylko inne delegliwosci, a bez ich leczenia nie było by komu serwować tych stosowanych w Alzheimerze. A i te inne, niektórzy łykają latami pełnymi garściami i dożywają pięknej starosci. Ale słyszałam o młodym przypadku Alzheimera bez innych dolegliwości wieku podeszłego. Przeżył cos ok. 10 lat do 60 roku życia.
I jak przychodzi nieuleczalna choroba to i długowieczność zapisana w genach nie pomaga. I nierzadko sie zdarza , że wiekowi rodzice chowają swoje dzieci, które odeszły przed nimi. Moja mama tez jest z rodziny długowiecznej, a jej brat zmarł nagle we śnie w wieku 56 lat. Także to nie jest zasadą. Pewnie i brat Twojej mamy, gdyby nie współczesna medycyna, miałby nikłe szanse dożycia tych lat.

Administrator pisze:
Zablokowany dostęp do pisania na forum będzie, jeżeli będzie Pani powtarzała nieprawdziwe informacje, przypisywała innym użytkownikom słowa, które nie napisali, odnosiła indywidualny przypadek o zupełnie innym przebiegu niż u pozostałych osób do wszystkich chorych, przedstawiając to w taki sposób, że może to być potraktowane jako namawianie do zaniechania leczenia bez uzasadnienia medycznego, nawet jeżeli mowa jest o leczeniu wyłącznie objawowym.
To czym co jest, to sa tylko indywidualne subiektywne odczucia każdego z osobna, w tym i Twoje. I moga byc one bardzo odmienne od siebie .A niestety trudno wpasować sie ze wszystkim w czyjś punkt widzenia, który najczęściej zależy od punktu siedzenia.

_____________________________

Administrator: opisane podejście Pani Marii do leczenia chorych z chorobą Alzheimera nie może zastąpić fachowej porady lekarskiej. Może co najwyżej stanowić pewien sygnał do zachowania ostrożności przy podawaniu nowych leków o czym były wielokrotnie zamieszczane informacje przez użytkowników forum. Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, mając na uwadze, że pełna diagnoza bardzo często nie jest w praktyce możliwa. Leki, które jednej osobie pomagają zawsze mogą komuś szkodzić. Bez pełnej wiedzy odnośnie wszystkich leków i stanu zdrowia nie można rzetelnie i obiektywnie ocenić przyczyny zmian zachodzących u danego pacjenta. W razie jakichkolwiek wątpliwości proszę zawsze pytać się swoich lekarzy.
Awatar użytkownika
wirginia
Posty: 116
Rejestracja: poniedziałek 13 lut 2012, 10:46

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: wirginia »

Myślę, że nie warto wchodzić dłużej w dyskusje z Marią, bo każda odpowiedź to jak woda na młyn.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: wigi »

Masz rację Wirginio. Temat trzeba zamknąć.
Zablokowany